11.09.2014

Szkolne inspiracje

Chociaż moją szkolną edukację zakończyłam już jakiś czas temu, pierwszą myślą związaną z wrześniem chyba i tak już zawsze będzie dla mnie rozpoczęcie roku szkolnego. Do podobnych wniosków doszła również Arcy Joko, autorka jednego z moich ulubionych blogów, która tematem wrześniowego wyzwania Celebruj chwile ustanowiła właśnie szkołę. Jako że już dawno nie robiłam żadnego malarskiego wpisu, postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu i pokazać Wam dziesięć moich ulubionych obrazów dotyczących szkoły, edukacji i nauczania. 

Louis Leopols Boilly Optyka, 1793 (fragment)


10. Jean-Baptiste Chardin Guwernantka, 1735-6



To chyba najbardziej znany obraz przedstawiający moment lekcji. Pozbawiony jest właściwie wszelkich emocji, jedyne, co można odczuć wpatrując się niego, to wielkie skupienie, które bije z postaci nauczycielki i jej ucznia. Czujemy, że oboje bardzo siebie szanują, nauczycielka jest wyrozumiała dla ucznia, a uczeń z dużą uwagą chłonie podawane przez nią informacje.  Na obrazie nie znajduje się nic prócz nich i biurka, co tylko potęguje intymny charakter tej sceny.  

9. Jean-Baptiste Chardin Guwernantka, 1739



Powyższy obraz powstał kilka lat po pierwszej Guwernantce. Konfrontując ze sobą te dwa tak różne obrazy, możemy dojść do wniosku, że Chardin chyba przejrzał na oczy i zauważył, że edukacja wcale nie przebiega tak gładko, jak to wyraził na swoim pierwszym obrazie o tej tematyce. Widzimy tu nauczycielkę, która zdaje się karcić krnąbrnego ucznia. Czyżby zamiast uczyć się, znowu spędzał czas na zabawie? Kiedy patrzę na oba te obrazy, mam wrażenie, że przedstawiają te same postacie. Z tym, że chłopiec na drugim obrazie podrósł i wszedł w tak zwany wiek dojrzewania, a co za tym idzie - zaczął swej nauczycielce sprawiać duże kłopoty wychowawcze. Zwróćmy uwagę, że tym razem nauczycielka i uczeń nie są sami - otaczają ich różne przedmioty, które sprawiają wrażenie niemałego bałaganu. 

8. Johann Peter Hasenclever Wiejska szkoła, 1845



Niestety, nie wszystkie dzieci miały tyle szczęścia, co chłopiec z obrazów Chardina, i zamiast mieć prywatnego nauczyciela musiały same chodzić do szkoły. Tutaj widzimy wiejską szkołę, gdzie podczas lekcji nauczyciel gorliwie próbuje nauczyć dzieci alfabetu. Większość posłusznie powtarza litery, niektóre jednak są zbyt zajęte sobą, żeby zwrócić uwagę na jego wysiłki. Cała ta scena tchnie przypadkowością - mamy wrażenie, że ani nauczyciel, ani tym bardziej dzieci, nie mają pojęcia, co tam robią i po co właściwie się tym wszystkim zajmują. 

7. Hellen Allingham Lekcja, ok. 1880 



Ten obraz, przedstawiający guwernantkę wraz z dwojgiem podopiecznych, zasługuje na uwagę tym bardziej, że Helen Allingham, córka wiejskiego lekarza, której udało się skończyć Female School of Art w Londynie i zostać uznaną malarką, chyba najlepiej zdawała sobie sprawa z wagi edukacji, także tej kobiecej. W przeciwieństwie do dziewczynki widocznej na obrazie, której zawstydzona poza świadczy raczej o nieprzygotowaniu do lekcji. 

6. Adélaïde Labille-Guiard Autoportret z dwoma uczennicami, 1785



Kobiece malarstwo w XVIII wieku znajdowało się na bardzo wysokim poziomie. Takie nazwiska jak Vigee-Lebrun, Kauffmann i właśnie Labille-Guiard, są klasą same w sobie. Na powyższym obrazie widzimy artystkę w towarzystwie swoich dwóch uczennic. Jedna z nich z podziwem wpatruje się w malowany właśnie przez malarkę obraz, druga z odwagą patrzy przed siebie. Obie dziewczyny obejmują się, zupełnie jakby nie było między nimi żadnej rywalizacji. A może ta sielankowa sytuacja jest po prostu gorącym życzeniem Labille-Guiard, która sama jest przecież autorką tego obrazu. 

5. Jean-Baptiste Greuze Uczeń z książką do nauki, 1757



O ile szczerze nie przepadam za Greuzem i jego malarstwem, o tyle ten obraz naprawdę mnie zachwycił. Widzimy tu chłopca, który w skupieniu powtarza materiał, który właśnie przeczytał. Ubrany jest skromnie, ale elegancko, włosy ma zadbane - widać, że to jakiś bogaty mieszczanin, a może nawet i szlachcic. Patrząc na jego skupione, poważne oblicze, możemy być pewni, że oto mamy przed sobą przyszłego prawnika lub lekarza.   

4. Jean-Baptiste Greuze Uczeń śpiący nad ksiażką 



O ile poprzedni obraz chętnie określiłabym jako jak nauka powinna wyglądać, o tyle ten nazwałabym raczej a jak wygląda naprawdę. Widzimy tu innego ucznia, który również siedzi z książką przy stole, jednak zamiast uczyć się - po prostu śpi. Chociaż pozornie wygląda bardzo podobnie do tego z poprzedniego obrazu, zwróćmy uwagę na stół, przy którym siedzi, na powyginane brzegi książek i wytarte ubranie - ten chłopiec z pewnością nie jest zamożny, a naukę być może musi dzielić z pracą lub innymi trudami życia. Nic więc dziwnego, że nad powtarzanie lekcji przekłada spokojny sen. 

3. Emily Mary Osborn Guwernantka, 1860 



Życie XIX-wiecznej guwernantki nie było usłane różami - za jej niezwykle odpowiedzialną i ciężką pracę nie tylko niewiele jej płacono, ale bardzo często również nie szanowano. Powyższy obraz przedstawia scenę, w której matka - wybitnie antypatyczna osoba, otoczona czworgiem rozpieszczonym dzieci, łaje za coś młodą guwernantkę, która stoi przed nią w postawie raczej dumnej niż pokornej. Matka wskazuje dłonią na przedmioty leżące na stole, jeden z nich wygląda jak flakonik perfum - może oskarża młodą dziewczynę o kradzież? Uwagę zwraca kolorystyka zastosowana przez malarkę - wnętrze, jak i ubiory tej wyraźnie nowobogackiej rodziny są niezwykle pstrokate, co wyraźnie kontrastuje z czarną suknią guwernantki. Z pewnością Osborn bardzo współczuła tej młodej kobiecie, a obrazem tym chciała zwrócić uwagę na złą sytuację angielskich guwernantek. 

2. Jean-Baptiste Mauzaise Księżniczka Adelajda Orleańska pobierająca lekcję gry na harfię u pani de Genlis, ok. 1789 



Obraz ten uważam za niezwykle ważny nie z powodu jego walorów artystycznych, ale raczej z powodu postaci, które na nim przedstawiono. Pani Genlis była nie tylko jedna z najlepszych harfistek swoich czasów, ale przede wszystkim wielkim pedagogiem i pierwszą kobietą, która jako pierwsza kobieta dostała na wychowanie syna z rodziny królewskiej - był to Ludwik Filip, późniejszy król Francji. Tutaj widzimy panią Genlis dającą grę na harfie jego siostrze, Adelajdzie. Uwagę zwracają stroje kobiet i wystrój wnętrza, w którym się znajdują, w których wyraźnie dostrzec można silne wpływy antyczne. Oto dom przepełniony kultem Rzymu, w którym nauka odgrywa bardzo istotną, jeśli nie najważniejszą rolę. 

1. Rebecca Solomon Guwernantka, ok. 1851 



Chyba żaden obraz nie zaintrygował mnie w ostatnim czasie tak bardzo jak ten namalowany przez Rebeccę Solomon, angielską malarkę żydowskiego pochodzenia. Widzimy na nim dwie kobiety - jedna z nich, ubrana na czarno, jest guwernantką. Kątem oka spogląda na mężczyznę w średnim wieku, który z wyraźnym zainteresowaniem przygląda się drugiej dziewczynie, wyraźnie go kokietującej, będącej najpewniej córką pracodawców tej pierwszej. Chociaż guwernantka nie znajduje się w centrum, to jednak to w jej twarzy skupia się cała problematyka obrazu: widać na niej ogromny ból i niezrozumienie spowodowane tym, że będąc osobą tak nisko urodzoną, przez żadnego z lepiej urodzonych mężczyzn nigdy nie zostanie uznana za pełnoprawną kobietę, a więc kandydatkę na żonę. Zwróćmy uwagę, że tak kokietująca dziewczyna, jak i oparty o kolana guwernantki chłopiec są jasnowłosi, tymczasem zaś jej włosy przyciągają uwagę swą ciemną barwą. Być może więc jest ona zdyskwalifikowana w oczach mężczyzn nie tylko z powodu swojej niskiej pozycji społecznej, ale także pochodzenia. Z pewnością za pomocą tego obrazu Solomon, która sama nigdy nie wyszła za mąż, wyraziła własny ból spowodowany niechęcią ze strony świata, co czyni go jeszcze bardziej przejmującym. 

I to już wszystko, jeśli chodzi o moje ulubione obrazy związane z edukacją. Jestem bardzo ciekawa, jak Wam się spodobały! A może to jakieś inne są Waszymi ulubionymi? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

38 komentarzy:

  1. Mnie chyba najbardziej podobają się Lekcja Hellen Allingham i Wiejska szkoła Hasenclevera... Chociaż Uczeń z książką do nauki ma w sobie coś niemal hipnotyzującego. Te trzy to moje faworyty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Zgadzam, "Uczeń..." ma w sobie coś właśnie takiego hipnotyzującego, co sprawia, że po prostu nie można oderwać od niego wzroku :)

      Usuń
  2. Zdecydowanie wśród wszystkich obrazów (podobnie jak Ciebie) najbardziej poruszyła mnie "Guwernantka" autorstwa Rebekki Solomon. :) Od razu na myśl przyszła mi Jane Eyre i kontrastująca z nią Blanche Ingram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się spodobał! Jane Eyre niestety nie czytałam, ale kojarzę fabułę i chyba rzeczywiście coś w tym jest! :)

      Usuń
  3. Tematyka obrazu Rebecci Solomon jak wyjęta z Jane Eyre! :O

    Mój ulubiony obraz szkolny to Guwernantka / Biedna nauczycielka Redgrave'a. Tematyka i kolorystyka bardzo podobne do obrazu Solomon. U Redgrave'a na pierwszym planie mamy młodą dziewczynę pogrążoną w melancholii spowodowanej może jej statusem, a może czym innym... Jej czarna postać w postawie "figura sedens" wyraźnie odcina się od różowego tła i dziewcząt bawiących się na zewnątrz. Jest też dziewczyna pomiędzy, która również siedzi zamyślona, z książką, ale jest zwrócona ku pozostałym dziewczętom i ubrana na jasno. Może to poprzednie "fazy" życia guwernantki, będące teraz jedynie wspomnieniem, a obraz jest metaforą procesu inicjacyjnego, wchodzenia w dorosłość..? Uwielbiam go! Mam go stale na pulpicie na kompie i od czasu do czasu nań zerkam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę ten obraz, ale uznałam, że nie bardzo wiem, co o nim napisać, więc nie wstawiłam go. Jak widzę zrobiłam słusznie, bo moje refleksje o nim nie dorastałaby do Twoich :D

      Usuń
  4. Wszystkie obrazy są piękne, ale chyba najbardziej do gustu przypadła mi "Guwernantka" Emily Mary Osborn. Pozycja i wygląd tej nauczycielki zachwyca <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Też wpadła mi w oko suknia tej guwernantki, ma takie piękne rękawy :)

      Usuń
  5. Także miałam skojarzenia z Jane Eyre w przypadku obrazu Solomon :) Rozczulił mnie za to autoportret Labille-Guiard, w takiej kiecy do malowania... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie widzę, że mam duże braki z tym, że nie czytałam Jane Eyre :) Rzeczywiście, mało profesjonalne ubranie :D

      Usuń
  6. A taka jest nielubiana przez uczniów... przynajmniej przez większość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale taka już jej chyba niezmienna cecha, że jest nielubiana :)

      Usuń
  7. To niepoważne, wiem, ale do dzieła Hasenclevera przyporządkowałabym podpis: "gdy ktoś ziewnie w klasie" :D
    Obraz Rebeki Solomon jest zachwycający. Uwielbiam dzieła, które wyrażają tyle treści! Guwernantka z obazu E. M. Osborn skojarzyła mi się bardziej z Agnes Grey- główną bohaterką powieści Anne Bronte-siostry autorki ,,Jane Eyre". :) Ta postać była gorzej traktowana w domu swoich pracodawców niż Jane, z tego co sobie przypominam. Choć nie miała tak trudnego dzieciństwa jak najsłynniejsza guwernantka w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie niepoważne, dawno nie spotkałam się z trafniejszym podpisem :D Nigdy nie słyszałam o Agnes Grey. To właściwie aż zdumiewające, jak wiele guwernantek powstało w XIX-wiecznej angielskiej literaturze i malarstwie :)

      Usuń
  8. Faktycznie, ostatni obraz od razu przywodzi na myśl Jane Eyre. U mnie chyba też byłby na pierwszym miejscu, razem z "Optyką". Zaraz po nim "Lekcja" i "Autoportret z uczennicami". Przyznaję, w tym ostatnim obrazie podobają mi się głównie stroje ;)
    Btw, właśnie skończyłam pilnować mojego 7-letniego brata w czasie jego codziennej godziny czytania. Chcę się zastrzelić... Jak to dobrze, że nie jestem guwernantką!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przecież my obie jesteśmy fanką "Optyki" (i tego niebieskiego żakiecika!). Też bardzo lubię stroje z obrazu Guiard :) Haha, no to rzeczywiście nie zazdroszczę! Chociaż ja osobiście od czasu do czasu lubię być "guwernantką", chyba mam to we krwi, bo moi rodzice są nauczycielami :)

      Usuń
  9. Piękny zbiór obrazów, najbardziej chyba lubię "Guwernantkę" Emily Mary Osborn. Ten obraz pozostawia wiele wariantów interpretacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci się spodobała! No właśnie, bo ja na początku myślałam, że ona ją dopiero zatrudnia do pracy, dopiero potem zauważyłam te przedmioty na stole :)

      Usuń
  10. Ale ten Uczeń z książką do nauki jest smutny, chyba nie bardzo miał ochotę na naukę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie bardzo trudno jest mi go rozgryźć. Bo z jednej strony może być bardzo skupiony, z drugiej - bardzo znudzony, i rozmyślać nie nad przeczytanym tekstem, ale nad bezsensownością wszelkiej edukacji :D

      Usuń
    2. Jak dla mnie siedzi nad książką, bo teraz jest czas na naukę inie wywinie się od tego, a myśli zupełnie o czymś innym. Ja mam taka martwa twarz zawsze, kiedy muszę odsiedzieć swoje na zebraniu czy innej nudzie.

      Usuń
    3. Chyba masz rację... a tak w niego wierzyłam! :D

      Usuń
  11. Śliczny post jak zwykle :) Najbardziej moją uwagę przykuł obraz Emily Mary Osborn Guwernantka, z 1860 roku. Moim zdaniem nie chodzi tutaj o kradzież. Pewnie guwernantka kazała się uczyć dzieciakom a nie bawić, może je zbyt mocno skarciła, że nie chcą się uczyć, te się poskarżyły, a w szczególności ten rudy chłopiec, który zaciera ręką oczy, jakby płakał, do tego możemy włączyć symbolikę kolorów, rudy chłopiec -> na rudo malowano zdrajców, szantażystów, udawaczy, i prostytutki. Może tutaj trzeba szukać. A tak dodatkowo powiem :P że w średniowieczu studentów malowano jako małpy, student to zawsze był małpa xD i błaznów też malowano jako małpy xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobał! Tak naprawdę trudno wywnioskować z samego obrazu, o co tak naprawdę chodzi - z pewnością guwernantka jest o coś oskarżana/za coś łajana, a dzieci są tak samo przeciwko niej, jak ich matka. A o tych małpach nie wiedziałam! :)

      Usuń
  12. Mnie się najbardziej podoba ,,Autoportret z dwoma uczennicami " :) Ma ciekawą kompozycję, a oprócz tego oczywiście piękne stroje :) Obraz ,,Guwernantka" jest rzeczywiście bardzo intrygujący, ma w sobie jakąś tajemnicę, historię, którą można by na różne sposoby dopowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie widzę, że oba w obu tych obrazach ujęło nas dokładnie to samo! :)

      Usuń
  13. Obraz numer cztery to bardzo trafne przedstawienie mnie przygotowywującej się na zajęcia. Moim ulubionym "od zawsze" jest ten Labille-Guiard - uwielbiam ją. Ta suknia wygląda jak prawdziwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też niestety często tak wyglądam :D Cieszę się, że też lubisz ten obraz! :)

      Usuń
  14. Prz dwóch pierwszych obrazach rzeczywiście mam wrażenie, że to te same postacie. Świetna uwaga. Chłopiec na drugim jest jakby ganiony za to że wolał się bawić tymi rozrzuconymi rzeczami naokoło niż się uczyć.
    Przerażają mnie dzieci z trzeciego obrazu. Mają zdecydowanie mało dziecięce twarze :]

    Bardzo Ci dziękuję za udział w akcji, Twój post wpasował się świetnie :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że wpis Ci się spodobał! To ja dziękuję za inspirację do niego :*

      Usuń
  15. Wiejska szkoła przezabawna. Hasenclever malował często takie śmieszno-straszne obrazy. Mają w sobie coś z mroku, ekspresji i prześmiewczości Goyi.

    Szczerze mówiąc "klimat szkolny" kojarzę trochę inaczej, ale każdy z obrazów z Twojego wpisu jest na swój sposób ciekawy. Lubiłam szkołę, może również i dlatego, że miałam lekcje w starych budynkach, gdzie były zachowane stare ławki, katedra, kantorki na zapleczu itd. Stara baba ze mnie, ale wrzesień wywołuje taki specyficzny sentyment :D Gabinecik szkolny mam nadal. Nawet mam tablicę heheheh

    Bardzo lubię wpisy tematyczne u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że je lubisz! :) Rzeczywiście, obrazy Hasenclevera zdecydowanie mają w sobie coś z klimatu Goyi! Zazdroszczę możliwości uczenia się w starych budynkach - takie szkoły zdecydowanie mają swój klimat, też zawsze chciałam chodzić do takich :)

      Usuń
  16. Uwielbiam Guwernantkę Chardina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się spodobała! :)

      Usuń
  17. ale przyjemnie było obejrzeć i przeczytać wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dawno już nie przyglądałam się obrazom, ostatni raz chyba na polskim w liceum, a tu teraz każdy z osobna mnie zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że dzięki temu wpisowi mogłaś znowu bliżej się im przyjrzeć! :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger