29.03.2014

"Przywitałam cię pocałunkiem, najprościej. Panie mój, bądź miłościw mojej miłości..."

O ile literatura i filmy wypełnione są pocałunkami niemal po brzegi, o tyle w malarstwie, sądząc po ilości tego typu obrazów, jest to motyw mało popularny. Być może wynika to z faktu, że namalowanie całujących się ludzi w sposób odpowiednio przekonujący i estetyczny jest dla artysty nie lada wyzwaniem. Na szczęście zachowało się wiele dzieł, które udowadniają, że jest to jak najbardziej możliwe! Dziś chciałabym zaprosić Was do obejrzenia moich ulubionych obrazów, w których główną rolę odgrywają pocałunki. 

John William Waterhouse Przebudzenie Adonisa, 1899 (fragment)

10. Joseph Caraud Poranny spacer


Po tym, jak pastwiłam się nad Caraud w jednym z ostatnich postów, być może nie powinnam teraz umieszczać jego obrazu jako ulubionego. Cóż poradzę, skoro do tego jednego właśnie mam niesamowitą słabość! I chociaż Caraud po raz kolejny zachwiał czasoprzestrzeń i tylko rysy twarzy Marii Antoniny przypominają nam, że akcja tego tworu dzieje się w XVIII wieku, to gesty znajdujących się n nich postaci ujmują swoją naturalnością. Jest kiczowato, jest sentymentalnie. Ale to naprawdę uroczy obraz! 

9. Francesco Hayez Pocałunek, 1859 


Pocałunek Hayeza należy chyba do najbardziej znanych obrazów o tematyce średniowiecznej. Widzimy tu parę młodych ludzi stojących w przedsionku, splecionych ze sobą w gwałtownym, pełnym uczucia uścisku. Nie ma tu jednak mowy o sentymentalizmie - przez obraz przenika niezwykły niepokój, podkreślony przez rysujący się w oddali cień zbliżającego się mężczyzny. Kim są ci ludzie? Jakie wydarzenia miały miejsce wcześniej? Co wydarzy się za chwilę? Magia tego dzieła polega także i na tym, że każdy, widząc go, dostrzeże w nim zupełnie inną historię. 

8. Adolphe-William Bouguereau Eros i Psyche


Także i mistrz wszech-kiczu zdecydowanie nie mógł odmówić sobie popełnienia jakiegoś małego, malarskiego pocałunku. Wybrał w tym celu dość popularną scenę, w której Eros pocałunkiem budzi do życia śpiącą Psyche. I chociaż nie do końca jestem w stanie zrozumieć, dlaczego na tym obrazie robi to jak gdyby w biegu, to jednak bardzo podoba mi się ułożenie ciała Psyche i  usypane wkoło niej kwiaty. Tego jednak, kto poczuł się zniesmaczony tym zniewalającym kiczem, pragnę zapewnić, że jak na zdolności kiczotwórcze tego malarza, to jest on nadzwyczaj zjadliwy. Wystarczy porównać go z jego innymi obrazami pod tym samym tytułem. 

7. Pietro Longhi Szlachcic całujący rękę damy, 1746


Pietro Longhi to niekwestionowany mistrz w budowaniu niepokojącego nastroju. Nie ma tu ani żartu, ani kokieterii, jest za to tajemnicza scena pełna trudnych do uchwycenia emocji. Przedstawieni tu ludzie przypominają raczej marionetki - ich gesty są sztuczne i pełne teatralności, co sprawia, że samo odgadnięcie będących między nimirelacji staje się niemożliwe. 

6. François Gerard Eros i Psyche, 1798


Uwielbiam spokój, który bije z tego z obrazu. Eros obejmuje i całuje Psyche w sposób niezwykle pewny siebie - wie, że ona już zawsze należeć będzie tylko do niego. Psyche wydaje się natomiast zdziwiona, jak gdyby nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje. W całym tym obrazie największe wrażenie robi na mnie sposób, w jaki Gerard odmalował spowijającą jej ciało materię (która chwilę wcześniej stanowiła z pewnością sukienkę). 

5. Henryk Siemiradzki Za przykładem bogów, 1899


Ten obraz zachwyca mnie niezmiennie od lat. Miejsce, w którym znajdują się kochankowie, to prawdziwa arkadia: jest tu ocieniony las, czyste jezioro, marmurowe rzeźby i piękne lilie. W tak sielskiej scenerii nawet fakt, że kochankowie nie do końca przystają do siebie epokami (sądząc po ubiorach, dzieli ich co najmniej trzysta lat różnicy), przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. 

4. Gustav Klimt Pocałunek, 1907-8


Nie ma chyba bardziej znanego obrazu przedstawiającego moment pocałunku. Jest to jedno z tych dzieł, które nie zawsze da się skomentować, ale przy których nie da się przejść obojętnie. I ja także ze wstydem muszę przyznać, że nie potrafię o nim powiedzieć nic ponad to, że jest zachwycający. 

3. Ford Madox Brown Romeo i Julia, 1870


Malowanie obrazu przedstawiającego Romea i Julię niebezpiecznie wiąże się z ryzykiem popadnięcia w sentymentalizm, banał i nadmierną egzaltację, ale Brown w mistrzowski sposób uniknął całej tej podłej trójki. Gesty bohaterów są bardzo dynamiczne i przepełnione pasją, lgną oni do siebie z całą mocą, jak gdyby przeczuwali, że są to nie tylko ich pierwsze, ale i jednocześnie ostatnie czułości. Dynamizm sceny potęgują użyte przez malarza żywe, ciepłe kolory, co nadaje mu jeszcze większej siły przyciągania. 

2. Agnolo Bronzino Alegoria czasu i miłości, 1545


Z reguły nie przepadam za obrazami noszącymi w tytule słowo alegoria, ale ten ma w sobie coś zdecydowanie magnetycznemu, co sprawia, że nie można tak łatwo oderwać od niego wzroku. Na pierwszym planie widzimy całujących się Afrodytę i Erosa - dość niecodzienny widok, zważywszy na fakt, że mitologia przedstawia ich jako matkę i syna. Za nimi zaś znajdują się Rozkosz, Zdrada, Cierpienie, Zapomnienie i Czas. Chaos i przejmujące rysy twarzy postaci przypominają, że rozkosze miłości nieodłącznie niosą za sobą ryzyko bólu i cierpienia.   

1. Jean-Honoré Fragonard Skradziony pocałunek, 1780


Ta z pozoru prosta scena pokazuje młodą dziewczynę, która, zostawiwszy na chwilę siedzących w salonie gości, zostaje zaskoczona w znajdującym się obok pokoju przez swojego kochanka. Ten chwyta ją za rękę, być może za chwilę pociągnie za sobą do sypialni i tyle goście będą mieli ze swojej gospodyni. Gorzej, jeśli gospodyni jest mężatką, a zaniepokojony mąż pójdzie jej szukać. Jak widzimy, młoda dziewczyna stoi przed poważnym dylematem, a choć delikatną rączką próbuje odepchnąć kochanka, całym ciałem nachyla się ku niemu. Obraz ten fascynuje swoim intymnym charakterem, sprawia, że oglądający go staje się jednocześnie podglądaczem... no dobra, przyznaję, najbardziej na tym obrazie podoba mi się ta piękna suknia w stylu tureckim. 

Jak Wam się podobały wybrane przeze mnie pocałunkowe obrazy? A może jakieś inne ulubione? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

W tytule wykorzystałam fragment wiersza Haliny Poświatowskiej Powlokłam lakierem paznokcie. 

32 komentarze:

  1. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że na obrazach rzadko można spotkać moment pocałunki. I tak teraz sobie myśląc dochodzę do wniosku, że to prawda. Ze wszystkich obrazów tu pokazanych kojarzę tylko Pocałunek Gustava Klimta. Pamiętam, że znajdował się w podręczniku od języka polskiego w podstawówce i nie mogłam go rozgryźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Pocałunek" jest chyba najbardziej znany, a przy tym najtrudniejszy w odbiorze - jak cały zresztą Klimt :)

      Usuń
  2. Skradziony pocałunek jest przepiękny - nie wiem, czy określę to fachowo, ale tak dużo w nim... dynamiki :)
    A tak na marginesie: czy tylko ja widzę na tych obrazach (10 i 7) dwa charty? Może czworonożni towarzysze dam to jakaś inspiracja do kolejnego wpisu?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy to w ogóle bardzo częsty towarzysz kobiet na XVIII-wiecznych obrazach :) Maria Tamara wspomniała w jednym z komentarzy, że były symbolem rozwiązłego trybu życia, ale ja słyszałam też, że symbolizowały przyjaźń i przywiązanie. Z pewnością niosły za sobą wiele znaczeń, w zależności od obrazu :)

      Usuń
  3. Może jeszcze to? :)
    https://www.google.pl/search?q=obraz+kochankowie&client=opera&hs=ckt&channel=suggest&biw=1366&bih=645&tbm=isch&imgil=HNb988Vkmse_hM%253A%253Bhttps%253A%252F%252Fencrypted-tbn1.gstatic.com%252Fimages%253Fq%253Dtbn%253AANd9GcTrfBX-zhmGoUm5bKNUrNILKwvXvBA6jlLy1rokt0w3wuS2By0HWw%253B949%253B694%253BwqH2nAb1_6jMYM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.swiatobrazu.pl%25252Frene-magritte-z-aparatem-arcydziela-sztuki-w-obiektywie-24194.html&source=iu&usg=__HIAIIXjicmaovbTdnXU9h5lWqF8%3D&sa=X&ei=xbc2U9SWIeed7Qal-4GgDQ&ved=0CC4Q9QEwAA#facrc=_&imgrc=HNb988Vkmse_hM%253A%3Bdw2tf64LW7IuyM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.swiatobrazu.pl%252Fzdjecie%252Fartykuly%252F258704%252Frene-magritte-kochankowie.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.swiatobrazu.pl%252Fmobile%252Frene-magritte-z-aparatem-arcydziela-sztuki-w-obiektywie-24194.html%3B949%3B694

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, zupełnie o nim zapomniałam! :)

      Usuń
  4. Eros i Psyche Gerarda <3
    A moim ulubionym pocałunkiem w sztuce jest chyba rzežba Canovy pod tym samym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, moim też, zdecydowanie! Pamiętam, jak oglądałam go na żywo w Luwrze... właściwie całą moją wizytę tam najchętniej sprowadziłabym jedynie do przyglądania się tej rzeźbie :)

      Usuń
  5. Mnie zawsze podobał się ten obraz, którego autorem jest Francesco Hayez (i w sumie tylko jego kojarzę, no i wspaniałego Klimta). Piękne zestawienie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Lukrecjo! Zgadzam się, obraz Hayeza ma w sobie coś magicznego :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy post!
    Rzeczywiście, pocałunek nie był częstym motywem w sztuce, ale nie jest to też temat łatwy. W obrazach przedstawiających kochanków, pododba mi się to, w jaki sposób malarze ukazali subtelnosć i intymność tego momentu oraz namiętność (np. na obrazie Hayeza czy Fragonarda... Cudowne! Uwielbiam je! *.*)
    Z dzieł, których tematem jest pocałunek, bardzo lubię,,Miłość" Gustawa Klimta ( http://i.pinger.pl/pgr448/2a20578800231bca4c803857 ) i "Sonatę Kreutzera" Rene Prineta ( http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e8/Prinet_-_Kreutzer_Sonata_.jpg/422px-Prinet_-_Kreutzer_Sonata_.jpg )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sonata Kreutzera" mnie zachwyciła! Ten dynamizm, emocje... cudowny! :)

      Usuń
  7. Ależ całuśny post - czytałam i oglądałam z uśmiechem ..nigdy nie zwracałam uwagi na obrazowe pocałunki..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał! :)

      Usuń
  8. Oh, nieee, tylko nie Klimt :D Całuśny post! Bronzino przedziwny, jak sądzę Eros to tak z przyzwyczajenia mamusię cmokał ;) Gerard za to przepiękny, niesamowicie harmonijny, kojący, chociaż w sumie brak w nim intymności. Coś dla smakosza, a nie pochłaniacza sztuki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś nie lubiła Klimta? :D Bronzino po prostu zafascynował mnie tą swoją dziwnością. Chyba nigdy wcześniej nie widziałam obrazu, na którym to Eros, a nie Ares, całowałby Afrodytę :)

      Usuń
    2. Na histerii sztuki każdy miał swojego arcywroga ;) Moim był Klimt :D Jego twórczość, bo jako człowiek - ciekawa persona, jako artysta - ciekawa koncepcja sztuki, tylko ta twórczość, eh...:D Współczesność nieszczególnie się z nim obchodzi - a to na okładkę zeszyciku, a to na kubeczek, nie podoba mi się to i przez to jeszcze bardziej chyba nie trawię jego obrazów, chociaż ze dwa czy trzy nawet mi się podobają ;)

      Bronzino jest niezwykłym twórcą. Jego wyrafinowanie splata się z tajemnicą, a surowość często ze zmysłowością. Poza tym postaci ukazuje jakoś tak, że przychodzi do głowy rzeźba, a z drugiej strony czasami ciężko sobie je wyobrazić poza płaszczyzną, w końcu to manieryzm i naprawdę szalone manewry proporcji i sylwetek. Ten obraz jest strasznie "pokawałkowany", Eros/Kupidyn wyczynia takie wygibasy i ma takie pośladki prosto z siłowni, że naprawdę można się pogubić :D A potem dochodzi jeszcze sprawa pokrewieństwa między postaciami. Panofsky, z tego, co pamiętam odczytywał to dzieło w ten sposób, że Wenus tak naprawdę miała być postacią kojarzoną z nadmierną zmysłowością, wręcz rozpustą. Inna sprawa, że chyba próbuje synkowi podebrać strzałę, by już nie siał więcej miłosnego spustoszenia ;) Ciekawostka jeszcze mi się przypomniała: w epoce wiktoriańskiej obraz potraktowano srogą moralnością i zamalowano Kupidynowi kuper, a Wenus straciła swój zmysłowy języczek, no i inne strategiczne miejsce, czyli jej łono, padło również ofiarą tej nadgorliwości. Obraz jest do podziwiania w National Gallery. Brytyjczycy w XIX wieku mieli z nim pewien problem :D

      Usuń
    3. Tak, biedny Klimt. Jakby zobaczył te koszulki, kubeczki i inne intrygujące przedmioty z wizerunkami swoich obrazów, chyba by się załamał. Swoją drogą ciekawe, czemu te wszystkie firmy produkujące różności w ostatnim czasie jakby się na niego uwzięły :)
      No właśnie, ten gest wyciągania strzał jest dość intrygujący. Może Wenus, jako starsza, potrafi po prostu lepiej posługiwać się "miłością" niż jej syn, który sieje przez nią jedynie spustoszenie?
      Sądząc po tym, co się tam wówczas działo, Brytyjczycy w XIX wieku mieli problem nie tylko z nim :D Epoka wiktoriańska szczerze mnie przeraża i budzi we mnie ogromną niechęć. Ówczesna moralność i filozofia życia jakoś zupełnie do mnie nie przemawiają :D

      Usuń
    4. Ale za to przy tak mocno ściśniętym gorsecie moralności twórcy musieli się trochę bardziej wysilić. Czasami daje to ciekawy efekt ;)

      Usuń
    5. Oo, masz jakiś ciekawy przykład? :D

      Usuń
    6. A mnie się z kolei Klimt najbardziej podoba. Reszta - jak na mój gust oczywiście - niestrawna i przesłodzona ;)

      Co do współczesnych gadżetów - wszystko zależy od wykonania ;) Osobiście nie pogardziłabym serwisem Rosenthala :P
      http://www.sklep.rosenthal.pl/category/goebel-gustav-klimt

      Usuń
    7. Naprawdę, nie podobają Ci się pozostałe? A myślałam, że wybrałam te najbardziej zjadliwe :D
      A ten serwis z Rosenthala zachwycający! Takie wykorzystywanie sztuki to zdecydowanie rozumiem! :)

      Usuń
    8. Może nie chodzi o to, że całkiem mi się nie podobają... ale na ścianie bym nie powiesiła - generalnie nie przepadam za ckliwymi, romantycznymi scenkami w malarstwie ;-)

      Usuń
  9. A ten post podoba mi się szczególne, cudowny jest, może dlatego że każdy obraz wyraża aż tyle emocji?
    Bardzo ciekawy jest ten obraz z gdzie pseudo Robin Hood całuje to dziewcze a tam z tyłu ten cień.
    Ale naj naj naj jest Za przykładem Bogów. Zachwycam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba! Pseudo Robin Hood - myślę, że podsumowałaś wygląd tego pana :D Ja też nieodmiennie się nim zachwycam i marzę, żeby kiedyś znaleźć się w takim arkadyjskim miejscu :)

      Usuń
  10. Zawsze podobał mi się pocałunek Hayeza. Może dlatego, że sama kompozycja obrazu jest taka prosta i całe dzieło staje się bardziej naturalne. No i nie czuję się, jakbym naruszała czyjąś prywatność oglądając ten obraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardzo podoba się to, że Hayez ograniczył się do niewielu szczegółu, dzięki temu na pierwszy plan faktycznie wysuwa się moment pocałunku :)

      Usuń
  11. Gustav Klimt Pocałunek ma w sobie to coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też tak uważasz! :)

      Usuń
  12. Zawsze trudno było mi tego typu obrazy traktować poważnie - ich nienaturalność i sentymentalizm stanowiły barierę nie do przekroczenia. Ale Twój blog to powoli zmienia.
    Zaskoczyły mnie motyle skrzydła Erosa oraz jakże zaskakująca głębia przeżyć odmalowana na twarzy Psyche z następnego obrazu. Mogę sobie z łatwością wyobrazić co myśli i czuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bardzo często motywy miłości i pocałunków wiążą się z tanim sentymentalizmem i po prostu kiczem, ale niektórym malarzom na szczęście udało się tego uniknąć. Chociaż myślę, że czasem dobry kicz nie jest zły :D Te skrzydła motyla faktycznie są dość niecodziennie, za to na innym obrazie Bouguereau obdarował nimi samą Psychę, a Erosowi zostawił te "anielskie" - to też ciekawe rozwiązanie :)

      Usuń
  13. Nigdy nie patrzyłam na obrazy pod katem ich całuśnej tematyki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger