30.04.2015

Zachwycający kwiecień

Jak zapewne zauważyliście, w tym miesiącu posty pojawiały się dość nieregularnie i z dużymi przerwami. Bynajmniej nie wynikało to z mojego zaniedbania albo braku weny, wręcz przeciwnie - pomysłów na nowe wpisy mam mnóstwo, gorzej z czasem na ich realizację. Jako że jednak moje zabieganie ma dość duży związek z kwestiami kostiumologicznymi, postanowiłam trochę Wam o nim opowiedzieć. A przy okazji podzielić się z Wami moimi kwietniowymi zachwytami. 

Anna Pavlova (źr.)

Kwiecień zdecydowanie upłynął mi pod znakiem rycin z Galerie des modes. A właściwie nie tyle samych rycin (w których wpatrywanie się jest zawsze lekkie i przyjemne), co zamieszczonych obok nich opisom. Lektura ich bez wątpienia także byłaby czystą przyjemnością, gdyby nie fakt, że napisane są one XVIII-wieczną francuszczyzną, a ja kłamałabym mówiąc, że biegle się nią posługuję (albo posługuję w sposób jakikolwiek inny). Ich bardzo dokładna lektura była mi jednak niezbędna, jeśli chciałam zrealizować wymierzony cel, czyli artykuł dotyczący znanej tu z pewnością wszystkim robe à la circassienne. Cel został osiągnięty, podpisy przetłumaczone, a artykuł napisany. Jakie będą jego dalsze losy, zobaczymy, ja w każdym razie śmiało mogę teraz powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek łudziłam się, że zrozumiem modę XVIII wieku, byłam w wielkim błędzie, niemniej na "suknię w stylu czerkieskim" patrzę dziś z nieco mniejszym przerażeniem, niż jeszcze miesiąc temu. 

Robe a la Circassienne, 1778

W przerwach między pisaniem, 14 kwietnia odwiedziłam z kolei Kraków, gdzie brałam udział w ogólnopolskiej konferencji "Przeobrażenia świata. Społeczeństwa w XIX wieku", organizowanej przez Sekcję Historii XIX wieku Koła Naukowego Historyków Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miałam przyjemność wygłosić tam referat pt. "XIX-wieczne zmiany w postrzeganiu kobiety i kobiecości na przykładzie francuskich i angielskich rycin modowych". Po raz kolejny moim głównym źródłem były więc ryciny - przyznam szczerze, że ze wszystkich źródeł kostiumologicznych to właśnie z rycinami pracuje mi się najlepiej. Sama konferencja była bardzo udana i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję uczestniczyć w tego typu wydarzeniach. Niestety, nie mam żadnego zdjęcia z samej konferencji, więc zamiast tego pokażę Wam dwie ryciny, które omawiałam, a na których doskonale widać różnice między tym, jak postrzegano kobietę w wieku XVIII, a jak w XIX: 

Rycina, 1780

Rycina, ok. 1830

W czasie, kiedy ja opowiadałam o uroczych paniach oświecenia i romantyzmu w Krakowie, w Katowicach miał miejsce Studencki Festiwal Nauki, w ramach którego każdy wydział przygotowywał promujące go stoisko. Studenckie Koło Historyków Sztuki, do którego sama należę, przygotowało prezentację sukien historycznych i futurystycznych (fotorelację możecie zobaczyć tutaj). Suknie historyczne zapewniłam ja - moje trzy piękne modelki przepięknie wyglądały w sukniach kolejno z lat 1780-tych, 1800-tych 1840-tych, jeśli chodzi natomiast o stroje współczesne, to zaprojektowane i wykonane zostały przez niezwykle uzdolnioną Weronikę Fejdasz, której artystyczne poczynania możecie śledzić tutaj. Przy okazji, jakby ktoś akurat się nad tym zastanawiał, chciałabym serdecznie polecić studiowanie Historii Sztuki na Uniwersytecie Śląskim (to tak w ramach autopromocji). 

Niesamowita stylizacja projektu Weroniki. 

Krysia, Agnieszka i Ania w stylizacjach historycznych.

Tydzień później odwiedziłam natomiast Warszawę, tym razem jednak z prelegentki zamieniłam się w słuchaczkę, a z XVIII/XIX wieku przeniosłam się prosto do baroku. Wykłady, w których brałam udział, zorganizowane zostały przez pałac w Wilanowie i Staromiejski Dom Kultury w ramach konkursu "Ubiory na dworze króla Jana III". Wykłady były na niezwykle wysokim poziomie i skutecznie przyczyniły się (przynajmniej w moim przypadku), do podniesienia poziomu wiedzy o modzie XVII wieku. Wśród prelegentów znalazła się między innymi Anna Nurzyńska, która niezwykle ciekawie opowiadała o swojej pracy nad kostiumami do filmu "Odjazd na Cyterę", Zuzanna Żubka, która podzieliła się z nami swoimi wątpliwościami nad fizycznych istnieniem pewnych uwiecznionych na XVII-wiecznych portretach sukien i Ewa Orlińska-Mianowska, która w szczegółowy sposób omówiła oryginalny kaftan Jana III Sobieskiego. Wyjazd ten uważam za niezwykle udany - kiedy nie siedziałam na wykładach, korzystałam z pięknej, prawdziwie wakacyjnej pogody i zwiedzałam Starówkę. Przechadzałem się nią po raz pierwszy w życiu, ale mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć jeszcze nie raz! Poniżej - jedna z tajemniczych sukni pędzla Van Dycka, która, choć uwieczniona na portrecie, wcale nie musiała istnieć: 

Anthony Van Dyck Henrietta Maria, 1638

Jeśli chodzi o moje plany wyjazdowe, to wydarzeniem, na które czekam z największą niecierpliwością, jest III piknik Krynoliny, który odbędzie się 30 maja w Pszczynie, w ramach którego na kilka godzin uczestnicy zostaną przeniesieni w czasie prosto do malowniczej Belle Epoque. Ja, przyznaję, zagnę czasoprzestrzeń i przyjdę ubrana w suknię kilka lat późniejszą, inspirowaną słynną tancerką Anną Pavlovą. Nie będzie mi co prawda towarzyszył własny łabędź, mam jednak nadzieję, że w mojej sukni z łatwością rozpoznacie tę ze zdjęcia (którego, w tajemniczości swojej, póki co nie pokażę). 

Anna Pavlova (źr.)

A jeśli chodzi o pozostałe plany na maj, to zamierzam przede wszystkim skupić się na zgłębianiu kolejnych francuskich czasopism - tym razem jednak cofnę się dokładnie o sto lat, a Galerie des modes wymienię na Mercure Galant, czyli pismo, w którym na bieżąco prezentowana była moda z dworu Ludwika XIV. Mam nadzieję, że lektura ta przybliży mnie nie tylko do zrozumienia istoty samej robe manteau, ale także przemian, jakim podlegała już w XVII wieku. A przy okazji planuję zrobić wpis na temat robe à l'anglaise - możecie uwierzyć, że ta, zdawałoby się, najbardziej oklepana, banalna i ze wszystkich stron rozpracowana suknia XVIII weku po raz kolejny udowodniła mi, że nie ma bardziej skomplikowanych zagadnień niż te najbardziej oczywiste? 

Robe manteau, 1687

Zachwyty blogowe w tym miesiącu zdecydowanie należą do Porcelanki i jej poradnika dla początkujących balowiczów (tutaj), Olgi i jej perfekcyjnej stylizacji prosto z 1819 roku (tutaj) oraz Maqdy i jej sukni dziennej z lat 1880-tych (a właściwie to do zdjęcia, na którym została pokazana (tutaj): 

Źr.

I to już wszystko, jeśli chodzi o moje kwietniowe podsumowanie. Mam nadzieję, że w maju będę mieć trochę więcej czasu i uda mi się blogować regularnie. A tymczasem koniecznie dajcie znać, co Was najbardziej zachwyciło w tym miesiącu! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

12 komentarzy:

  1. Kwiecień bardzo pracowity. Sama chętnie wybrałabym się na takie wykłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może uda się kiedyś zorganizować coś takiego w Katowicach, bardzo bym chciała :)

      Usuń
  2. Nie ma to jak rozwijać własne zainteresowania i pasje! Mam nadzieję, że praca z Mercure Galant zaowocuje za jakiś czas artykułem o mantui. Chętnie bym o niej poczytała, bo w tym temacie jestem zupełnie zielona! :O
    Bardzo zaintrygowałaś mnie tą nową suknią. Czekam więc na piknik ;>
    I dzięki za dodanie posta do zachwytów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mantui to się wiele z Mercure Galant nie dowiem, co najwyżej o robe manteau :D Obawiam się, że te dwie suknie szły naprawdę zupełnie innymi drogami i czytając teksty francuskie, o przemianach tej sukni w Anglii, które są równie istotne i interesujące, nic się nie dowiem. Będę musiała poszukać jakichś angielskich czasopism na ten temat :)

      Usuń
  3. Sporo się działo u Ciebie. :) A w Wilanowie akurat szykuje się pokaz mody empire w ramach Nocy Muzeów. Może nawet się wybiorę jak mi starczy czasu i sił. :D
    Tu bardzo fajny trailer --> https://www.youtube.com/watch?v=RtORg5a1wu4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, debiutantki... nie obrażając nikogo, ich stroje raczej nie są zbyt poprawne historycznie (chyba nie mają nawet gorsecików pod sukniami?) :/

      Usuń
    2. Na pewno nie pod tą białą z dekoltem w szpic na plecach :D I czy mnie myli wzrok, czy też na początku filmiku pani w żółtej sukience koleżanka odpinała/przypinała ramiączko od całkowicie współczesnego biustonosza?
      PS Oba zdjęcia z łabędziem są piękne :)

      Usuń
  4. Piękne jest to pierwsze zdjęcie z łabędziem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okej najbardziej przykuła moją uwagę niesamowita i fascynująca fryzura futurystycznej pani :D Trzeba mieć wyobraźnię. Jednak mimo niewątpliwego przykucia uwagi, dziewczyny w historycznych strojach spodobały mi się bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się, że Ci się spodobały! Przyznam szczerze, że ja mimo wszystko też wolę jednak historyczne :D

      Usuń
  6. XVIII wiek do mnie nie przemawia zupełnie, za to lata 20. XX. wieku to zdecydowanie mój czas :) Pierwsze zdjęcie Anny jest cudowne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger