22.04.2014

Co kryła garderoba Damy Kameliowej

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze, kiedy czytam jakąś powieść rozgrywającą się w poprzednich wiekach, staram się za wszelką cenę rozpracować ubiory głównej bohaterki. Z zawartych w książce opisów próbuję odwzorować jej suknie, dodatki, fryzury. Ostatnio moją uwagę zajmuje przede wszystkich garderoba Małgorzaty Gautier, głównej bohaterki Damy Kameliowej Alexandra Dumasa syna. Ku mojemu wielkiemu smutkowi, opisy jej ubiorów są w niej niezwykle lakoniczne. Jeśli jednak jesteście ciekawi, co udało mi się ustalić na ich podstawie, zapraszam do dalszego czytania. 

Jeśli chodzi o samą fabułę Damy kameliowej, to nie jest ona zbyt skomplikowana: młody Armand Duval, chłopiec z dobrego domu, zakochuje się z jednej z najsłynniejszych kurtyzan Paryża, chorej na gruźlicę Małgorzacie Gautier. Akcja utworu rozgrywa się przede wszystkim w roku 1846, ale niektóre sceny umiejscowione zostały także kilka lat wcześniej. Francja była wówczas monarchią konstytucyjną, dziś znaną przede wszystkim jako monarchia lipcowa. W modzie wiało nudą: jako że królowa Maria Amelia, dość już wówczas wiekowa, nie miała aspiracji na bycie dyktatorką mody, funkcję tę przejęła rosnąca w siłę burżuazja. Po szaleństwach lat 20 i 30 nastąpił czas uspokojenia: kobieta, wedle mieszczańskiego gustu, miała być przede wszystkim skromna. I to nie tylko w ubiorze dziennym, ale i balowym. Kwintesencję mody z tamtego okresu idealnie oddaje ubiór sióstr z poniższego obrazu: suknia z obcisłym stanikiem i niewielkim dekoltem, dość obszerna spódnica i kaszmirowy szal zarzucony na ramiona. Jako dodatek - bransoletka w formie grubego łańcucha. I najmniej twarzowa fryzura świata: z przedziałkiem na środku głowy i włosami zachodzącymi na uszy, spiętymi w niski kok. 

Theodore Chasseriau Dwie siostry, 1843
Ale Małgorzata Gautier nie była panienką z dobrego domu i z pewnością za nic miała mieszczańskie gusta. Była bogata, utrzymywali ją książęta i hrabiowie. Uwielbiała luksus i otaczała się jedynie pięknymi i drogimi przedmiotami. Chciała być modna, ale jak kurtyzana mogła odnaleźć się w modzie, która propagowała skromność i prostotę? Przyjrzyjmy się kilku rycinom z 1847 roku, przedstawiającym suknie dzienne:


Anglia, 1847
Francja, 1847

Anglia, 1847

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że takie proste, pozbawione dekoltu suknie nie mogłyby spodobać się kurtyzanie. A jednak w powieści możemy przeczytać, że Małgorzatę na tle innych kobiet lekkich obyczajów wyróżniała właśnie prostota stroju. W jednym z fragmentów możemy przeczytać taki oto ogólny opis:
Inaczej było z Małgorzatą. Na Pola Elizejskie przybywała zawsze sama, głęboko skryta w swoim powozie, zimą otulona w wielki szal z kaszmiru, latem ubrana w dość skromne suknie. I chociaż na swym ulubionym szlaku spacerowym spotykała wielu znajomych, kiedy przypadkiem uśmiechała się do nich, uśmiech ten dostrzegali jedynie oni – tak uśmiechać się mogła tylko księżna.
I dalej: 
Wysoka, szczupła ponad miarę, posiadała w dużym stopniu sztukę skrywania ten nadmiernej łaskawości natury przez proste ułożenie noszonych strojów. Jej kaszmirowy szal, którego jeden koniec dotykał ziemi, pozwalał widzieć po obu stronach szerokie falbany jedwabnej sukni; pękata mufka, którą przyciskała do piersi, kryła jej ręce, a górna część sukni była tak zręcznie zmarszczona, że najbardziej wybredne oko nie mogło nic zarzucić linii ramion. 
W innym zaś miejscu możemy przeczytać dokładny opis jednej z jej stylizacji: 
 Po raz pierwszy zobaczyłem ją na placu Giełdy przed drzwiami Susse’a. Zatrzymał się tu otwarty powóz i wysiadła zeń kobieta w bieli (…) Była bardzo elegancka: miała na sobie muślinową suknię z falbanami, szal kaszmirowy w kratę, haftowany na obu końcach w kwiaty i przetykany złotem, słomkowy kapelusz i bransoletkę na ręce – gruby złoty łańcuch, według ówczesnej mody. 

Co wynika nam z tych trzech fragmentów? Przede wszystkim to, że Małgorzata Gautier na co dzień wybierała skromne suknie, marszczone przy dekolcie (co może oznaczać, że były one jednak odrobinę chociaż wydekoltowane), o falbaniastych spódnicach. Dumas wyraźnie zaznacza, że suknie jej były białe. I chociaż nam kolor biały kojarzy się przede wszystkim z niewinnością, w XIX wieku, w ubiorze dziennym, sugerował on raczej zbytek. Białe suknie szybko szarzeją, łatwiej się brudzą - na noszenie takich sukien na co dzień mogły sobie pozwolić najprawdopodobniej jedynie naprawdę wielkie damy. Poniżej - białe suknie z roku 1841: 

August Heinrich Schioett Dwie młode dziewczyny, 1841

Białe suknie z 1845: 

Suknia z muślinu, 1845, FIDM

Suknia dzienna, 1845, Powerhouse Musem

 I z 1847: 

Petr Sokolov Księżniczka Galitzine, 1847

Joseph-Desire Court Portret młodej kobiety, 1847

Podczas pobytu na wsi Małgorzata także nosiła białe suknie, w komplecie z wielkim, słomkowym kapeluszem. Opis ten nieodmiennie przywodzi mi na myśl poniższy obraz. I chociaż tak wydekoltowana suknia tej kobiety, jak jej bransoletka z pereł kojarzą się raczej z modą balową, trzymany przez nią kapelusz jest już typowo wiejski. Taki uroczy misz-masz (może Małgorzata też lubiła misz-masz, kto wie?). 


Alexey Tyranov Nieznana kobieta, 1841
W jednej z ostatnich scen natomiast Małgorzata przybywa do Armanda w czarnej sukni. Zaznacza on to jak gdyby ze zdziwieniem, co może sugerować, że nigdy jej w tym kolorze nie widział. Była to już późna jesień i myślę, że krój ten sukni mógł wyglądać mniej więcej tak (mniej więcej, bo jest to jednak suknia angielska): 


Suknia dzienna, Anglia 1845, KCI

Udało mi się też znaleźć dwie ryciny, na których przedstawione zostały czarne suknie kolejno z 1848 i 1849 roku (nie wiem niestety, z jakiego pochodzą kraju):


Źródło obrazka.

Źródło obrazka.

W Damie kameliowej wiele scen rozgrywa się w teatrze, gdzie kobiety mogły sobie pozwolić na zdecydowanie odważniejszy ubiór. Niestety, Dumas poskąpił nam opisów wieczorowych sukien Małgorzaty, wiemy jedynie, że do teatru nosiła woalkę, ale to z pewnością było wówczas normą. W modzie wieczorowej lat 40 modne były trzy rodzaje dekoltów, wszystkie przedstawione na poniższym obrazie (jest on co prawda angielski, ale w modzie francuskiej wyglądały one identycznie):


George Barthon Trzy siostry Robinson, 1846
Pierwsza z sióstr nosi ciemną suknię z prostym, półokrągłym dekoltem. Druga ma dekolt ułożony w plisy, tzw, bertę, dekolt trzeciej ozdobiony jest zaś koronkową falbaną. Który z nich wybierała Małgorzata? Na ilustracji z epoki przedstawiono ją w sukni z falbaną: 


Źródło obrazka.
Bardzo podobną do tej, którą ma na obrazie z 1848 roku panna Cabamus: 


Theodore Chasseriau Panna Cabamus, 1848
Na portrecie przedstawiającym Marie Duplessis - kurtyzanę, która była pierwowzorem Damy Kameliowej - ma ona jednak na sobie suknię z bertą. W całości mogła ona wyglądać tak, jak ta z francuskiej ryciny z 1846 roku:


Źródło obrazka.
A w jakim kolorze Małgorzata pokazywała się w teatrze i na przyjęciach? Jako zwolenniczka bieli, być może wybierała ją także na większe okazje. W tym przypadku w teatrze można ją byłoby zobaczyć Małgorzatę ubraną mniej więcej tak: 


Benoit Hermogaste Molin Maria Adelajda Habsburg-Lotaryńska, 1848
Ale Małgorzata Gautier z pewnością miała świadomość, że nosząc jedynie białe suknie, szybko stałaby się monotematyczna i po prostu nudna. Być może więc od czasu do czasu pokazywała się w teatrze w sukni w kolorze ciemnego różu, takiej, jaką możemy podziwiać na poniższym portrecie z 1846 roku:  


Franz-Xavier Winterhalter Księżna d'Aumale, 1846
Niestety, Dumas w okrucieństwie swoim poskąpił nam dokładniejszych opisów wieczorowych sukien Małgorzaty. W jednej ze scen wspomniał natomiast o płaszczu i kapeluszu: 
Zdjęła kapelusz i aksamitny płaszcz i rzuciła je na łóżko, po czym osunęła się na wielki fotel stojący koło kominka, w którym ogień palił się do początku lata. 
 Płaszcz Małgorzaty wyglądał z pewnością tak, jak ten zaprezentowany na rycinie z 1846 roku: 


Źródło obrazka.
Jeśli zaś chodzi o nakrycia głowy, to w latach 40 najmodniejsze były przylegające do głowy budki i Małgorzata, chcąc być modną, zdecydowanie nie mogła się bez nich obyć. 


Źródło obrazka.

Źródło obrazka.
A co z samą fryzurą? W tym przypadku Dumas nie poskąpił nam na szczęście dokładnego opisu. Niestety, wychodzi z niego na to, że Małgorzata czesała się właśnie w tę najmniej twarzową fryzurę świata z przedziałkiem na środku głowy: 
Włosy czarne jak dżet, sfalowane, rozbiegały się znad czoła dwoma szerokimi pasmami i łączyły w tyle głowy, odsłaniając koniuszki uszu, zdobnych w diamenty wartości czterech do pięciu tysięcy franków każdy. 

Dokładnie taką, jaką można zobaczyć na akwareli przedstawiającej Marie Duplessis w teatrze: 


Camille Roqueplan Marie Duplessis

I to już wszystko, jeśli chodzi o moją interpretację sukien i stylu Damy Kameliowej. Z pewnością nie jest ona idealna, ale myślę, że Dumas, pisząc o Małgorzacie, wyobrażał ją sobie w podobnych sukniach. Jestem bardzo ciekawa, co o tym myślicie. A może Wy wyobrażacie sobie Damę Kameliową zupełnie inaczej? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

43 komentarze:

  1. Czytałam "Damę Kameliową" w wakacje dwa lata temu. Książka sama w sobie nie wzbudziła we mnie jakichś wielkich emocji, ale podobnie jak Ty zwróciłam uwagę na opisy strojów Małgorzaty. Wspaniale to wszystko opracowałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję Ci bardzo! Pierwszy raz w życiu pisałam coś o latach 40 XIX wieku, więc byłam trochę niepewna, czy coś z tego wyjdzie :D Ale cieszę się, że notka Ci się spodobała!

      Usuń
  2. Nie. No nie. Ja za żadne skarby nie potrafię pogodzić się z faktem że akcja nie dzieje się jakoś 20-30 lat później. Jakoś uznałam gdy czytałam ją po raz pierwszy że Małgorzata nosiła turniury i od tamtej pory nie jestem w stanie tego zmienić. Za to Anna Karenina do końca świata będzie chodziła w krynolinach (pewnie dlatego tak podobały mi się kostiumy w najnowszym filmie;)). Cóż zrobić...

    Swoją drogą - suknia Księżna d'Aumale jest niesamowita. Prawie że ją chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, za to dla mnie Wichrowe Wzgórza to całe życie była połowa XIX wieku. Jak się dowiedziałam, że to XVIII wiek, prawie że spadłam z krzesła :D Też uwielbiam tę suknię i nie tyle prawie, ile na pewno ją chcę :D

      Usuń
  3. Świetny post! Wszystkie sukienki są ładne (serio, nawet ta fryzura mi się podoba), choć ja chyba do końca życia będę sobie wyobrażała Małgorzatę tak, jak przedstawiła ją Letestu w balecie :)
    A co sądzisz o samej książce? Bo mnie jakoś nie porwała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też Małgorzata to Letestu i tyle. I jej sukienki - Małgorzata po prostu nie mogła mieć innych :D Ale jednak byłam bardzo ciekawa, jak one mogły wyglądać w rzeczywistości. Na początku, jak zaczęłam oglądać ryciny z lat 40, wydały mi się okropne, ale przy n-tej zaczęły mi się nawet podobać :D Ach, książkę pierwszy raz czytałam jakieś dwa lata temu i faktycznie wydała mi się taka sobie. Ale jak przeczytałam ją kilka dni temu, to autentycznie mną wstrząsnęła. Chyba się robię sentymentalna na starość :D

      Usuń
    2. Jaką starość?! :D Tak czasem bywa, że jak się wraca do jakiejś średniej książki, podczas drugiego czytania okazuje się ona wyjątkowa :)

      Usuń
    3. Albo na odwrót! I to jest chyba dużo gorsze - jak pierwszy książka Cię zachwyca, a potem stwierdzasz, że to jednak zwykły chłam :D

      Usuń
  4. Niestety nie miałam okazji poznać Damy Kameliowej, ale kiedy już zabiorę się za lekturę, będę miała na uwadze ubiory głównej bohaterki :) jestem pod wrażeniem, że zebrałaś tyle świetnych materiałów do tej notki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że tak uważasz! Osobiście mam do nich trochę zastrzeżeń - niestety nie udało mi się znaleźć odpowiednich obrazów z Francji, więc przeważają te angielskie. No a wiadomo, że stroje noszone w obu tych krajach, chcąc nie chcąc, musiały się odrobinę różnić :)

      Usuń
  5. Mnie u tej bohaterki i tak najbardziej fascynowała ta historia z kwiatami - białymi, a "czasami" czerwonymi. Nie tylko mnie w książce Lodge'a bohaterka też była pod wrażeniem...

    A poza tym to fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach tak, te kwiaty były bardzo intrygujące :D Ja przede wszystkim zastanawiam się, czy ona je dopasowywała kolorem do noszonej sukni. Bo jednak czerwone kamelie wykluczałyby na przykład różowe suknie :)

      Usuń
    2. Mnie wyszło (i bohaterce Lodge'a), że ona je do czego innego dopasowywała. Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, według jakiego klucza je nosiła... Kiedy mi to przyszło do głowy, to pomyślałam, że "bez przesady", ale gdy o tym przeczytałam to... no byłam pod wrażeniem, bo to mi się dosyć... szczere i otwarte wydało.

      Usuń
    3. Tak, zauważyłam! I od razu wydało mi się, że to rozwiązanie genialne w swej prostocie. W końcu żadna kurtyzana nie mogła pracować cały miesiąc, a po co za każdym razem bawić się w jakieś pokrętne tłumaczenia, dlaczego tego dnia akurat nie... a tak klient od razu widział czerwoną różę i wszystko było jasne :) A Lodge'a w ogóle nie znam, kto to? :)

      Usuń
  6. Książka średnio mi się podobała, ale suknie, które znalazłaś są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobały! Lata 40 jednak mają coś w sobie :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tej książce. Białe sukienki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, naprawdę nie słyszałaś? Koniecznie musisz przeczytać, jestem bardzo ciekawa, jakby Ci się spodobała :) Widzę, że też masz słabość do białych sukien :D

      Usuń
    2. Tak do białych sukienek mam słabość. A co do książki to muszę poszukać. Może uda mi się znaleźć e-booka :)

      Usuń
    3. Rzeczywiście, ta, której zdjęcie mi wysłałaś, też była biała! No bo białe są najlepsze i tyle :D A właśnie, jak prace nad Twoją nową suknią? :)

      Usuń
    4. e-book (darmowy) jest do ściągnięcia tutaj: http://www.bookini.pl/index.php?t=ebooks&author=Dumas%20Aleksander%20%28syn%29

      Usuń
    5. Dorfi dziękuję:)

      Gabrielle jakoś powoli posuwa się wszystko do przodu. Obecnie ze względu na święta jest mała przerwa. Krawcowa w pierwszej kolejności próbuje uszyć coś ze starego prześcieradła, by zobaczyć jak do tego podejść. A sukienka ku mojemu niezadowoleniu najprawdopodobniej nie będzie biała tylko bordowa. Podobno materiały w takim kolorze łatwiej się szyje. No i z tego powodu zastanawiam się nad zmianą projektu na jedną z sukien Keire Knightley z Anny Kareniny. Właśnie w tym kolorze.

      Usuń
    6. Jejku, Zazo, ależ to brzmi strasznie! Bordowa zamiast białej? No jak to, przecież krawcowa ma na pewno duże doświadczenia z sukniami ślubnymi, a one zazwyczaj są białe. Dziwne wytłumaczenie :/ Ale ta bordowa suknia Keiry też jest przepiękna, z tym, że wydaje się dużo bardziej skomplikowana do uszycia. Może jednak jakoś uda Ci się przekonać krawcową? Albo znaleźć taką, dla której biel nie stanowi problemu? :)

      Usuń
    7. Suknie ślubne szyła krawcowa, o której myślałam na początku. Jednak chciała policzyć sobie za nią tyle co za suknie ślubną. Minimum 1200 zł. Więc zrezygnowałam. A pani, która teraz ma mi ją uszyć jest amatorską krawcową. To jej pierwszy tak duży projekt. Mam nadzieję, że jednak będzie biała. Próbuję to u niej wytargować.

      Usuń
    8. O nie! To rzeczywiście bardzo dużo pieniędzy, przecież ta suknia, w gruncie rzeczy, wcale nie jest aż tak skomplikowana... trzymam kciuki, żeby udało Ci się ją jednak przekonać na białą! Ta suknia naprawdę pasowałaby do Ciebie i Twojej delikatnej urody :)

      Usuń
  8. Świetny post, porównam go do portretu księżnej d'Aumale, którego wcześniej nie znałam, ale zauroczyła mnie ta różowa suknia i fryzura. ,,Damę Kameliową" czytałam i przyznam, że również wydała mi się średnia, ale z czasem z tego, że ,,Traviata" jest moją ulubioną operą, nabrałam do niej wielkiego sentymentu. Nawiasem: widziałaś ,,Traviatę" jako film Zefirelliego? Violetta ma śliczne suknie i jednak dla mnie Małgorzata na zawsze zostanie taka. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja nigdy nie oglądałam "Traviaty"? Ani w operze, ani w telewizji. Jakoś tak nigdy nie było mi po drodze z operą, zupełnie nie potrafię się do niej przekonać :) O wiele bardziej podoba mi się balet, dlatego dla mnie "Dama kameliowa" to już zawsze będzie tylko balet Neumeiera :) Ale skoro polecasz, na pewno obejrzę ten film, jestem bardzo ciekawa tych sukien! :)

      Usuń
  9. Najbardziej podoba mi się suknia d'Aumale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, mi również, jest przepiękna! :)

      Usuń
  10. Gdyby tylko Dumas był kobietą... No ale nie wymagajmy od mężczyzny zbyt wiele w kwestii opisów strojów :) Choć przyznaję, że są i w tej dziedzinie chlubne wyjątki.
    Masz niesamowitą wiedzę z dziedziny historii mody! Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na mężczyznę to chyba i tak się popisał - w jednym z fragmentów opisywał gipiurowy szlafrok :D Ale właśnie tak się zastanawiam, czy te wszystkie suknie, które jego zdaniem były białe, nie były w rzeczywistości po prostu jasno-różowe, albo jasno-niebieskie... :)
      Ach, dziękuję Ci bardzo! Jak dla wciąż pozostawia ona wiele do życzenia, ale bardzo się cieszę, że tak uważasz! :)

      Usuń
  11. Ojeej, lata 40.! Chyba przejrzę ten post jeszcze raz, na spokojnie, i dokładnie przestudiuję każdą wstawioną przez ciebie ilustrację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, sama bym się tego nigdy nie spodziewała, ale ostatnio bardzo się zadomowiłam w tym dziesięcioleciu :)

      Usuń
  12. Nie przepadam za książkami, których akcje dzieją się tak dawno. Wolę współczesną literaturę, ale suknie naprawdę są piękne i szkoda, że w dzisiejszych czasach nikt się tak nie ubiera :(
    Widać, że się nieźle napracowałaś nad tym postem i muszę przyznać, że nie na marne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo tego żałuję! Ale cieszę się, że od czasu do czasu jednak można sobie takie ponosić, chociażby do zdjęć :)
      Bardzo Ci dziękuję! Rzeczywiście, spędziłam nad nim bardzo dużo czasu :)

      Usuń
  13. Oj, przepadłaś w "Damie Kameliowej" :D
    Mi najbardziej podobała się różowa suknia z obrazu Franz-Xavier Winterhalter "Księżna d'Aumale".
    Piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, przepadłam! A nie wiem, czy poznajesz, ale suknia księżnej d'Aumale to bliźniaczka tej wieczorowej, którą Ci wysłałam! :)

      Usuń
    2. Oj, ja niestety jestem laikiem i kompletnie nie rozróżniam tych sukien :D Ale już sam wątek "Damy Kameliowej" zasugerował mi, że chodzi o te suknie, które mi podesłałaś ;)

      Usuń
  14. Wspaniałe są te suknie, chociaż fryzury... Uff... Staje mi przed oczami piesek spaniel. Książkę czytałam dawno, też jakoś specjalnie mnie nie powaliła. Za to mile wspominam czarno-biały film z Gretą Garbo, oglądałam go jako dziewczynka i zrobił na mnie wrażenie. :) Świetny post, tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Ja właśnie dopiero niedawno dowiedziałam się o tym filmie z Gretą, ale już zdążyły spodobać mi się w nim suknie :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger