20.05.2014

Tajemnicze, eleganckie, poważne. Czarne suknie z lat 1795-1820

Jakiś czas temu pokazywałam Wam galerię czerwonych sukien z lat 1795-1820 - jak mogliśmy się przekonać, był to wówczas kolor niezwykle popularny, zwłaszcza od czasów panowania Napoleona, który to nakazał arystokratkom noszenie sukien z jedwabiu. Równie często na portretach pojawia się w tamtym czasie czerń - w wielu przypadkach z pewnością była ona podyktowana żałobą, nie można jednak wykluczyć, że wiele pań po prostu lubiło na większe wyjście zakładać suknie właśnie w tym kolorze. W końcu jaki inny dodaje kobiecie tyle elegancji, tajemniczości i niewymuszonej szlachetności? 

John Hoopner Anne Garbett, lady Romilly, ok. 1800



Jeanne-Elizabeth Chaudet Madame Augustin, ok. 1795 



François Gérard Laure Guesnon de Bonneuil, 1799




Élisabeth Vigée-Lebrun Maria Ivanovna Bilibina, 1800 






Gilbert Stuart Marcia Burnes van Ness, 1800 




Gerhard von Kügelgen Maria Feodorovna, 1801 




François Gérard Mary Nisbet, hrabina Elgin, 1804 




Thomas Lawrence Panna Sidons, 1804 




Francisco de Goya Portret Doñi Antonii Zárate, 1805 






J-A-De Ingres Antonia Duvaucey de Nittis, 1807 





François Gérard Caroline Murat, 1808



Robert Lefèvre Désirée Clary, 1810 




Arthur William Devis Harriet Bull, 1810 



Louis-François Aubry Baronowa de Benoist, 1810






Andrea Appiani Hrabina Anna Maria Porro Lambertenghi Serbellon, 1811 




François Gérard Maria Walewska, 1812 




J-A-De Ingres Caroline Murat, 1814 




François Gérard Auguste Amalia Ludovica von Bayern, 1815 




René Théodore Berthon Lady Morgan, 1818 


Jak widać, na przestrzeni lat 1795-1820 panie bardzo lubiły portretować się w czerni. Myślę, że prosty krój tych sukien w połączeniu ze szlachetnym, czarnym materiałem, daje naprawdę niezwykłe połączenie. Moją niekwestionowaną faworytką jest tu madame de Bonneuil - myślę, że największy nawet dekolt nie byłby bardziej kokieteryjny, niż ten czarny, prześwitujący materiał, z którego została uszyta jej suknia. A Wam, jak podobają się czarne suknie z tych lat? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 


23 komentarze:

  1. Moją też! Ta suknia madame de Bonneuil jest najładniejsza <3 Widzę, że obie lubimy prześwitujące materiały :P I czerń, choć ja noszę ją już coraz rzadziej. Kiedyś wszystko miałam czarne, nawet bieliznę, biżuterię i ozdoby do włosów :O Ubrania poskładane w szafie rozpoznawałam po fakturze materiału :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, uwielbiam prześwity! Chyba w żadnym innym kolorze nie robią takiego wrażenia, jak w przypadku czerni :) Ach, ja cały czas uwielbiam czerń! Najbardziej lubię ubrać się cała na czarno i mieć tylko jeden kolorowy dodatek, na przykład sweterek :)

      Usuń
    2. Dołączam się do zachwytów nad suknią madame de Bonneuil.:) Zdecydowanie mój typ. Czarny kolor sam w sobie też uwielbiam, mam dużo czarnych ciuchów, tylko muszę zawsze uważać, żeby przypadkiem nie usiadł na nich Benek. Wtedy jest masakra i bez rolki do sierści się nie obejdzie. :D

      Usuń
    3. Haha, no tak, futro Benka mogłoby się dla nich okazać zabójcze :D Ale sam Benek pewnie myśli, że wszystkie Twoje czarne rzeczy są stworzone na to, żeby na nich leżeć :D

      Usuń
  2. Uwielbiam krój tych sukienek! I muszę przyznać, że w czerni podobają mi się one jeszcze bardziej jak te czerwone! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają! W ogóle bardzo mnie to zdziwiło, bo zdecydowanie więcej udało mi się znaleźć czarnych sukien z tego okresu, niż czerwonych. Myślałam, że będzie na odwrót :)

      Usuń
  3. Może i eleganckie oraz szlachetne, ale według mnie nieco... przygnębiające. Czerń to jeden z tych kolorów, które wymagają pewnej wprawy w komponowaniu z resztą stroju; jakoś za nią nie przepadam, wydaje mi się zbyt dystyngowana, nawet jeśli nie zakładana w żałobie, to i tak od razu się z nią kojarząca. Chociaż to pewnie kwestia gustu i - tak jak napisałam - umiejętności dobierania stylizacji. W końcu kobiety z obrazów wyglądają w niej pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że większość wygląda w niej naprawdę dobrze. Ale to prawda, czerń dodaje dużo powagi i od razu budzi skojarzenie z żałobą. Dlatego właściwie nie jestem w stanie określić, czy dana suknia z portretu jest żałobna, czy po prostu wieczorowa :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście suknia Bonneuil jest cudna :) W ogóle uważam, że czerń zawsze była i zawsze będzie kolorem elegancji, zatem wszystkie kreacje na pewno były widowiskowe, a panie prezentowały się w nich super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się podoba ta suknia! Myślę, że jest perfekcyjna ;)

      Usuń
  5. To ja też powiększę grono wielbicielek kreacji madame de Bonneuil :) Chociaż suknia Caroline Murat na portrecie z 1808 i suknia hrabiny Elgin też są śliczne. To połączenie czerni ze złotym haftem niesamowicie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem nimi zachwycona! Zwłaszcza suknia Caroline Murat od zawsze przykuwa moją uwagę, ogromnie podobają mi się jej hafty i połączenie ciężkiej materii sukni z lekkością białych rękawków :)

      Usuń
  6. Nie mogę się powstrzymać przed tym komentarzem, wybacz: biust pani z portretu François Gérarda tak bardzo chce być na wolności, że aż mi go żal i aż mi smutno^^

    A tak serio, to panie na obrazach wyglądają pięknie, ale obawiam się, że tego typu kroje i taka ilość materiału sprawiają, że kobieta faktycznie wygląda ponuro, jak dama z zaświatów :D Nie znaczy, że to źle. Zależy od intencji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli biust Caroline Murat? Faktycznie, wygląda on nieco niestabilnie :D To pewnie zależy od stylizacji, baronowa de Benoist faktycznie kojarzy mi się z ponurą zjawą, ale Caroline Murat na portrecie z 1808 wygląda bardzo "ludzko" i elegancko, i wcale nie ponuro :)

      Usuń
  7. Piękne te czarne suknie, ogólnie czerń to jeden z najpiękniejszych kolorów na ubranie dla mnie:)
    A przezroczystości też wydają mi się być bardzie kuszące, niż gdy widać więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobne zdanie na ten temat :)

      Usuń
  8. Żaden z tych portretów do mnie nie przemawia, ani żadna z tych sukni, ale ja to się nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu każdy ma inny gust, to normalne :)

      Usuń
  9. Nie przepadam za krojem sukien w tamtym okresie, ale czerń w połączeniu z pięknymi tkaninami i skromnymi zdobieniami naprawdę robi wrażenie.
    Baronowa de Benoist zrobiła na mnie największe wrażenie, nie strojem, a nonszalancką pozą. Jest zupełnie współczesna. Nie uważasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te suknie w wersji czarnej robią zupełnie odmiennie wrażenie od tych białych, których jest jednak najwięcej - zdecydowanie nabierają dzięki temu charakteru :) Rzeczywiście! Zazwyczaj na portretach z harfą albo się na nich gra, albo stoi obok, sprawiając wrażenie delikatności i kruchości (to przecież taki duży instrument!), a baronowa jak gdyby na siłę chciała podkreślić swoją nad nią dominację :)

      Usuń
  10. Czerń zdecydowanie dodaje tym sukniom wyrazu. No i te złote dodatki <3 Pamiętam, że kiedyś widziałam piękny portret kobiety w prześwitującej czarnej empirce, stojącej przy harfie. Nie potrafię go znaleźć ale to moja ulubiona suknia w kolorze czarnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, opis brzmi świetnie, nie ma nic lepszego niż czarna, prześwitująca suknia! Aż z ciekawości poszukam tego obrazu :)

      Usuń
    2. Znalazłam taki, czy to ten? http://image.invaluable.com/housePhotos/christies/39/161539/H0027-L06020157.jpg :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger