11.05.2017

Władza, moda i porcelana, czyli majówka w Dreźnie

Jakiś czas temu pisałam Wam o mojej pierwszej wizycie w Dreźnie - była bardzo krótka, ponieważ trwała zaledwie kilka godzin, chcąc nie chcąc musiałam więc ograniczyć się do zobaczenia jedynie kilku najważniejszych miejsc. Poza tym było to w grudniu, w okresie świątecznych jarmarków - niestety pogoda nie dopisała, przez cały dzień było szaro i ponuro, kiedy więc wracałam do domu, obiecałam sobie wrócić tam na wiosnę. Jako że w tym samym czasie zaczęłam interesować się XVIII-wieczną porcelaną, postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i wybrać się tam jeszcze raz na początku maja. Pogoda i tym razem nie dopisała, miałam jednak dużo więcej czasu i mogłam zobaczyć kilka miejsc, których nie dane mi było obejrzeć poprzednio Jeśli jesteście ciekawi, co ciekawego można zobaczyć w Dreźnie wiosenną (i nie tylko) porą, serdecznie zapraszam do dalszej lektury!




Wizytę zaczęłam od krótkiego spaceru po starówce (Altstadt), gdzie na niewielkiej powierzchni zgrupowane są wszystkie najważniejsze z turystycznego punktu widzenia budowle, takie jak pałac Zwinger, zamek, katedra Świętej Trójcy (Hofkirche), kościół Marii Panny (Frauenkirche), muzeum Albertinum czy opera Sempera. Muszę przyznać, że o ile za pierwszym razem czułam przechadzając się tam atmosferę historii, o tyle tym razem wrażenie to niemal całkowicie uleciało. Wszystkie te budowle są oczywiście piękne i zrekonstruowane z pietyzmem, ale ich widok budził we mnie nie tyle zachwyt, co raczej dojmujące uczucie melancholii nad kruchością czegoś, co pozornie wydaje się tak mocne i trwałe. Te same uczucia niezmienne towarzyszą mi zresztą podczas spacerów po Starym Mieście w Warszawie. 




Następnie odwiedziłam pałacu Zwinger, czyli, obok, Sanssoussi, perłę architektury niemieckiego rokoka, które osobiście uwielbiam. Wiosną otoczenie pałacu jest naprawdę piękne - wszystko wokół kwitnie, w tle słychać szmer fontanny, a w powietrzu unosi się zapach bzów. Takiej właśnie sielankowej atmosfery oczekiwałam po majowym Dreźnie i muszę przyznać, że poczułam się całkowicie usatysfakcjonowana. W Zwinger odwiedziłam dwie wystawy: Kolekcję Porcelany i Galerię Obrazów Starych Mistrzów. Myślę, że nikomu nie trzeba ich zachwalać - każdy miłośnik malarstwa i porcelany poczuje się w tam jak w raju. Tym, co szczególnie zachwyca mnie w salach Kolekcji Porcelany, jest zaprojektowany przez Petera Marino wystrój, doskonale dopasowany do prezentowanych tam przedmiotów i nadający całości wspaniałą, tchnącą rokokowym duchem atmosferę. Przy okazji miałam okazję odwiedzić muzealną bibliotekę - przyznaję, że nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele jest obszernych opracowań i pięknie wydanych albumów na temat XVIII-wiecznej porcelany! Do pełni szczęścia brakowało mi jedyni dobrej znajomości języka niemieckiego, ale powoli nad tym pracuję. 




W drugiej kolejności odwiedziłam zamek, czyli rezydencję Wettynów (Residenzschloss), piękny budynek łączący style renesansowy i barokowy. Za pierwszym razem odwiedziłam największą chlubę tego miejsca, czyli Historyczne Zielone Sklepienie (Historisches Grünes Gewölbe), gdzie można oglądać najpiękniejsze precjoza ze skarbca Sasów. Tym razem zdecydowałam się więc na drugą dostępną ekspozycję, w ramach której obejrzeć można Nowe Zielone Sklepienie (Neues Grünes Gewölbe), Komnatę Turecką czy nowo otwartą wystawę "Władza i moda" (Macht und Mode). W Nowym Zielonym Sklepieniu prezentowana jest dalsza część precjozów należących niegdyś do Saskich elektorów. Chociaż nie robi tak oszałamiającego wrażenia, jak część historyczna, za sprawą wielu prezentowanych tam przedmiotów można wstrzymać oddech. Moją uwagę szczególnie zwrócił komplet sztućców z trzonkami wykonanymi z korala, liczne naczynia z muszli nautilusa, imponujący serwis do kawy z przełomu XVII I XVIII wieku wykonany ze złota, emalii i kamieni szlachetnych, czy wreszcie XVI-wieczna figurka przerażonej Dafne, która zamiast w drzewo wawrzynu przemienia w koral. Jako że nie miałam wtedy przy sobie aparatu, pozwolę sobie wstawić ilustracje ze strony muzeum:



 http://skd-online-collection.skd.museum/de/contents/show?id=118006

http://skd-online-collection.skd.museum/de/contents/show?id=117122

Szczególnie zależało mi jednak na zobaczeniu wystawy Macht und Mode, na której prezentowane są ubiory ceremonialne z 2. połowy XVI i XVII wieku. Można tam podziwiać zarówno ubiory świeckie, jak i liturgiczne, zarówno damskie, jak i męskie czy dziecięce. Wszystkie sprawiające wrażenie niezwykle ciężkich, misternie haftowane, mieniące się złotem i srebrem, wyraźnie modyfikujące - choć każdy na inny sposób - kształt sylwetki i nadające jej nieco odrealniony wygląd. Innymi słowy: królewska propaganda w pełnej krasie. Spędziłam tam sporo czasu i zauważyłam, że wśród turystów największą uwagę przykuwała para pludrów z 2. ćwierci XVI wieku z charakterystycznym saczkiem. Otaczające je spojrzenia pełne niedowierzania i nerwowe chichoty chyba najlepiej świadczyły o tym, jak bardzo zmieniło się podejście do ludzkiego ciała od czasów nowożytnych i chociaż odsłania się dziś ciało w o wiele większym stopniu, niż kiedykolwiek, to jednak podchodzi się do niego z nieznaną kiedyś pruderią (zwłaszcza, jeśli chodzi o ciało męskie). 




Na koniec odwiedziłam barokowy park Grosser Garten z pięknym pałacem w stylu klasycyzującego baroku, obok którego znajduje się także niewielki ogród botaniczny. Niestety w momencie, kiedy tam przyszłam, zaczął padać deszcz, więc aura nie sprzyjała dłuższym przechadzkom - niemniej w piękną, słoneczną pogodę z pewnością jest to idealne miejsce na leniwy spacer wśród szumu fontanny i zapachu kwitnących kwiatów. Wracając wstąpiłam na Neumarkt, gdzie znajduje się zrekonstruowany kościół Marii Panny (Frauenkirche) otoczony skromnie zdobionymi, pastelowymi kamienicami. Klimat mało historyczny, ale z pewnością nie pozbawiony uroku. 




Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu, który był dla mnie niezwykle inspirujący i pouczający. Jednocześnie jeszcze raz bardzo polecam odwiedzenie Drezna wszystkim miłośnikom porcelany, malarstwa i mieniących się od złota i kamieni szlachetnych precjozów. Także miłośnicy mody, dzięki nowo otwartej wystawie ubiorów dworskich, z pewnością będą zachwyceni. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy znowu tam pojadę i jednocześnie już planuję podróże do innych malowniczych zakątków Niemiec. 

Pozdrawiam, 
Gabriela 

5 komentarzy:

  1. W Dreźnie jest taka piękna mleczarnia braci Pfund. Zobacz sobie w googlach, zapiera dech :)
    Poza tym rzeczywiście przepiękne muzea, szczególnie te cacka ze skarbca. Zawsze lubię sobie dokładnie popatrzeć na wykonanie takich przedmiotów, bo żadne zdjęcie nigdy nie odzwierciedla ich rzeczywistego piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tam w grudniu! Stylistyka nie do końca moja, ale rzeczywiście robi wrażenie :) To prawda, dlatego ja nawet nie żałowałam, że nie wzięłam aparatu, bo właściwie żadne zdjęcie nie jest oddać tego wrażenia, jakie te wszystkie przedmioty robią w rzeczywistości.

      Usuń
  2. Byłam w Dreźnie w tym samym czasie! Zastanawiam się tylko, dlaczego te zabytki są takie czarne. Nigdzie indziej taj zabrudzonych nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Te "suknie balowe" robią wrażenie, choć ciężko je nazwać jakkolwiek :D Fantastyczna relacja z krótkiego wyjazdu - też muszę się tam wybrać:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger