01.06.2016

Jak ubierano dzieci w XVIII wieku

Z okazji dnia dziecka przygotowałam dziś dla Was krótki  artykuł o tym, w co ubierano dzieci w XVIII wieku. Chociaż z pozoru może się wydawać, że jest to kwestia dość prosta - w 1. połowie wieku były to zminiaturyzowane wersje ubiorów dorosłych, w 2. zaś stworzone specjalnie z myślą o dziecięcych potrzebach, wygodne, białe sukienki, kwestia ta jest nieco bardziej skomplikowana. Jeśli jesteście ciekawi, jakie tajemnice może skrywać XVIII-wieczny ubiór dziecięcy, serdecznie zapraszam do dalszej lektury! 

Francois Hubert Drouais, Charles Philippe de France z siostrą Marie Adelaide, 1763

Jak z pewnością wszyscy wiemy, pojmowanie dzieciństwa w podobny sposób, jaki to ma miejsce dzisiaj, pojawiło się dopiero w połowie XVIII wieku. W dużej mierze związane to było z filozofią Jeana-Jacquesa Rousseau, który w traktacie o wychowaniu dzieci (a właściwie chłopców) "Emil" oraz powieści epistolarnej "Julia, czyli nowa Heloiza", postulował o nadanie okresowi dzieciństwa odpowiedniej wagi. Jednocześnie postulował o zaprzestania ubierania dzieci w stroje, które mogłyby krępować ich ruchy - stąd pomysł na jednoczęściowe, wygodne szatki, w polskim tłumaczeniu "Emila" wdzięcznie określane mianem "worków". Chociaż same teorie na temat wychowania, poparte jedynie fantazjami Rousseau na temat natury dziecięcej, ponieważ sam żadnych dzieci nie wychowywał, spotykały się z dość różnym przyjęciem, to rzeczywiście w 2. połowie XVIII wieku pojawił się zupełnie nowy, jedyny w swoim rodzaju ubiór dziecięcy - luźny, wygodny i zapewniający nieograniczoną swobodę ruchów. 

Thomas Gainsborough Córki artysty w pogoni za motylem,  1756

John Singleton Copley Trzy najmłodsze córki Jerzego III, 1785 

Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę na to, co tak naprawdę dla 1. połowy XVIII wieku oznacza termin "zminiaturyzowane" ubiory dorosłych. Najczęściej powtarzały one bowiem krój sukni dworskiej - z usztywnianym stanikiem o zaokrąglonym dekolcie i jednowarstwową spódnicą, najczęściej uzupełnioną ozdobnym fartuszkiem. Tylko czasem można spotkać portrety małych dziewczynek noszących robes a la francaise, można więc uznać, że było to raczej rzadkościąWarto w tym miejscu zwrócić uwagę, że również chłopcy do pewnego wieku ubierani byli w sukienki, przez co trzeba pamiętać, żeby przed określeniem płci dziecka na portrecie zawsze najpierw zerknąć na podpis! 

Pierre Gobert Ludwik XIV jako dziecko, 1712

William Goghart Dzieci Grahamów, 1742

 Francois Hubert Drouais Książę de Berry i hrabia Prowansji, 1758

W 2. połowie XVIII wieku wieku zaczęły jednak pojawiać się, najpierw w Anglii, a następnie we Francji, pierwsze ubranka dziecięce w formie jednoczęściowej sukienki szytej z cienkiej białej tkaniny, najczęściej o rękawkach sięgających łokci, przewiązanej w talii szarfą. Zapięcie takiej sukienki znajdowało się z tyłu. Boucher pisze, że około 1740 roku przyjęła się dla dziewczynek sukienka fourreau - dopasowana, lecz noszona bez gorsetu (czy rzeczywiście..?). Warto zaznaczyć, że fourreau nie była nigdy szyta z jednego kawałka, lecz składała się z oddzielnie szytego stanika i spódnicy, które następnie zszywane były z tyłu, z przodu zaś spódnica wyposażona była w sznureczki i zawiązywana pod stanikiem (jest to krój znany z sukni nazywanej potocznie round gown). Od lat 80-tych typowym elementem wizerunku dziewczynek stały się również osłaniające czoła grzywki, często noszone do rozpuszczonych, sięgających ramion włosów.  

John Hoppner Panna Charlotte Papendick, 1788

George Romney, Anne Barbara Russell z synem, ok.1780

William Beechey The Oddie Children, 1780

W latach 70-tych pojawiła się kolejna nowość, tym razem skierowana dla chłopców, mianowicie costume en matelot, czyli "strój marynarski", składający się z ozdobionego fantazyjnym kołnierzem kaftana i długich, luźnych spodni, często uzupełnianych kolorową szarfą przewiązywaną w pasie. W Anglii tego typu ubranko nazywane było "skeleton suit". Małgorzata Możdżyńska-Nawotka zwraca również uwagę na teatralizację chłopięcych ubiorów w ostatniej ćwierci XVIII wieku, kiedy matki bardzo chętnie ubierały swoich synów w stroje chińskie, tureckie czy historyzujące. 

Elisabeth Vigee-Lebrun, Louis Charles de France, 1789

Rycina z 1779 roku, chłopiec ubrany w ubranko en matelot

Należy jednak zwrócić uwagę, że w dalszym ciągu modne matki z przyjemnością ubierały swoje córki w zminiaturyzowane wersje własnych ubiorów - tak było np w latach 70-tych, skąd pochodzi całkiem spora liczba portretów dzieci ubranych w robe a la polonaise w wersji mini. Jeśli wierzyć jednej z ówczesnych rycin - poloneski nosiły już dziewczynki naprawdę małe. 

Pierre-Alexandre Wille, Jałmużna, lata 70-te XVIII wieku,
(fragment)


Louis Carrogis Carmontelle, Hrabia de La Porte z córką, lata 70-te XVIII wieku

Inną kwestią pozostaje fakt, że w dalszym ciągu dziewczynki ubierano były również w zminiaturyzowane suknie dworskie. I nie chodzi tu jedynie o córki arystokratów, ale także mieszczan, którzy w 2. połowie XVIII wieku bardzo chętnie naśladowali styl bycia i ubierania się ludzi z wyższych sfer. W bardzo interesujący sposób opisała to zjawisko pani Roland, zwracając uwagę na fakt, że mieszczańskie dzieci ubierane były od święta w suknie naśladujące krojem właśnie suknie dworskie: z usztywnianymi stanikami, szerokimi spódnicami noszonymi na panier i długim trenem. I nikomu nie przeszkadzało, że tak wystrojone w święta dziewczęta w ciągu tygodnia nosiły jedynie płócienne sukienki przypominające worki. 

Rycina ukazująca Madame, córkę Marii Antoniny i Ludwika XIV,
na kolanach swej guwernantki, 1779

Sukienka dziecięca, 1770-1780, Musée du Costume et de la Dentelle 

Innym interesującym zjawiskiem fakt, że nawet w momencie, kiedy rzeczywiście pojawiła się moda dziecięca, bardzo szybko przestała być ona zarezerwowana wyłącznie dla dzieci. Bardzo często badacze wskazują bowiem dziecięcą sukienkę jako jedną z dróg, którymi można wyprowadzić genezę słynnej robe en chemise, na rycinach modowych w dość znamienny sposób określanej często jako robe a l'enfant, czyli właśnie "suknia w stylu dziecięcym". Równolegle z chemise (najczęściej pod chemise) kobiety zaczęły nosić suknię typu fourreau, która również wywodziła się z ubioru dziecięcego. Kiedy więc zobaczymy na portrecie z lat 80-tych lub 90-tych XVIII wieku portret, na którym matka i córka pozują w takich samych ubiorach, musimy pamiętać, że to nie córka nosi zminiaturyzowaną wersję ubioru matki, lecz matka naśladuje styl własnej córki. 

Jen Juel, Sophie Frederikke z córką, 1790

John Russel Portret kobiet z dzieckiej, 1798

Nie ukrywam, że szczególnie interesujące w tym wszystkim wydaje mi się ubieranie się w ten sam sposób mam i ich córek, ponieważ współcześnie mamy do czynienia z bardzo podobnym zjawiskiem. Jednocześnie można zauważyć, że dzisiaj wraca się niejako do ubierania dzieci w zminiaturyzowane stroje dorosłych - wystarczy przejść się po dziale dziecięcym w sieciówkach, żeby zauważyć, że ubiory dziecięce są bardzo mocno zakorzenione w modzie dorosłych. Jak to się mówi - historia lubi się powtarzać. Koniecznie dajcie znać, co myślicie o modzie dziecięcej w XVIII wieku! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

Przy tworzeniu tego artykułu korzystałam z Historii mody Francois Bouchera i artykułu Małgorzaty Możdżyńskiej-Nawotki Pochwała kostiumu, czyli geneza mody dziecięcej, opublikowanego w książce Strój - zwierciadło kultury pod. red. Magdaleny Furmanik-Kowalskiej i Joanny Wasilewskiej. 

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy temat, świetnie opisany. To prawda ostatnio jest moda na podobne ubrania dla mam i córek. Nawet fajnie to wygląda. Ja z córką mamy dość podobne sukienki w kratkę, choć nie identyczne i z różnych sklepów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał! Swoją drogą ciekawe, skąd pojawił się ostatnio ten trend na tworzenie podobnych ubrań dla kobiet i dziewczynek - może po prostu współczesna moda jest tak uniwersalna :)

      Usuń
  2. Dziękuję za ciekawy artykuł, to kolejna cegiełka wiedzy o kostiumach do mojej "kolekcji" ;). Najciekawszym wydał mi się fakt ubierania chłopców w suknie, nie spotkałam się z tą informacją wcześniej. Ciekawe co powiedzieliby na to współcześni obrońcy jasnego podziału na to, co "dziewczęce" i "chłopięce" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał! Oj, chyba nie byliby zachwyceni, zwłaszcza, że często tak lubią powoływać się na "stare, dobre czasy" :D

      Usuń
  3. Oj tak wszystko co dla mam przenoszone jest na córki, fajnie tak cofnąć się w historii <3 Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam, że istnieje taka teoria dotycząca genezy robe en chemise! To naprawdę ciekawe.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger