28.03.2015

Jak wyglądałaby moja garderoba, gdybym żyła w latach 1910-tych

Moja słabość do lat 1910-tych jest tu już chyba powszechnie znana, nie muszę więc tłumaczyć, dlaczego na mój kolejny "garderobiany" post wybrałam właśnie ją. Gdybym mogła spędzić choć jeden dzień w tamtym okresie, chciałabym, żeby było to w roku 1913. Chciałabym być najmodniejszą aktorką sezonu, przyjaciółką  Paula Poireta bawiącą się w tylko towarzystwie najbardziej ekscentrycznych panów i szalonych pań. Jeśli jesteście ciekawi, na jakie stroje wydawałabym całą moją aktorską gażę, serdecznie zapraszam do dalszej lektury! 

Giovanni Boldini Marthe-Lucile Bibesco, 1911

Koniec pierwszej dekady XX wieku przyniósł niezwykle doniosłe zmiany w postrzeganiu kobiecej sylwetki. Do lamusa odeszła talia osy i kult ciała o ultra-wąziutkiej talii i bardzo ostro zarysowanych biodrach. Modna kobieta powinna była mieć wydłużony tułów o spłaszczonych biodrach, co miał zapewnić jej nowy typ gorsetu - zaczynający się nisko pod biustem, o kształcie długiej, zakrywającej niemal całe biodra tuby. 


Modne gorsety z lat 1909-10 (źr.)



Osobiście zaopatrzyłabym się w ten gorset od razu, jak tylko by się pojawiłam, ponieważ podoba mi się dużo bardziej od tych noszonych w latach 1900-tych. Mógłby wyglądać jak ten z poniższego zdjęcia, delikatny i elegancki, uszyty z beżowego, wytłaczanego materiału i ozdobiony koronką: 


Gorset, 1912 (źr.)


Pod gorsetami noszono wówczas obowiązkowo koszulę i pantalony, a na wierzch zakładano halkę. Najczęściej były one bogato zdobione koronkami i falbanami. Poniższy model pochodzi co prawda z 1905 roku, jednak myślę, że ten element garderoby nie różnił się niczym szczególnym w roku 1913: 


Halka, 1905 (źr.)


Także i krój sukien uległ pod koniec lat 1900-tym sporym zmianom. Pod wpływem niezwykle postępowym, inspirowanych modą dyrektoriatu i orientem projektom Paula Poireta, suknie przestały mocno opinać kobiecą sylwetkę i podkreślać wszystkie jej najbardziej kuszące kształty. Modne suknie były co prawda dość wąskie, ale talia została w nich podniesiona wysoko pod biust. 

Suknie według projektu Poireta (źr.)

Wszystkie noszone przeze mnie suknie obowiązkowo posiadałyby więc wysoko podniesioną talię. Na co dzień wybierałabym, zgodnie z ówczesnymi wymogami, modele dość skromne, o zabudowanej górze i długich, wąskich rękawach. 


Zdjęcie z 1912 roku (źr.)

Gdybym wybierała się na przechadzkę w jakiś ciepły, letni dzień, z pewnością wybrałabym natomiast suknię z delikatnego, bawełnianego materiału, koniecznie zaopatrzoną w krótkie, przewiewne rękawki. Poniższa suknia, pochodząca z 1909 roku, z pewnością spełniłaby wszystkie moje oczekiwania wobec niezobowiązującej, letniej sukienki: 

Suknia dzienna, 1909 (źr.)

Na spacery w chłodniejsze dni wybierałabym natomiast suknie z cięższych materiałów, najlepiej zaopatrzone w stójkę, ciepłą, futrzaną etolę i kapelusik:

Ilustracja z 1912 roku (źr.)

Suknie popołudniowa najczęściej były wówczas dużo elegantsze od tych noszonych na spacery, szyte z cieńszych materiałów i zaopatrzone w rękawy długości 3/4. Ja na popołudniowe spotkanie z przyjaciółmi najchętniej założyłabym poniższy model w odcieniach błękitu i bieli, przepasaną ozdobnym, srebrnym sznurem:

Suknia popołudniowa, 1911 (źr.)

W tym okresie najbardziej szalone i ekstrawaganckie były jednak suknie wieczorowe: niezwykle odważne, często asymetryczne, o fantazyjnych zdobieniach. Ja najchętniej założyłabym na tę okazję model uszyty według poniższego rysunku - kremowe perły na czarnym tle i szokująco głęboki dekolt to zdecydowanie idealne połączenie dla femme fatale roku 1913-tego: 


Ilustracja George'a Barbiera, 1912 (źr.)

Ale największym hitem wieczorowej mody lat 1910-tych były wszelkie inspiracje orientem, w tym wylansowane przez Poireta szarawary. O ile jednak samym szarawarom nie udało się zdobyć mojego serca, o tyle z pewnością nie mogłabym odmówić sobie tej niesamowitej, sukni inspirowanej japońskimi kimonami


Suknia wieczorowa, 1913 (źr.)

Z pewnością nie pogardziłabym jednak także sukniami bardziej tradycyjnymi, na przykład niezwykle strojnymi sukniami w stylu słynnej królowej Maud: 


Suknie wieczorowe z lat 1910-tych (źr.)

Najmodniejszymi fryzurami w tamtym czasie były dość nisko upięte koki, w wersji wieczorowej ozdobione najczęściej wszystkim, co akurat było pod ręką, przede wszystkim piórami, diademami, egretami, kwiatami czy orientalnymi turbanami. Poniżej - modne upięcie na głowie najpiękniejszej kobiety tamtego okresu - Liny Cavalieri: 


Lina Cavalieri (źr.)

Uzupełnieniem każdej eleganckie stylizacji był wówczas rzecz jasna kapelusz. Inspirowane one wówczas tymi noszonymi w latach 80-tych XVIII wieku, były więc najczęściej niezwykle duże i strojne. Mnie jednak najbardziej zachwycił ten niewielki toczek ozdobiony koronką i pękiem czarnych piór: 


Kapelusz, ok. 1910 (źr.)

Nie są to oczywiście wszystkie suknie, którymi chętnie wypełniłabym moją garderobę w 1913 roku. Właściwie niewiele było wówczas sukien, których nie chciałabym nosić, więc wymienianie ich wszystkich mogłoby okazać się dość kłopotliwe. Jestem za to bardzo ciekawa, jak Wam podoba się moda lat 1910-tych! Ja mogłabym zacząć nosić tego typu stroje choćby od zaraz, a Wy? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

28 komentarzy:

  1. Ten czas w historii mody chyba już zawsze będzie mi się kojarzył z "Downton Abbey". :)
    Wybrałaś piękne kreacje, ile bym dała, żeby którąś z nich założyć choćby raz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie oglądałam Downton Abbey, ale koniecznie muszę to nadrobić! Dziękuję! :)

      Usuń
  2. Poiret był geniuszem, o nim napisałam moją pracę licencjacką. Nie dziwię się, że jego stroje znalazłyby się w Twojej szafie - w mojej zapewne też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, jak opisałaś go w swojej pracy! Uwielbiam go :)

      Usuń
  3. Zestaw na chłodne dni, czarny kapelusz i czarna suknia wieczorowa - chętnie założyłabym (gdyby w czarnej sukni trochę zmniejszyć dekolt...) Przyznam, że w modzie dwudziestowiecznej zupełnie się gubię, dlatego ten post bardzo mi się przydał. Te suknie są niesamowicie interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że okazał się dla Ciebie przydatny! Ja niestety ciągle wiem o niej niewiele, mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni :)

      Usuń
  4. Lina Cavalieri. :-)

    Mam straszne tyły na Twoim blogu, ale każdy wpis u Ciebie to dla mnie dużo fajnie uporządkowanej wiedzy. Piękne są te stroje! Epoka - jedna z moich ulubionych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak uważasz! I że stroje Ci się spodobały, ja jestem w nich zakochana :)

      Usuń
  5. Dziewczyna z obrazu Boldiniego wygląda prawie jak Ty! :O
    Za to ja się chyba nigdy nie wczuję w tę epokę... Ta dziwna sylwetka z wąskimi biodrami i dużym korpusem tak średnio mi leży, choć na zdjęciach i portretach wszystko wygląda o wiele lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo portrety mają to do siebie, że upiększają rzeczywistość, o czym powszechnie wiadomo :D

      Usuń
    2. Jej, naprawdę tak uważasz? Ale komplement <3 Bo Ty wyglądasz idealnie w latach 1850 i byłoby grzechem, gdybyś ją zdradzała z jakimiś innymi :D

      Usuń
  6. Wyglądałabyś przepięknie! Wybrałaś wspaniałe kreacje, widać, że na przygotowanie każdego wpisu poświęcasz dużo czasu i pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że tak myślisz! To prawda, każdy wpis jest (niestety) bardzo czasochłonny :)

      Usuń
  7. To pewnie kręciłybyśmy się w tym samym towarzystwie ;) Mam kilka ulubionych okresów i wśród nich tych parę, w którym czułabym się, jak w domu - sama końcówka lat 90-tych XIX wieku i pierwsze dziesięciolecie XX i właśnie lata tuż przed I wojną. Potem już środek następnej dekady. Jeszcze styk XVIII i XIX wieku i tak pierwsze 15 lat XIX...

    Cudowności! Uwielbiam lekkość tych strojów i w sumie ich współczesność, wygodę, chociaż akurat te przedłużone gorsety nadal nie były zbyt elastyczne (to dopiero następne dekady).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że właściwie podobają nam się bardzo podobne okresy w modzie, tylko ja końcówkę lat 90-tych XIX wieku wymieniłabym jednak na trzy ostatnie XVIII :D To prawda, że te gorsety nie były jeszcze zbyt wygodne, ale i tak suknie te wyglądają dość komfortowo :)

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o mnie to nie jeden dzień ale swoje życie chciałabym przeżyć w epoce edwardiańskiej!
    Mało tego myślę, że chyba w tych czasach żyłam.....kocham ten okres najbardziej w dziejach przeszłości! ;)
    Dziękuję za cudowny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał! :)

      Usuń
  9. Piękna jest ta suknia dzienna, taka bardzo delikatna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobała ;)

      Usuń
  10. Też mogłabym nosić takie suknie, ale oczywiście bez gorsetu, hale i pantalonów. Aż dziw, że kobieta na zdjęciu z 1912 wygląda tak szczupło, mając tyle warstw na sobie. Chyba, że zapomniała czegoś włożyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ma je wszystkie, ale wiadomo, te halki były wtedy dość wąskie, więc nie pogrubiały aż tak bardzo :)

      Usuń
  11. Zakochałam się w tej sukni dziennej z 1909 roku <3 Z chęcią bym kiedyś taką uszyła :) Chociaż, ten haft na dole i przy dekolcie, ile by to czasu zajęło... :O
    Popołudniowa 1911 też jest śliczna i projekty Poireta. Co raz bardziej podoba mi się ta epoka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto jak kto, ale Ty na pewno dałabyś sobie z nim radę :D

      Usuń
  12. Czadowe! Kiedyś to była moda! Przy okazji, jak tu goszczę:
    Wesołych Świąt i wspaniałych chwil spędzonych w gronie najbliższych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, i oczywiście nawzajem! :)

      Usuń
  13. Muszę chyba zacząć od tego, że bardzo podziwiam osoby z pasją, a Ty jesteś właśnie taką osóbką :) Widać jak bardzo się tym interesujesz i jak Cię to pochłania, podczas gdy zapał wielu innych ludzi wygasłby w przeciągu kilku miesięcy. Trzeba przyznać, że jesteś bardzo nietuzinkowa, a tacy właśnie ludzie zawsze wnoszą wiele barw do tego świata ;)
    Mnie osobiście bardzo zainspirowała postać Liny Cavalieri. Gdybym tylko miała do tego talent to codziennie czesałabym się w ten sposób co ona. Chyba zagłębię się w jej biografię. Co do strojów to bardzo sprytnie mogły zamaskować zbyt duże biodra, to dosyć oryginalne zważywszy na to, że częściej to zaokrąglone biodra były atrybutem kobiecości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, dziękuję! Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczą takie słowa - są dla mnie naprawdę ogromną motywacją do dalszego działania! :) Też jestem zachwycona Liną, zdecydowanie była jedną z najpiękniejszych kobiet swoich czasów :)

      Usuń
  14. Oj nie dla mnie ta epoka, sukienki mi się w ogóle nie podobają, a nawet jeśli to nie pasowały by do mojej figury. Straszna epoka, a gorsety na Osę przerażają.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger