25.08.2014

Krynoliny i pantalony, czyli najczęstsze błędy i uogólnienia dotyczące mody XVIII wieku

Chyba każdy z nas, bez względu na stopień zainteresowania dawną modą, ma jakieś wyobrażenie na temat ubrań noszonych w poszczególnych wiekach, które kreuje czy to na podstawie jakieś zobaczonego obrazu, czy filmu kostiumowego. Chociaż bardzo często tego typu wyobrażenia całkiem nieźle oddają ogólnego ducha epoki, to jednak nie tylko bardzo ją upraszczają, ale i bardzo często zakłamują. Dziś chciałabym omówić dziesięć najpopularniejszych błędów i uogólnień dotyczących mody XVIII wieku. Sama znam je zresztą z autopsji - swego czasu popełniałam je wszystkie. 

Jacques Louis David Madame Francois Buron, 1769

1. W XVIII pod sukniami noszono krynoliny i turniury. 

To chyba najczęstszy i najbardziej rażący z błędnych przekonań o ubiorze w XVIII wieku, rażący tym bardziej, że pojawiający się niemal w niemal wszystkich biografiach, pamiętnikach i książkach naukowych (na przykład tych o sztuce XVIII wieku). Nie wiem, dlaczego polscy tłumacze i pisarze z takim upodobaniem piszą o wielkich krynolinach, które Maria Antonina zamieniła na turniury. Niestety, nie każdy duży stelaż jest krynoliną - te pojawiły się dopiero pod koniec lat 40 XIX wieku, a turniury - pod koniec lat 60 XIX wieku! Przez większość XVIII wieku noszono panier - tak zwany stelaż koszykowy, w Polsce zwany pod nazwą rogówki. Około lat 70 popularność zdobyła natomiast "poduszka" wypychająca tył sukni, zwana cul de Paris. Jeśli jednak komuś nie chce się zapamiętywać takich szczegółowych nazw, zawsze może mówić po prostu stelaż - to słowo będzie odpowiednie i dla XVIII, i dla XIX wieku. 

Panier z roku 1780, przeznaczony pod suknię dworską. (źr.)

2. W skład XVIII-wiecznej bielizny wchodziły pantalony. 

... najlepiej bufiaste i sięgające kolan. Pamiętacie słynną scenę z Amadeusza, kiedy Constanze na balu maskowym podnosi spódnicę i ukazuje światu takie urocze pantalony? Niestety, gdyby rzecz naprawdę działa się w XVIII wieku, świat powinien był zobaczyć jedynie dość długą koszulę. Chociaż my nie wyobrażamy sobie bardziej podstawowej bielizny niż majtki, w XVIII wieku taką funkcję pełniła właśnie koszula, na którą wkładano pozostałe elementy, takie jak sznurówka czy halki. Pierwsze pantalony pojawiły się dopiero na początku XIX wieku, wcale nie spotykając się przy tym z nadmiernym aplauzem. Tak naprawdę na dobre zagościły w kobiecej garderobie dopiero około połowy XIX wieku. W XVIII wieku nie noszono natomiast ani pantalonów, ani nic, co by je przypominało. 

Michel Garnier Toaleta młodej kobiety, 1780.
Odsłonięte nogi skutecznie negują obecność pantalonów. 

3. XVIII-wieczna suknia składała się z gorsetu i spódnicy. 

Nie wiem, na ile to mniemanie jest popularne i skąd właściwie się bierze, ale ja byłam o tym przekonana przez wiele dobrych lat. Nie jest też właściwie aż tak błędne - suknie dworskie rzeczywiście składały się z usztywnianej fiszbinami, a więc mającej konstrukcję gorsetu, góry i oddzielnie zakładanej spódnicy. Jednak do większości XVIII-wiecznych sukien gorset (a właściwie sznurówkę, bo tak to się wtedy nazywało) zakładano pod spód, właściwa zaś suknia składała się ze stanika i oddzielnie wkładanej spódnicy. Co ciekawe, tylko oddzielnie wkładany stanik i spódnicę nazywano suknią (robe). Kiedy po raz pierwszy pojawiła się suknia szyta z jednego kawałka, nazywano ją fausse robe, a więc fałszywą suknią. 

Jean-Francois de Troy Toaleta damy, ok. 1720.
Obraz ten doskonale pokazuje, że stanik sukni wkładano najczęściej dopiero na gorset. 

4. Stanik każdej XVIII-wiecznej sukni wyposażony był w dekolt w karo i kilka kokardek. 

Zdecydowana większość XVIII-wiecznych sukien rzeczywiście posiada co prawda dekolt w karo, ale nie była to reguła czy jakiś odgórny nakaz. Nie musimy więc się dziwić, kiedy zobaczymy XVIII-wieczną suknię z dekoltem półokrągłym albo w szpic. W sukniach dworskich najczęściej były one natomiast w kształcie łódki, odsłaniające ramiona. Również słynna drabinka z kokardek wcale nie były noszona tak często, jak mogłoby się to wydawać - była ona naszywana przede wszystkim na bawet, a więc po roku 1770, kiedy bawety niemal wyszły z użycia, zanikły także kolumny kokard przy staniku. Także i same bawety były niezwykle różnorodne, a kokardki były tylko jedną z wielu możliwości ich zdobienia. 

Jean-Marc Nattier Madame Sophie, 1748
W sukniach dworskich dekolt najczęściej był półokrągły. 

5. Każda suknia w XVIII wieku miała wąskie rękawy 3/4 zakończone falbanką. 

Widzieliście kiedyś podręcznikowy rysunek sukni XVIII-wiecznej bez takich rękawów? Ja też nie. A teraz wyobraźcie sobie, że całe życie nosicie tylko i wyłącznie koszulki z krótkimi rękawkami. Chyba nawet najmniej zainteresowana modą osoba po jakimś czasie miałaby ich dość. A w XVIII wieku ponad wszystko ceniono oryginalność i wiele kobiet wręcz histerycznie łapało wszelkie modowe nowinki. Dlatego też w XVIII wieku możemy zobaczyć rękawy długie i krótkie, pojedyncze i podwójne, zakończone falbankami i mankietami, wąskie i bufiaste. Wszystko zależało od rodzaju sukni i okazji, na jaką była noszona. Robe a la francaise rzeczywiście najczęściej miała rękawy 3/4 zakończone falbankami, ale była to tylko jedna z wielu sukien, które przewinęły się przez to zafascynowane zmianami stulecie. 

Jean-Honore Fragonard Pocałunek, 1780 (fragment)

6. Każda suknia w XVIII wieku miała otwartą z przodu, podwójną spódnicę. 

Większość sukien w tym stuleciu wieku rzeczywiście jest tak zbudowana, bo i niemal wszystkie wywodzą się z jednego modelu - XVII-wiecznej robe manteau (mantui). Przez niemal cały XVIII wiek bardzo popularne były jednak też żakiety, w jego II połowie pojawiły się także round gown i robe de gaulle - suknie o pojedynczych spódnicach. W latach 80 bardzo często noszono suknie o podwójnych spódnicach, z których wierzchnia nie była otwarta z przodu, nie wspominając już o większości sukien w stylu chemise, które najczęściej również nie były rozcięte. 

Michel Garnier Lekcja muzyki, 1788
Przykład sukni o podwójnej, ale jednocześnie zamkniętej spódnicy. 

7. W XVIII wieku wszystkie suknie były pastelowe. 

XVIII wiek jest dla wielu epoką kokardek, falbanek i cukierkowych kolorów, kiedy bezmyślne kokietki całymi dniami wylegiwały się na szezlongach  i konsumowały ciastka. A tymczasem stulecie to wcale nie jest tak różowe, jak mogłoby się wydawać, zwłaszcza, jeśli chodzi o kolory sukien. Pastele owszem, były bardzo popularne, ale równie chętnie szyto suknie w ciemnych i przygaszonych odcieniach granatu i zieleni, a także w wielu odcieniach czerwieni - od tej najbardziej intensywnej po bordo. Także i czerń noszono nie tylko w żałobie - był to kolor między innymi sukien maskaradowych. 

Elisabeth Vigee-Lebrun Baronowa de Crussol, 1785
8. Kiedy w XVIII wieku chciano zakryć dekolt, używano do tego tylko chusty fichu. 

Jak wiadomo, nie wszystkie kobiety chciały lub mogły pokazywać dekolt. Idąc na spacer lub zakupy, najczęściej zakładały trójkątną chustę fichu - nie była to jednak ich jedyna możliwość. Wersją alternatywną już wtedy była bowiem cieniutka koszulka zakończona kołnierzykiem lub falbanką, tak zwana chemisette, najczęściej kojarzona jedynie z XIX wiekiem, noszona jednak, jak widać na portretach, także przez cały XVIII wiek. Noszona była nie tylko przez mieszczanki czy do sukien porannych - w wersji ozdobnej bardzo często towarzyszy sukniom wieczorowym, przede wszystkim na portretach angielskich arystokratek. 

Barthelemy du Pan Catherine Havers, 1735

9. W XVIII wieku wszyscy nosili niebotycznie wysokie, pudrowane peruki. 

Bardzo często kojarzymy XVIII wiek z wielkimi, pudrowanymi perukami, w których zamiast kwiatów znaleźć można było raczej gromadę wszy. Takie peruki rzeczywiście były popularne, ale tylko w latach 70 i 80, natomiast przez większość poprzednich dekad fryzury były raczej niskie. Od wysokich peruk zaczęto zresztą odchodzić już w latach 80, kiedy stały się niższe i bardziej kopulaste, a wiele kobiet zaprzestało w ogóle ich noszenia. Nie zawsze również je pudrowano - wiele jest portretów przedstawiających kobiety o czarnych albo brązowych włosach. Pudrowanie zaczęło być niepopularne przede wszystkim w latach 80, kiedy stało się oznaką złego smaku. 

Francois Drouais Madame Pompadour, 1760

10. W XVIII wieku każda kobieta nosiła muszkę umiejscowioną pod okiem lub nad wargami. 

W XVIII wieku, szczególnie w jego I połowie, niezwykle popularne były muszki - czarne, jedwabne krążki, które przyklejano na twarz jako ozdobę. Przez większość czasu byłam przekonana, że jedną twarz mogła zdobić tylko jedna muszka, jednak jak uświadomiła mi w jednym ze swoich postów Anna Nurzyńska - bardzo często nie ograniczano się tylko do jednej. I rzeczywiście, kiedy potem czytałam biografię madame Pompadour, natrafiłam na fragment, w którym opisane zostało, jak podczas wojny siedmioletniej słynna markiza nosiła muszki ułożone według wojskowych planów taktycznych. Lecz chociaż wiele kobiet nadużywało muszek, były też i takie, które wcale ich nie nosiły - tak jak i teraz, była to kwestia indywidualnych upodobań. 

Miguel Jacinto Meléndez Isabel de Farnesio, 1718


I to już wszystko, jeśli chodzi o najpopularniejsze błędy i uogólnienia dotyczące mody XVIII wieku. Tych dotyczących kultury tego stulecia jest jeszcze więcej i z pewnością w przyszłości napiszę o nich oddzielny post. A może Wy znacie jeszcze jakieś błędne przekonania na temat mody XVIII wieku? Jestem bardzo ciekawa, które rażą Was najbardziej!  



Pozdrawiam, 
Gabrielle 


44 komentarze:

  1. sama podzielałam wiele tych błędnych przekonań i podejrzewam, że wiele innych- z których nawet sobie nie zdaję sprawy- wciąż w głowie siedzi:) O ile jednak dla siebie i podobnych do mnie laików widzę usprawiedliwienie- nie sposób znać się na wszystkim- to ciężko usprawiedliwić np. pisarza,który pisze książkę w zamyśle "naukową"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też całkowicie rozumiem osoby, które nie interesują się modą i popełniają takie błędy - sama z pewnością robię je, jeśli chodzi na przykład o średniowiecze, którym w ogóle się nie zajmują, ale o którym mam jednak jakieś swoje, pewnie błędne, wyobrażenia. Ale tego fenomenu "krynolin i turniur" w książkach opisujących XVIII wiek naprawdę nie jestem w stanie pojąć :D

      Usuń
  2. Bardzo dobry wpis. Pomoże uporządkować wiedzę osobom, które niezbyt dobrze znają się na XVIII - wiecznej garderobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Dorfi! Miałam co do niego wątpliwości, ale skoro tak mówisz, to się cieszę :)

      Usuń
  3. Madame z pierwszego obrazu robi facepalm, jak widzi te błędy :D Też swego czasu je popełniałam ;) Innymi błędami są jeszcze: wszyscy mężczyźni nosili makijaż, i to bardzo mocny, a usta malowali w serduszko - co nie jest prawdą, bo malowali się niektórzy, a usta w serduszko to w ogóle raczej współczesny wymysł
    I drugi błąd: W XVIII wieku panował barok, wszyscy nosili się na bogato, ubrania kapały złotem, biżuterią i innymi świecidełkami. A przecież równolegle do strojów dworskich istniały inne style, które cechowała powściągliwość w dodatkach i brak "złoceń" :P Nie mówiąc już o tym nieszczęsnym baroku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi się z takim facepalm skojarzyła :D Aaa, no właśnie, o tym zapomniałam! Przede wszystkim o tym, że w XVIII wieku noszono "pełne przepychu, barokowe stroje". Ale planuję zrobić jeszcze jeden wpis, tym razem dotyczący ogólnych błędów w postrzeganiu kultury XVIII wieku - tam na pewno wspomnę o mężczyznach :) A swoją drogą to nie miałam pojęcia, że ktoś może myśleć, że wtedy mężczyźni malowali usta w serduszko - nawet mi to nigdy do głowy nie przyszło :D

      Usuń
    2. I jeszcze jeden: wszyscy mężczyźni nosili białe, lśniące, pudrowane peruki z lokami po bokach twarzy. Nope. Nie wszyscy nosili peruki, ogromna część miała własne długie włosy i czesała z nich tę słynną fryzurę i to w wielu wariantach. Loki były tylko jednym z wariantów. Pudru używała też tylko część mężczyzn i najczęściej dawał on kolor szarawy, a nie idealnie biały, nie mówiąc już o tym, że preferowano matowe włosy

      Usuń
    3. Co do ust w serduszko - są w necie takie stylizcje. Oczywiście reszta stroju jest z różowego poliestru, żeby było jasne:D

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że kiedyś pisała o tym American Duchess, że to wyobrażenie o perukach to wina czarno-białych filmów kostiumowych, w których białe dużo lepiej prezentowały się niż szare. Coś mi się wydaje, że te usta w serce to też może być ich zasługa :D

      Usuń
  4. Super wpis. :) Myślę, że te informacje bardzo przydałyby się Zweigowi podczas pisania biografii Marii Antoniny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Haha, to prawda, zdecydowanie zabrakło mu kilku z nich :D

      Usuń
  5. Moje ukochane krynoliny Marii Antoniny <3
    Czyli tak, jasnoróżowa, rękawy 3/4, otwarta francuska z rządem kokardek - ciągle gdzieś za mną krąży ta myśl o uszyciu "stereotypowej sukni osiemnastowiecznej" (od Szczyrzyca w każdym razie).
    A, no i nie zapominajmy, MASA falbanek. Tak przynajmniej twierdzi mój tata ;) I obowiązkowe statki na głowie, alternatywnie klatki dla ptaków. Inaczej się nie liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, stereotypowa suknia osiemnastowieczna to jest to! Chociaż powiem Ci, że moja różowa angielka też kojarzy mi się z taką stereotypową - jest różowa, błyszcząca, ma rękawy 3/4 i nawet kilka falbanek :D Jak byłam nad morzem, to tam były takie fajne statki, nawet myślałam, czy by nie kupić sobie do włosów, ale nie wiem, jakbym miała je do nich przymocować :D

      Usuń
    2. Ej, statki we włosach są piękne :D

      Usuń
  6. Świetny, pracochłonny wpis. Czytając go się sama do siebie śmiałam, niby doskonale znałam te suknie, ale chyba nie zdawałam sobie sprawy z ich nieużyteczności, aż tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Chociaż właściwie nie był aż tak pracochłonny :)

      Usuń
  7. Brawo!!! Żeby jeszcze przeczytali to pisarze i tłumacze różnego rodzaju utworów osadzonych w XVIII wieku i oszczędzili nam tych krynolin i pantalonów :P
    Przypomniałaś mi o tej scenie striptizu z Amadeusza (chociaż pisałaś o innej, ale tego koszmarku się nie da zapomnieć) i ciarki mnie przeszły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Wiele rzeczy pominęłam (przypomniała mi o nich dopiero Porcelanka), ale mam nadzieję, że chociaż o tych najważniejszych udało mi się napisać. Bo najbardziej bolą chyba jednak te krynoliny i pantalony :D Scena striptizu jest cudowna, chyba w żadnym innym filmie kostiumowym nie popełniono tylu błędów za jednym zamachem :D

      Usuń
  8. Świetny wpis! Chociaż czytając niektóre punkty traciłam wiarę w ludzkość :P Bardzo chętnie przeczytałabym też o ogólnych błędach, nie tylko modowych - taka mini seria w stylu "Pogromców mitów" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję taki wpis ogólnie o XVIII wieku. Myślę, że chyba na temat żadnej innej epoki nie wytworzyła się aż tak duża ilość szkodliwych mitów :D

      Usuń
  9. Tak. Wiele osób mówi o XVIII wieku - "stulecie pierwszej krynoliny".
    Najbardziej chyba razi mnie przekonanie, że był to wiek w zupełności pastelowy. Wiele osób interesujących się powierzchownie tą epoką niestety powiela takie treści niechcący, zwłaszcza w formie obrazkowej inspiracji (tumblr). Tymczasem jest też zupełnie inne osiemnaste stulecie, tu ma wyraz chociażby w tych sukniach w intensywnym kolorze (a czarna suknia z XVIII wieku to już w ogóle jedno wielkie łał, jak dla mnie, jedna z niewielu sukni historycznych, jakie naprawdę chciałabym kiedyś może mieć).

    Lubię taki nieco przekłamany XVIII wiek jak inspirację, ale myślę tu raczej o wizji mrocznego, krwawego stulecia, z łotrogotycką końcówką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stulecie pierwszej krynoliny?! Chyba wolałam tego nie wiedzieć :D Ja ostatnio bardzo interesuję się właśnie tą drugą stroną XVIII wieku, jako epoki prawdziwych niepokojów i swego rodzaju mroku. To okropne, że tak złożone stulecie przez wielu sprowadzone zostało do epoki kokardek i pasteli.

      Usuń
    2. To epoka wielkich kontrastów i to jest w XVIII wieku najciekawsze. Moim zdaniem, oczywiście :D Tekst o krynolinie spotykam nagminnie. Podejrzewam o rozpowszechnienie jakąś popularną książkę, ale zachodzę w głowę, o co może chodzić. Właśnie, jeśli chodzi o książki, to w sumie nie kojarzę (pominę milczeniem niektóre dawne prace czy historyczne romansidła, może też ułomne tłumaczenie niektórych rzeczy) żadnych popularnonaukowych (czy naukowych) z takimi byczydłami ;)

      Usuń
    3. Ja niestety nie spotkałam jeszcze książki (z wyjątkiem tych o tematyce czysto kostiumologicznej), w której pojawiałoby się coś innego niż krynolina i turniura. To się pojawia przede wszystkim w polskich tłumaczeniach, na przykład biografii (w obu o Marii Antoninie są wzmianki o krynolinach), a także w tłumaczeniach książek popularnonaukowych, tych o malarstwie czy sztuce w ogóle. Ale w książkach polskich autorów też są krynoliny, na przykład w biografii Izabeli Czartoryskiej :)

      Usuń
  10. http://www.bostoncostume.com/images/products/6047.jpg to zdjęcia jest świetną ilustracją większości błędów i uogólnień które opisałaś :D W sumie brakuje tylko pieprzyka:) Ja kiedyś myślałam ( ok, miałam wtedy pewnie z 10 lat ;)), że założenie gorsetu choćby na chwilę jest zabójczo niebezpieczne :D Ludzie w większości nie rozróżniają w ogóle z jakiej epoki pochodzi dana suknia, jakiś czas temu, ponieważ w szkole wiedzą, że zajmuję się szyciem, zostałam poproszona, żebym przebrała się z koleżanką i porozdawała cytaty z okazji dnia książki. Idziemy z koleżanką korytarzem, ja w żółtej empirce, ona w kremowej robe a l'anglaise retroussée i słyszę głos " o jakie fajne średniowieczne stroje". Ręce opadają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Marylou, miej świadomość, że tym zdjęciem właśnie zniszczyłaś mi wieczór :D Niestety, świadomość różnorodności strojów z różnych epok jest w Polsce bardzo mała, kostiumologię traktuje po macoszemu, co najwyżej jako ciekawostkę. Ale mam nadzieję, że w przyszłości to się poprawi :)

      Usuń
    2. Och... przepraszam :D To jest kostium z moich najgorszych horrorów ;) Tak właśnie myślę, że madame Francois Buron musiała popatrzeć w przyszłość i właśnie to zobaczyć, stąd ten wzrok na obrazie. Trzeba wspólnie pracować nad poprawą kostiumowej świadomości ludzi :)

      Usuń
  11. Gabrysiu, na koniec powinnaś pokazać taki "obiegowy" obraz XVIII wiecznej kobiety ;)
    Już dawno nie czytało mi się tak dobrze postu, dziękuję że go napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za tak miłe słowa! :) Rzeczywiście, taka obiegowa rokokowa kobieta na końcu byłaby niezła, nie pomyślałam o tym :D

      Usuń
  12. Rewelacyjny post! Dziękuje wielu ciekawych rzeczy się dowiedziałam, o których nie miałam bladego pojęcia, teraz oglądając filmy o "tych" czasach będę zwracać na to uwagę. Jeśli chodzi o błędy, ja znam się na strojach średniowiecznych, i są takie błędy które rażą np, bawełniane majtki czy biustonosze pod sukniami, które widać na filmach, ale wybaczmy aktorką, pewnie większość z nich by nie zagrała bez tych dwóch rzeczy. Najwięcej problemów sprawa w filmach też heniny, takie spiczaste nakrycie głowy (cos jak księżniczki z Disney) które jest odpowiednie tylko dla II poł XV wieku i tylko dla Fr, poł-wsch, Hisz, Włoch i Anglii, a co nie którzy wypisują bzdety że w Polsce też były ;/, albo cruseler, też nakrycie głowy dla kobiet, które z kolei występowało tylko u nas i w Niemczech. A już o butach nie wspomnę ;/ tu jest zgroza, większość badaczy stwierdza że butów nie da się opisać, stwierdzić w jakich chodzili bo nie ma ostatecznych dowodów ;/ I ograniczają się tylko do słowa skóra zwierzęca ;/ :) Ale to opiszę dokładniej kiedyś tam na moim blogu ;/ jak w końcu uporam się ze wszystkimi problemami technicznymi i nareszcie go otworzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, cieszę się, że Ci się spodobał! Już nie mogę się doczekać Twojego bloga - moja wiedza o ubiorach średniowiecznych jest niestety bardzo ograniczona, chociaż kojarzę i heniny, i cruseler, to jednak ten pierwszy kojarzyłam z XIV wiekiem, a ten drugi to chyba z całą Europą. Ale bardzo chętnie podszkolę się w tym względzie :)

      Usuń
  13. 10 - przypomniał mi się Ambroży Kleks

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post!

    Zapraszam również do siebie: http://scritto-con-la-pasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy i przydatny post :) Dowiedziałam się z niego wielu nowych rzeczy, szczególnie z punktu 2 i 3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak, punkt numer 2 i 3 u mnie też bardzo długo szwankował :D

      Usuń
  16. Pierwszy punkt- czyżby cytat z "Marii Antoniny" Zweiga? :) Właśnie czytam tę biografię, dlatego też Twój post o tej książce chwilowo pominęłam.
    Też swego czasu głosiłam podobne herezje... nawet moje rysunki zapełniające okładki zeszytów i brudnopisy z gimnazjum, a więc z czasów, kiedy dopiero zaczynałam się interesować historią ubioru, przedstawiają ,,Marie Antoniny" w dosyć intrygujących strojach, bardziej właśnie przypominających suknie z wypożyczalni kostiumów, niż prawdziwe, XVIII-wieczne. Ech, grunt, to dobry wzór. :p
    Co do pantalonów, gdzieś wyczytałam, że ten element bielizny noszony był już wcześniej, jednak, co ciekawe, tylko przez ,,panie do towarzystwa". Nie wiem niestety, na ile wiarygodne jest to źródło, bo nie pamiętam, gdzie na taką informację natrafiłam... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie tylko! O krynolinach w XVIII wieku czytałam już tyle razy, że przez chwilę byłam w stanie niemal w to uwierzyć :D Myślę, że każdy kiedyś zaczynał od takich właśnie wyobrażeń na temat dawnych epok. Ja, kiedy byłam mała, bardzo lubiłam rysować "panie z wszystkich epok po kolei". Bardzo lubię dziś wracać do tych rysunków, zawsze poprawiają mi humor :D Pamiętam też, że jak pierwszy raz czytałam "Hrabiego Monte Christo", to wyobrażałam sobie jego bohaterki w sukniach napoleońskich :D Hm... nie spotkałam się nigdy z taką tezą, ale chętnie poszukam jakichś informacji na ten temat, bo brzmi interesująco! :)

      Usuń
  17. Jeden z najciekawszych wpisów u Ciebie! (A Twoje wpisy należą do najciekawszych jakie czytam na blogach).
    Robisz niesamowitą robotę dla osób, które lubią książki historyczne i taka klasykę literatury, czasem właśnie dziwnie tłumaczoną.

    Niezależnie od tekstu - nie znałam wcześniej pierwszego obrazu, a mina Madame i jej "facepalm" są absolutnie boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, Uno, aż się zaczerwieniłam. Dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa! Bardzo się cieszę, że ten wpis Ci się spodobał, dużo błędów w nim pominęłam i na pewno niedługo pojawi się część druga :) Mnie najbardziej w tym obrazie zadziwił fakt, że jego autorem jest David - porównując go z jego późniejszymi obrazami, różnica jest wręcz nieprawdopodobna! Ale to facepalm też od razu przykuło moją uwagę :)

      Usuń
  18. Ostatnio zastanawiałam się nad pantalonami w osiemnastym stuleciu, dziękuję za rozwianie wątpliwości. Co do pierwszych pantalonów: "Pewne świadectwa wskazują, że kobiety włoskie już w 1poł. XVII w. nosiły majtki. Możliwe, że ten zwyczaj zapoczątkowały kurtyzany. W książce Diversarum Natium Habitus Pietro Bertellego po odchyleniu karty z ryciną przedstawiającą damę tej profesji w okazałej sukni, można było zobaczyć ukryte pod spódnicą spodenki do kolan- takie, jakie nosili wówczas mężczyźni."
    Będąc w wakacje w Zamku królewskim w Krakowie także miałam okazję zapoznać się z renasansowymi "krynolinami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za ten cytat, mogłabyś napisać mi jeszcze, skąd pochodzi? Nie miałam pojęcia, że pantalony mają za sobą aż tak długą historię! Swoją drogą to ciekawe, jak to się stało, że przyzwoite panny przyswoiły sobie element garderoby charakterystyczny dla kurtyzan.

      Usuń
    2. Pochodzi z ilustrowanej historii strojów, W co ubierali się ludzie, czyli od czasów starożytnych do XIX wieku. Konsultacja Melissa Leventon
      Dodatkowo powiem, że przy ilustracjach kurtyzan w książce widnieje napis "Wenecka kurtyzana, 1591", więc oznacza to, iż już w renesansie noszono pantalony. Na dowód tego, wczoraj natrafiłam na pewien rysunek, co prawda współczesny, ale zawsze może być kolejnym dowodem na istnienie ich już pod koniec renesansu.http://coloringpagesfun.com/renaissance-costumes-and-clothing-coloring-pages-30/

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger