22.05.2016

Steampunkowa Noc Muzeów

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale w tym roku w Nocy Muzeów brałam udział po raz pierwszy w życiu. Wiem, że rokrocznie cieszy się ona ogromną wręcz popularnością, ale przyznam szczerze, że nie przepadam za tłumami i zdecydowanie wolę wybrać się do muzeum w ciągu dnia, kiedy jest zdecydowanie ciszej i spokojniej. W tym roku przemogłam się jednak i zdecydowałam się wziąć w niej udział - i to od razu jako jedna z atrakcji! 



Nie ukrywam, że jestem nieco zdziwiona, że zdjęcia z różnych historyczno-kostiumowych wydarzeń pojawiają się na moim blogu całkiem często - do niedawna byłam bowiem przekonana, że raczej nie będę już brać w nich udziału. A jednak w momencie, kiedy doszłam do dość ponurego wniosku, że bycie historyczną modelką już mnie nie bawi (tak, tak, naprawdę tak pomyślałam!), zaczęło mnie to bawić dwa razy bardziej niż wcześniej. Dlatego też z wielką radością przyjęłam propozycję fundacji Nomina Rosae do wzięcia udziału w organizowanej przez nich Steampunkowej Nocy Muzeów w pięknej Willi Caro w Gliwicach. Wydarzenie zaczynało się już o godzinie 17, a towarzyszył mu cały wachlarz różnego rodzaju atrakcji - przybyli goście mogli ubrać coś ze steampunkowej garderoby, dać sobie zrobić utrzymany w tej konwencji makijaż, posłuchać wykładu dr Marii Molendy na temat historii tego nurtu i obejrzeć pokaz mody steampunkowej i XIX-wiecznej. Jeśli o mnie chodzi, to do moich głównych zadań należało przechadzanie się wraz z piękną Elizą po ogrodzie i pozowanie do zdjęć z dziećmi i ich rodzicami (odniosłam przy tym wrażenie, że dorośli byli na te zdjęcia dużo bardziej chętni niż dzieci). 





Obie z Elizą ubrane byłyśmy w suknie dzienne z ostatniej ćwierci XIX wieku pochodzące z pracowni Nomina Rosae - ja miałam na sobie niesamowitą "princeskę" z przełomu lat 70-tych i 80-tych z niezwykle imponującym trenem, o której założeniu marzyłam dosłownie od roku, Eliza natomiast suknię z okresu drugiej tiurniury w kolorze gorzkiej czekolady. W historycznym spacerze towarzyszyła nam również Maria ubrana w zachwycającą czarną suknię inspirowaną modą lat 90-tych XIX wieku, której dekoracja z czarnej koronki dodawała nieco mrocznego, gotyckiego charakteru. 


 




Pod koniec wieczoru postanowiłam zamienić się w turystkę i już po cywilnego zobaczyłam ekspozycję Willi Caro i Zamku Piastowskiego, co jednakże uświadomiło mi, dlaczego wcześniej nie chciałam brać udziału w Nocy Muzeów - mimo ciekawej wystawy tłum ludzi i ogólnie panująca duchota zdecydowanie nie pozwalały skupić się na kontemplacji eksponatów. Historyczną część imprezy uważam jednak za bardzo udaną - zwłaszcza noszenie wspaniałej princeski będę wspominać jeszcze bardzo długo! A może ktoś z Was był w Noc Muzeum w pięknej Willi Caro? Jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze wrażenia! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

Wykorzystane we wpisie zdjęcia wykonane zostały przez Alvein Photography i pochodzą ze strony Nomina Rosae

11 komentarzy:

  1. Nie przepadam za steampunkiem, bo wolę czyste późne czasy wiktoriańskie bez naddatków. Natomiast Wasze suknie - serce mi staje, są tak piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdecydowanie wolę wiek XIX w wersji czystej, chociaż przyznam szczerze, że estetyka steampunku jest interesująca :) Dziękujemy!

      Usuń
  2. Piękna ta princeska i bardzo fajnie wpasowałaś się w niej w otoczenie. Też wolę XIX wiek na czysto, choć jakieś delikatne nawiązania do steampunku też są w sumie całkiem fajne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja jestem w niej zakochana po prostu! :)

      Usuń
  3. Wyglądacie zjawiskowo. O wiele piękniej niż prezentowany styl będący (czy mający) być atrakcją Nocy Muzeów. Co do samej Nocy mam zdanie podobne do Twojego, zdecydowanie wolę odwiedzać je za dnia, bo rzadko kiedy są tam takie tłumy w naszym kraju, jak podczas Nocy Muzeów. Pozdrawim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) No właśnie, tym bardziej, że zazwyczaj w jeden dzień w tygodniu i tak wstęp jest darmowy.

      Usuń
  4. Nie brałam jeszcze nigdy udziału w nocy muzeów, bo też nie przepadam za tłumami w takim miejscu. Lubię sobie postać chwilę w jednym miejscu, a nie mijać je szybko bo za mną już kolejka.
    Suknie piękne, imponujący tren. Nie przeszkadzał w spacerowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne odczucia! :) Dziękuję! Właśnie nie, aż sama byłam zdziwiona!

      Usuń
  5. Rany... a ja - widząc Cię w Willi Caro - zastanawiałam się skąd Cię znam i było mi wstyd, że nie pamiętam. A to przecież z bloga właśnie. Świat wciąż i wciąż staje się mniejszy ;) Też w sumie pierwszy raz byłam na Nocy Muzeów w tym roku i odczucia mam bardzo podobne. Dziwna sprawa, że zamiast przyjść każdego innego dnia, ludzie walą tłumnie akurat wtedy. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten świat naprawdę jest mały! :) Dokładnie, chociaż oczywiście sama inicjatywa jest świetna :D

      Usuń
  6. Ale fajnie musiało być, ze zdjęć aż bije pozytywne spędzony czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger