18.12.2014

Zachwycający listopad, zachwycający grudzień

Dziś po raz kolejny chciałabym podzielić się z Wami tym, co zachwyciło mnie w ostatnim czasie. Jako że jednak trochę się zagapiłam i zamiast na początku grudnia za listopadowe podsumowanie zabieram się dopiero w jego połowie, postanowiłam połączyć zachwyty listopadowe z grudniowymi. Jeśli jesteście ciekawi, co tym razem szczególnie przykuło moją uwagę, zapraszam do dalszej lektury! 

John Russel Henrietta Maria, I połowa XVII wieku

Tytuł miss listopada bezsprzecznie uzyskała u mnie królowa Henrietta Maria Francuska, wywodząca się z dynastii Burbonów żona Karola I Stuarta. Chociaż rzadko się to zdarza, w przypadku Henrietty Marii delikatna uroda i przenikliwe spojrzenie nieodmiennie pojawiają się na każdym jej portrecie, co świadczy o tym, że była albo naprawdę niezwykle piękna, albo pięknie idealizowana przez portretujących ją malarzy. Co ciekawe, nawet dziwaczna grzywka ułożona z kilku loków nie jest w stanie odebrać jej urody. Oprócz wyglądu zachwyciły mnie także suknie, w których była portretowana - najczęściej luźne, mocno wydekoltowane, o szerokich rękawach, zdobione koronkami i szlachetnymi kamieniami. 

Anthony van Dyck Hernietta Maria, 1638

Z innych portretów w tym miesiącu moją uwagę przykuł ten przedstawiający Margaret Sackville, namalowany ok. 1910 roku przez George'a Henry'ego. Sama Margaret nie jest może zbyt piękna, zdecydowanie urody brakuje także jej dziwacznie spłaszczonej fryzurze. Zachwyciła mnie natomiast jej suknia - niezwykle wysmakowana i elegancka, z podwyższoną talią, uszyta z mocno lśniącego materiału mieniącym się na turkus i lila. Myślę, że suknia ta byłaby idealna na wigilię spędzoną w 1910 roku. 

George Henry Margaret Sackville, ok. 1910

Przeglądając ryciny francuskie z lat 1780, natknęłam się też na niezwykłej urody zestaw w postaci żakietu (caraco) i spódnicy. To chyba jedna z najsłodszych XVIII-wiecznych stylizacji, jakie miałam okazję widzieć do tej pory. Niewielkie bufki, mnóstwo falbanek i cukierkowe kolory dają naprawdę uroczy, niemal baśniowy efekt - jest to idealna propozycja dla tych pań, które bardzo chciałyby wyglądać jak ogromna, słodka landrynka. 

Rycina z 1786 roku (źr.)

W listopadzie mogliście u mnie poczytać między innymi o klasycznych poloneskach. Jako przykład jednej z takich typowych polonesek chciałabym Wam dziś pokazać pewien uroczy obrazek z lat 1770, przedstawiający dziewczynę pijącą herbatę (chociaż jak na herbatę jej filiżanka jest zdecydowanie zbyt mała). Ubrana jest w liliową poloneskę w białe paseczki, ozdobioną u dołu falbaną z koronki. Podoba mi się zarówna sama sukienka, jak i sam obraz - bardzo klimatyczny i tchnący spokojem ancien regime'u. 

Nicalas Lavreince Dziewczyna pijąca herbatę, lata 1770

W grudniu w ramach zimowych inspiracji pokazywałam Wam natomiast galerię sukien idealnych dla historycznych śnieżynek. Dzięki jednej z czytelniczek miałam okazję poznać poniższą suknię ślubną z lat 1890 - dzięki niezwykle wytwornemu krojowi i połączeniu bieli i srebra jest to kolejna suknia idealna dla prawdziwej Królowej Śniegu! 

Suknia ślubna, lata 1890 

Chociaż ciągle z uporem staram się utrzymywać, że moda lat 1850-60 wcale mi się nie podoba, po raz kolejny jedną z moich ulubionych sukien miesiąca została suknia pochodząca właśnie z tych lat. Poniższa suknia balowa z 1865 roku, utrzymana w tonacji ecru i złota, jest niezwykle zwiewna i delikatna - idealna na wiedeński bal karnawałowy wypełniony muzyką Straussa! 


Suknia balowa, 1865 (źr.)

Co prawda bardzo powoli, ale zaczyna już robić się coraz zimniej - w końcu zbliża się kalendarzowa zima! Kto nie zaopatrzył się jeszcze w odpowiednie okrycie wierzchnie, może zainspirować się poniższym płaszczykiem z 1880 roku. Nie wiem, na ile byłby ciepły (czasem podpisywany bywa po prostu jako żakiet), niemniej ja marzę o nim w czasie każdej zimy! 


Okrycie wierzchnie, koniec lat 1880 (źr.)

Ciepły płaszcz to zimą oczywiście jedynie połowa sukcesu - trzeba czymś jeszcze ochronić bardzo delikatną skórę dłoni. W tym wypadku zawsze oczywiście sprawdzają się rękawiczki, jednak nie można mieć wątpliwości, że dużo więcej ciepła zapewni dłoniom mufka. Jedną z moich ulubionych jest ta pochodząca z lat 1774-95, udekorowana mało zimowymi, ale jakże uroczymi kwiatami. Nie byłby to może dodatek zbyt praktyczny, ale za to jaki piękny! 


Mufka, 1774-95 (źr.)

Piękne suknie w listopadzie i grudniu zdecydowanie nie ominęły także blogów kostiumowych. Wśród prezentowanych na nich sukien moimi niekwestionowanymi faworytkami z XVIII wieku są brązowa robe a l'anglaise Sanny i biała robe en chemise Lily. Jeśli chodzi o wiek XIX, to tu po raz kolejny najbardziej zachwyciła mnie suknia Giny - we wrześniowych zachwytach mogliście zobaczyć jej uroczy kostium pszczółki z lat 1880, dziś natomiast pokażę Wam jej suknią dzienną pochodzącą z tej samej dekady:


Źródło obrazka.

I to już wszystko, jeśli chodzi o moje listopadowo-grudniowe zachwyty. Jestem bardzo ciekawa, co o nich myślicie, oraz co Was najbardziej ujęło w poprzednim miesiącu! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

36 komentarzy:

  1. Miss miesiąca przypomniała mi, że niedawno spodobały mi się suknię siedemnastowieczne, a szczególnie gładki stanik połączony z geometrycznymi kamieniami <3 Co prawda w moim lubieniu traktuję je bardziej jak sztukę, niż coś, co miałabym szyć, ale i tak są intrygująco piękne. Napiszesz kiedyś o nich jakiś post?
    Oprócz tego mufka i suknia ecru - cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak z wieloma sukniami, że interesuję się nimi, ale niekoniecznie chciałabym nosić - tak mam na przykład z modą czasu rewolucji francuskiej :D Chciałabym o nich napisać i nawet zamierzałam, ale ciągle się boję, że właściwie nie mam nic ciekawego o nich do powiedzenia poza tym, co widać na obrazie :/

      Usuń
  2. Powiem ci o co chodzi w tej słabości do lat 50-60, przynajmniej u mnie. Ten ogrom materiału daje gigantyczne pole do popisu w kwestii zdobienia - bo mówiąc prosto nie tak łatwo przytłoczyć taką połać gładkiego materiału (ale gładkiego. No i jestem pełna podziwu za każdym razem jak spotykam suknię w której się udało przesadzić, nie powiem).
    Suknię z 1890 bym bardzo chętnie nosiła <3 Chętniej w czerni niż bieli, ale tak czy inaczej - piękna jest.
    Płaszczyk jest genialny. Balansuje na graniczy kiczu, ale jest cudowny. Pragnę i pożądam :D
    Suknia Giny jest boska, zarówno kolory które pięknie komponują się z jej urodą jak i krój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że jestem nieszyjąca, bo nigdy bym tak na to nie spojrzała :D Ale masz rację, coś w tym jest! To prawda, ten płaszczyk nieco zalatuje kiczem, ale kicz zdecydowanie ma w sobie coś przyciągającego :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało :)

      Usuń
  4. Suknia z 1890 <3 Nie wiem co się dzieje ale ostatnio wpadło mi do głowy, że jak będę miała fundusze kupię srebrną taftę i uszyję właśnie XVII wieczną suknię, coś mi tłucze to z tyłu głowy.
    Mnie w tym miesiącu zachwycają późno dziewiętnastowieczne kombinacje koszulki z halką (2 w jednym i do tego można to traktować jako koszula nocna! super!) i płaszcze, oraz kapelusze z ptakami, ale o tym już wiecie :D
    Co do lat 60 to myślę, że to wszystko przez ten ,,ruch meduzy" spódnicy przy chodzeniu, magia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać! Też bym się nie pogniewała za XVII-wieczną suknię :D Określenie "ruch meduzy" jest cudowne, to chyba najlepszy argument, żeby je polubić :D

      Usuń
  5. Mufka z całego zestawienia zrobiła na mnie największe wrażenie :) I chociaż nie jest zbytnio zimowa, to trzeba pamiętać, że na wiosnę pogoda też lubi płatać psikusy i wtedy taka ozdoba byłaby idealna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, nie pomyślałam, że mogłaby doskonale służyć jako mufka wiosenna! :)

      Usuń
  6. Dziewczyna pijąca herbatę ma na sobie suknię moich marzeń. <3 Jakie cudo, w dodatku bladoróżowe! :) Aż oczu nie mogę oderwać od tego obrazu! No i kreacja z 1865r to istne dzieło sztuki.
    Ogółem mówiąc -super zestawienie, jest czym się zachwycać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobało! No i cieszę się, że tak mi się udało trafić poloneską w Twój gust! Mam nadzieję, że kiedyś sobie taką uszyjesz, bo pięknie byś w niej wyglądała :)

      Usuń
  7. Suknia balowa z 1865 r. jest zachwycająca. Zdecydowanie podoba mi się najbardziej z kreacji. Z obrazów najbardziej podoba mi się portret Margaret Sackville. Zdecydowanie ma coś w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! To prawda, nawet sama Margaret, chociaż niezbyt urodziwa, zdecydowanie przyciąga wzrok :)

      Usuń
  8. Suknia balowa z 1865 r. jest przepiękna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zdecydowana zwyciężczyni mojego zestawienia :D

      Usuń
  9. Widzę, że kilku osobom podoba się suknia z lat 1890. Bardzo mi miło, że się tu znalazła :)
    Z przedstawionych tu strojów najbardziej przypadła mi do gustu suknia z 1865 - nie jestem wielką fanką tej dekady, ale ta kreacja mnie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, jest naprawdę wspaniała! Mam tak samo - też nie jestem wielką fanką tej dekady, ale ta suknia jest po prostu niesamowita :)

      Usuń
  10. Zazwyczaj wypisuję, co najbardziej mi się podobało, ale chyba pierwszy raz zgadzam się z wszystkimi - co do jednego! - wymienionymi przez ciebie ciuchami/obrazami - każdy mnie zachwycił :D Szkoda tylko, że Henrietty Marii nie możemy oglądać w innej, bardziej twarzowej fryzurze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak udało mi się wpasować w Twój gust! Też żałuję - wystarczyłoby usunąć tę grzywkę, a już byłoby o wiele lepiej! :)

      Usuń
    2. Hm, chyba w wolnej chwili pokuszę się o fotomontaż :D

      Usuń
  11. Obraz ,,Dziewczyna pijąca herbatę" jest prześliczny <3 Już wylądował u mnie na tapecie :) Ta suknia z 1865r. jest piękna, taka delikatna, chcę taką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał! Tylko ciągle mam wrażenie, że ona jednak pije kawę :)

      Usuń
  12. ta suknia balowa z 1865 jest piękna. po prostu piękna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i zapomniałabym - generalnie ja mam świra na punkcie grzywek i te loczki wyglądają strasznie. nie akceptuję tego i przeszkadza mi to xD tak, czepiam się, ale do czegoś trzeba ;)

      Usuń
    2. Cieszę się, że suknia Ci się spodobała! Dla mnie ta grzywka z loczków też jest nie do przejścia :)

      Usuń
  13. Urzekła mnie najbardziej ta suknia z 1865, ciekawe ile bym wydała za jej rekonstrukcję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem bardzo ciekawa, ile by kosztowała. Chociaż może lepiej nie wiedzieć takich rzeczy :D

      Usuń
  14. Gabrielle, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele przyjemności dostarczyło mi przebywanie na Twoim blogu (gdybyś w tej chwili popatrzyła na wykres odwiedzin Twojej strony, ostatnie trzydzieści wejść jest najprawdopodobniej moje ;D nie mogę się opanować i rzucam się na kolejne notki, jak wygłodniały człowiek na posiłek). Dzięki swojej wyobraźni, przenoszę się w myślach do tamtych czasów, a wszystkiego dopełnia jeszcze muzyka z epoki. Coś cudownego.

    To, co za chwilę powiem jest tak głupie, że aż waham się, czy się z tym w ogóle ujawniać, ale skoro już zaczęłam...
    Otóż chciałabym kiedyś mieć możliwość poprzymierzania sobie oryginalnych sukni barokowych/rococo, co - z oczywistych powodów - jest niemożliwe. Cieszę się więc, że przynajmniej mogę sobie pomarzyć w miejscach takich, jak Twój blog.

    Moją głowę raz po raz nawiedza szalony pomysł kupienia/zamówienia sobie takiej sukni, serio - wiem, że nie są to tanie rzeczy - ale po chwili jest zbijany przez uświadomienie, gdzie ja bym się w niej wybrała: po masło, szynkę i śmietanę do sklepiku za rogiem? Do pracy? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak miło jest mi to czytać! Bardzo się cieszę, że mój blog pomógł poczuć Ci klimat dawnych czasów :) Co do sukni - jeśli tylko będziesz miała taką możliwość, zamów sobie koniecznie! Koszty nie są małe, to prawda (ale to też zależy od wielu czynników, nie ma co nastawiać się z góry na nie wiadomo jakie ceny), ale uczucie po założeniu takiej sukni - moim zdaniem bezcenne. Tym bardziej, że jest naprawdę wiele okazji, żeby taką suknię założyć - w Polsce bardzo często organizowane są różne imprezy kostiumowe, takie jak bale czy pikniki, więc na pewno będziesz miała okazję, żeby ją założyć :)

      Usuń
    2. Faktycznie! Nie przyszło mi nawet do głowy z imprezami kostiumowymi - a dokładniej myślałam, że przeznaczone są raczej dla celebrytów i tym podobnych postaci ze świata biznesu :)
      Dziękuję za informację, teraz biorę ten zakup bardziej na poważnie - najpierw oczywiście przeprowadzę mały rekonesans co-i-jak w internecie. Raz się żyje, dlaczego by nie spróbować? :)

      Usuń
    3. Nigdy nie słyszałam o imprezach kostiumowych dla celebrytów, za to tych dla zwykłych śmiertelników jest naprawdę sporo! Polecam zaglądać na stronę Krynoliny: https://www.facebook.com/krynolina.spis?fref=ts , gdzie dziewczyny na bieżąco informują o zbliżających się wydarzeniach. Jeśli masz jakieś pytania dotyczące tego, gdzie i u kogo szyć, napisz do mnie na maila, chętnie wskażę Ci osoby, u których mogłabyś zamówić suknię :)

      Usuń
    4. Cudowna jesteś! Dziękuję!

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger