19.02.2016

Malarskie koty i ich piękne panie

Chociaż Światowy Dzień Kota był 17 lutego, postanowiłam przedłużyć nieco świętowanie i pokazać Wam dzisiaj kilka moich ulubionych "kocich" obrazów. Chociaż najczęściej to nie koty znajdują się na nich na pierwszym planie, nie ma wątpliwości, że to tylko dzięki nim obrazy te, często proste czy wręcz banalne portrety, zyskują "to coś" - czasem słodycz, czasem tajemniczość. Jeśli jesteście ciekawi, jakie "kocie" obrazy szczególnie przykuwają moją uwagę, serdecznie zapraszam do dalszej lektury! 

Jean-Honore Fragonard Kot angora, 1783

5. Jean-Baptiste Greuze Nawijanie włóczki, ok. 1759 


Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to obraz z gatunku "typowy Greuze" (co oznacza młodziutką dziewczynę o ciężkich powiekach i rozchylonych ustach), dzięki obecności kota zyskuje on dużo naturalności i żywiołowości, a ciężkie powieki i rozchylone usta stają się nieco usprawiedliwione. Ukazana na nim dziewczyna, zajmująca się nawijaniem włóczki na kłębek, zdecydowanie nie ma łatwego zadania - kto ma kota, ten wie, że robienie przy nim czegokolwiek z włóczką lub wstążką graniczy z niemożliwością, ponieważ natychmiast nie wiadomo jakim sposobem znajduje się ona w jego zębach. A jednak dziewczyna patrzy na swojego pupila bardzo pobłażliwie i czule, bo czyż na kota można by patrzeć inaczej (czy na obrazie Greuze'a można by patrzeć inaczej, pozostaje kwestią osobną)? 

4. Johann Zoffany Sofia Dumergue, ok. 1780 


Mimo że to zazwyczaj kot kradnie na obrazach całą uwagę, tutaj ma on sporą konkurencję w postaci fantazyjnego uczesania portretowanej. Wysoki turban z ozdobionej różami i wstążkami gazy wydaje się szalony nawet na tle z definicji szalonej mody XVIII wieku! Jeśli dodać do tego piękną, gęstą grzywkę zasłaniającą czoło dziewczyny, starania kota o przybranie jak najsłodszej i rozkosznej pozycji stają się całkowicie zrozumiałe! A jednak fantazyjność fryzury Sofii bardzo łatwo traci na fantazyjności, kiedy spojrzymy prawdzie w oczy i zdamy sobie sprawę z tego, że grzywka w XVIII wieku nie była niczym niespotykanym, a tego typu turbany były charakterystyczne dla mieszkających w Indiach angielskich kobiet, które Zoffany portretował w latach 80-tych XVIII wieku. W ten sposób turban i grzywka zaczęły być wręcz oczywiste i banalne, a kot w dalszym ciągu pozostał niezwykle słodki i uroczy. 

3. Lilla Cabot Perry, Kobieta z kotem, pocz. XX wieku 


Pod względem kompozycyjnym ten obraz to dla mnie prawdziwe mistrzostwo świata! Zamiast namalować oklepany portret siedzącej kobiety z kotem na kolanach, malarka postanowiła ukazać ją stojącą tyłem z ogromnym, puchatym kotem przewieszonym przez ramię. Niektórzy z pewnością będą zachwycać się jej pięknymi, gładkimi plecami, inni - wspaniale prezentującą się suknią. Tak naprawdę jednak zarówno plecy, jak i suknia nie prezentowałyby się ani odrobinę tak dobrze, gdyby nie opierający się o ramię swej pani, rudy kot, który nadaje całości tajemniczości i charakteru. 

2. Marguerite Gerard Koci lunch, przełom XVIII i XIX wieku


Dla tego, kto ma w domu taką słodką kicię, obraz ten nie jest ani odrobinę śmieszny czy groteskowy. Czy nie mieliście kiedyś wrażenia, że Wasz pupil jest tak zachłanny we wchłanianiu pokarmów, że po zjedzeniu karmy byłby gotowy zjeść najpierw miseczkę, a potem Was? Chociaż ukazana na obrazie dziewczyna wydaje się spokojna, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cała drży. Nawet pies zdaje się uginać pod wielkością swojego towarzysza. Malarka nie pozostawia nam zresztą żadnych złudzeń - ten koci olbrzym najpierw pochłonie miseczkę, potem psa, a na końcu śliczną dziewczynę. 

1. Jean-Baptiste Peronneau Dziewczynka z kotem, 1743 


Ten dość typowy, czy wręcz banalny portret ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną - jest to właściwie pierwszy XVIII-wieczny obraz, z którym miałam styczność, ponieważ jego niewielka reprodukcja wisiała w salonie u mojej babci, a ja, kiedy u niej byłam, nieodmiennie się nim zachwycałam. Chociaż jest niezwykle prosty, jest jednocześnie świetnie przemyślany - wszystkie elementy wzajemnie się uzupełniają i nic nie sprawia wrażenie przypadkowego. Dziewczynka i kot tworzą nierozłączną parę, a spokój i harmonia, które od nich biją sprawiają, że ten banalny obrazek pozostaje w pamięci na dłużej. 

Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie wolę portrety ze zwierzętami niż te przedstawiające jedynie samych ludzi - zarówno koty, jak i psy, papugi czy małpki, potrafią dodać osobie portretowanej dużo charakteru i sprawić, że nawet najbardziej banalny portret staje się interesujący! Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na ten temat, no i oczywiście jakie są Wasze ulubione obrazy z kotami w tle! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

15 komentarzy:

  1. Tak, obrazy ze zwierzątkami są bardzo fajne :) Najbardziej podoba mi się pozycja 3 i 5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! :)

      Usuń
  2. Och, jaki cudowny wpis :) Co prawda ja jestem psiarą ale zaraz podlinkuję mojej koleżance kociarze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! O psach będzie następny, bo też ich pełno na obrazach :D

      Usuń
  3. Ten rudy wygląda zupełnie jak mój :) Osobiście nie miałabym nic przeciwko obwieszeniu całego mieszkania portretami kotów. Ostatni obraz podoba mi się najbardziej. Nie wiem dlaczego, ale po pierwszym spojrzeniu pomyślałam, że kot jest strażnikiem tej małej. Jakoś tak groźnie i ostrzegawczo patrzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zazdroszczę takiego uroczego rudzielca! :) Rzeczywiście, spojrzenie ma dość groźne!

      Usuń
  4. Obraz nr 3 z rudzielcem skradł moje serce! :) Cudowny jest <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero niedawno go odkryłam, ale od razu się w nim zakochałam! :)

      Usuń
  5. Wielki kot pochłaniający wszystko Marguerite Gerard to mój ulubiony obraz w tym zestawieniu :D Lubię też Fragonarda, ale bardziej za tę kulę i gościa w tle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten gość w tle jest dość niepokojący :O A wielki kot pochłaniający wszystko to wiadomo, archetyp wszystkich naszych kotów :D

      Usuń
  6. Obraz Marguerite Gerard podoba mi się najbardziej. Te proporcje rządzą! Kot większy od psa - w końcu (bardzo boję się psów, więc w to mi graj).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też panicznie boję się psów, więc te proporcje są dla mnie idealne :)

      Usuń
  7. Świetny post ! Począwszy do pomysłu na zebranie zdjęć konkretnych obrazów, skończywszy na omówieniu. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, że koty mogą być malowane... Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne obrazy! Kot z obrazu 3 wygląda jak mój Edward :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiedziałam że jest tyle obrazów z kotami - zawsze jakoś wpadałam na psy (no i łasiczkę) ! Kocham koty :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger