12.02.2015

Walentynkowe inspiracje: suknie w kolorze miłości

Walentynki to, obok Halloween, chyba jedno z najbardziej kontrowersyjnych świąt. Ja zdecydowanie ich nie obchodzę i ogólnie za nimi nie przepadam, niemniej wydaje mi się, że każda okazja jest dobra do świętowania - tym bardziej, jeśli świętowanie to jest pretekstem do wyznania komuś miłości. Dziś, w ramach walentynkowego wyzwania u Arcy Joko, sporządziłam dla Was galerię 10 moich ulubionych sukien w kolorze czerwieni. Sama czerwień jest chyba równie kontrowersyjna, co Walentynki, ale co tu dużo mówić - można jej nie lubić, ale nie można nie uznać jej za najbardziej zmysłowy, kobiecy i wzbudzający pożądanie kolor. Jeśli jesteście ciekawi, jakie są moje ulubione suknie w tym kolorze, serdecznie zapraszam do dalszej lektury! 

F.J. Kinson Paulina Bonaparte, 1808


10. Suknia balowa, Dior, 1954-5.

Źr.

Suknia ta, pochodząca z polowy XX wieku, nie jest może nadmiernie historyczna, ale nie będę ukrywać, że same lata 1950-te zachwycają mnie ostatnio coraz bardziej. Powyższy model, inspirowany noszonymi dokładnie sto lat wcześniej krynolinami, jest zarówno elegancki, jak i kobiecy. Sukni tej daleko jest jednak do nadmiernej zmysłowości i kokieterii - dzięki prostemu, nieco "męskiemu" krojowi, jest ona przede wszystkim niezwykle szykowna i poważna. 



9. Suknia (być może wieczorowa), ok. 1907-10. 


Źr.



Jeśli miałabym połączyć czerwień z jakąś konkretną epoką, bez wątpienia byłyby to pierwsze 20 lat XX wieku. Myślę, że idealnie prezentuje się ona na ówczesnych wąskich,  prostych, podkreślających naturalne kształty sylwetki fasonach. Tak jest i w tym przypadku - sam krój jest na tyle prosty, że dodatkowo wydobywa wspaniałość intensywnej czerwieni sukni. 


8. Round gown z ok. 1775 roku. 

Źr.

Czerwień jest chyba jednym z ostatnich kolorów, który mógłby kojarzyć się z pastelowym XVIII wiekiem. Tymczasem jednak był to kolor wówczas niezwykle popularny. Powyższy model to typowa dla lat 1770-tych, angielska round gown, czyli suknia o pojedynczej spódnicy. Jest to zwykła suknia dzienna, jednak dzięki wspaniałej, czerwonej tkaninie o bogatym wzorze, nabiera ona niezwykle odświętnego charakteru. 

7. Suknia balowa, Anglia, ok. 1875 

Źr.
Źr

Przyznam szczerze, że kiedy patrzę na tę suknię z przodu, to wcale mi się ona nie podoba. Ale jej tył - niezwykle bogaty, charakterystyczny dla okresu I tiurniury, zdecydowanie przyprawia mnie o szybsze bicie serca! Myślę, po przyjęciu, na którym się w niej pojawiła, niejeden mężczyzna miał duże problemy z zaśnięciem! 

6. Suknia balowa, ok. 1898-1900. 

Źr.

Kolejna suknia o niezwykle prostym kroju, który stanowi wspaniałe tło dla intensywnej czerwieni tkaniny. Zawsze zachwycał mnie jej marszczony, asymetryczny dekolt wykończony delikatnym materiałem w kolorze ecru. Dużą zaletą tej sukni jest również to, że nie wykorzystano w niej podstawowych kolorów, takich jak klasyczna czerwień i biel. Dzięki temu suknia ta jest dużo bardziej niejednoznaczna i ciekawa, no i, co również nie bez znaczenia, nosząca ją kobieta nie wyglądałaby w niej jak chodząca flaga. 

5. Suknia balowa, lata 1890-te. 

Źr.

W żadnym wypadku nie zamierzam nikogo przekonywać, że suknia ta jest czerwona. Być może właśnie na tym polega magia tej sukni, że jej koloru właściwie nijak nie da się sklasyfikować - jest to właściwie połączenie czerwieni, różu i brązu. Jakikolwiek kolor by to zresztą nie był, ja nie mam wątpliwości, że suknia jest po prostu piękna. Niezbyt strojna, o głębokim, kwadratowym dekolcie i dość dużych bufkach, musi wspaniale podkreślać wszystkie walory kobiecej sylwetki. To już kolejny model z lat 1890-tych, który mnie zachwycił i chyba za niedługo będę musiała uznać, że ta dekada jednak bardzo mi się podoba. 

4. Strój jeździecki, lata 1770-5. 

Źr.

Oto kolejna czerwona, niezwykłej urody suknia z XVIII wieku. Tym razem - w wydaniu jeździeckim. Chyba niewiele jest osób, którym nie podobałyby się suknie jeździeckie - ich męski krój wspaniale podkreśla kobiecą sylwetkę i dodaje jej charakteru. Jeśli dodatkowo połączy się go z gorącą czerwienią, wyjdzie niezwykle zmysłowe, przyciągające wzrok połączenie. 

3. Suknia balowa, ok. 1810. 

Źr.

Początek XIX wieku chyba równie mało kojarzy się z czerwienią, co wiek XVIII. Ale w latach 1800-1810 kobiety nie nosiły tylko białych, delikatnych i niewinnych sukien. Czasem sięgały również po bardziej zdecydowaną czerwień, która moim zdaniem doskonale pasuje do kroju o podwyższonej talii. Połączenie niewielkich bufek i kwiatowych haftów z czerwienią sprawia, że suknia ta jest jednocześnie dziewczęca, i kobieca. 


2. Suknia wieczorowa, Worth, 1900. 

Źr.



Oto kolejny dowód na to, że nie ma dla czerwieni lepszej epoki, niż początek XX wieku. Prosty, pięknie podkreślający sylwetkę krój doskonale wydobywa głęboką czerwień tkaniny. Jej ciemny odcień przywodzi na myśl kolor wina. Model ten spełnia wszystkie wymagania, jakie można postawić czerwonej sukni - jest elegancji, wytworny i niezwykle kobiecy. 



1. Suknia wieczorowa królowej Maud, ok. 1910-13 


Źr.



Jeśli czyjemuś gustowi można ufać bez zastrzeżeń, jest to z pewnością gust norweskiej królowej Maud. Jej suknie zawsze zachwycają mnie urodą i misternością wykonania. Powyższa suknia nie jest jednoznacznie czerwona i sama czerwień zdecydowanie nie gra w niej głównej roli. Chociaż jest bardzo bogato zdobiona, daleko jej do kiczu i przesady. Jest po prostu niesamowicie piękna. 

I to już wszystkie suknie, które przygotowałam dla Was na dziś - jestem bardzo ciekawa, jak Wam się podobały! Sam czerwony zdecydowanie nie jest moim ulubionym kolorem, ale jedną suknię w tym kolorze bardzo chciałabym sobie sprawić, ponieważ myślę, że mimo wszystko nie ma innego, który byłby bardziej kobiecy i przyciągający uwagę. Jestem bardzo ciekawa, co Wy o nim myślicie! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 


27 komentarzy:

  1. Suknia Diora i turniura zdecydowanie najlepsze! <3
    Wiesz, że dzięki tym nawiązaniom do krynolin i krojom, które podkreślają to, co sama lubię mieć podkreślone też polubiłam lata 1950? :) Gdyby szycie tych strojów było łatwiejsze, chętnie sprobowałabym chodzić tak na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę są takie trudne? Myślisz, że trudniejsze niż z wcześniejszych epok?

      Usuń
    2. Nie znam się aż tak na szyciu, by porównywać, ale wielokrotnie słyszałam, jak ktoś w kontekście tych sukni mówił o "perfekcji kroju". I to mnie w nich przeraża :D

      Usuń
  2. Uwielbiam suknie Diora z tamtych lat! Jednak to numer 8 jest moim ulubionym - przepiękna, marzę o włożeniu takiego cuda! Jeśli natomiast chodzi o numer 7 - pomyślałam, że to jest jedna z brzydszych sukien, jakie miałam okazję widzieć, jednak ten TYŁ! Od razu stała się o wiele piękniejsza w moich oczach :)

    Suknia Wortha również piękna, już jakiś czas temu natknęłam się na inne stroje z tego domu mody i się w nich zakochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne zdanie o tej sukni nr 7 - te suknie z lat 1870-80 chyba tak mają, że zazwyczaj stają się piękne dopiero, kiedy się na nie popatrzy z boku :) Tak, suknie Wortha to prawdziwe cuda! :)

      Usuń
  3. Zdecydowanie suknia balowa z numerku siódmego a zwłaszcza jej tył zjawiskowe. Ale dla mnie najpiękniejsza dwójka. Gdybym żyła w tamtych czasach, na pewno chciałabym taką założyć :)
    W ogóle świetna interpretacja tematu. Ja bardzo lubię czerwony kolor, więc tym bardziej miło mi się oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał! Zastanawiałam się jeszcze nad obrazami o tematyce miłosnej, ale wydaje mi się, że same suknie jakoś lepiej pasują :)

      Usuń
  4. Och, suknia balowa nr 7... <3 Nosiłabym :) Nie za dobrze wyglądam w czerwonym, ale co tam :D
    Strój jeździecki jest śliczny, postanowiłam, że kiedyś sobie taki uszyję! :) Bardzo podoba mi się także round gown z 1775 i suknia balowa 1954-5 (ta inspiracja krynolinami) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Ja ogólnie nie przepadam za czerwonym, ale niektórymi z tych sukien też zdecydowanie bym nie pogardziła :)

      Usuń
  5. Wiele osób sprzeciwia się komercyjnym Walentynkom pod pretekstami, żer miłość należy okazywać przez cały rok... też za tym jestem, ale bez przesady; przecież trochę serduchowego szumu czy czerwonych dodatków jeszcze nikomu nie zaszkodziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że nie jest to wcale tak szkodliwe, jak niektórzy uważają :D

      Usuń
  6. Witaj, mnie się najbardziej spodobała sunia balowa z 1890 i Round gown z ok. 1775 roku. :) są piękne i na moją figurę by się nadały :P tak sądzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! :)

      Usuń
  7. Są czerwone, biorę wszystkie :D Wortha z 1900 i oczywiście jeżdżący habit w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżący habit nieustająco mnie śmieszy, a już słyszę tę nazwę któryś raz :D Ja jednak pozostanę wierna bieli, ale czerwienią też bym czasem nie pogardziła :D

      Usuń
  8. Najbardziej podoba mi się siódemka, ale tak naprawdę to nie ma tu takiej, której nie chciałabym na siebie włożyć..

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, że dwie z Twoich kreacji są zapisane w moim folderze z najlepszymi sukniami? :))
    Jest to suknia Diora i strój jeździecki (nie mogłoby być inaczej). Z pozostałych najbardziej spodobała mi się suknia z lat 90-tych, w moich oczach jest to pełen eklektyzm, niemniej podoba mi się. Rękawy z lat 1830, dekolt renesansowy, jak i spiczasty dół, który występuje także w rokoku wraz z rozchodzącym się przodem i podkreślonymi biodrami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lata 90-te chyba w ogóle były takie trochę eklektyczne, no i bardzo specyficzne. Ja osobiście suknie z tej epoki albo uwielbiam, albo szczerze nie znoszę :D

      Usuń
  10. Uwielbiam czerwony kolor, więc wszystkie suknie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają :)

      Usuń
  11. Suknia Diora z lat 50 to coś dla mnie *___* Natomiast o kieckach w typie tej ostatniej sukni królowej Maud napisałam pracę licencjacką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, naprawdę pisałaś licencjat o sukniach? Opowiesz o tym coś więcej? Jestem bardzo ciekawa! :)

      Usuń
  12. Turniura zdecydowanie najlepsza, ale wszystkie suknie są piękne. Dorzuciłabym jeszcze dwie suknie z lat 1890: http://fripperiesandfobs.tumblr.com/image/100919994046 oraz: http://4.bp.blogspot.com/-1kwOILLhTUo/T_Xj_zcvD5I/AAAAAAAAJXw/SHP6CZpwg6U/s1600/red1.jpg
    Uwielbiam obie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście są piękne, nie znałam ich wcześniej :)

      Usuń
  13. Hej, wysyłam tę wiadomość do wszystkich którzy brali udział w ostatniej Akcji Celebruj Chwile (ponieważ nie wszyscy uczestnicy obserwują mój blog i mogą nie wiedzieć). Zapraszam na bloga, podsumowanie już gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystkie wyglądają wspaniale, jednak wciąż zastanawia mnie fakt jak kobiety w nich wytrzymywały :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger