29.11.2014

Kobieta czasu oświecenia i kobieta czasu romantyzmu - wykłady o historii mody na Festiwalu Nauk w "Kruczku"

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o niezwykle ciekawym wydarzeniu, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w tym tygodniu aż dwukrotnie. W moim dawnym liceum, I LO im. Leona Kruczkowskiego w Tychach, zorganizowany został Festiwal Nauk, podczas którego młodzież przez cały tydzień miała okazję w uczestniczyć w bardzo rozwijających i ciekawych zajęciach z różnych dziedzin nauk ścisłych i humanistycznych. Wśród dziedzin tych nie zabrakło także historii mody, z której wykłady miałam ogromną przyjemność poprowadzić. 


Nie było to jednak moje pierwsze wystąpienie w Kruczku, ponieważ niejednokrotnie miałam przyjemność opowiadać o modzie na zajęciach tamtejszego koła historycznego. Jednak pierwszy wykład, który miałam okazję prowadzić podczas Festiwalu Nauk w czwartek o godzinie 8 rano, pod tytułem Mroczna, bezcielesna, egzotyczna. Romantyczna moda kobieca lat 1800-1840, okazał się dla mnie dużo większym wyzwaniem niż wszystkie poprzednie. Po raz pierwszy bowiem wyszłam poza XVIII wiek w mroczne rejony wieku XIX. Było to jednak wyzwanie, którego już od dawna nie mogłam się doczekać, ponieważ moda epoki romantyzmu nieodmiennie mnie fascynuje, a to, w jaki sposób zmieniało się postrzeganie kobiety i kobiecości pod wpływem takich nurtów, jak rokoko, neoklasycyzm czy właśnie romantyzm, to jedno z tych zagadnień, które najbardziej mnie interesuje.


Mój wykład dotyczył więc przede wszystkim zmian, jakie postrzeganiu kobiety przyniósł romantyzm, "sporze" mody antykizującej z romantyczną w latach 1800-1815, oraz tego, jak na modę lat 1820 i 1830 wpłynęła twórczość angielskich pisarzy romantycznych, takich jak John Keats, Horace Walpole, Walter Scott czy lord Byron. Na podstawie tekstu tego wykładu postaram się w najbliższym czasie umieścić kilka wpisów na temat mody romantycznej na blogu. Na pewno opiszę tu owo bardzo ciekawe zjawisko, jakim był "spór" mody antykizującej z romantyczną, a także poszczególne nurty samej mody romantycznej, takie jak bezcielesny spod znaku Keatsa i Byrona, mroczny spod znaku powieści gotyckich i historyzujący spod znaku Shakespeare'a i Scotta. 


Kolejny wykład, pod tytułem Od sznurówki do bawetu. Osiemnastowieczny ubiór kobiecy i jego zmiany na przestrzeni kolejnych dekad, odbył się już następnego dnia. Chociaż jego tematyka była mi duża bliższa i samo jego przygotowanie nie było dla mnie już takim wysiłkiem, jak to było w przypadku wykładu z czwartku, to jednak sam w sobie był dużo trudniejszym przedsięwzięciem logistycznym - a to dlatego, że część sukien omówionych została przeze mnie na żywo. Moje wystąpienie miało zająć tylko 45 minut, więc żeby zmieścić w ciągu nich opowieść o modzie XVIII wieku wraz z prezentacją multimedialną i mini-pokazem mody musiałam się naprawdę bardzo mocno streszczać. 


Z moimi modelkami - uczennicami Kruczka - spotkałam się już o godzinie 8 rano, a przygotowania - ubieranie i czesanie - trwało właściwie bez przerwy do godziny 11. Na szczęście do pomocy przy ubieraniu zgłosiło się kilka dodatkowych dziewczyn, bez których nigdy bym się z tym wszystkim sama nie wyrobiła. Lecz chociaż podczas przygotowań zajmowałam się właściwie głównie czesaniem modelek, po tych trzech godzinach byłam już tak zmęczona, że najchętniej już wtedy wróciłabym do domu. A tymczasem czekały mnie jeszcze dwie godziny wykładu, ponieważ poproszona zostałam o wygłoszenie go dwukrotnie, przed różnymi klasami.

Zuzia w robe a la francaise z lat 1760

Zgodnie z tytułem wykład mój dotyczył zmian, jakie zaszły w modzie na przestrzeni XVIII wieku, ale także próbie obalenia pewnych mitów, które narosły wokół tego stulecia. Mówiłam więc o różnicach między sukniami barokowymi i rokokowymi, różnicą między panier i krynoliną, omawiałam poszczególne rodzaje sukien noszonych w XVIII wieku i opowiadałam o wszystkich modowych faux pas Marii Antoniny, takich jak pozowanie do oficjalnego portretu w wywodzącej się z koszuli spodniej sukni chemise. W najbliższym czasie na pewno pojawi się na blogu właśnie wpis o Marii Antoninie i o tym, jak jej modowe szaleństwa wpływały na wizerunek francuskiej monarchii i ówczesne wydarzenia polityczne. 


Agnieszka w redingote z początku lat 1790

Prezentowanie sukien historycznych na osobach, na których wymiary nie były one szyte i które nigdy wcześniej nie miały na sobie tego typu ubrań, zawsze wiąże się ze swego rodzaju ryzykiem. Jednak, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, suknie te okazały się na moich modelkach leżeć naprawdę doskonale! Szczególnie zachwyciła mnie Martyna w sukni z przełomu XVIII i XIX wieku, której smukła sylwetka i delikatne, regularne rysy twarzy chyba nie tylko mnie przywodziły na myśl postać słynnej Juliette Recamier.

Martyna w sukni z przełomu XVIII i XIX wieku

W pokazie wzięło udział sześć sukien, w tym trzy pożyczone od niezastąpionej jak zawsze Eli, której z tego miejsca jeszcze raz ogromnie za nie dziękuję. Uczniowie Kruczka mogli na własne oczy zobaczyć więc suknię z lat 1660, robe a la francaise z lat 1760, robe a l'anglaise  i robe en chemise z lat 1780, redingote z lat 1790 i suknię z przełomu XVIII i XIX wieku. 

Od prawej: Ania w sukni barokowej, Zuzia w robe a la francaise, Agata w robe a l'anglaise, Zosia w robe en chemise, Agnieszka w redingote i Martyna w sukni przełomu XVIII i XIX wieku.

Udział w Festiwalu Nauk był dla mnie naprawdę ogromną przyjemnością - cieszę się, że mogłam przybliżyć licealistom wiedzę o historii mody, która, mam nadzieję, zostanie z nimi na dłużej. Jednocześnie jestem bardzo wdzięczna Paniom Profesor, które zaprosiły mnie na to wydarzenie, oraz moim modelkom i pomocnicom, bez których mój drugi wykład miałby zdecydowanie dużo mniejszą wartość. No i oczywiście mam wielką nadzieję, że o historii mody będę miała okazję opowiadać jeszcze nie raz, ponieważ mało jest rzeczy, które dawałyby mi równie dużo radości i satysfakcji. 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

23 komentarze:

  1. super! takie edukowanie innych może sprawiać dużo przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To prawda, jest bardzo przyjemne! :)

      Usuń
  2. Gratuluję udanych wykładów.
    I żałuję, że sama nie miałam okazji w nich uczestniczyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Postaram się jak najszybciej umieścić ich najciekawsze części na blogu :)

      Usuń
  3. Wspaniale, że możesz dzielić się swoją pasją z innymi nie tylko za pośrednictwem bloga, ale także dzięki takim wykładom. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Sama przeszłabym się na taki wykład z przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A swoją drogą, to moja biblioteka niestety była bardzo zdziwiona tytułami książek, które mi polecałaś, więc nie mogłam z nich skorzystać. Dopiero teraz udało mi się dostać "Ciemne drogi szaleństwa", niestety trochę po czasie :/

      Usuń
  5. Wow, ale cudowne doświadczenie. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że wykłady Ci się udały :) Pewnie wielu uczniów zainteresowało się po nim historią mody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby świetnie, gdyby tak było! :)

      Usuń
  7. Wow. Po pierwsze - gratulacje, po drugie - pięknie wyglądasz jak wykładasz :D poza tym cudowne te suknie, chciałabym mieć taką kolekcję! Póki co szyję drugą robe de cour, kończę pierwszą i muszę trochę doszlifować taneczną na 13 grudnia, od tygodni mam koszmary, że nie zdążę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Haha, dziękuję jeszcze raz, ale właśnie odniosłam odwrotne wrażenie, na tych zdjęciach tak niekontrolowanie macham rękami :D Też bym nie pogardziła aż taką kolekcją, zwłaszcza robe a la francaise od Eli :D Drugą robe de cour? I obie dla Ciebie? Jejku, przecież to naprawdę mnóstwo roboty! Trzymam kciuki, żebyś zdążyła! :)

      Usuń
    2. Nie, jedna jest dla mnie, druga dla koleżanki tancerki :D nie wiem jak się wyrobię xD

      Usuń
  8. Świetne doświadczenie, gratuluję! :) No i chyba pierwszy raz widzę Cię ubraną "po cywilnemu". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Haha, rzeczywiście, dotychczas byłam tylko w sukniach :D

      Usuń
  9. To musiało być świetne doświadczenie :) Chętnie posłuchałabym takiego wykładu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, zdecydowanie! Mam nadzieję, że będę mogła to kiedyś powtórzyć :)

      Usuń
  10. wow, szkoda, że nie mogłam słuchać Twojego wykładu, suknia Zuzi bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu moim i Eli, która jest autorką sukni Zuzi - zdecydowanie ta suknia robiła największe wrażenie! :)

      Usuń
  11. Szczerze podziwiam. Umarłabym na zawał, gdyby ktokolwiek kazał mi wygłosić jakikolwiek wykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też zazwyczaj nie lubię publicznych występów, wyjątkiem są właśnie te, kiedy mogę mówić o tym, co naprawdę mnie pasjonuje :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger