24.07.2015

Malarskie zaproszenie na bal

Letnie upały wyjątkowo nie służą wydawaniu balów. W XIX wieku lato zawsze było okresem prawdziwej balowej stagnacji - większość wysoko urodzonych Paryżan, a zwłaszcza Paryżanek, wyjeżdżało wówczas na wieś, żeby tam odpocząć od miejskiego zgiełku i schronić się przed upałem. Co oczywiście nie oznacza, że latem nie były organizowane żadne taneczne zabawy, przede wszystkim wśród mieszczaństwa - kto czytał "Bal w Sceaux" Balzaka, ten na pewno pamięta tytułowy bal, który odbył się w wiejskiej miejscowości Sceaux, a w którym udział wzięli między innymi paryscy uciekinierzy. Także i współcześnie lato wcale nie oznacza braku historycznych balów - w obrębie samego Krakowa najbliższe miesiące przyniosą aż dwa - pierwszy w ramach festiwalu Cracovia Danza (30 lipca), drugi w ramach Złotego Popołudnia (19 września). W ramach "balowej zachęty" przygotowałam więc dla Was na dziś galerię moich ulubionych obrazów przedstawiających sceny balowe. 

James Tissot Bal, 1878

10. Jean-Baptiste Pater Taniec, 1727-1729 




"Taniec" Patera należy do przedstawień charakterystycznych dla okresu wczesnego rokoka. Widzimy tu grupę młodych arystokratów, najprawdopodobniej podczas tzw. fête champêtre, a więc "wiejskiej zabawy" na świeżym powietrzu, podczas której wcielali się oni w rolę arkadyjskich pasterzy. Nastrój, co typowe dla rokoka, jest tu niezwykle lekki i pozbawiony emocji. W przeciwieństwie do patetycznych, pełnych namiętności tanecznych scen z XIX wieku, tutaj nie wyczuwamy nic prócz radości i błogiego rozleniwienia. Możemy być pewni, że po tej zabawie nikt nie będzie ani cierpiał, ani nie też nie będzie bogatszy o jakiekolwiek nowe uczucia. 

9. Charles Hermans Na balu maskowym, ok. 1880




Namalowany przez belgijskiego malarza obraz "Na maskaradzie" można oglądać zarówno w wersji bardziej "kameralnej",  jak i jako część większego dzieła pod tym samym tytułem. w obu przypadkach wrażenie, jakie wywiera, wydaje mi się dość niezwykłe. Hermans doskonale ukazał tu zjawisko, które my często określamy mianem XIX-wiecznej hipokryzji lub "podwójnego standardu". Ówczesne kobiety, ściskane ciasnym gorsetem moralnym, skazane były przez społeczeństwo na życie według z góry ustalonego schematu, który żądał od nich uległości, cichości i czystości. Tylko podczas maskarady zamaskowane kobiety mogły pozwolić sobie na więcej - tutaj widzimy dwie młode dziewczyny rzucające napotkanym mężczyznom zalotne, odważne spojrzenia. Mocno trzymają się jednak pod ręce, próbując jak gdyby zabezpieczyć się przed ewentualnym odzewem napotykanych mężczyzn. Nie sprawiają one wrażenia zblazowanych femmes fatales, lecz niewinnych dziewczyn, które przyszły na maskaradę "pobawić się" w uwodzicielki. 


8. Jean-Antoine Watteau Przyjemności balu, 1717 



Watteau, sztandarowy malarz wczesnego rokoka (i zdecydowanie jeden z moich ulubionych), słynął z obrazów ukazujących wszelkiego rodzaju przyjemności, których czerpanie było dla ludzi doby rokoka prawdziwym i właściwie jedynym sensem życia. Jednym z dzieł o tej tematyce są właśnie "Przyjemności balu", ukazujące grupę arystokratów tańczących na pałacowym tarasie, przy wejściu do ogrodu. Atmosfera nie jest tu w żaden sposób sztywna czy podniosła - każdy robi to, na co ma ochotę i wyraźnie widać, że przyjemność tańca przegrywa z przyjemnością płynącą z konwersacji czy flirtu. Ale nikt ani myśli mieć o to pretensji - wiedziano bowiem wówczas, że tylko wolność może zapewnić człowiekowi dostęp do największych przyjemności. 

7. Auguste Renoir Taniec w Bougival, 1883 



Jest to bez wątpienia jeden z najpopularniejszych obrazów przedstawiających tańczące pary. Renoir ukazał tu dwoje młodych ludzi ubranych w dość niezobowiązujące, budzące skojarzenie z piknikową stylistyką stroje. Mocno się obejmują, mężczyzna zdaje się szeptać coś swej partnerce na ucho, ona zaś odwraca wzrok, lecz uśmiecha się z wyraźnym zadowoleniem. Mnie najbardziej zachwycił na tym obrazie sposób, w jaki Renoir zaznaczył zamaszyste wirowanie spódnicy tańczącej kobiety, co nadaje mu niezwykłej dynamiki. 

6. Auguste Renoir Bal w Moulin de la Galette, 1876 



Obraz ten, powstały kilka lat wcześniej niż "Taniec w Bougival", skąpany jest jednak w podobnej, beztroskiej i radosnej atmosferze. Widzimy tu tłum ludzi, z których każdy zajęty jest tylko i wyłącznie swoją grupą - tańczące pary, niczym nieskrępowane, obejmują się w sposób dość intymny, pozostali nie zwracają zaś na nich większej uwagi, lecz zajęci są rozmową ze swoimi towarzyszami. Widać, że wszyscy ci ludzie bawią się doskonale, do tego stopnia, że chyba każdy, kto patrzy na ten obraz, chciałby się znaleźć wśród nich. 

5. Henri Gervex Bal, 1890 



Henri Gervex należy do jednych z moich ulubionych malarzy. Uwielbiam przede wszystkim sposób, w jaki ukazywał na swoich płótnach postacie kobiece - wbrew ogólnej XIX-wiecznej tendencji do ujednolicania kobiet i segregowania je w dwie kategorie, mam wrażenie, że u niego każda posiada swój niepowtarzalny charakter. Chociaż z pozoru obraz "Bal" należy do typowych przedstawień tego wydarzenia, a ukazana na nim kobieta - do typowych cierpiętnic z miłości, w rzeczywistości z jej twarzy trudno jest wyczytać, co dokładnie czuje i dlaczego schroniła się przed tańczącymi w przyległym pokoju. Czy jest zazdrosna o mężczyznę, który właśnie tańczy z inną? A może powód jej odejścia jest bardziej prozaiczny - może jest zbyt nieśmiała, żeby tańczyć, albo może któraś z obecnych na sali kobiet ma identyczną suknię? A może dziewczyna po prostu zmęczyła się i przyszła odetchnąć, a my niepotrzebnie próbujemy dorobić ideologię do najbardziej zrozumiałego podczas balu zachowania? 

4. James Tissot Za wcześnie, 1873 



Ten słynny obraz Tissota uwielbiam przede wszystkim za jego realizm i ukazanie nam obrośniętego legendą, XIX-wiecznego balu z jego najbardziej prozaicznej strony. Widzimy nie tańczące w zapamiętaniu pary, lecz moment tuż przed balem - kiedy wystrojone we wspaniałe suknie kobiety dopiero zaczynają wchodzić na salę, panuje ogólna nuda i nie ma ani śladu po nastroju. Jednocześnie wszyscy z pewnością zastanawiają się, po co właściwie przyszli tak wcześnie i czy nie lepiej było zostać jeszcze trochę w domu. Pamiętam, że na tegorocznym Balu Szkockim też przyjechałyśmy nieco przed czasem - i dopiero uczucie, którego wtedy doznałam, będące mieszaniną nudy, zniechęcenia i pretensji do samej siebie, pozwoliło mi tak doskonale zrozumieć atmosferę panującą na tym fascynującym obrazie. 

3. Jean Béraud Le Bal Mabile, przełom lat 70-tych  i 80-tych XIX wieku 



Chociaż nie potrafię nawet do końca przetłumaczyć tytułu tego dzieła, nie mogę oderwać od niego wzroku. Widzimy tu scenę z balu odbywającego się na świeżym powietrzu: mrok nocy odganiany jest przez sztuczne światło porozwieszanych nad tańczącymi lamp, a przybyli ludzie zdają się tworzyć razem jedną, ciemną masę. W oczy rzuca się jedynie kobieta w granatowej sukni, trzymana za rękę przez stojącego obok niej mężczyznę. Cały obraz spowity jest nastrojem tajemnicy i swego rodzaju melancholii, wobec której nie można pozostać całkowicie obojętnym. 

2. Rogelio de Egusquiza Koniec balu, ok. 1879




Obrazowi temu można z pewnością wiele zarzucić (jak na przykład patos delikatnie ocierający się o kicz), nie można jednak odmówić mu bardzo dużego nagromadzenia emocji, przede wszystkim - niezwykłej namiętności. Widząc uścisk tańczącej pary, być może ostatniej znajdującej się na parkiecie, gdzie partnerka całym ciałem napiera na swojego partnera, wpatrującego się w nią czułym wzrokiem, mamy wrażenie, że chcą oni do granic wykorzystać ostatnie chwile, w których mogą przebywać ze sobą w takiej bliskości. Patrząc na bezład ciała tej pięknej kobiety ubranej w jeszcze piękniejszą suknię, odnoszę wrażenie, że być może jednak wcale nie o namiętność tu chodzi. Ja pod koniec każdego balu wyglądam bardzo podobnie, ale raczej nie z nadmiaru uczuć, tylko ze zmęczenia i senności. Być może więc i pani ta wcale nie kocha swojego partnera, i tańczy z nim jedynie dlatego, że ją o to poprosił, w rzeczywistości zaś wolałaby znaleźć się już sama we własnym łóżku i w końcu odpocząć. 

1. Henri Gervex Powrót z balu 


Tak jak napisałam wcześniej, w przeciwieństwie do całkowicie beznamiętnych przedstawień balów w okresie rokoka, XIX wiek przyniósł w tej kwestii sporą dawkę tragizmu. Bal tej pary bez wątpienia nie należał do udanych - ubrana we wspaniałą suknię kobieta rzuciła się we łzach na sofę, a jej małżonek, zasiadłszy obok, z ponurym spojrzeniem ściąga rękawiczkę. Na tym balu chyba wydarzyło się coś, co miało pozostać tajemnicą - być może wyszedł na jaw romans żony? A może wręcz przeciwnie, to mąż okazał się niewierny? Uwielbiam ten obraz za jego dramatyzm bez nadmiernej teatralizacji, za jego kompozycję i detale. No i za jego tajemniczość - niezmiernie żałuję, że Gervex nie dał wskazówki co do tego, co tak naprawdę wydarzyło się na balu i co miało miejsce po nim. 

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post wprawił Was w nieco taneczny nastrój i zawitacie na oba krakowskie bale, które na pewno będą wspaniałe i niezapomniane. Przy okazji chciałabym zaprosić Was do polubienia strony na facebooku, której w końcu doczekał się mój blog - będzie on już funkcjonował pod nową nazwą, którą niedługo zmienię także na samym blogu. Na razie jest tam pusto, ale już wkrótce zapełni się sporą dawką informacji i inspirujących sukien. Przy okazji przypominam, że od niedawna możecie obserwować mnie również na Instagramie

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

9 komentarzy:

  1. Cudowne obrazy! I cudowny pomysł z tymi wydarzeniami! Z wielką chęcią się tam pojawię, o ile pozwoli na to czas i praca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Mam nadzieję, że uda Ci się pojawić na tych balach! :)

      Usuń
  2. Ach, ten ostatni obraz - ciekawość mnie zżera czemu ona tak płacze? :) W ogóle widzę, że większość sukni na obrazach to tiurniury. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rzeczywiście! Być może to najbardziej "fotogeniczne" suknie na balach :D

      Usuń
  3. Taniec tak. Bale nie :D Potańcówy impresjonistyczne - tak, maskarady - jeszcze bardziej. Natomiast te poważne XIX wieczne bale mnie przerażają :D Na obrazie znalazłabym się jako jedna z tych zmęczono-zrozpaczonych uciekinierek. Na osłodę sobie dodam, że może ktoś by się wtedy zastanawiał nad moim dramatem, a to po prostu natura introwerstyka wzięłaby górę ;)

    A tak serio (mój komentarz naszpikowany emotami nie pozostawia chyba złudzeń co do intencji powyższego heh): bale na obrazach, a zwłaszcza te pourywane chwilki między i po zawsze mnie fascynowały, chociaż jest to ten rodzaj okoliczności przyrody, który budzi we mnie spory sprzeciw (tańczyć jednak uwielbiam!). Były bardzo ważną częścią kultury, dziś już reliktem przeszłości, przywoływanym razem z historią i ewentualnie - tradycją. Wokół takich spraw zawsze gromadzi się takie utajone życie, wyskakujące poza ramy narzuconej codzienności, nabrzmiałe wątpliwościami i pełne granic do przekroczenia ;) Odzwierciedlenie ról społecznych, nastrojów epoki, obowiązujących norm, tak moralnych, jak i estetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wychodzę z założenia, że bale nie :D Zwłaszcza w patetyczno-dramatyczno-tragicznym wydaniu (chociaż tych dwóch ostatnich chyba nie uniknę na żadnym balu, bo moje umiejętności tańca dawnego są właśnie takie dramatyczno-tragiczne :D ). Same bale jednak także uważam za fascynujące - uwielbiam oglądać je na obrazach i o nich czytać, bo pokazują kulturę danych czasów od nieco innej strony :)

      Usuń
  4. Przedostatni obraz jest bardzo ciekawy do interpretacji. Trochę nie wiadomo co ma znaczyć jej uśmiech. Można zinterpretować to też tak, że właśnie została poruszona jakaś ważna dla tej pani sprawa, pewnie tajemnica, pan dowiedział się tylko części i próbuje ją delikatnie pocieszyć, ona z kolei wie, że to nie wszystko i odwracając głowę, ukrywa przed nim uśmiech (może tylko jednym kącikiem ust) który skrywa całą prawdę.
    O kurczę, okazuje się, że w jednym uśmiech skrywa się cała tajemnica obrazu, a że widać tylko kawałek, pozostaje to dla nas tajemnicą i możemy się tak domyślać w nieskończoność.
    Niemniej pani z tyłu wydaje się być zgorszona (?) taką bliskością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ta pani na drugim planie oburza się na coś w związku z suknią kobiety stojącej przed nią, która chyba jej coś na niej pokazuje (może rozdarcie z tyłu?) - albo to po prostu ja mam taki prozaiczny stosunek do tych wszystkich sytuacji :D

      Usuń
  5. lubię takie posty :) obraz pod numerem 9 jest bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger