03.09.2014

Jak wyglądałaby moja garderoba, gdybym żyła w latach 1770-tych

Wyobraźmy sobie, że nagle przenieśliśmy się w czasie do Paryża w roku 1778. Wyobraźmy sobie, że możemy być, kim tylko chcemy. Gdybym dostała taką możliwość, najchętniej przeobraziłabym się w dobrze usytuowaną, zamężną szlachciankę w wieku 21 lat, mieszkającą w jakiejś pięknej rezydencji w jednej z najlepszych dzielnic Paryża. Prowadzącą salon, mającą w jednym palcu wszystkie modowe nowinki. Co obowiązkowo musiałaby zawierać moja garderoba? 

Jean-Honore Fragonard List miłosny, lata 1770

Jednym z najważniejszych wydarzeń dla Francji w latach 70 XVIII wieku była śmierć Ludwika XV i nastanie rządów Ludwika XVI, co miało miejsce w roku 1774. Wraz z Ludwikiem XVI na tron wstąpiła jego żona, Maria Antonina, słynąca ze swojej miłości do wszelkich modowych nowinek i, co ważne, zwolenniczka prostej mody w stylu angielskim. Lata 70 to czas, kiedy spokój we Francji zdawał się niczym nie zagrożony - w roku 1778 królowa zaszła w pierwszą ciążę i wszyscy mieli nadzieję, że urodzi Delfina, gwarancję ciągłości władzy królewskiej. 



Elisabeth Vigee-Lebrun Maria Antonina, 1778

Podstawę ówczesnej garderoby stanowiła rzecz jasna bielizna. Myślę, że moim ulubionym krojem koszuli byłaby ta mocno wydekoltowana, z bufiastymi rękawami sięgającymi łokci. Do tego obowiązkowo sznurówka nadająca sylwetce kształt stożka oraz niezbyt szeroki, podwójny panier, na który zakładałabym prostą halkę, a czasem może i dwie. Poniższa rycina, pokazująca kobietę ubraną w koszulę i sznurówkę, pochodzi właśnie z 1778 roku. Nogi damy zdobią mulety - najwygodniejsze obuwie do chodzenia po domu:


Źródło obrazka.


Moje leniwe, arystokratyczne poranki spędzałabym w luźnym i niezobowiązującym peniuarze, a moją głowę obowiązkowo zdobiłby dość obszerny czepek ozdobiony wstążką. Poniższy strój, składający się z szerokiego żakietu i spódnicy, byłby idealny do picia czekolady, odpisywania na listy czy porannej lektury jakichś lekkich dramatów lub romansów. 


Źródło obrazka.


Następnie wkładałabym równie niezobowiązujący strój negliżowy, odpowiedni do chodzenia po domu lub przechadzek po mieście, na przykład po Tuileries, gdzie każda szanująca się dama chadzała tylko i wyłącznie w celu pokazania się. Pod koniec lat 70 najlepszym ubiorem negliżowym były wszelkiego rodzaju żakiety - bardziej dopasowane caraco albo luźniejsza camisole à la polonaise.  Mi osobiście bardzo przypadł do gustu zestaw caraco i spódnica z tej ryciny z 1778 roku:

Źródło obrazka.

Z niezobowiązujących żakietów mogłabym wybrać także pet-en-l'air, którego tył ozdabiała fałda charakterystyczna dla sukien w stylu francuskim. Myślę, że ten typ żakietów był idealny dla tradycjonalistek, które typową modę francuską przekładały nad wszelkie angielskie nowinki. Poniższy egzemplarz z 1778 roku posiada także bardzo praktyczne kieszenie. 

Źródło obrazka.

Gdyby jednak dzień był akurat nieco chłodniejszy, obowiązkowo narzuciłabym na siebie niezobowiązującą, podszytą futrem pelisę

Źródło obrazka.

Jednak wraz z nastaniem południa przebierałabym się w stroje z kategorii parure, w Polsce znanej jako półstroje. Były to stroje nieco bardziej eleganckie, odpowiednie na przykład na popołudniowe wizyty. Pod koniec lat 70 do tej kategorii należały przede wszystkim robe à l'anglaise, robe à la polonaise oraz robe à la circassienne. Osobiście najchętniej wybierałabym właśnie poloneski, luźne suknie ze spódnicą wierzchnią upiętą w trzy fałdy. Mogłabym wybrać na przykład taką uszytą z tafty w drobne paseczki: 

Źródło obrazka.

Albo poloneskę w stylu piemonckim - z doszytą na plecach plisą: 

Źródło obrazka.

Jako parure w latach 70 w dalszym ciągu mogła służyć robe à la francaise. Jako że bardzo lubię tę suknię, z pewnością nie mogłabym sobie odmówić jej dziennej wersji uszytej na przykład z drukowanego w kwiaty lnianego płótna: 

Robe a la francaise, Francja, lata 1770, KCI

O ile w latach 70 strój dzienny dążył ku prostocie, o tyle ten wieczorowy szedł w kierunku odwrotnym - stawał się coraz bardziej fantazyjny i ekstrawagancki. Suknie te, przede wszystkim robe à la francaise, w dalszym ciągu umieszczane były na dużych panier i pokrywane były ogromną ilością zdobień. Tego typu grande parure były idealne na wszelkie wieczorne wyjścia, takie jak proszone kolacje, teatr oraz bale, ale także na wieczór spędzony w domowym zaciszu. Osobiście bardzo chętnie zobaczyłabym się w tej srebrnej sukni francuskiej - jest ozdobna, a jednocześnie bardzo wysublimowana: 

Robe a la francaise, Francja 1775, KCI

Ostatnią suknią, która obowiązkowo musiałaby się znaleźć w mojej garderobie, jest robe de cour - suknia ceremonialna, noszona na wszystkie uroczystości mające miejsce na dworze. Tego typu suknie składały się z usztywnianego fiszbinami stanika i spódnicy na bardzo szerokim panier, Mnie osobiście zachwycił poniższy model z 1778 roku - uwielbiam głęboki dekolt i wspaniały tren tej sukni: 

Źródło obrazka.

Na koniec pozostaje jeszcze kwestia fryzur, które, chcąc być modną, musiałabym nosić żyjąc w roku 1778. Najchętniej nosiłabym peruki w odcieniu jasnego blondu, ułożone w tak zwany pouf, a więc bardzo wysoką, przypominającą konstrukcję architektoniczną fryzurę. Mój pouf ozdabiałyby filigranowe kapelusiki, a oprócz tego kwiaty, pióra, perły, a może nawet miniaturowe statki? W końcu to właśnie w 1778 roku po raz pierwszy pojawiła się fryzura a la belle poule - ozdobiona miniaturową fregatą. Poniżej - rycina przedstawiające modne uczesania w roku 1778: 

Źródło obrazka.

I to już wszystko, jeśli chodzi o moją garderobę, gdybym była szlachcianką w latach 1770 - jestem bardzo ciekawa, co myślicie o modzie tego okresu! Jak też zapewne zauważyliście, mój blog zyskał nową szatę graficzną - na poprzednią nie byłam już w stanie patrzeć i postanowiłam, że mimo braku jakichkolwiek uzdolnień spróbuję poradzić sobie z nią samodzielnie. Chciałam, żeby było jednolicie i przejrzyście, i mam nadzieję, że mi się to udało.  Oprócz tego uporządkowałam strony i usunęłam kilka starych wpisów, które zawierały błędy lub po prostu były bezsensowne. Koniecznie napiszcie, co myślicie o nowym wyglądzie bloga!

Pozdrawiam, 
Gabrielle 
...
W przygotowaniu tego wpisu korzystałam z książki Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowej Małgorzaty Możdżyńskiej-Nawotki, a za pomoc w zrozumieniu klasyfikacji ówczesnej mody bardzo dziękuję Annie Nurzyńskiej. 

43 komentarze:

  1. Świetny post! Ja chyba cały czas biegałabym w parurkach :P
    Lata 70. to czas, od którego XVIII wiek staje się "mój" (za sprawą wpływów angielskich). Z resztą mam w planach na ten rok angieleczkę, a może jednak Gaulle..? Muszę przemyśleć tę decyzję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Haha, naprawdę? Bo ja najchętniej biegałabym w negliżach :D Ja akurat za latami 70 nie przepadam jakoś bardzo, zdecydowanie bliższe są mi "szalone lata 80" :D A może by tak obie? Myślę, że i w jednej, i drugie, wyglądałabyś wspaniale! :)

      Usuń
    2. No, lata 80 i 90 to najlepszy czas w XVIII wieku ;) Ale od lat 70 zaczyna się to, co lubię :)

      Usuń
    3. Ja właściwie powoli przekonuję się do całego XVIII wieku. To wszystko przez Watteau, tak się w nich zakochałam, że zaczęły mi się podobać suknie, które malował :D

      Usuń
  2. Bardzo cieszę się z tego postu! Tylko czekałam na okazję wglądu w Twoją wizję alternatywnej siebie w osiemnastym wieku! :) Ja chyba nie dałabym rady określenia się w tylko jednej dekadzie (z 19 wiekiem mam dużo łatwiej :D) najchętniej rano ubierałabym negliż, na spacer robe volante, potem usztywniany stanik z dowiązywanymi rękawami jak na początku stulecia, ew. robe levite i suknię francuską, albo balową anglezkę z lat 80 :) Niestety trudno mi sobie tak uszeregować 18 wiek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że trafiłam w Twoje oczekiwania! Chociaż ja właśnie celowo ograniczyłam się tylko do lat 70 (pozostałe dekady też planuję), żeby tak ogólnie pokazać, co było wtedy noszone i na jaką okazję. Dlatego miałam łatwiejszy wybór w wyborze najlepszych krojów :D Rzeczywiście, Twoja XVIII-wieczna garderoba to byłby naprawdę szalony misz-masz! :)

      Usuń
  3. To był bardzo ciekawy i kreatywny post. Na chwilę przeniosłam się z Tobą do tych czasów i próbowałam sobie wyobrazić Ciebie w tych wszystkich kreacjach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałam ! Blog wygląda bardzo ładnie, teraz jest świeżo i delikatnie :) No i widzę to Twoje piękne zdjęcie :D

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo, cieszę się, że spodobał Ci się i post, i blog! Tym bardziej, że siedziałam nad tym wpisem kilka godzin i były chwile, kiedy naprawdę chciałam rzucić go w kąt, bo zaczynałam gubić się w tych wszystkich parure i grand parure :D

      Usuń
  4. Czy w owych czasach mogłabym zostać Twoją garderobianą? Albo chociaż jej pomocniczką? Rewelacja! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką garderobianą przyjęłabym bardzo chętnie, ale nie mów, że gdybyś przeniosła się w tamte czasy, wybrałabyś właśnie ten status społeczny! :D Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  5. Twój blog to prawdziwa kopalnia wiedzy, uwielbiam tu wpadać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie to cieszy! :)

      Usuń
  6. Szata graficzna bardzo lekka i przyjemna.. za to te stroje to chyba nie, prawda? Zawsze mnie to zastanawiało jak ludzie mogli nosić takie niewygodne (aczkolwiek piękne!) stroje. Jak to mówią, coś za coś i pewnie i ja bym się skusiła na niejeden. Świetny wpis:)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Jeśli chodzi o te stroje, to te poranne i dzienne były uważane za bardzo lekkie i wygodne. Mniej więcej pod koniec lat 60 kobiety zaczęły dążyć do coraz większej prostoty w stroju, i tak właśnie w tamtych latach ją sobie wyobrażały :) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. A ja chciałabym zobaczyć miny ludzi zamożnych na słynnych ulicach, gdybym przeniosła się tak jak stoję w tamte czasy :D w jeansach i obcisłej bluzce :P Ciekawi mnie ich reakcja, czy pomyśleli by że jestem w bieliźnie? czy że z cyrku uciekłam :)
    A artykuł wciągający i przyjemny. Strona też miła dla oczu i spokojna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że spodobał Ci się i wpis, i strona :) To rzeczywiście bardzo ciekawe i, mówiąc szczerze, sama chętnie zobaczyłabym ich reakcje :D

      Usuń
    2. No właśnie, ciekawe by to było. ;)
      Post jak zwykle interesujący.

      Usuń
  8. Gabrielle, jesteś jedyna w swoim rodzaju.
    Jest przejrzyście i jaki porządek..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Cieszę się, że nowy wygląd Ci się spodobał! :)

      Usuń
  9. Mnie najbardziej do gustu styl zycia owczesnej modnisi:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię patrzeć na modę z tego okresu :) ale mało co bym na siebie ubrała. Wszystko wygląda na takie ciężkie i przesadnie podobne do kurtyny w teatrze. Jeśli miałabym już wybierać to :P suknie markizy Pompadour najlepiej do mnie przemawiają :P są bogate w dodatki ale widać że kobieta też umiała zachować umiar w przesadnych dodatkach. A jeszcze taka ciekawostka :) kieszonki widoczne na rysunku z 1778 roku pojawiły się po raz pierwszy w Francji w XIII wieku i służyły głównie do ukrywania przez prostytutki zarobionych pieniędzy :P przed złodziejami, później przechwyciły do mieszczanki z rodów kupieckich. Potem to zanikło na długi czas by się pojawić tak w XVIII wieku (chyba bo nie jestem pewna, czy to był XVIII wiek czy troszkę wcześniej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, naprawdę?! I dlatego z taką niecierpliwością czekam na Twojego bloga o średniowieczu! Nigdy nie wiadomo, kiedy się trafi na jakieś związki ze "swoją" epoką :)

      Usuń
  11. Twój blog w nowej szacie graficznej wygląda super! Bardzo fajny pomysł z dodaniem wtyczki ( czy jak to tam nazwać;)) do lubimyczytać :) Jak zobaczyłam ten pierwszy obraz to stwierdziłam, że koniecznie potrzebuję taki czepek, cudo!:) W sumie jak tak oglądam te ryciny to mnie ogarnia okropne "chciejstwo" na skompletowanie XVIII wiecznej garderoby :) Kiedy się za to zabiorę chyba na pierwszy ogień pójdzie caroco albo pet-en-l'air.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że Ci się spodobał! Ja też jestem wielką fanką tego czepka, w ogóle XVIII-wieczne czepki ostatnio coraz bardziej mi się podobają, zwłaszcza, jeśli są ułożone na wysokiej fryzurze :) To kompletuj koniecznie! Jestem pewna, że wspaniale wyglądałabyś w tych żakietach :)

      Usuń
  12. Gdybym miała przenieść się w czasie do ok .1770r. i wybierać gdzie, to też byłby to właśnie Paryż.. <3 Najchętniej chodziłabym w sukniach francuskich takich jak te ze zdjęć z lat 1770 i 1775, są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy bardzo podobny gust! Mnie też urzekły te suknie francuskie :)

      Usuń
  13. Ależ świetliście! :) Jak po malowaniu. :D
    Ach, ileż było przebierania w tym XVIII wieku... I ileż możliwości. :) Każdy strój był niespodzianką, każda suknia miała ,,to coś". :) Aż sama nie wiem, co bym wybrała... Na pewno w mojej szafie gościłyby kontrastowe, nasycone barwy, choć nie pogardziłabym kilkoma sukniami w odcieniach lekkich pasteli. A ozdoby, falbanki, bawety... To dopiero rozrywka dla wyobraźni. :)
    Za wysokimi perukami raczej nie przepadam (jednak zawsze miałam słabość do fryzury z fregatą <3) Jako arystokrata i elegantka musiałabym je jednak nosić i wówczas na pewno zdobiłabym je kaskadami tiulu i koronki, a także wstążkami.
    Ciekawa jestem, co założyłabyś na bal maskowy, albo na karnawał... (Strój syreny z poprzedniego posta byłby idealny <3 ). Uwielbiam stroje tego typu z poprzednich epok. Nigdy nie są dosłownym odwzorowaniem, a niesamowitą inspiracją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało! Właśnie wcale nie tak dużo, zaledwie trzy razy! W porównaniu z drugą połową XIX wieku to wręcz ciągle nosiło się to samo :D Ja też uwielbiam stroje maskaradowe i teatralne z poprzednich epok! Widać w nich, że fantazja ówczesnych ludzi po prostu nie znała granic! Gdybym mogła coś wybrać, to na pewno byłby to właśnie strój syreny :)

      Usuń
    2. Ten rytuał przebierania wydaje mi się bardziej skomplikowany w XVIII wieku. :)
      Zmieniając temat, znalazłam coś, co na pewno Cię zainteresuje. :) Po przeczytaniu postu na blogu Absyntowej, poszperałam trochę w internecie i tak trafiłam na te dwie ilustracje:

      http://38.media.tumblr.com/tumblr_l73se8H1rj1qbemqao1_400.png

      http://1.bp.blogspot.com/-sxaqzy-XbIA/TkxdvJBXHpI/AAAAAAAAB8A/M2RRv8GCE6E/s400/Bela__Belle_a_la_Boucher_by_mimi_na.jpg

      Pamiętam, jak pisałaś, ze nie widzisz Belli w XVIII wieku, wiec gdy tylko je znalazłam, pomyślałam o Tobie. :D

      Usuń
    3. Ależ nie, zupełnie nie! Wtedy przebierano się trzy razy, a w XIX co najmniej pięć :) Naprawdę tak napisałam? Nie pamiętam! :D Dziękuję za ilustracje, spotkałam się już z nimi kiedyś. Jak jest ta seria obrazków, które przedstawiają księżniczki Disneyowskie w swoich epokach, to tam Bella została przedstawiona w XVIII-wiecznej robe de cour. I chociaż jest to poprawne, jeśli chodzi o czas powstania baśni, to jednak suknie Belli w bajce Disneya widzę raczej między latami 1820-40 :)

      Usuń
  14. Uwielbiam Twoje wpisy! Czy chciałabym przenieść się w tamte czasy? I tak i nie - wlaśnie z powodu strojów. Są piękne, (sama na swój bal maturalny założyłam suknię do ziemi, pufiastą, z 10 warstwami materiału) ale z higieną to wtedy chyba byli na bakier?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy! Twoja suknia studniówkowa musiała być wspaniała - chyba zresztą oglądałam ją u Ciebie na blogu :) Z tą higieną to chyba nie do końca wszyscy mieli na bakier, Maria Antonina podobno kąpała się codziennie :)

      Usuń
  15. Obawiam się, że gdybym zadała sobie sama to pytanie, odpowiedź mogłaby być tylko jedna: na golasa albo być panem :D Stroje XVIII wieczne są niezwykle fantazyjne, na swój sposób teatralne, patrząc na nie mam wrażenie, że oglądam egzotyczne ptaki i chociaż miałam okazję przymierzyć taki strój i nie było fatalnie, to jednak nie wyobrażam sobie niestety życia w takim wydaniu :D Byłabym pewnie czarownicą, istotą niespełna rozumu i pozbawioną garderoby, mieszkającą w lesie i chodzącą nago.

    Pan na tej rycinie mnie szalenie rozbawił - http://2.bp.blogspot.com/-agnY8knB5bY/VAbOifqnzDI/AAAAAAAAK4Y/B4sRO9XUM20/s1600/1778under.jpg - no, wygląda to zastanawiająco ;)

    Podoba mi się zmiana szaty graficznej. W zupełności wystarczy, więcej fajerwerków nie trzeba. Jest przejrzyście, jasno i wygodnie. Jeśli jest jednak okazja, mogłabym zaproponować jeszcze jedną zmianę - font, którym piszesz tytuły nie obsługuje polskich znaków i wszystkie ś czy ł zawsze się wybijają. Może warto byłoby zmienić ustawienie czcionki dla tytułu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ale do tego na pewno można się przyzwyczaić! Ja myślę, że im w tych negliżach mogło być nawet wygodnie, zwłaszcza, jeśli porównywały je z noszeniem sukni dworskiej :D Tak, pan na tej rycinie wyraźnie jest bardzo pochłonięty swoja pracą... a pani chyba też ceni jego usługi :D Bardzo się cieszę, że Ci się spodobała! Właśnie próbowałam coś zrobić z tą czcionką, zmieniłam ją na inną, ale polskie znaki i tak nie przestały się wybijać :/

      Usuń
  16. Świetny post! ;D Naprawdę wspaniały pomysł. I gratuluję gustu, w XVIII wieku byłabyś bardzo modna ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Daisy! Cieszę się, że post Ci się spodobał :)

      Usuń
  17. gdyby przyszło mi się przenieść do tych czasów z obecnych, to chyba bym popełniła samobójstwo - ten okres w modzie jest dla mnie koszmarem ;P
    totalny brak funkcjonalności ;P
    o wiele bardziej podoba mi się moda końca XIX wieku i początków XX ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wiele można o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że był funkcjonalny :D Moda z przełomu XIX i XX jest była zdecydowanie prostsza, ale z drugiej strony noszono wtedy gorsety tak mocno ściskające sylwetkę, że też nie mogło to być zbyt wygodne :)

      Usuń
    2. O, właśnie, gorsety z tej epoki :D Ja też wybrałabym przełom tych wieków, z odchyleniem gdzieś aż po okres pierwszej wojny, ale jak pomyślę o tej zbroi pod spodem, to od razu robi mi się słabo :D

      Usuń
    3. Ale po roku 1910 te gorsety już nie były aż tak krępujące, nie chodziło w nich już o robienie talii, ale spłaszczenie bioder. No i suknie z tego okresu są naprawdę piękne, dlatego 1910 jest właśnie jedną z moich ulubionych dekad :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger