21.10.2014

Historia Damy Kameliowej (cz. I)

Dama Kameliowa to jedna z moich ulubionych powieści - chociaż nie jest to z pewnością arcydzieło literatury, historia wielkiej miłości Armanda Duvala i paryskiej kurtyzany Małgorzaty Gautier zawsze mocno oddziaływała na moją wyobraźnię, o czym mogliście przekonać się w poście, w którym zanalizowałam garderobę Małgorzaty. Zawsze marzyłam, żeby móc kiedyś wcielić się w jej rolę. Jako że jednak nie jestem aktorką i raczej nie dane mi będzie kiedykolwiek zagrać jej na scenie czy w filmie kostiumowym, postanowiłam opowiedzieć jej historię za pomocą zdjęć. Część pierwsza, którą chciałabym Wam dziś zaprezentować, ukazuje Małgorzatę w dniu, kiedy Armand po dwóch latach niewidzenia spotyka ją w teatrze. Jest rok 1846. Małgorzata, od dłuższego czasu chorująca na gruźlicę, powróciła właśnie do Paryża po pobycie w uzdrowisku i w histerycznym zapamiętaniu oddaje się rozrywkom życia światowego. Jest utrzymanką bogatego Księcia, a jej życie jest ciągiem niekończących się zabaw i rozrywek. 
Autorką zdjęć i fryzury jest niezastąpiona Olga, równie niezastąpiona Ela jest natomiast autorką wzorowanej na kreacji pani de Joinville sukni.



Był to wieczór podobny do dzisiejszego. Spędziłem dzień na wsi w towarzystwie jednego z moich przyjaciół, Gastona R. Pod wieczór wróciliśmy do Paryża i nie wiedząc, co robić, zajrzeliśmy do teatru Varietes. W czasie przerwy minęła nas w kuluarze jakaś wysoka kobieta, którą przyjaciel mój pozdrowił. 
-Komuż to się pan ukłonił? - zapytałem. 
-Małgorzacie Gautier. 
-No, to musiała się chyba poważnie zmienić, bo nie poznałem jej - powiedziałem z przejęciem (..) Musi pan wiedzieć, drogi przyjacielu, że od dwóch lat widok tej dziewczyny, kiedy ją spotykałem, sprawiał na mnie dziwne wrażenie. Nie wiedząc dlaczego, bladłem i serce zaczynało mi bić gwałtownie (...) Myślę, że było mi sądzone zakochać się w Małgorzacie i że to przeczuwałem. 



Po raz pierwszy zobaczyłem ją na placu Giełdy przed drzwiami Susse’a. Zatrzymał się tu otwarty powóz i wysiadła zeń kobieta w bieli. Jej wejście do magazynu powitał szmer podziwu. Ja stałem jak wryty od chwili jej wejścia do chwili opuszczenia magazynu. Mógłbym wejść za nią, ale nie śmiałem. Nic o niej nie wiedziałem, bałem się, że odgadnie, po co wszedłem do magazynu, i że się z tego powodu obrazi. Nie sądziłem jednak, że jeszcze ją kiedykolwiek zobaczę (...) Ten obraz nie ulotnił się z mojej pamięci, jak wiele innych, i odtąd szukałem wszędzie królewskiej piękności w bieli.


W kilka dni później miało się odbyć w Opera-Comique wielkie przedstawienie. Poszedłem. Pierwszą osobą, jaką zauważyłem w loży przy proscenium, była Małgorzata Gautier. Młody człowiek, który mi towarzyszył, poznał ją również (...). W tej samej chwili Małgorzata skierowała lornetkę w naszą stronę, zauważyła mego towarzysza, uśmiechnęła się doń i skinieniem zaprosiła do swej loży. 


-Pójdę powiedzieć jej dobry wieczór i zaraz wracam - rzekł mój przyjaciel. 
-Szczęściarz z pana! 
-Dlaczego? 
-No, bo może pan odwiedzić tę kobietę. 
-Czy jest pan w niej zakochany? 
-Nie - odrzekłem, rumieniąc się, bo doprawdy nie wiedziałem, co o tym myśleć - ale chciałbym ją poznać. 
-Niech pan pójdzie ze mną, przedstawię pana. 
-Może przedtem poprosi ją pan o pozwolenie. 
-Och, na Boga, z nią nie trzeba robić ceremonii. Niech pan idzie ze mną. 


Oświadczyłem więc mojemu przyjacielowi, że zależy mi na tym, aby uzyskał jej zezwolenie na prezentację mojej osoby. Błądziłem po kuluarach, wyobrażając sobie, jak też ona na mnie spojrzy i jak pod tym spojrzeniem nie będę umiał przybrać właściwej postawy. Starałem się zawczasu powiązać jakoś słowa, które miałem jej powiedzieć. Jakże słodką dziecinadą jest miłość! 


-Czy wie pan, jakiej kobiecie przedstawiam pana? Niech pan sobie nie wyobraża, że to jakaś księżna, to po prostu kurtyzana, mój drogi, najpospolitsza kurtyzana. 
-Dobrze, dobrze - mruknąłem i poszedłem za nim, mówiąc sobie w duchu, że za chwilę będę uleczony ze swej namiętności. 


Kiedy wszedłem do loży, Małgorzata śmiała się do rozpuku. Wolałem, aby była smutna. Mój przyjaciel przedstawił mnie. Małgorzata powitała mnie lekkim skinieniem głowy i rzekła: 
-A moje cukierki? 
-Proszę. 
Biorąc je, spojrzała na mnie, ja zaś spuściłem oczy i poczerwieniałem. Małgorzata, pochyliwszy się ku swej sąsiadce, powiedziała jej na ucho kilka słów i obie wybuchnęły śmiechem. Oczywiście, ja byłem przyczyną tej wesołości. 


Mój przewodnik chciał mi oszczędzić śmieszności: 
-Małgorzato - rzekł - nie powinna się pani dziwić temu, że pan Duval nic nie mówi. Pani tak na niego działa, że nie może powiedzieć słowa. 
-Sądzę raczej, że przyjaciel pana przyszedł tutaj, ponieważ pan nie chciał przyjść sam. 
-Gdyby to było prawdą - odezwałem się z kolei - nie prosiłbym Ernesta o uzyskanie zgody na to, bym został jej przedstawiony. 
-Był to może sposób na opóźnienie fatalnej chwili. 


(...) wstałem, mówiąc tonem, którego rozdrażnienia nie zdołałem ukryć: 
-Jeśli pani tak o mnie myśli, nie pozostaje mi nic innego jak przeprosić panią za niedelikatność i odejść, zapewniając, że to się więcej nie powtórzy. 
Gdy tylko zamknąłem za sobą drzwi, usłyszałem wybuch śmiechu. W tym momencie wolałem, żeby mnie ktoś uderzył. 


Wróciłem na swoje miejsce. Rozległ się huk poprzedzający podniesienie kurtyny. Wrócił również Ernest. 
-Ale narwaniec z pana! - rzekł, siadając. - One uważają pana za wariata! (...)
-Ostatecznie, co mnie to obchodzi? - odrzekłem, usiłując przybrać ton obojętny. - Nigdy już nie zobaczę tej kobiety, a jeśli podobała mi się, zanim ją poznałem, to teraz wszystko się zmieniło. 

Nim jeszcze spektakl dobiegł końca, Małgorzata i jej przyjaciółka opuściły lożę (...) Na schodach usłyszałem szelest sukien i odgłosy rozmowy. Usunąłem się na bok i, sam nie będąc widziany, zobaczyłem dwie kobiety oraz dwóch towarzyszących im młodych ludzi (...) Potem, przechodząc się po bulwarze, ujrzałem w oknie jednego z większych gabinetów restauracji Małgorzatę opartą o balustradę i zrywającą jeden po drugim płatki z kamelii swego bukietu. 


Czas upływał. Jeśli nie wspomnienie, to urok, jaki wywierała na mnie Małgorzata, zacierał się jakby w mojej świadomości (...) Zresztą uwolnienie się od tego wspomnienia nie byłoby żadną zasługą z mojej strony, bo z chwilą wjazdu Małgorzaty straciłem ją z oczu i, jak już panu powiedziałem, nie poznałem jej, kiedy minęła mnie w kuluarze teatru Varietes (...) To nie znaczy, że moje serce nie zabiło mocniej, kiedy się dowiedziałem, że przeszła obok mnie Małgorzata. I dwa lata spędzone z dala od niej, skutki, jakie ta rozłąka pociągnęła za sobą, rozwiały się za jednym dotknięciem jej sukni. 



Pozdrawiam, 
Gabrielle 
...
Fot. Olga (Caeruleus Berolinensis)
Mod. Ja (La reine de retro) 
Fryzura: Olga (Caeruleus Berolinensis)
Makijaż: Ja (La reine de retro) 
Suknia: Ela (Kostiumy Ms. Nelly)
Miejsce: Teatr Słowackiego w Krakowie
W notce wykorzystałam fragmenty Damy Kameliowej Aleksandra Dumasa w tłumaczeniu Stanisława Brucza, wyd. Świat Książki. 

68 komentarzy:

  1. Powtarzam się, ale te zdjęcia, Ty i ta suknia! Wszystko jest cudowne! To chyba najbardziej klimatyczna sesja od dawna jaką widziałam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobała! Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się umówić z Olgą na tę sesję, bo uwielbiam wszystkie zdjęcia od niej :)

      Usuń
  2. Świetny klimat i wspaniała forma posta, zdjęcia naprawdę ogląda się nieporównanie lepiej, kiedy jest do nich dopisana historia! No i suknia zapiera dech w piersiach, a ty w niej tym bardziej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, cieszę się, że zdjęcia Ci się spodobały! Właśnie bardzo mi zależało, żeby tym razem opowiadały jakąś historię - wydaje mi się, że to dodaje im takiej ciekawej głębi :)

      Usuń
  3. wszystko bezbłędne - fryzura, suknia, modelka, fotografka, miejsce akcji i wybrane fragmenty. swoją drogą okrutnie zazdroszczę Wam tego teatru, zwłaszcza jak pomyślę o gdańskim Wybrzeżu albo o Operze Bałtyckiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Tak, teatr jest naprawdę wspaniały, idealny do takich sukien :) W obu tych miejscach nigdy nie byłam, ale rozumiem, że nie dostarczają zbyt dużych wrażeń estetycznych? :)

      Usuń
    2. są współczesne :) opera to w ogóle z wnętrza przypomina kino - http://www.operabaltycka.pl/upload/filemanager/foto19_widownia.JPG

      Usuń
    3. To jest opera? Cóż, no to rzeczywiście. Nie tego się zazwyczaj oczekuje od opery :)

      Usuń
  4. Wyszłaś pięknie! Pozowanie masz we krwi, powinnaś pomyśleć o byciu zawodową modelką :)
    Suknia to prawdziwe arcydzieło, chętnie bym taką przywdziała :) No i jak wiesz, lubię posty w takiej formie. Czekam na drugi akt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Porcelanko! Niezmiernie miło mi to słyszeć! Zgadzam się, wygląda zupełnie jak z tego portretu! Też lubię posty w takiej formie - chyba u nas obu bardzo często się pojawiają :)

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia! Brak słów, by wyrazić jak bardzo mi się podoba ta sesja. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta suknia jest piękna! <3 A zdjeciae również są cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba! Ela jak znów przeszła samą siebie :)

      Usuń
  7. Niczym kadry z filmu. ;)
    Cudowna sesja! Wszystko perfekcyjne! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo chciałam, żeby to właśnie tak wyglądało :)

      Usuń
  8. Ojej, wyglądasz pięknie. Współpraca z Elą i Olgą wybitnie Ci służy. Planujecie kolejne sesje zdjęciowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Póki co mam jeszcze do opublikowania II i III część damy kameliowej, a potem zdecydowanie mam nadzieję na dalszą współpracę :)

      Usuń
  9. Tak się cieszę, że udało Wam się zrobić tę sesję bo wyszła cudownie :) No i oczywiście wyglądasz przepięknie, ale tego chyba już nie muszę Ci mówić bo to jedna z prawidłowości tego świata :P
    P.S: Czy Małgorzata będzie umierać w bieliźnie czy nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, Elu, dziękuję Ci bardzo! Nawet nie wiesz, jaki to dla mnie komplement! :) Oczywiście, że będzie umierać w bieliźnie :D

      Usuń
  10. Cudowna suknia.
    Wszystko idealnie pasuje, zadbałyście o każdy szczegół - prawdziwa uczta dla oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, cieszę się, że udało nam się osiągnąć taki efekt! :)

      Usuń
  11. Uwielbiam czytać Twoje posty, a ten od dziś stanie się ulubionym:)
    Sesja jest przepiękna, Ty wyglądasz wspaniale i sama juz nie wiem, czy suknia zdobi Ciebie, czy Ty ją:)
    Podziwiam ogrom pracy włożonej w przygotowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P>S> ostatnie zdjęcie to zdecydowanie No.1:)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za tyle miłych słów! Rzeczywiście, przygotowań było dużo i co tu dużo mówić, prawie spóźniłyśmy się przez nie do samego teatru. Na szczęście chyba jednak wszystko się udało :)

      Usuń
  12. Jak żyć - kobiety takie piękne, książki takie dobre, krawcowe takie utalentowane, a fotografofryzjerzy tacy genialni <3
    Wyszło wam bardziej cudownie niż jestem w stanie wyrazić to słowami, a forma postu jest fantastyczna (jak juz kiedyś dorobię się mojej Anny Kareniny to może ją podkradnę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Ale do Ciebie też odnoszą się co najmniej dwa z tych określeń (o kobietach i krawcowych) :D Ja też myślałam o Annie Kareninie, ale w końcu uznałamk, że Dama będzie łatwiejsza do pokazania za pomocą samych zdjęć. Niemniej bardzo chętnie zobaczyłabym, jak Ty być ją przedstawiła! :)

      Usuń
  13. Kochana. Brak mi słów! Wyglądasz po prostu ZJAWISKOWO. Bardzo zmysłowo, pięknie, tajemniczo. Jestem pod wrażeniem :) Dużym. Mina na trzecim zdjęciu - aktorstwo na piątkę :D W ogóle nie wiem jak tu jeszcze to wyrazić, że mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Joko, dziękuję! Nawet nie wiesz, jak miło jest mi to wszystko czytać! :)

      Usuń
  14. Wyglądasz cudownie, suknia jest przepiękna, a Ty w niej po prostu urzekająca! A propos sukni, czy dobrze myślę, że wtedy się nosiło halki sznurowe pod spód? Bo krynolina to nie jest, prawda? Co do samej Małgorzaty - mam ogromny sentyment do tej powieści, a do samej postaci wielką miłość, choć wolę ją w wersji Verdiego (czy raczej da Ponte) - Violetta z Traviaty jest taka... bardziej do kochania. Największym marzeniem było i chyba wciąż jest dla mnie gdzieś na dnie zaśpiewać ją kiedyś na scenie. I choć jakiś czas temu poszłam zdecydowanym krokiem w stronę opery XVII, XVIII-wiecznej i to właśnie ten repertuar śpiewam, to Violetta na zawsze już pozostanie taką "moją" rolą. Znam chyba każdą nutę tego dzieła na pamięć i mogę je nucić obudzona w środku nocy, a na samą postać Violetty mam od dawna swój pomysł i doskonale wiem jak chciałabym ją zagrać... :) Nawiasem mówiąc polecam film Zefirellego z Teresą Stratas i Placido Domingo w rolach głównych - jest zrobiony ARCYprzepięknie! Marzy mi się biała suknia, jaką ma tam na sobie Violetta w pierwszych scenach. No, ale się rozpisałam głupio, a chciałam głównie pochwalić pomysł i wykonanie posta :) Jesteś mega fotogeniczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju Ren, mam baardzo podobne odczucia! Uwielbiam Traviatę, udało mi się obejrzeć (transmisję na żywo!) z Beczałą i Damrau, przepiękne wykonanie. A film Zefirellego mogłabym oglądać codziennie. Chyba w scenie z balem jedna z pań miała nawet suknię Gabrieli :D A biała Violetty od dawna jest na mojej liście życzeń.

      Usuń
    2. Ren, dziękuję bardzo! Tak, pod spodem jest halka sznurkowa, a do tego jeszcze druga halka i wałek na biodra. Ja Traviaty niestety nie oglądałam (słyszałam zaledwie jedną arię), ale bardzo chciałabym kiedyś poznać ją bliżej. Póki co dla mnie "Dama Kameliowa" to tylko i wyłącznie balet Neumeiera, i właściwie to na sukniach Małgorzaty z tego baletu wzorowałam się, wymyślając swoje :)

      Usuń
    3. Nie wiem czemu skasowała mi się odpowiedź :( więc w skrócie powtórzę: balet Neumeiera też uwielbiam, zwłaszcza inscenizację z Marcią Haydee - jest niezwykła! Cieszę się, że ktoś podziela moją miłość do Violetty :D a Tobie Gabrielle, Traviatę polecam z całego serca! W Krakowie śpiewa Alfreda Adam Zdunikowski, moja tenorowa miłość i Pavlo Tolstoy, równie genialny (o ile nie lepszy :)). Co do Violetty to lepiej iść na spektakl, w którym śpiewa Edyta Piasecka. W ogóle to w krakowskiej operze jeszcze nie byłam, chętnie bym się wybrała... może właśnie na Traviatę? Może zrobimy kostiumowy wypad do opery? :D Co Wy na to??

      Usuń
    4. Z Marcią Haydee nie oglądałam, jedynie z Agnes Letestu - i już tylko tak wyobrażam sobie damę! :) Z tego co wiem, to są plany pójścia do opery, ale tym razem chyba nie w Krakowie. Ale na krakowską wersję Traviaty i tak bardzo chętnie się wybiorę :)

      Usuń
    5. Może podsuńmy dziewczynom ten pomysł? Bo sama bardzo chętnie bym się wybrała w sukni i to na Traviatę! :D

      Usuń
    6. Ja jestem za! Byłybyśmy z pewnością ładnym kontrastem do tego, co na scenie, bo z tego co widzę na zdjęciach krakowska Traviata jest raczej współczesna... W razie czego na "sukniową" zapraszam do Poznania :D

      Usuń
    7. No właśnie też widziałam, że na zdjęciach to wygląda dość współcześnie. Ale mówiąc szczerze, to wolę już współczesne stylizacje niż jakieś pseudo-historyczne paskudy. To co, jesteśmy umówione do Krakowa? :)

      Usuń
    8. Też nie mam nic przeciwko współczesnym, o ile są zrobione ze smakiem i z pomysłem. :) Hmmm, tak patrzę na terminy i zastanawiam się, czy to realne bym odwiedziła Kraków 21 lub 23, bo z kolei 25 sama śpiewam w operze poznańskiej i obawiam się, że mogą mi wymyślić próby z orkiestrą w tym czasie... :/ Aaaaale, wstępnie to ten 23 bym nawet rozważała... A tak serio mówimy? :D

      Usuń
    9. Serio! Ja i Karolina jesteśmy chętne, zapytam też resztę dziewczyn. Tylko zastanawiam się, jak wcześnie trzeba rezerwować tam bilety, żeby miejsca były dobre, a jednocześnie nie rujnujące portfela :)

      Usuń
    10. Nie wiem jak to wygląda w Krakowie... W Posen to można nawet tego samego dnia kupić, bo raczej mała frekwencja jest zwykle na spektaklach. To czekamy na odzew innych dziewczyn? :)

      Usuń
    11. No właśnie wydaje mi się, że w Krakowie trzeba jednak odpowiednio wcześniej. Tak, pogadam z pozostałymi i wyślę Ci wiadomość prywatną :)

      Usuń
  15. Wspaniała suknia! Elu cudowne kwiatki zrobiłaś!;) Gabi, standardowo oczarowuje swoim wczuciem się w rolę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądasz cudownie, wspaniałe miejsce i suknia:)
    Sama już nie wiem, co tu jeszcze dopisać, żeby opisać jak bardzo wszystko jest piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczne wszystko! Czarująca i kwitnąca Ty, przepiękna suknia, znakomita sesja i zdjęcia! Brawo!!! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że Ci się spodobała! :)

      Usuń
  18. Pięknie wyglądasz, sukienka cudowna! :) Super pomysł na sesję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudownie wyglądasz. Jakby żywcem wyjęta ze starego portretu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cóż za cudowna suknia! Wyglądasz w niej oszałamiająco! :) No i super pomysł na notkę. Ja Damy Kameliowej jeszcze nie przeczytałam, ale dzieło znajduje się w moich zbiorach, więc na pewno nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! "Dama kameliowa" jest dość sentymentalna, więc pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale ja osobiście polecam :)

      Usuń
  21. Wszystko wygląda tak pięknie, że nie wiem co napisać :) Suknia, fryzura, zdjęcia, i oczywiście Ty, na pierwszym miejscu :) Wnętrze teatru pasuje idealnie, też go zazdroszczę, budynek opery i filharmonii w Białymstoku jest taki nowoczesny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Marylou! U nas w Katowicach też niestety teatr jest dość nowoczesny, na szczęście Kraków niedaleko :)

      Usuń
  22. Ależ musiałaś się cudownie bawić realizując swoje marzenie. Czytając i oglądając cały czas zastanawiałam się co to za piękne otoczenie, myślałam, że to paryska Garnier. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bawiłam się wspaniale! A skojarzenie z Garnier to chyba największy komplement dla teatru Słowackiego :) Chociaż mam nadzieję, że i Garnier uda mi się kiedyś odwiedzić w sukni :)

      Usuń
  23. Gabrielle, gorąco potakuję każdej z moich przedmówczyń, zgadzając się z entuzjastycznymi pochwałami i sama dołączam nieśmiałe wyrazy własnego urzeczenia. Mam nadzieję, iż nie poczytasz mi za impertynencję mego zachwytu - Twoja postać, ozłocona łagodnym ciepłym blaskiem teatru zniewala urokiem. Zwłaszcza urzeka sfinksowe wręcz spojrzenie, zaprawione raz kokieterią, raz niepokojem i swego rodzaju butą. Podejrzewam, iż Wasza reinterpretacja powieści stopi się już na zawsze w mojej wyobraźni z rozmytym dotychczas wizerunkiem Małgorzaty, rzeźbiąc zeń wyrazistą postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za tyle miłych słów, w żadnym razie nie impertynenckich. Bardzo się cieszę, że nasza wizja Małgorzaty Cię urzekła i może mieć jakiś wpływ na jej wizerunek w Twojej wyobraźni! To chyba dla nas największy komplement :)

      Usuń
  24. Sesja piękna:-)).
    Niestety rola kobiet w tamtej epoce była ograniczona, co znamy z literatury. Czasem wybór był jeden - pp prostu przetrwać i wykorzystać urodę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Niestety, nie była to łaskawa epoka dla kobiet. Z tego co pamiętam, to Marie Duplessis, pierwowzór Małgorzaty, była od dziecka przygotowywana właśnie do roli kurtyzany - co wydaje się tym bardziej okrutne, bo pokazuje, że właściwie nie dostała ona szansy samodzielnego wyboru tego, kim chciałaby być w przyszłości.

      Usuń
  25. Piękna i klimatyczna sesja! Podoba mi się taka interpretacja powieści :D Pasuje Ci ta rola ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Cieszę się, że Ci się spodobała! :)

      Usuń
  26. Bardzo ładne zdjęcia i śliczna suknia! Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Gabrielle, jesteś urodzoną kostiumową modelką,
    Wspaniałe zdjęcia i przygotowany post.
    Zazwyczaj zaglądam do Ciebie, by się czegoś dowiedzieć i tym razem własnie tak było. Twój blog wzbogaca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Eluno! Nawet nie wiesz, jak miło mi było to przeczytać! :)

      Usuń
  28. Jak dla mnie to Twoja najpiękniejsza sesja zdjęciowa! Zdjęcia są oczywiście cudowne i atmosfera wytworzona przez złociste światła w teatrze, Twoja suknia jest przepiękna (lata 40. XIX wieku to chyba Twój "czas", za każdym razem kiedy widzę Cię w stroju z tej dekady wyglądasz jakbyś przeniosła się w czasie;) Ale zdjęcia zdjęciami, jako Małgorzata jesteś idealna! Nie chodzi tylko o to, że jesteś filigranowa i wysoka, po prostu wszystko tutaj się z nią kojarzy: i Twoje spojrzenie, czasem melancholijne, czasem zalotne, upozowanie.. jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem! Wyobrażam sobie Ciebie jako Małgorzatę i w filmie i w balecie Neumeiera!;) Swoją drogą, inspiracje Małgorzatą z baletu są dostrzegalne, choć Twoja suknia jest piękniejsza i ma więcej detali:) Ktoś wspomniał o wersji z Marcią Haydee - to była pierwsza interpretacja, jaką widziałam, jest zresztą dość ciekawa, bo to wersja filmowa, a nie sceniczna baletu (warto też pamiętać, że Neumeier właśnie dla Haydee stworzył Damę kameliową i to jej dedykowana była rola Małgorzaty), jednak wydaje mi się, że wiele nowszych wykonań jest dużo lepszych. Nie odmawiając Haydee zdolności dramatycznych i aktorskich, jej interpretacja przywołuje na myśl ostatnie miłosne uniesienia podstarzałej już kurtyzany, niż młodej dziewczyny wciąż otoczonej wianuszkiem wielbicieli. Nie dyskryminuję starszych tancerek, i wieku 40 lat zdarzają się takie, które z powodzeniem wcielają się w bohaterki młodsze od Małgorzaty, Julię czy Tatianę, ale Haydee w czasie filmowania tego baletu miała 49 lat(!) i naprawdę w jej interpretacji nie zostało już prawie nic z młodzieńczej świeżości i radości życia, więcej rozgoryczenia, cierpiętnictwa, prawie rozpaczy przez cały czas.. nie widać ewolucji postaci. Z drugiej strony jasne jest, że w tej roli nigdy nie obsadza się zbyt młodych tancerek, bo aktorsko byłaby przez nie nie do udźwignięcia;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger