13.06.2015

Jak wyglądałaby moja garderoba, gdybym żyła w latach 1760-tych

Dziś chciałabym po raz kolejny zabrać Was w podróż po największych trendach jednej z zamierzchłych dekad. W ramach tego cyklu odwiedziliśmy już lata 1770-te, 1780-te, 2. połowę lat 1790-tych i 1910-te. Dziś chciałabym zabrać Was do połowy XVIII wieku, do Francji lat 1760-tych. Tak jak i w poprzednich dekadach, tak i w tej przeistoczyłabym się najchętniej w dwudziestoletnią szlachciankę z dzielnicy Saint-Germain, urodą i sylwetką podobną nieco do panny Guimard (która, zdaniem ówczesnych, miała być "chuda jak komar"). Jeśli jesteście ciekawi, jak powinna była wyglądać garderoba ówczesnej fashion victim, serdecznie zapraszam do lektury! 

Jean-Honore Fragonard Panna Guimard, 1768


Lata 1760-te to okres niezwykle istotny dla rozwoju kultury, sztuki i myśli filozoficznej XVIII-wiecznej Francji. To właśnie wtedy nastąpiło przesilenie rokoka i coraz lepiej widoczny zwrot w stronę sztuki neoklasycyzmu, którą bardzo dobrze zaobserwować można między innymi w relacji Diderota z Salonu, a więc najbardziej prestiżowej wystawy malarstwa i rzeźby, który odbył się w roku 1765 (myślę, że epitety, które rzucał w niej pod adresem Bouchera, mogłyby zawstydzić nawet współczesnych internetowych "hejterów") . Zmiany w sztuce w symboliczny sposób ukazują dwa wydarzenia - śmierć markizy de Pompadour, wielkiej propagatorki rokoka, w 1764 roku i udzielenie w 1768 roku tytułu "oficjalnej metresy króla" pochodzącej z nizin społecznych Jeanne du Barry, będącej zwolenniczką prostoty i powrotu do antyku. To wzmożone zainteresowanie antykiem wiązało się, rzecz jasna, z ogromną zmianą w świadomości ówczesnych ludzi - dość stwierdzić, że to właśnie w roku 1762 ukazała się słynna "Umowa społeczna" Jean-Jacquesa Rousseau. 

Francois Boucher Madame Pompadour, 1759

Lata 1760-te to okres niezwykle ciekawy także i w modzie. Była to właściwie ostatnia dekada, kiedy "moda" była domeną szlachty i tylko kobiety z wyższych sfer mogły tak naprawdę pozwolić sobie na bycie "modnymi". Wraz z coraz bardziej postępującymi uproszczeniami w latach 1770-tych moda wyszła bowiem niejako "na ulicę", a ubiór zatracił swoją funkcję jako sposób na podkreślenie przynależności klasowej - w ten sam sposób ubierały się bowiem zarówno szlachcianki, jak i mieszczanki. W latach 1760-tych "moda" wciąż znajdowała się jednak w rękach szlachcianek, a jej charakter, mimo coraz bardziej postępujących uproszczeń, zachował swój rokokowy charakter. 

Pierre-Antoine Baudoin Lektura, lata 1760-te

Żeby zachować modną sylwetkę, w latach 1760-tych w dalszym ciągu musiałabym modelować ją za pomocą pełnofiszbinowej sznurówki (fr. le corps) oraz rogówki (fr. panier). Chociaż same sznurówki miały stać się nieco wygodniejsze dopiero w następnej dekadzie, pod wpływem mody angielskiej, to jednak panie nie mogły narzekać na brak wygody noszonych na biodrach stelaży - w latach 1760-tych zaczęły królować bowiem krótkie, jednoczęściowe bądź złożone z dwóch oddzielnych koszy. 

Sznurówka i panier, 1740-1760 (źr.)

Wśród tkanin królował, rzecz jasna, produkowany w lyońskiej manufakturze jedwab. Królowały motywy kwiatowe, jednak dużo mniejsze, lżejsze i bardziej naturalistyczne, niż to było wcześniej, w formie przeplatanych wstęgami i koronkowymi pasami bukiecików. Niezwykle popularne były także wzory wylansowane przez Anne-Marie Garthwaite - utrzymane w jasnej, pastelowej kolorystyce kwiatowe motywy układające się w linie faliste. W latach 1760-tych w modzie pojawiły się także szerokie, pionowe pasy. 

Brokat jedwabny, Francja, 1760 (źr.)

O samych ubiorach noszonych w latach 1760-tych można powiedzieć bardzo dużo, ale na pewno nie to, że były różnorodne. Chcąc być arcy-modną Paryżanką, właściwie od rana do wieczora nosiłabym właściwie tylko jeden rodzaj sukni, mianowicie robe à la française. W dekadzie tej osiągnęły one najwyższą artystyczną doskonałość, w harmonijny sposób łącząc kobiecość, kokieterię i elegancję. 

Robe a la francaise, 1765 (przód)

Robe a la francaise, 1765 (tył)

W południe, które wypełnione miałabym wykonywaniem "porannej" toalety, moją suknię zakrywałby oczywiście  obszerny peignoir, który chroniłby ją przed zabrudzeniem pudrem czy różem: 

Louis-Michel van Loo Markiz de Marigny z żoną, 1769

Gdybym jednak do południa chciała założyć coś mniej zobowiązującego, mogłabym wybrać skróconą wersję "sukni w stylu francuskim", a więc tzw. caraco pelisse - pet-en-l'air, albo wzorowane na angielskiej modzie caraco. Wtedy także mogłabym zrezygnować z dość czasochłonnego w zakładaniu bawetu, ponieważ żakiety często były już wówczas zaopatrzone w wygodne zapięcia typu comperes, a więc na haftki. Żakiet taki byłby również idealnym strojem podczas letniego pobytu w wiejskiej posiadłości. 

Francois Drouais Madame Pompadour, 1760

 Od południa do wieczora nosiłabym jednak już tylko "suknię w stylu francuskim". Były one wówczas niezwykle różnorodne, od prostych, niemal pozbawionych zdobień po niemal tonące w wymyślnej i szlachetnej pasmanterii. Ja bez wątpienia nie mogłabym odmówić sobie delikatnej, dziewczęcej robe à la française usłanej bukietami delikatnych, pastelowych kwiatów: 

Robe a la francaise, 1763

Z pewnością nie mogłabym sobie odmówić także robe à la française w niezwykle bogatym połączeniu srebrzystej bieli i złota - to byłaby zdecydowanie suknia przeznaczona tylko na większe wyjścia, na przykład na wieczór w operze: 

Robe a la francaise, 1760-1765

Nie mogłabym także odmówić sobie sukni tej uszytej z najbardziej futurystycznej tkaniny XVIII wieku, uwielbianego przez madame Pompadour jedwabiu chiné à la branche, który charakteryzował delikatny, nieco rozmyty wzór: 

Robe a la francaise, 1760

Najważniejszym dodatkiem mojego stroju byłaby oczywiście kolareta w formie kokardy lub riuszki - ozdoba ta jest charakterystyczna dla mody lat 1750-1760 i w żadnych innych latach nie była już tak popularna. Z innych ozdób mogłabym wybrać także obróżkę z kilku rzędów pereł albo aksamitkę. Muszę tu jednak przyznać, że Francuzki nie miały wówczas takiej fantazji w dziedzinie doboru biżuterii, jak Angielki i stawiały raczej na nieodwracającą uwagi od reszty stroju prostotę. 

Francois-Hubert Drouais Markiza de Caumont la Force, 1767

Fryzury noszone przez kobiety w latach 1760-tych, mimo że stawały się już nieco bardziej podniesione, w dalszym ciągu pozostawały dość skromne i pełne harmonii - włosy były lekko zaczesywane do góry i misternie upinane z tyłu głowy, a następnie obowiązkowo oprószane pudrem nadającym włosom odcień jasnej szarości. Fryzury zdobione były perłami, tremblantami - klejnotami umieszczonymi na drucikach, które drgały przy najlżejszym poruszeniu głowy, i egretami. 

Leon Pascal Glain Wicehrabina Grimston-Harriot Walter, 1769

 W latach 1760-tych damskie buciki w dalszym ciągu miały dość wysoki obcas i były "małymi dziełami sztuki". Mnie osobiście szczególnie zachwyciły te z aplikacją w formie kwiatu na obcasie: 

Pantofelki, 1750-1770 (źr.)

Przyznam szczerze, że chociaż wcześniej podchodziłam do mody lat 1760-tych dość sceptycznie, ostatnio nie tylko mnie ona zainteresowała, ale także zachwyciła pod względem estetycznym. Podoba mi się jej delikatność, lekkość i elegancja. Ówczesnym sukniom, chociaż w dalszym ciągu utrzymanym w duchu "rokoka", daleko do przerysowania czy, jak byśmy to dziś określili -  kiczu. Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na ten temat! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 



22 komentarze:

  1. Piękne suknie, dodatki i znów pięknie opisane <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój Boże, to miętowe caraco Madame Pompadour z pudroworóżową podszewką <3 Bardzo w stylu Coppoli, ale i tak cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je uwielbiam! Poznajesz inspirację panny Wrońskiej z pikniku garnizonu? :D

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ten post z tego względu, że również uwielbiam ten kres i bynajmniej nie można określić go mianem kiczu, wręcz podzielam Twoje zdanie, że jest to finezyjny wytwór elegancji, smaku i delikatności przypisanej damie.Suknie naprawdę są bardzo kobiece. Swietny obraz "Lektura". A jeśli byłabyś zaproszona do Wersalu na jakąś oficjalną ceremonię, to co byś włożyła?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No właśnie, zapomniałam o sukniach dworskich! Chyba najchętniej założyłabym taką suknię, jaką ma na portrecie siostra Marii Antoniny: http://a398.idata.over-blog.com/0/59/00/74/portraits-autres/marie-antoinette-5.jpg

      Usuń
  4. UWIELBIAM ten obraz Drouaisa. Tam wszystko jest takie piękne - i kolorystyka, i suknia, i sama markiza. Przyznam że osobiście nie przepadam za francaise szytymi z materiału w drobne kwiaty - tak strukturalna, masywna forma jakoś gryzie mi się z tak delikatnym motywem. I jeszcze dwie uwagi na marginesie - to zdjęcie sznurówki i panieru jest nieziemskie. A z panią z obrazy Baudoina tak bardzo się mogę ostatnio identyfikować. Szkoda tylko że wyglądam zdecydowanie mniej stylowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie lubię to połączenie, duże wzory dodają tej sukni ciężkości, a ona jednak powinno być po rokokowemu lekka :D Też niesamowicie podoba mi się to zdjęcie! Och, na pewno siebie nie doceniasz :D

      Usuń
  5. Piękne wybrałaś przykłady, mniej znane a bardzo ciekawe. Ośmiorniczka Marty ! :]

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy temat, wow :)

    www.juiloy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Robe a la francaise w drobne kwiatki jest przepiękna! <3 Wyszukujesz prawdziwe perełki, Gabrielle. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Suknie są przepiękne, chciałabym choć na chwilę jakąś założyć:) A buciki spokojnie mogłyby być dodatkiem do dzisiejszej stylizacji:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam nigdy nie uważałam że moda z tych lat jest kiczowata, aczkolwiek :P niektóre suknie dodatkami lekko przesadzały, ja bym wybierała podobnie jak Ty suknie z motywami kwiatowymi, albo jednolite, np całe czerwone, całe zielone :) Jakoś nie mogłabym wyobrazić sobie siebie w tych perukach

    OdpowiedzUsuń
  10. Od razu mi się Mozart ukochany przypomniał. Ale masz wiedzę Dziewczyno i to w piękne słowa ubraną. Bardzo profesjonalnie prowadzisz. Takie blogi lubię czytać. Już na stałe jestem twoją czytelniczką. Ściskam cieplutko

    www.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog. Uwielbiam 18 wiek odkąd tylko pamiętam. Uwielbiam rysować takie suknie a tu w końcu udało mi się znaleźć prawdziwe informacje i to wyczerpujące moje pytania. Wielkie dzięki. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger