01.06.2014

Rokoko w melancholijnych objęciach Jean'a-Antoine'a Watteau

Wraz ze śmiercią Ludwika XIV i nastaniem regencji odeszła w zapomnienie ciężka i przytłaczająca epoka baroku. Francuscy arystokraci, jak ptaki uwolnione ze złoconej klatki, wyfrunęli z ciasnego Wersalu i osiedli w swoich niewielkich pałacykach, gdzie do woli mogli używać życia - życia opartego na flircie i zabawie, pozbawionego powagi i górnolotnych uczuć, którego estetyka zyskała zalotne miano rokoka. Malarzem, który najlepiej chyba uwiecznił na swoich płótnach tę epokę przejścia jest Jean-Antoine Watteau, o którym chciałabym Wam dziś opowiedzieć. 


Jean-Antoine Watteau Weneckie święto, 1718

Jean-Antoine Watteau miał osiemnaście lat, kiedy przybył do Paryża celem studiowania malarstwa. I to chyba właśnie ten fakt bycia przybyszem z zewnątrz sprawił, że w tak błyskotliwy sposób spostrzegł zmiany, jakie zachodziły wówczas wśród francuskich wyższych sfer. Dzięki odpowiedniemu wyczuciu chwili stał się on jednak nie tylko biernym obserwatorem, ale i współtwórcą rodzącego się na jego oczach rokoka. 

Jean-Antoine Watteau Towarzystwo w parku, 1718

Chociaż największym mistrzem Watteau był Rubens, jego malarstwo pozbawione jest widocznego u niego śmiałego erotyzmu. Płótna Watteau, chociaż przepełnioną aurą miłości, pełne są jednak lirycznych niedomówień. Ludzie, zgodnie z filozofią epoki, przypominają tu jedynie aktorów zaskoczonych w trakcie odgrywania jednej ze swoich licznych ról. Żadne uczucie, żaden gest nie jest tu więc na serio, w czym najlepiej chyba uwidacznia się rokokowy duch jego obrazów - rokoko było bowiem sprzeciwem przeciw wszelkiej powadze, ludzie, chcąc uniknąć cierpienia, odrzucali wszystkie górnolotne uczucia na rzecz radosnych błahostek.
Jean-Antoine Watteau Perspektywa, 1718 

Ulubioną tematyką Watteau były rozrywki francuskiej arystokracji, tak zwane fêtes galantes. Malował ich w niezobowiązujących strojach, oddających się błogiemu lenistwu. Zgodnie z duchem rokoka ich umysły zaprzątają jedynie niekończące się rozrywki i przyjemności: spacery po ogrodzie, bale, pikniki, gdzie mogą do woli tańczyć, słuchać muzyki i flirtować. 


Jean-Antoine Watteau  Les Champs-Élysées, 1719

Jean-Antoine Watteau Towarzystwo w parku, 1721

Jedynym celem tych młodych ludzi jest  przeżycie kolejnej chwili radości i przyjemności, ucieczka od wszechogarniającej nudy. Bardzo dobrze pokazują to tytuły obrazów Watteau, jak na przykład Uciechy balu, Uciechy miłości lub po prostu Uciechy życia. 


Jean-Antoine Watteau Uciechy balu, 1717

Jean-Antoine Watteau Uciechy miłości, 1719
Jean-Antoine Watteau Uciechy życia, 1716

Watteau, zgodnie z duchem epoki, lubował się także w scenach pastoralnych, przedstawiających jednak nie prawdziwych wieśniaków, ale przebranych za nich arystokratów, z zapałem oddających się tańcom na łonie natury. 


Jean-Antoine Watteau Wiejskie uciechy, 1716

Jednym z najbardziej znanych obrazów Watteau jest Odjazd na Cyterę, który pokazuję grupę młodych ludzi przygotowujących się do odjazdu na legendarną, grecką wyspą miłości. Tak jak na innych jego obrazach, bardzo dużą rolę odgrywa tu pejzaż, którego ludzie zdają się być jedynie niewiele znaczącą częścią. Obraz ten doczekał się dwóch wersji - jedna znajduje się w Paryżu, druga w Berlinie. 


Jean-Antoine Watteau Odjazd na Cyterę, 1717 


Jean-Antoine Watteau Odjazd na Cyterę, 1718

Oprócz arystokracji, Watteau pasjonował się również światem teatru, dlatego też na jego obrazach bardzo często można zobaczyć aktorów wcielających się w postacie włoskiej commedii dell'arte. Tematyka ta również ma w sobie wiele z ducha XVIII wieku, które kazało postrzegać życie jaki teatr. To właśnie ze świata commedii dell'arte związane jest jego najbardziej znane dzieło - Pierrot, znany także jako Gilles. 


Jean-Antoine Watteau Pierrot, 1719 

Watteau malował jednak ludzi nie tylko na tle nieco odrealnionych pejzaży, ale także w określonych nazwą, istniejących naprawdę budynkach. Tak jak w przypadku jego dzieła Szyld sklepu Gersainta, na którym możemy podziwiać nie tylko XVIII-wieczne wnętrze sklepu z obrazami, ale także aktualną modę: 


Jean-Antoine Watteau Szyld sklepu Gersainta, 1721

Ale moda jest bardzo ważną częścią także i pozostałych jego obrazów, gdzie główną rolę odgrywają przede wszystkim kobiety: ubrane najczęściej w luźne, ale bardzo eleganckie robes volantes, z niskimi, przypudrowanymi fryzurami ozdobionymi czepkami lub małymi kapelusikami. W historii mody nazwisko Watteau znane jest przede wszystkim z  nazwy charakterystycznej dla sukien I połowy XVIII wieku plisy znajdującej się z tyłu sukni, idącej od linii ramion i przechodzącej w spódnicę. Chociaż powszechnie znana jest właśnie jako plisa à la Watteau, nie została ona przez niego wymyślona, a jedynie uwieczniona na licznych obrazach. 


Jean-Antoine Watteau Spotkanie na łowach, 1720 (fragment)

Tym, co jednak najbardziej rzuca się w oczy na niemal wszystkich obrazach Watteau, jest obecna na nich melancholia. Chociaż zazwyczaj zatrzymywał on w ruchu chwile beztroskie i radosne, postawy jego modeli dalekie są od beztroski i radości. Ma to swój związek z gruźlicą, na którą chorował, a która pochłonęła go w wieku 37 lat. Malując swe obrazy Watteau miał więc jak gdyby świadomość, że uwiecznia na nich jedynie ulotne chwile, których koniec wisi w powietrzu jeszcze w momencie ich trwania. Jednak, co charakterystyczne dla rokoka, nawet to poczucie zbliżającego się końca przybiera u Watteau postać jedynie delikatnego klimatu, który spowija jego obrazy jak gdyby mgłą melancholii. 


Jean-Antoine Watteau Święto wiejskie, 1721

W ostatnim czasie Watteau stał się jednym z moich ulubionych XVIII-wiecznych malarzy. Uwielbiam ich niejednoznaczność, która nie pozwala widzieć w ich bohaterach jedynie bezmyślnych i pustych arystokratów, lecz w nienachalny sposób nakierowuje myśli na zagadnienie ulotności chwili. A Wam, jak się one podobają? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

Przy pisaniu tej notki korzystałam z książek Rokoko Władysława Tomkiewicza oraz Wynalezienie wolności Jean'a Starobinskiego. 


14 komentarzy:

  1. W malarstwie XVIII w. (także u Watteau) niezmiennie zachwyca mnie pejzaż - te puszyste, pierzaste drzewa, miękkie, łagodne światło, jasne niebo... Nawet natura jest na tych obrazach bardzo rokokowa i nie może się gniewać, jak w późniejszej, romantycznej epoce :)

    Natomiast takich obrazów, jak Szyld sklepu Gersainta powinno być zdecydowanie więcej - są bezcennym źródłem wiedzy o dawnym życiu codziennym. Nawet, jeśli malarz trochę je podkolorował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci szczerze, że ja mimo wszystko odczuwam pewien respekt przed tą naturą z jego obrazów. Niby wszystko jest takie piękne i łagodne, ale ci ludzie wydają się jednak tak niesamowicie mali pod tymi drzewami, że jakoś nie potrafię nabrać do nich zaufania :D Ktoś zresztą wspomniał w jednym z opracowań, że ciekawe u Watteau jest właśnie to, że jego parkom bliżej jest do tych nieokiełznanych angielskich niż do perfekcyjnych francuskich :)

      Usuń
    2. O tak! Pejzaż Watteau tonie w tajemnicy, jest w nim coś nieokreślonego, żywego, ale zastygłego. Patrząc na jego obrazy (bardzo lubię) mam odczucia podobne do tego, gdy się chodzi po zamglonym parku czy ogrodzie i gdzieś nagle człowiek natyka się na posąg patrzący pustymi oczami przed siebie. To uczucie, że ktoś Cię obserwuje :D

      Na tych obrazach, gdzie mamy oniryczny krajobraz ludzie przechadzają się jak po scenie, drzewa i daleki widok są jak płótno dekoracji, człowiek się zastanawia co jest za nimi. To jak często ukazywał osoby widoczne tylko z tyłu, w jakiś sposób anonimowe - też kojarzy mi się z przedstawieniem, do tego z taką sytuacją, gdy widzimy scenę z daleka, nie widać rysów twarzy, ludzie są jak kukiełki. Zasłuchane w jakąś muzykę zza obrazu, która mi się kojarzy z czymś w rodzaju przechodzącego gdzieś w pobliżu orszaku leśnych nimf :D Sporo myślenia i czucia przy okazji Watteau - nie tak częsta sprawa w przypadku obrazów z tej epoki ;)

      Krótko mówiąc: poezja i tajemnica. Był wyjątkowym malarzem.

      Usuń
    3. Cieszę się, że mamy co do niego podobne odczucia! Jeśli chodzi o malarstwo rokokowe, to był chyba jednym z nielicznych, którzy dawali wówczas do myślenia. Fragonarda bardzo często nazywa się "poetą", ale do głębi i tajemniczości Watteau zdecydowanie się nie umywa :)

      Usuń
  2. Naprawdę wspaniałe są te obrazy, niby sielankowe, ale jednak jest w nich coś smutnego. Tak jak napisałaś, są niejednoznaczne i można je interpretować na wiele sposobów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podobnie je odbieramy :)

      Usuń
  3. Uwielbiam światło w jego obrazach. I te "puszyste" drzewa. Reprodukcja Les Champs Elysees nawet wisiała u mnie na ścianie przez dłuższy czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, też bym sobie chętnie powiesiła na ścianie jakaś jego reprodukcję, żeby potem wpatrywać się nią godzinami i wychwytywać coraz to nowe szczegóły i detale :)

      Usuń
  4. Piękna ezoteryka i ulotność biję od jego prac, chociać w tej dziedzinie prace Rubensa bardziej mnie urzekają. Pozdrawiam, interesujący wpis! C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobał! A to do mnie na przykład Rubens prawie w ogóle przemawia, nie przepadam za estetyką baroku :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  6. Sama idea ulotności chwili właśnie chyba najbardziej mi się w tym wszystkim podoba. My w naszych czasach też częściej powinniśmy dążyć do tego by jak najwięcej czasu poświęcać na uciechy życia a nie tylko pracę i obowiązki. Ech szkoda, że się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, ale właściwie mało kto patrzy na to w ten sposób - zazwyczaj zarzuca się naszym czasom, że myślimy za dużo o przyjemnościach. A przecież życie większości ludzi wypełnione jest własnie głównie pracą i obowiązkami :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger