28.01.2015

Krakowski bal w rytmie XVIII-wiecznej Szkocji i XIX-wiecznej Anglii

Jeśli ktoś myśli, że prawdziwe, wypełnione szelestem długich sukien i pełnym emocji wypisywaniem tanecznych karnecików bale odeszły w zapomnienie wraz z nastaniem XX wieku, powinien jak najszybciej pozbyć się tego błędnego myślenia. Prawdziwe bale, o czym miałam okazję przekonać się w zeszłą sobotę, istnieją i mają się naprawdę dobrze! Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądają współczesne bale historyczne, serdecznie zapraszam do lektury! 

Fot. Olga Płonka

VII Jakobicki Bal Szkocki odbył się 24 stycznia w krakowskim Dworku Białoprądnickim. Jego motywem przewodnim był okres powstań jakobickich w Szkocji w latacg 1715 i 1745. Datowanie to nie było jednak obowiązkowe, jeśli chodzi o stroje - w sukni idealnie się w niego wpasowującej była tak naprawdę tylko jedna osoba. Sam dworek Białoprądnicki był miejscem idealnym na bal - mieliśmy do dyspozycji dwie sale - jedną do tańca, drugą do celów czysto towarzyskich, dzięki czemu z łatwością można było i zatańczyć, i odpocząć oraz nawiązać nowe znajomości. 


Fot. Krzysztof Wejdman

Na samym początku należało uzupełnić karneciki - bileciki z wypisanymi po kolei wszystkimi tańcami, do których dopisywało się imię partnera do danego tańca. Dzięki temu z góry wiedziało się, z kim i kiedy będzie się tańczyć. Same tańce podzielone były na trzy kategorie według stopnia trudności. Ja, jako osoba niezaznajomiona bliżej z historycznymi tańcami, zapełniłam więc sobie tylko te oznaczone jedną gwiazdką, a więc najprostsze. Niestety, mój brak umiejętności wraz z uniemożliwiającą wszelki ruch suknią sprawiły, że nawet one niejednokrotnie okazywały się dla mnie za trudne. Dlatego też większość balu spędziłam na równie przyjemnych plotkach i ploteczkach. 
Jedną z atrakcji balu były pokazy tańca obu organizujących zespołów. Chociaż oba były wspaniałe, nie ukrywam, że szczególnie zachwyciły mnie te szkockie, które oglądałam po raz pierwszy w życiu. Ujęły mnie zarówno pod względem niezwykle klimatycznej muzyki, jak i skomplikowanej, przywodzącej na myśl balet choreografii. 


Fot. Krzysztof Wejdman

Na bal założyłam fioletowo-czarną suknię z 1848 roku autorstwa Eli, którą znacie z pewnością z I części sesji Dama kameliowa. Wiedziałam co prawda, że nie jest to dobry pomysł - suknia ta, za sprawą obniżonej linii ramion i dwóch ciężkich halek pod spodem, uniemożliwia właściwie każdy ruch, jednak od dawna marzyłam, żeby założyć ją na jakieś większe wydarzenie. Autorką mojej fryzury była niezastąpiona jak zawsze Olga

Fot. Buduar Porcelany

Stroje uczestników były niezwykle różnorodne i przykuwające uwagę. Najbardziej zachwyciła mnie Alicja w swojej stylizacji na lata 1750 - wyglądała tak autentycznie, że miało się wrażenie, że dopiero co zeszła z płótna jakiegoś angielskiego malarza! 


Zdecydowana większość strojów pochodziła jednak z wieku XIX. Wśród nich szczególnie zachwyciły mnie wzorowane na modelach z lat 1830, ręcznie haftowane suknie Eli i Kasi - nie tylko piękne, ale i misternie wykonane. 


Fot. Alicja

Ku mojemu dużemu zaskoczeniu, na balu spotkałam także moją portretową siostrę bliźniaczkę - jak już kiedyś pisałam, moja suknia wzorowana była na portrecie pani de Joinville z 1846 roku. W tym samym roku Winterhalter w niemal identycznej sukni namalował także panią d'Aumale, na której z kolei wzorowała się obecna na balu Justyna:


Fot. Buduar Porcelany

Historyczne bale są organizowane cyklicznie kilka razy do roku, więc jeśli ktoś z Was miałby ochotę wziąć w nich udział, niech koniecznie śledzi strony Szkoły Tańca Jane Austen i Comhlanu, no i oczywiście Krynoliny, gdzie administratorki regularnie informują o nadchodzących wydarzeniach kostiumowych. Jeśli chodzi o moje osobiste przemyślenia dotyczące tego typu imprez, to przede wszystkim polecam branie udziału we wprawkach przedbalowych, gdzie zespoły uczą tańców, które pojawią na balu. Ja niestety nie brałam w nich udziału i w większości tańców się pogubiłam. Odradzam również, jeśli nie ma takiego odgórnego datowania, zakładać sukien ze zbyt obszernymi spódnicami i z obniżoną linią ramion - wyglądają pięknie, ale tańczenie w nich jest niemalże niemożliwe (zwłaszcza wtedy, kiedy należy podnieść rękę do góry). 

Fot. Alicja

Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolona, że mogłam wziąć udział w balu - było to naprawdę wspaniałe doświadczenie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję je powtórzyć! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

31 komentarzy:

  1. Taki bal to z pewnością wspaniałe przeżycie, aż szkoda, że Kraków tak daleko ode mnie... :(
    Ślicznie wyglądałaś - fryzura i suknia idealnie ze sobą współgrają. :) No i powinnaś kiedyś trafić na okładkę "Damy Kameliowej". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, droga Lukrecjo! Mam jednak nadzieję, że kiedyś spotkamy się na jakimś balu! :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że w końcu mogłyśmy razem balować :D A w tej sukni wyglądasz zjawiskowo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo się cieszę, chociaż właściwie balowałyśmy trochę już na złotym :D Dziękuję, Porcelanko!

      Usuń
  3. Wszystkie wyglądacie niezwykle uroczo. Fantastycznie, że istnieją takie bale, nie miałam o tym pojęcia. Szkoda, że panowie nie dopisali- a przynajmniej na fotografii. A jeśli byli- to czy także odpowiednio ubrani? Pamiętam pewien bal (malutki bal na trze pary, podczas którego my z koleżankami ustroiłyśmy się w suknie z tiulami, gipiurami, a panowie jeansy i swetry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dopisali! Na balu było mnóstwo osób, z czego całkiem pokaźną część stanowili panowie - głównie ubrani w tradycyjne stroje szkockie :) Jejku, to rzeczywiście niezbyt pasowali, ale za to Wy z pewnością wyglądałyście i czułyście się wspaniale :)

      Usuń
  4. Naprawdę bal był wspaniały! I cudownie o nim poczytać w Twoim wydaniu :) Miałaś prześliczną suknię, idealnie pasowała do karnacji i włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Alicjo! Ale to i tak nic w porównaniu z Twoją suknią i całą Twoją stylizacją - szczerze mnie zachwyciłaś, idealnie oddałaś charakter epoki! :)

      Usuń
  5. Gabrysiu, jesteś niezwykle subtelną i uroczą osobą, a ta suknia podkreśla Twoje zalety, wyglądałaś wspaniale! Bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać osobiście w tak miłych okolicznościach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Aniu! Ja również bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać i mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się w takich okolicznościach :)

      Usuń
  6. Wszystkie wyglądałyście wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i dziewczyn! :)

      Usuń
  7. Pięknie wyglądałaś w tej sukni :) Bardzo podoba mi się to zdjęcie, na którym stoisz obok paproci - scena jak żywcem wyjęta z obrazu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie wyglądałaś :) czy mogłabyś napisać coś o makijażu w czasach rokoka? Interesuje mnie głównie makijaż oczu, bo nie mogę nigdzie znaleźć informacji jak to w końcu z tym było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jeśli chodzi o makijaż oczu, to właściwie w XVIII wieku nie istniał, podkreślano jedynie brwi :) Tajniki XVIII-wiecznego dokładnie opisała Porcelana, ona wie na ten temat dużo więcej ode mnie: http://buduar-porcelany.blogspot.com/2013/10/wszystko-o-osiemnastowiecznym-makijazu.html

      Usuń
    2. dziękuję za odpowiedź! Przeczytałam ten wpis już wcześniej ale miałam mętlik w głowie bo czytałam różne rzeczy na różnych stronach. Gdzieś przeczytałam że kobiety malowały się pastelowymi cieniami albo że rysowały kreski :)

      Usuń
    3. Akurat blog Porcelany jest bardzo rzetelny, więc myślę, że można jej ufać bez zastrzeżeń. Pastelowe cienie i kreski raczej na pewno wtedy nie istniały, chociaż można mieć takie złudzenie, przeglądając ówczesne portrety. Ale portretom w tym względzie nie można do końca ufać :)

      Usuń
    4. zagłębiłam się w bloga Porcelany i już wszystko zrozumiałam, że portrety dają tylko takie złudzenie :)

      Usuń
  9. Wszystkie wyglądacie cudnie! Kiedyś to kobiety się nosiły, chciałabym żeby to wróciło, ale cóż...Dobrze, że są takie bale.. Rozumiem zachwyt tańcami szkockimi, byłam kiedyś na weselu w stylu szkockim i do tej pory wspominam! Dziękuję za posta i różne wskazówki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i dziewczyn! Ja bym chciała ze względu na estetykę, ale z drugiej strony - wyjścia w sukniach z lat 1840 uświadomiły mi, że nosząc je na co dzień, miałabym problem z wykonywaniem większością czynności, które uważane są za niezbędne :D Zazdroszczę wesela w tym stylu, ta muzyka i tańce są naprawdę niesamowite :)

      Usuń
  10. Widać, że świetnie się bawiłyście!!!!
    A suknia jest przepiękna!!!! Warto było na nią czekać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! O tak, zdecydowanie warto! :)

      Usuń
  11. Wyglądałaś cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kto by pomyślał, że można w tak cudowny sposób cofnąć się w czasie i poczuć klimat. To na pewno było niezapomniane przeżycie. Zazdroszczę bardzo, że miałaś taką możliwość.
    I jeszcze jedno, byłaś jedną z najpiękniejszych dam wieczoru :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, i mam nadzieję, że będzie takich dużo więcej! Dziękuję Ci bardzo! :)

      Usuń
  13. Widziałam filmik z fragmentem tańców - miałyście przednią zabawę :) Zbiorowe foto rewelacyjne. Razem wyglądacie jak kolekcja porcelanowych laleczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałyśmy, przyznaję, chociaż zdecydowanie wolałabym ogarniać chociaż najprostsze kroki :D Haha, dziękuję! :)

      Usuń
  14. O wow, aż Ci zazdroszczę, ja niestety będę musiała na najbliższy rok odłożyć sobie takie zabawy, ale :) w niedalekiej przyszłości bo wybieram się na takie imprezy z moją kruszynką, albo okruszkiem

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger