08.07.2016

10 powodów, dla których pokochałam modę XVII wieku

Jeszcze nie tak dawno moda XVII wieku kojarzyła mi się z okresem przejściowym, kiedy kobiece suknie z delikatnej i harmonijnej mody renesansu przechodziły dziwaczne i w większości nietrafione transformacje, żeby w końcu przeobrazić się w delikatną i harmonijną modę epoki oświecenia. Kiedy jednak przy okazji pisania pewnego artykułu musiałam zgłębić się trochę w te tak lekceważone przeze mnie wcześniej rejony, stopniowo zaczęłam ulegać magii tego stulecia. Mówię "stulecia", ponieważ tak naprawdę zaczęła fascynować mnie nie tylko ówczesna moda, ale także postrzeganie kobiety i kobiecości, kultura, obyczaje... chociaż z pozoru tak nieodległe, stulecie to jest tak bardzo inne od  wydelikaconego i zblazowanego wieku XVIII. Z barokowych portretów naprawdę tętni życie, w ciałach naprawdę zdaje się płynąć krew, a wraz z nią - żądza życia, doznań i namiętności. Ale kultura to jedno, estetyka - drugie. Dlatego dziś chciałabym przedstawić Wam kilka powodów, dla których pokochałam modę epoki baroku. 

Jacob-Ferdinand Voet Portret Marii Mancini, między 1660-1680

1. Bogactwo w prostocie 
Chociaż współcześnie barok kojarzy nam się przede wszystkim z przepychem, bogactwem zdobień i balansowaniem na granicy dobrego smaku i kiczu, w rzeczywistości ubiory damskie przez większość XVII wieku charakteryzowały się prawdziwie wyrafinowaną prostotą. Wrażenie przepychu wynikało tu przede wszystkim z połączenia prostego, ale eleganckiego kroju (głęboki dekolt, bufiaste rękawy 3/4, obszerna spódnica), luksusowych tkanin i niewielu, ale za to wyrazistych ozdób, takich jak naszyte tu i ówdzie ogromne perły czy klejnoty. Całość prezentowała się bogato, ale jednocześnie harmonijnie i elegancko. Nawet w sukniach z 1. ćw. XVII wieku, w których utrzymywały się jeszcze pozostałości późno-renesansowych szaleństw, takich jak kryzy i fortugały, widać dążenie raczej do zachowania wyważonej elegancji niż rzucających się w oczy bogactwa i fantazyjności. 

Królowa Henrietta Maria, ok. 1635


2. Nonszalancka zmysłowość 
Już od 2. ćwierci XVII wieku można zauważyć zjawisko, nie tylko w modzie, ale i w samym sposobie ukazywania kobiet, który śmiało można określić właśnie jako nonszalancka zmysłowość. Kobiety śmiało odsłaniają szyje, dekolty i piersi, kuszą wyłaniającymi się spod obszernych rękawów rękami i dłońmi bez rękawiczek, patrzą nam prosto w oczy i obdarzają delikatnym, tajemniczym uśmiechem. A jednak bijąca z nich zmysłowość nie ma w sobie nic wystudiowanego - jeśli wierzyć niektórym badaczom, w XVII wieku nie zwracano uwagi na uwodzicielskie funkcje stroju. Mimo to jednak kobiety z barokowych portretów w dalszym ciągu uwodzą, co dodatkowo potęguje fakt, że robią to w sposób całkowicie nonszalancki - jakby uwodziły przez przypadek. 

Peter Lely, Louise Kérouaille, księżna Portsmouth, 1671-1674


3. Głębokie kolory 
Jeśli wierzyć zachowanym portretom, w XVII wieku najpopularniejsze były suknie szyte z gładkich tkanin. W zależności od dekady dużą popularnością cieszyły się oczywiście również tkaniny o wzorach roślinnych, kwiatowych, geometrycznych czy w pionowe lub poziome paski, ale to gładkie zdają się zdecydowanie królować. Najczęściej utrzymane były one w głębokich, intensywnych kolorach: różowym, czerwonym, zielonym, żółtym czy niebieskim. Szczerze uwielbiam barokową paletę barw i myślę, że połączenie obszernej sukni i gładkiej tkaniny o delikatnym połysku i w intensywnym kolorze daje perfekcyjny efekt. 


Jan Mytens Henrietta Anna Angielska, 1665


4. Kryzy 
Okalające szyję i stanowiące wspaniałe tło dla twarzy kryzy pojawiły się w modzie już w 2. poł. XVI wieku, ale noszone były w wielu europejskich krajach jeszcze w 1. ćw. XVII wieku. Ówczesne kryzy stanowiły prawdziwy popis maestrii tworzącej je osoby - w najróżniejszych kształtach i rozmiarach, wykonywane z najpiękniejszych i najdelikatniejszych koronek, niejednokrotnie zdobione przy brzegach perłami. Z czasem zaczęły przybierać kształt stojącego, koronkowego kołnierza, określanego we Francji mianem "kołnierza Medycejskiego". Myślę, że do kryz nie da się podchodzić obojętnie - można je kochać lub nienawidzić i przyznam szczerze, że ja sama przestałam patrzeć na nie jako na "wybryk natury", a zaczęłam dostrzegać ich niezwykły kunszt i piękno. Jeśli moda jest sztuką, to kryzy są na to chyba najlepszym dowodem. 

Peter Paul Rubens, Margarita Gonzaga, 1605


5. Koronki 
Jeśli już mowa o kryzach, warto wspomnieć o kolejnym elemencie definiującym modę XVII wieku - koronkach. W XVII wieku koronki, szczególnie klockowe, cieszyły się ogromną popularnością, co z pewnością sprzyjało ich ówczesnemu rozkwitowi. Ze względu na swój luksusowy charakter pojawiały się najczęściej jedynie w dwóch miejscach - w formie kołnierza i mankietów. Jest to jeden z tych elementów, których nie da się zrekonstruować bez długów i bankructwa - można go jedynie podziwiać i obdarzać dużą ilością westchnień.  

Autor i tytuł nieznane, ok. 1625-1635


6. Perły 
Gdybym miała wskazać tylko jeden element, dla którego kocham modę XVII wieku, bez wahania wskazałabym perły. Kocham je w każdej formie i rodzaju, a w epoce baroku osiągnęły one chyba szczyt popularności - noszone w uszach, zawieszane na szyjach, naszywane na suknie czy wpinane we włosy - nie ma wątpliwości, że XVII wiek to prawdziwy raj dla wszystkich fanów pereł! 


Daniel Schultz Klara Izabella Pacowa, ok. 1670 


7. Ozdoby do włosów
Fryzury w XVII wieku były dość specyficzne i osobiście raczej nie darzę ich miłością. Co innego to, co owe fryzury dekorowało - sznury pereł, wstążki, kwiaty, a później także koronkowe czepki i fantazyjne fontazie. Moją uwag przykuły jednak przede wszystkim niezwykle misterne stroiki (diademy?), przybierające rozmaite kształty, zdobione perłami i klejnotami. Czy obok takich arcydzieł jubilerstwa można przejść obojętnie? 

Frans Pourbus Młodszy Margarita Gonzaga, księżna Lorraine, 1610


8. Antykizujące stylizacje 
Moda XVII wieku ma w sobie coś z iluzji i zdaje się śmiać z każdego, kto chciałby poznać ją bliżej. Jeśli zaczynasz ufać ówczesnym malarzom i chcesz poznać ją na podstawie ich twórczości, szybko okaże się, że zamiast faktycznej mody badasz jedynie wytwory malarskiej fantazji. To właśnie w XVII wieku ogromną popularnością zaczęło cieszyć się bowiem pozowanie do portretów w ubiorach zrywających z formą noszonych na co dzień ubiorów, nawiązujących do czasów renesansu i antyku. Kobiety, przemienione w leśne nimfy, nie kryły swojej zmysłowości i jeszcze chętniej niż zazwyczaj odsłaniały ciała. A szaty, które nosiły na tego typu portretach, są chyba jeszcze piękniejsze, niż ówczesna moda - luźne, jednoczęściowe, zdobione ogromnymi klejnotami. Aury tajemniczości dodaje im z kolei fakt, że właściwie nie wiadomo nawet, czy rzeczywiście istniały. 

Anton van Dyck Księżna Clanbrassil, 1636


9. Mężczyźni z fantazją 
Moda męska w XVII wieku była o wiele bardziej fantazyjna niż kobieca - zwłaszcza, kiedy patrzymy na ubiory z czasów Ludwika XIV: bogato zdobione szustokory, przypominające spódnice spodnie rhingrave i ogromne peruki, a wszystko to spowite powodzią koronek, kokard i wstążek. Moda męska w XVII wieku podlegała naprawdę diametralnym przemianom, tak samo jak ideał męskiej urody i samego mężczyzny - wystarczy spojrzeć na przepaść, która dzieli swobodny ubiór w stylu muszkietera i szalone stylizacje dworzan Króla Słońce, by przekonać, że ideał mężczyzny początku i końca tego stulecia był zdecydowanie odmienny. 


Francois de Troy Louis-Alexandre de Bourbon


10. Związki mody i polityki 
Nie sądzę, żeby dla każdego było to aż tak ekscytujące, ale dla mnie niebezpieczne związki mody i polityki zawsze były jedną z najbardziej fascynujących zjawisk w kostiumologii. A trzeba powiedzieć, że moda rzadko kiedy była tak upolityczniona, jak w czasach panowania Króla Słońce, który ubiory uczynił jednym z narzędzi swojej propagandy. Dzięki temu moda XVII stulecia jest dla mnie nie tylko ucztą dla oczu, ale również fascynującym zagadnieniem samym w sobie. 


Suknia dworska, 1683

Być może zastanawiacie się teraz, czy sama planuję zamówienie barokowej sukni dla siebie. Jest to dość trudne pytanie, na które, przyznam szczerze, sama nie znam jeszcze odpowiedzi. Nie ukrywam jednak, że założenie sukni inspirowanej XVII wiekiem byłoby dla mnie ogromną radością - nawet, jeśli musiałabym zrezygnować z kryzy, koronek czy fantazyjnych diademów we włosach (na szczęście w modzie po 1650 roku modne damy również obchodziły się bez tych elementów, więc kto wie). 
A jakie są Wasze powody, dla których kochacie modę XVII wieku? 

Pozdrawiam,
Gabriela 

13 komentarzy:

  1. Kiedyś nie przepadałam za modą XVII-wieczną, teraz mnie fascynuje. Chyba zresztą tak jak każda dekada, w każdej nauczyłam się znajdować kroje i konkretne ubiory które mi się podobają. W baroku urzekła mnie właśnie ta prostota - efekt "wow" osiągano właśnie luksusową tkaniną albo biżuterią... Cóż, może miało to zrównoważyć ozdobne wnętrza, w końcu co za dużo naraz to niezdrowo :P
    PS. Strasznie podobają mi się fryzury z 2 połowy wieku, zwłaszcza te gdzie całe włosy są zakręcone (a nie tylko boki) i tworzą jakby trójkąt dookoła twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo, jak Ty! Kiedy patrzę pobieżnie na modę jakiejś dekady, to rzadko kiedy trafia mi ona do serca, ale kiedy zaczynam się wgłębiać, nagle okazuje się, że była ona naprawdę piękna (nawet, jeśli tylko w szczegółach). Haha, to prawda, dzięki temu był kontrast między kobietą i wnętrzem :D

      Usuń
  2. Och, jaki wspaniały artykuł! Totalnie się na tym nie znam, ale bardzo miło się czyta Twoje wpisy i tyle ciekawych rzeczy mogę się z nich dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ogromnie się cieszę, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  3. Kolejny wspaniały wpis, poprzedni był fantastyczny (polecam) , ten także, ale przez ten post mój dylemat jeszcze się zwiększył - nie wiem który wiek bardziej kocham XVIII czy XVII. Bogactwo baroku jest powalające, kobiety rzeczywiście zmysłowo piękne, a męskie ubiory! chciałbym włożyć choćby ten, który pokazałaś -Ludwika Aleksandra - jest fantastyczny!
    Dziekuję za wspaniały post i wyszukane portety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobał! Ale po co wybierać, można przecież kochać oba :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post. Jedna uwaga do ikonografii, portretu damy w zielonej sukni. Nie znam zrodła skąd pochodzi obraz ani jego proweniencji. Wydaje się ze datowanie jest zbyt pózne. Portret moze pochodzic z końca XVI wieku do 1620 roku. W ten sposob przedstawiano młode kobiety tuż przed zamązpójsciem. Analogicznie bardzo podobny portret znajduje się w MNW jako obraz A. Moellera i ma przedstawiac gdańszczankę w stroju slubnym i koronie slubnej, która formą jest podobna do damy w zielonej sukni. Portret Moellera datuje się na 1598 rok. Róznice są widoczne zwłaszcza w formie kołnierza. Gdanszczanka ma krezę. Co do obrazów z czasu baroku - portretów, proponuję spojrzec na kolekcję Muzeum Warmii i Mazur z Olsztyna. Wydano także katalog. Porety te znajdujące sie przed wojną w kolekcjach wschodniopruskich rodów sa niezwykle interesujące bo łączą w sobie modę francuską, angielską ( zwłaszcza haftowane jacket) z modą polską (kształt). Wiele portretów przedstawia możnych z rodu Oranii, skoligacone dziś z rodami krolewskimi dzisiejszej Europy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dziękuję za informację, ten portret niezwykle mnie zafascynował, sama chętnie dowiedziałabym się o nim czegoś więcej. Datę znalazłam gdzieś w czeluściach Pinteresta, a fakt, że jest dość późna, zrzuciłam na karb tego, że może ta dama pochodziła z prowincji (?). Czy to oznacza, że korona z pereł sama w sobie była symbolem rychłego wyjścia za mąż? Na obrazie Moellera rzeczywiście symbolika ślubna jest bardzo widoczna. Dziękuję za rekomendację, na pewno przestudiuję tę kolekcję!

      Usuń
  5. Nie jestem pasjonatów tematu ale uwielbiam Twoje teksty pokazujące mi ze to co było dla mnie dziwne jest jednak... piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie bardzo duży komplement, dziękuję! :)

      Usuń
  6. Nie przepadam jakoś bardzo za modą XVII wieku, chyba tylko ta elegancja z pierwszego punktu do mnie przemawia.
    To już raczej w nieco późniejszych strojach (?) ale kiedyś spodobało mi się połączenie gładkiej tafty na mocno dopasowanym staniku z lśniącymi kamieniami, w podobnym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać, że szczerze lubisz tamten okres historyczny :) piszesz o tym z takim zaangażowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wybrałaś piękne obrazy (okazy :D).
    Muszę przyznać, że moda XVII wieku to dla mnie chyba obszar w jeszcze mniejszym stopniu znany niż poprzednie stulecie. Sztuka, owszem, ale dobrze to naświetlasz w punkcie 8. Kiedy patrzę na barokowe portrety często budzi się we mnie dość solidne podejrzenie, że to to tylko "do obrazu" ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger