18.09.2016

Wszyscy jesteśmy ludźmi oświecenia

Zastanawialiście się kiedyś, w której epoce człowiek z XXI wieku odnalazłby się najlepiej?
Albo z ludźmi z którego stulecia mamy dziś najwięcej wspólnego? Kiedy byłam w liceum, podczas omawiania każdej epoki zastanawiałam się, na ile mamy dziś mamy wspólnego z żyjącymi w niej ludźmi. Czy jesteśmy pełni sprzeczności i fantazji jak ludzie baroku? A może lubimy czasem pokazowo pocierpieć w imię miłości jak rasowi romantycy? W liceum, gdzie omawianie oświecenia kończy się na dydaktycznych bajkach i sentymentalnych sielankach, nigdy nie przyszło mi jednak na myśl, że cokolwiek może nas łączyć z tymi zafiksowanymi na punkcie edukacji i rzewnych wzruszeń ludziach. A jednak, kiedy kilka lat później zaczęłam bardziej zagłębiać się w tę epokę, zauważyłam, że wbrew pozorom łączy nas zaskakująco wiele. 

Jean-Honore Fragonard Huśtawka, 1767

1. Ironia jedynym remedium na rzeczywistość


W XVIII wieku za najbardziej pożądane zalety uważane były inteligencja i poczucie humoru. A czym wyrazić je najlepiej, jeśli nie błyskotliwie użytą ironią? Krótki, ironiczny komentarz do otaczającej rzeczywistości (wydarzeń politycznych, wojen, skandali) ceniony był w salonowej konwersacji ponad wszystko. Ironia i kpiny były również lekiem na wszelkie głębsze uczucia swoje i kolegów.Ten sam ironiczny stosunek do rzeczywistości króluje także dzisiaj, co widać nie tylko w języku powieści, felietonów czy artykułów na blogach, lecz przede wszystkich we wszechobecnych memach - to one w dużej mierze kreują postawę współczesnych ludzi, która oparta jest przede wszystkim na ironizowaniu wszystkiego - od sytuacji politycznej, przez porzucenie przez kochanka, po nadwagę.


Karykatura z 1777 roku

2. Amoralność 

Amoralność to chyba najczęstszy zarzut stawiany współczesnemu światu - w równym stopniu posądzane są o nią zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Ten sam zarzut z upodobaniem stawiany był "współczesnemu światu" również w XVIII wieku, również dotycząc w równym stopniu mężczyzn, co kobiet. Romanse były wówczas najlepszym remedium na nudę, a gra w uwodzenie i porzucanie zajmowała ludzi bardziej niż najlepsze sztuki w teatrze. W świecie dworów i salonów panowała taka swoboda obyczajowa, że ludzie jawnie bywali w świecie wraz ze swymi aktualnymi kochankami. Zasadnicza różnica  między naszą a tamtą epoką polega na tym, że o ile współcześnie posiadanie kochanków jest akceptowalne wśród ludzi wolnych, o tyle zdrady małżeńskie są najczęściej społecznie piętnowane, w XVIII wieku natomiast było na odwrót - posiadanie kochanków przed ślubem byli źródłem skandalu (rzecz jasna tylko wśród kobiet), na zdrady małżeńskie istniało natomiast społeczne przyzwolenie.  


Rycina z ok. 1780 roku

3. Irracjonalność racjonalności 

Jeśli myśleliście, że w XVIII wieku ludzie rzeczywiście kierowali się wyłącznie rozumiem, jesteście w sporym błędzie. Chociaż filozofowie robili wszystko, żeby wskazać ludzkości drogę oświecenia, ci sami ludzie, którzy z zapałem deklarowali wielkość nauki i rozumu, z równym zapałem wczytywali się w przepowiednie i wierzyli w magię. Zanim jednak wyzwiemy ich od naiwnych, zastanówmy się, jak wielu ludzi w naszym racjonalnym świecie jest zwyczajnie przesądnych. W końcu tej drabiny nie zaszkodzi ominąć, bo i po cóż od razu tak pod nią przechodzić, a i za życzenie powodzenia nie ma co dziękować, bo po co zapeszać. Fakt, że niemal każda gazeta posiada rubrykę z horoskopami, też raczej nie jest kwestią jedynie "widzi mi się" redaktora naczelnego. 


Pietro Longhi Wróżka, 1756

4. Areligijność 

Chociaż z każdej strony słyszymy dziś głosy o braku miejsca dla religii we współczesnym świecie, warto pamiętać, że pierwsza fala anty-religijności miała miejsce już w XVIII wieku. Pisarze niemalże prześcigali się w pisaniu utworów atakujących instytucje kościelne - niektóre utrzymane były w konwencji komediowej (jak Monachomachia Ignacego Krasickiego), inne poruszały tematy kontrowersyjne, takie jak przemoc i molestowanie seksualne w klasztorach (Zakonnica Denisa Diderota). Odrzucano jednak nie tylko same instytucje, ale również samą religię. I chociaż na początku w dobrym tonie było być deistą, z czasem to właśnie ateizm zaczął zyskiwać na coraz większej popularności. Możemy oczywiście uznać, że co z tego, skoro i tak większość owych zadeklarowanych deistów regularnie uczęszczała do kościoła na msze. Zastanówmy się jednak, ile osób współcześnie chodzi do kościoła tylko ze względu na siłę przyzwyczajenia i tradycji niż na prawdziwą potrzebę serca. 


Nicolas Lancret Cztery pory dnia: poranek


5. Szaleńcza pogoń za rozrywkami 

W XVIII wieku "korzystać z życia" oznaczało "bawić się". Właściwie można było całe życie spędzić jedynie na zabawach, a że oferta rozrywek dla wyższych sfer była duża, więc wyższe sfery właściwie nie miały czasu nawet na to, żeby porządnie zaleczyć kaca z dnia poprzedniego. Modne damy i panowie zaczynali dzień dopiero w południe, ponieważ obyczaj kazał każdego wieczora wychodzić na proszone przyjęcie, z którego nie wypadało wrócić wcześniej niż późno w nocy lub nawet nad ranem. Poza tym uwielbiano chodzić do teatru, na bale i różnego rodzaju maskarady. Właściwie każda rozrywka była dobra, byle tylko nie spędzać wieczoru w domowym zaciszu, w towarzystwie współmałżonka i dzieci. Także i my dzisiaj nie tylko potrzebujemy zabawy, ale rozrywkowy tryb życia jest od nas niemalże wymagany. Piątek, sobota i niedziele to dni, kiedy po prostu nie wypada siedzieć w domu. Nieważne, czy wybieramy kino, domówkę czy zabawę w klubie. W życiu chodzi o to, żeby się bawić, pić i nienawidzić poniedziałku. 


William Hogarth, Tete-a-tete, 1742

6. Ciągle w kontakcie 

W XVIII wieku ludzie nie lubili samotności. Samotność zdawała im się nudna i przerażająca, a przede wszystkim - stanowiła jak gdyby odcięcie od świata, z którym chcieli być na bieżąco. Dlatego też całe dnia starali się spędzić w towarzystwie - składali wizyty, przyjmowali wizyty, wychodzili do miasta, chodzili na spacery po parku. Jeśli jakimś trafem znaleźli się w domu, zaczynali pisać listy, byleby chociaż mieć pozór kontaktu z innymi. I tak ludzi ogarnęła wówczas prawdziwa mania pisania listów - nigdy nie napisano ich tyle, ile właśnie w XVIII wieku. Nawet, jeśli ktoś mieszkał dwie ulice dalej, nie czekano do spotkania, żeby powiadomić go o najnowszych plotkach czy wydarzeniach, lecz wysyłano list. Bardzo podobna potrzeba nieustającego kontaktu z innymi - niekoniecznie osobistego - cechuje ludzi także i dzisiaj. Jesteśmy nieustająco online, nieustająco dostępni dla innych, nie chcemy przegapić niczego z tego, co się dzieje na świecie. 


William Hogarth Potanna toaleta, 1743 


7. Niemożność działania

W XVIII wieku wyższe warstwy miały 100% wolnego czasu. Możemy sobie myśleć, jak by to było cudownie, gdybyśmy nagle mogli przestać pracować, a wszystkie czynności domowe wykonywałaby za nas służba. Tymczasem kiedy przyjrzymy się codziennym czynnościom arystokratów, okaże się, że ich dnie wypełniała okropna pustka, z której na próżno próbowali się uwolnić. Chociaż mieli wiele pasji i zajęć, tak naprawdę nie potrafili żadnej czynności doprowadzić do końca, ponieważ ich uwaga była ciągle rozpraszana, ciągle poszukiwali nowych bodźców. Chociaż miele wieli planów, ciągle odkładali je na później, ponieważ nieustannie odczuwali zmęczenie od samego nadmiaru własnych możliwości.Chociaż mieli wiele rozrywek, w rzeczywistości nawet były jedynie krótkotrwałą ucieczką od chronicznego znudzenia. Oczywiście zdarzały się wyjątki w postaci osób, które miały energię do działania. Ale zdumiewająca większość marnowała swe talenty przez brak siły, motywacji i skupienia. Problem też brzmi zaskakująco znajomo - współcześnie mamy nie tylko niewyobrażalną ilość możliwości, ale i bodźców, które skutecznie nam ich realizację utrudniają. Jednocześnie wielu z nas boryka się z uczuciem pustki, zmęczenia i braku motywacji do działania. Jak się okazuje, nie potrzeba wymagających co 10-minutowego sprawdzenia portali społecznościowych, żeby doświadczyć podobnego stanu. 


Pierre-Antoine Baudouin Lektura, 1760

8. Co masz zrobić dziś, zrób jutro (lub od Nowego Roku) 
                A. Straciliśmy już dwa tygodnie. Najwyższy czas wziąć się...
                B: Dobrze, od poniedziałku.
                A. E! Tak prędko? 
Tak, tak, słusznie się domyślacie - ten zaskakująco znajomo brzmiący dialog wcale nie powstał współcześnie, lecz w 2. połowie XVIII wieku. Nieustanne odkładanie "do poniedziałku" do jedno z najbardziej popularnych zjawisk naszych czasów. A jednak, jak można by się tego spodziewać, wcale nie pochodzi on z XXI wieku. Jest to jeden z wielu cytatów, które w swoim dzienniku zanotował Chamfort - jeden z najbardziej bystrych obserwatorów rzeczywistości końca XVIII wieku. Problem odkładania wszystkiego na "potem" w nierozerwalny sposób łączy się z brakiem motywacji i nieustannym rozproszeniem, więc ludzie w XVIII wieku, tak samo jak my dotknięci tymi przypadłościami, chcąc nie chcąc także nie mogli tego uniknąć. 


Michel-Bartelemy Ollivier Gra w warcaby, 1765-1770


9. Za długie nie czytam 

Współcześni ludzie, mający problem ze skupieniem się i nieustających brakiem czasu, nie lubią zbyt długich tekstów. Zarówno na blogach, jak i w gazetach, bardzo często z góry rezygnujemy z tych artykułów, które wydają się za długie, bądź też urywamy je w połowie lektury lub czytamy fragmentarycznie. I chociaż zewsząd słyszymy, że kiedyś ludzie byli bardziej skupieni i pochłaniali długie teksty bez szwanku, możemy pocieszyć się tym, że przynajmniej ci z XVIII wieku podaliby nam rękę. Jak to wynika z punktu 6, mieli oni takie same problemy ze zbyt długim skupieniem się tylko na jednej rzeczy, więc z natury rzeczy także i teksty, które czytali, musiały ulec skróceniu. I tak na przykład rozwlekłe powieści w typie święcącej triumfy w XVII wieku Astrei zastąpiły niewielkie objętościowo powiastki (niekoniecznie filozoficznie, równie chętnie sięgano po te erotyczne). Krótkie stały się także wypowiedzi - w języku salonowej konwersacji nużące monologi zastąpione zostały przez ożywione dyskusje. W literaturze do lamusa odeszły również wszelki patos i powaga - albo pisało się o rzeczywistości w sposób lekki i ironiczny, albo cierpiało na brak czytelników. 

Louis-Carrogis Carmontelle Madame d'Egmont w ogrodzie, lata 60-te XVIII wieku 

10. Tęsknota za uczuciem 

Chociaż to właśnie w XVIII wieku narodził się libertynizm, nie zapominajmy, że narodził się wówczas także i Werter. We Francji pojawienie się powieści sentymentalnych wywołało prawdziwy szok - wielu zblazowanych arystokratów zaczęło tęsknić nie tylko za prawdziwą miłością, ale nawet prawdziwym cierpieniem przez nią spowodowanym. W wypełnionym ironią i zgorzknieniem współczesnym świecie również czuć swego rodzaju tęsknotę za uczuciami bardziej głębokimi - prawdziwą miłością czy smutkiem. Chociaż zewsząd wymaga się od nas siły i optymizmu, wielu decyduje się na świadomą melancholię. Dobrym przykładem na istnienie takiego zjawiska jest niezwykła popularność strony Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion. Wystarczy przeczytać kilka komentarzy napisanych pod zamieszczanymi tam fragmentami melancholijnej literatury, by przekonać się, że we współczesnym świecie jest o wiele więcej uczuć, niż mogłoby się wydawać pod wpływem królującej wszędzie ironii. Kto wie, może pokolenie, które po nas przyjdzie, to będą już rasowi romantycy, a młodzi mężczyźni z upodobaniem będą łączyć niebieskie spodnie z żółtymi kamizelkami? 


Jean-Honore Fragonard Wspomnienie, 1775-1778
To tylko niektóre z cech, które, podczas lektury różnego rodzaju pamiętników i opracowań dotyczących XVIII wieku, wydały mi się zaskakująco współczesne - zawsze warto wiedzieć, że zachowania, które dziś określane są jako "wady współczesności" lub "inne niż w dawnych czasach", wcale takie nie są. Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na ten temat! A może Wy odnajdujecie swoje cechy wśród ludzi jakichś innych epok? 

Pozdrawiam, 
Gabriela 

8 komentarzy:

  1. Ale to ciekawe! Nie wiedziałam, że jesteśmy tak podobni do ludzi z osiemnastego wieku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał! Myślę, że to naprawdę fascynujące, że jesteśmy aż tak podobni (chociaż też nie jest to zbyt optymistyczne)

      Usuń
  2. Z zaciekawieniem przeczytałam ten post, świetnie, że dzielisz się z nami swoją wiedzą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykle interesujący artykuł, a przede wszystkim bardzo ciekawa refleksja :). Ilekroć wracam do dawnych epok (niezależnie czy to XVIII, XIX czy jeszcze inny wiek), dochodzę do wniosku, że choć zmienia się "dekoracja", to ludzie zawsze pozostaną bardzo podobni, a przynajmniej targające nami podstawowe uczucia nie ulegną zmianie. Dlatego tak piękne jest samodzielne, pozaszkolne odkrywanie minionych czasów, czy to poprzez lekturę, malarstwo czy muzykę. Czytam teraz książkę Jarosława Rymkiewicza o Słowackim i pada w niej takie zdanie: "Choć stawiamy pomniki naszym Wielkim Duchom, te Duchy nie żyją [...] w kamieniu, w brązie, w metalu pomników. [...] Życie ich, nieśmiertelność ich na tym i tylko na tym się zasadza: że żyją wśród nas, że rozmawiają z nami". To zdanie trafnie odzwierciedla dialog, który toczy się między naszymi czasami a przeszłymi wiekami. Te wszystkie dzieła nie przetrwałyby, gdybyśmy my, ludzie współcześni, nie odnajdywali w nich siebie.
    Jeszcze słowo o punkcie 9 - od razu przypomniał mi się świetny artykuł Jacka Dukaja "Za długie, nie przeczytam", opublikowany już ładnych parę lat temu w Tygodniku Powszechnym, w którym autor próbuje znaleźć przyczyny tej niechęci do długich lektur wśród współczesnych czytelników. Za czytelnicze lenistwo obwinia głównie komputery i Internet, które miały znacząco wpłynąć na nasz sposób myślenia i analizowania. Polecam serdecznie ten tekst, można go wyszukać w Google. Jest dość długi, ale warto :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz! Myślę, że uświadomienie sobie, że ludzie z poprzednich wieków (nawet tak odległych, jak starożytność) mieli dokładnie te same problemy i namiętności co my, ma tak naprawdę kluczowe znaczenie dla samego zainteresowania historią. Mam wrażenie, że wiele osób myśli, że skoro kiedyś ludzie byli w stanie nosić peruki czy pudrować włosy, to po prostu nic nie może nas łączyć. Tymczasem nawet te peruki świadczą o tym, że stosunek do mody też się nie zmienił :D Dziękuję za polecenie artykułu, zapowiada się bardzo interesująco! :)

      Usuń
  4. Ja może dodam taką mysl: mnie łączy z XVIII wiekiem składana parasolka. Patent wymyslony w 1710 roku przez Mariusa nadal jest w użytku.Można pisac, że komputery takie ważne i potrzebne ale jak pada deszcz to zawsze ma się parasolkę pod reką. Nic sie nie zmieniło w tym patencie może tylko tyle, że oryginał był drewniany i miedziany ale zasada jego dzialania jest od 300 lat taka sama. Nawet komputer tego nie przeskoczył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, nawet nie wiedziałam, że składana parasolka też pochodzi z XVIII wieku! Ja zawsze myślę o tym stuleciu, kiedy piję kawę albo herbatę, w końcu to też wtedy zyskały największą popularność :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger