01.09.2014

Zachwycający sierpień

Sierpień, podobnie zresztą jak lipiec, upłynął mi pod znakiem historii. Usilnie próbowałam przyswoić sobie ubiór noszony na dworze Ludwika XIV i w pocie czoła starałam się zrozumieć modę I połowy XVIII wieku. A chociaż póki co nie jestem jeszcze do końca zadowolona z efektów, to jednak w trakcie wgłębiania się w ten okres, natrafiłam na mnóstwo pochodzącego z niego, zachwycających sukien. I na tę samą ilość zachwycających sukien z innych. Jeśli jesteście ciekawi, co historycznego (a także całkiem współczesnego) zachwyciło mnie w sierpniu, zapraszam do dalszej lektury! 




Moją miss miesiąca została tym razem kobieta całkowicie anonimowa, około połowy XVIII wieku sportretowana przez znanego francuskiego malarza François-Huberta Drouais, portrecisty między innymi madame Pompadour i madame du Barry. Na tym portrecie, pewnie nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością, zachwyciło mnie chłodne spojrzenie damy przedzierające spod nieco ciężkiej powieki o pięknie podkreślonej linii rzęs oraz tajemniczy uśmiech w stylu Mony Lizy. Nie wspominając o tej urzekającej, różowo-białej sukni, którą ma na sobie.  

François-Hubert Drouais Portret kobiety, mniej więcej lata 60 XVIII wieku
Moją wicemiss została natomiast kobieta o zupełnie innym typie urody - Louise Grimaldi, księżna Monako, druga w dziejach kobieta na tronie tego państwa. Urzekł mnie przede wszystkim jej wyraz twarzy - pełen wyższości i jak gdyby kpiący. Jej pociągłą twarz okalają gęste, brązowe włosy ozdobione fantazyjnym turbanem. Ubrana jest w równie fantazyjną suknię maskaradową - to jedna z tych sukien, które przekonują mnie, że moda I połowy XVIII wieku była nie tylko ciekawa, ale i niezwykle piękna! 

Jean-Baptiste Santerre Louise Hippolyte Grimaldi, 1712
Nie ukrywam, że mam wielką słabość do wszelkich strojów maskaradowych i teatralnych, nie tylko tych z początku XVIII wieku. W tym miesiącu moje serce całkowicie podbił kostium syreny, w którym w jednej z oper w 1770 roku wystąpiła panna Guimard, jedna z najbardziej znanych XVIII-wiecznych baletnic. Do tego stopnia, że jeśli przyjdzie mi w najbliższym czasie zamawiać jakąś suknię, to bezwzględnie będzie to właśnie ta: 

Źródło obrazka.

Zostańmy jeszcze na chwilę przy XVIII wieku - pamiętacie scenę z Marii Antoniny Coppoli, w której Kirsten Dunst paraduje we włosach upudrowanych na różowo? Wbrew pozorom, taki kolor wcale nie jest wymysłem filmu. Różowe włosy naprawdę pojawiały się w XVIII wieku, i to niekoniecznie u frywolnych Francuzek. Na miniaturze z 1784 roku we włosach w tym kolorze pozuje Angielka, Mary Lewin: 

John Smart Mary Lewin, 1784

W trakcie szukania czegoś prostego i codziennego z lat 1820 dla Julii Morrel, o której pisałam w notce o garderobie bohaterek Hrabiego Monte Christo, natknęłam się również na ryciny wspaniałych sukien balowych z tamtego okresu. Jedna z nich, biała, przystrojona girlandami kwiatów i wspaniałą szarfą, zachwyciła mnie szczególnie. Nie sądzę, żeby sama Julia mogła sobie na taką pozwolić, gdyby jednak z mieszczanki nagle stała się szlachcianką, z pewnością z przyjemnością założyłaby ją na jeden z balów:

Źródło obrazka.
Nie ukrywam - ta suknia urzekła mnie z pewnością przede wszystkim dlatego, że jest biała, a dla mnie biała suknia niemal zawsze jest synonimem pięknej sukni. Dlatego też, mimo mojej odgórnej niechęci do mody lat 50 i 60 XIX wieku, jak tylko zobaczyłam tę szwedzką suknię ślubną z roku 1854 roku, nie mogłam oderwać od niej wzroku! Skojarzyła mi się z konwaliami albo łabędziami i myślę, że ubrana w nią panna młoda wyglądała naprawdę zjawiskowo:

Suknia ślubna, Szwecja, 1854, Nordiska Museet
O ile jednak moda lat 50 i 60 XIX wciąż pozostaje mi obca, o tyle z coraz większym podziwem spoglądam na stroje z pierwszej dekady XIX wieku. Spójrzcie tylko na tę wspaniałą suknię wieczorową z 1900 roku. Urzekła mnie tym, że mimo zabudowanego dekoltu i stójki nie ma w sobie nic grzecznego, wręcz przeciwnie - dla mnie jest kwintesencją zmysłowości! 

Źródło obrazka.

Jednak moim niekwestionowanym numerem jeden wśród wszystkim sukien były w tym miesiący kostiumy do filmu Odjazd na Cyterę, zaprojektowane i uszyte przez Annę Nurzyńską, która jest jednocześnie twórczynią całego filmu. Na swoim blogu zaprezentowała między innymi czarną mantuę utrzymaną w popularnym w XVII wieku stylu vanitas, oraz niebieską suknię z rakiem, niezwykle fantazyjną, luźno nawiązującą do XVII-wiecznej mody. Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć Annę w czarnej mantui: 

Mod. Anna Nurzyńska, for. Magdalena Nurzyńska
Oraz pozującą w zjawiskowej sukni z rakiem:

Mod. Anna Nurzyńska, fot. Magdalena Nurzyńska
A na koniec chciałabym jeszcze pochwalić się Wam dwoma uroczymi toczkami, które dostałam w prezencie od mojej kochanej cioci Andrei. Pierwszy jest czarny, ozdobiony czarną kokardą i piórami w kolorze fuksji: 


Drugi natomiast jest czerwony i ozdobiony woalką: 


I to już wszystko, jeśli chodzi o moje sierpniowe zachwyty. Jestem bardzo ciekawa, co o nich myślicie, no i oczywiście co Was najbardziej zachwyciło w tym miesiącu! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

20 komentarzy:

  1. Miss miesiąca ma boskie spojrzenie! Wygląda, jakby miała czarne kreski na powiekach ;)
    Różowe włosy Angielki! Nareszcie jakiś portret potwierdzający tezę o istnieniu czerwonego pudru do włosów! Dla mnie to odkrycie miesiąca! :D
    Suknie Anny Nurzyńskiej wspaniałe, a Tobie bardzo do twarzy w fuksji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie zafascynowały mnie te "kreski" na oczach :) Haha, też ostatnio zastanawiałam się, czy taki istniał, ale na szczęście natknęłam się na tę miniaturę i wszystko stało się jasne :) Dziękuję! :)

      Usuń
  2. moim odkryciem sierpnia było to, że umiem wyciąć, wypikować i uszyć kamizelkę, która faktycznie pasuje. Jest to postęp pod fartuszkach, czepeczkach i koszulkach ;) natomiast jakoś zarzuciłam zwyczaj grzebania po blogach i pintereście. czas do tego wrócić.
    bardzo ładnie Ci w tych fascynatorach, ten z piórem jest szczególnie elegancki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa odkrycie! Serdecznie gratuluję Ci nowych umiejętności! :) Ja ostatnio coraz mniej przesiaduję na blogach, ale pinterest bardzo mi pomaga w wielu kwestiach, więc siedzę na nim bardzo często, przy okazji znajdując coraz to nowe i piękne suknie :) Dziękuję Ci bardzo!

      Usuń
  3. Cudowne toczki, do twarzy Ci w nich :) Piękna jest ta suknia ślubna, rzeczywiście jest w niej coś z łabędzia, ma w sobie taką lekkość i delikatność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Też tak myślę, mimo krynoliny pod spodem prezentuje się jednak bardzo lekko :)

      Usuń
  4. Suknia wieczorowa z 1900 roku!!! I Ty piękna jak zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Cieszę się, że suknia Ci się spodobała :)

      Usuń
  5. Oj rzeczywiście ten sierpień jest zachwycający! :) Najbardziej zaskoczyły mnie różowe włosy na głowie Mary Lewin, zapisałam sobie ten obrazek, żeby o tym nie zapomnieć. Suknia ślubna, którą znalazłaś jest śliczna, tak samo toczki. Twoja ciocia ma dobry gust. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Dla mnie te różowe włosy to też była nowość, bardzo się cieszę, że natknęłam się na tę miniaturę. Jestem bardzo ciekawa, czy uda mi się znaleźć więcej takich przykładów :)

      Usuń
  6. Ta czarna manutra jest doprawdy fascynująca :)
    Przepięknie Ci w toczkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się spodobała! I oczywiście dziękuję! :)

      Usuń
  7. Miss miesiąca jest przepiękna, a odcień tej sukni niezwykły - szkoda że tak trudno dostać tkaninę w dokładnie takim odcieniu... (czekam na nowe posty XVIII wieczne, bo o ile blisko mi do niego sercem, tak już wiedzą niekoniecznie :D)
    Suknie Ani Nurzyńskiej są magiczne, tą ciemną chętnie bym ukradła. Cudeńko.
    Nowe toczki są prawie tak piękne jak właścicielka, zwłaszcza ten pierwszy. Muszę gdzieś odkopać moje, tragicznie dawno ich nie nosiłam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe posty o XVIII wieku już się szykują, mam nadzieję, że będą Ci się podobać! :)
      Haha, ja bym skradła tę z rakiem, to byśmy się podzieliły :D
      Dziękuję Ci bardzo! Oo, nie wiedziałam, że też lubisz takie dodatki! :)

      Usuń
  8. Rzeczywiście miss miesiąca ma piękną, ciekawą twarz. Bardzo urzekające spojrzenie. Mi też się spodobała :)
    Białe suknie mi też często kojarzą się z łabędziami :)
    Ale bardzo podoba mi się też ta z 1900 roku, fason ma świetny.

    A Ty wyglądasz świetnie, trochę jak taka famme fatale :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się spodobała! To właśnie ten fason sukni z 1900 roku tak mnie urzekł, wspaniale układałaby się na sylwetce! :) Dziękuję bardzo, miło być femme fatale! :)

      Usuń
  9. Suknia z rakiem - wow! To ci dopiero awangarda :D
    Baaardzo ciekawy blog! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że jest niesamowicie pomysłowa! :) Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobał! :)

      Usuń
  10. Jestem zachwycona Twoją miss miesiąca, po dłuższej chwili przyglądania się jej, zaczęłam mieć wrażenie jakby to właśnie jej oczy były centralnym punktem obrazu(są też najciemniejszym punktem), a wszystko pozostałe było tylko śliczną otoczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się spodobała! Jestem bardzo ciekawe, czyj to właściwie portret :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger