05.04.2014

Nie ma modnego poranka bez żakiecika w stylu polskim

Ostatnia ćwierć XVIII wieku upłynęła pod znakiem żakietów. Niezobowiązujących, wygodnych, dających nieograniczone pole do popisu dla wyobraźni. Tak jak w przypadku innych sukien, i tu możemy napotkać na niezwykle twórcze nazwy i określenia, serwowane przez podpisy na rycinach i adnotacje w pamiętnikach. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o uroczym żakieciku noszącym wdzięczną nazwę camisole à la polonaise. 


George Romney Portret dziewczyny, 1777
(ta dziewczyna najprawdopodobniej nie ma żakietu, a suknię w stylu polskim. Oba te ubiory mają jednaj identyczne staniki, więc powyższy portret może moim zdaniem posłużyć do prezentacji tak jednego, jak i drugiego. 


Mniej więcej od lat 70 XVIII wieku jednym z najpopularniejszych ubiorów było wywodzące się z mody mieszczańskiej caraco. Sztandarowe caraco było zamknięte z przodu, dopasowane z tyłu, wyraźnie odcięte w talii, ze spódnicą wierzchnią sięgającą bioder.  Jedną z jego odmian była właśnie camisole à la polonaise (nazywana również caraco à la polonaise) - żakiecik do złudzenia przypominający skróconą wersję poloneski. Luźny, otwarty z przodu, bez odcięcia w talii, z rękawami zakończonymi charakterystycznymi mankietami. Tak prezentuje się na rycinie z 1780 roku: 

Źródło obrazka.

Jego luźny krój słusznie przywodzi na myśl ubiory typu déshabillé - sądząc po tym, jak prezentowany był na rycinach, można uznać, że był on przeznaczony szczególnie do noszenia po domu, najlepiej z samego rana. 

Źródło obrazka.

Myślę, że cechą dominującą tego żakieciku jest właśnie ten charakterystyczny, luźny, nieodcinany tył, jak to widać na przykładzie poniżej ryciny z lat 80:

Źródło obrazka.

Jego przód może już bowiem budzić pewne wątpliwości. Kiedy mówimy o staniku otwartym z przodu, widzimy poły jego wierzchniej warstwy rozchodzące się w taki sposób, że widoczna staje się jego część spodnia. 

Źródło obrazka.

A jednak ryciny nazywają kaftanikiem w stylu polskim także i te żakiety, które są co prawda zamknięte z przodu, ale mają zapięcie compères i charakterystyczne, idące wzdłuż niego falbanki. 

Źródło obrazka.

Nie dzieje się tak jednak zawsze. Poniższy żakiecik, chociaż ma niemal identyczny przód, został nazwany po prostu caraco: 

Źródło obrazka.

Być może różnica między nimi, w zamyśle autora rycin, polegała właśnie na wyglądzie tyłu. W pierwszej był on luźny, w drugiej - dopasowany. Inna rzecz, że nazwy te niewątpliwie mogły być używane zamiennie, w końcu camisole à la polonaise była jedynie jedną z odmian caraco. 


Źródło obrazka.

Tego typu żakiety znamy jednak nie tylko z rycin. Do naszych czasów zachowało się wiele żakietów, które - kierując się wiadomościami zaczerpniętymi z rycin - śmiało możemy określić właśnie jako camisole à la polonaise: 


 Camisole à la polonaise, 1770-80

 Camisole à la polonaise, 1770-80


 Camisole à la polonaise,1770 

 Camisole à la polonaise,1770,

 Camisole à la polonaise,1770-80, Francja, Mussee Galliera

 Camisole à la polonaise,1770-80, Francja, Mussee Galliera

Sprawa komplikuje się, kiedy próbujemy szukać caraco en polonaise na XVIII-wiecznych obrazach. W przypadku portretów jest to niemalże niemożliwe - po kawałku stanika nie jesteśmy w stanie zgadnąć, czy była to suknia poloneska, czy jedynie żakiet w stylu polskim. Co innego, jeśli na obrazie objęta została cała suknia, najlepiej w ujęciu profilowym. Bez wątpienia camisole à la polonaise ma na sobie bohaterka tej uroczej ilustracji z 1780 roku: 


John Raphael Smith The contemplative charmer, 1780

Jak również jedna z córek madame Ledoux: 


Marguerite Gerard Madame Ledoux i jej córki, 1787 (fragment)

Być może także ma ją na sobie bohaterka poniższego obrazu Carmontelle'a: 


Louis Carrogis Carmontelle Madame la mrquise de Laage

Jak również tancerka z obrazu Schalla: 


Jean Frédéric Schall Rosalie Duthe (fragment), ok. 1780

Osobiście jestem aktualnie wielką fanką camisole à la polonaise - podoba mi się jej luźny krój i niezobowiązujący charakter. A Wam, jak się ona podoba? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

23 komentarze:

  1. Nigdy nie przepadałam za żakietami z XVIII wieku, ale ta biała camisole jest cudna! Myślę, że fajnie wyglądałby taki żakiet noszony współcześnie w towarzystwie obcisłych spodni i dużej biżuterii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją uwielbiam! Chociaż nie jestem pewna, czy aby na pewno jest to caraco a la polonaise, a nie zwykłe caraco - ale ufam Kendrze z demode, która tak określiła ją na swoim blogu :)

      Usuń
  2. Uwielbiam żakiety. Co prawda wole te z XX wieku, ale te też są urocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobają! Te z XX wieku są jakby nie patrzeć nawet odrobinę podobne :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą. Są podobne, a różnią się w większości materiałem, z którego zostały zrobione. Te z XX w. są skromniejsze. Nie były tak bardzo ozdabiane.

      Usuń
  3. Beautiful pictures! I think my favorite is the white and pink dress..Marguerite Gerard Madame Ledoux and her daughter...that dress is beautifu!!

    Blessings!
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks for your comment, Gina! I love this dress too, it's so lovely!
      Blessing!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  5. Ja tez lubie ten styl no i patriotyczny jest nie dosć ze uroczy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że te żakieciki są przeurocze :)

      Usuń
  6. Śliczny jest ten w kwiaty. :) Gdyby go trochę uwspółcześniono, spokojnie mogłabym nosić coś takiego do dżinsów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go uwielbiam! Myślę, byłby idealny w zestawieniu z czarnym topem i czarną, rozkloszowaną spódnicą! :)

      Usuń
  7. Ja nie lubię żakietów w ogóle, ale taki żakiecik mogłabym nosić, mnie też zachwyca jego "luźny krój i niezobowiązujący charakter" :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, bardzo się cieszę, że ten jednak Ci się spodobał :)

      Usuń
  8. Nie masz pojęcia, jak twój blog poszerza moje horyzonty. bez niego nie miałabym pojęcia, który to żakiet w stylu polskim ani jak nazywa się taki rodzaj wdzianka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Uno, dziękuję! Bardzo miło mi jest słyszeć, że mogę w jakikolwiek sposób "poszerzać horyzonty" :)

      Usuń
  9. Mnie się bardzo podoba, ale kobiety wówczas miały strasznie wąskie talie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W XVIII wieku wcale nie było to regułą, bo ówczesne gorsety nie miały za zadania tworzyć "talii osy", tylko stożek, więc cały tułów był jak gdyby spłaszczony i wydłużony :) Inna rzecz, że obrazy strasznie kłamią :D

      Usuń
  10. Uwielbiam klimat Twojego bloga. Jestem zauroczona wszystkim co tu umieszczasz. Dobrze być retro! :-) Pozwolisz, że zostanę u Ciebie na dłużej.

    Zapraszam serdecznie do siebie.

    breakforcake.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa! Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz! :)

      Usuń
  11. Na rycinach niezbyt mi się podobają, kojarzą mi się raczej z koszulą nocną niż z żakiecikiem. Ale te na manekinach wyglądają już ładnie, szczególnie ten pierwszy w kwiaty. Sama bym chętnie taki założyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako że z reguły był to ubiór poranny, skojarzenie z koszulą jest chyba jak najbardziej słuszne :D Ach, ten w kwiaty to też zdecydowanie ulubiony! :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger