18.03.2014

Ciemne oblicze XVIII wieku

Chociaż lekkie i niepoważne rokoko zdecydowanie stroniło nie tylko od czerni, ale i wszystkich innych ciemnych kolorów, to jednak XVIII wiek pozostawił po sobie wiele portretów kobiet odzianych w eleganckie, czarne suknie. I bynajmniej wcale niepogrążonych w żałobie! Prawie nigdy jednak nie są one Francuzkami - zazwyczaj Włoszkami, Hiszpankami lub Szwedkami. Dziś chciałabym zaprosić Was do bliższego przyjrzenia się czarnemu obliczu XVIII wieku. 

Elisabeth Vigée-Lebrun Madame Perregaux, 1789
Zasadniczą funkcją, jaką spełniała w ubiorze czerń, była, rzecz jasna, żałoba - jak już jednak kiedyś pisałam, kolorami żałoby były wówczas także szarość i biel. Poniżej - żałobna wersja robe à la française: 

Thomas Gainsborough Maria Walpole, hrabina Waldegrave, 1763
Oraz popularnej pod koniec wieku round gown: 

George Romney Pani Champion de Crespigny
Ale, paradoksalnie, czerń mogła oznaczać nie tylko żałobę, ale również bardzo dobrą zabawę, był to bowiem ulubiony kolor wybierany na maskarady - zwłaszcza te odbywające się w Wenecji. Dlatego właśnie bardzo często obok czarnej sukni na portrecie pojawia się także trzymana w dłoni maseczka. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na fakt, że w scenie balu maskowego w Marii Antoninie Coppoli suknia krółowej także była czarna. 

Antoine Pesne Wilhelmina Pruska, 1740
Antoine Pesne Fryderyka-Luiza Pruska
Christian Friedrich Lisiewski Henriette von Luderitz, 1755
Kto czytał Pamiętniki Casanovy ten zapewne pamięta, że maseczka była także must have każdego weneckiego spacerowicza. Bardzo często była ona okolona opadającą na ramiona, czarną zasłoną (dominem? tu nie jestem pewna co do nazwy), która dodawała ludziom odrobiny tajemniczości lub, jak kto woli, groteskowości. 

Pietro Longhi Nosorożec w Wenecji, 1751
Pietro Longhi Il ridotto, 1740
 Ale największe triumfy święciła czerń w konserwatywnej Hiszpanii. Oglądając tamtejsze portrety śmiało możemy dojść do przekonania, że żadna kobieta nie mogła zostać uznana za elegancką, jeśli nie miała chociaż jednego portretu w czerni. Nieodłącznym elementem każdej stylizacji jest tu welon z koronki:


Francisco de Goya Markiza de la Solana, 1795

Francisco de Goya Mariana Waldstein

Francisco de Goya Księżna Alba, 1797
Welony te - przede wszystkim czarne - stały się modne także w innych krajach europejskich. Jest to jeden z nielicznych czarnych elementów, który możemy zobaczyć no obrazach Schalla:


Jean Frédéric Schall Spacerowiczka
Surowa, a jednocześnie elegancka czerń stała się także elementem wprowadzonego przez Gustawa III szwedzkiego stroju narodowego: 


Źródło obrazka.
Jak już napisałam, we Francji czerń nigdy nie była szczytem mody, co najprawdopodobniej miało związek z tym, że jej powaga nie licowała z radosnym rokokiem. Dwie czarne suknie udało mi się jednak namierzyć na obrazach francuskiego malarza Louisa Carrogisa Carmontelle'a, ale nie obiecuję, że nie są to suknie żałobne (w tytułach nie zostało to określone):


Louis Carrogis Carmontelle Julie de Lespinasse
Louis Carrogis Caromontelle, tytuł jest mi niestety nie znany
Zazwyczaj jednak czerń, jeśli już się pojawiała, to towarzystwie bardziej żywych i energetycznych kolorów: 


Elisabeth Vigée-Lebrun  Genevieve-Sophie le Coulteux du Molay,1788
Jej najpopularniejszą towarzyszką była jednak, jak łatwo można się domyślić, biel: 


Jean-Louis Voille Anna Petrowna Loputschina, 1792-3
George Romney Charlotte, Lady Milnes, 1788-92

Elisabeth Vigée-Lebrun Hrabina de la Chatre, 1789
Jedną z najciekawszych sukien łączących czerń i biel jest ta, którą ma na sobie hrabina de Belsunce na obrazie Carmontelle'a. To niewątpliwie ona zainspirowała twórców Sleepy Hollow do stworzenia tej sukni. 


Louis Carrogis Carmontelle Hrabina de Belsunce, ok. 1775
Bez wątpienia czerń stała się nieco bardziej powszechna w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, kiedy podkreślanie zbytku strojem było co najmniej niebezpieczne. To właśnie z tamtego czasu pochodzi poniższy portret Marii Antoniny:

Aleksander Kucharski Maria Antonina, ok. 1790
I autoportret miłośniczki bieli - Elisabeth Vigée-Lebrun (chociaż ta suknia mogła być równie dobrze ciemno-granatowa):

Elisabeth Vigée-Lebrun Autportret, 1790
Bardzo ciekawym przykładem wykorzystania czerni w stroju jest również miniaturowa poloneska dziewczynki z innego obrazu Carmontelle'a: 


Louis Carrogis Carmontelle Hrabia de la Porte z córką, ok. 1770-80

Mnie osobiście czarne suknie z XVIII wieku bardzo się podobają - najbardziej te maskaradowe, noszone w zestawie z tajemniczymi maseczkami. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedy myślę o tym stuleciu, naturalne wydaje mi się łączenie go raczej z jasnymi kolorami - wszystko to, co ciemne, zdecydowanie kłóci się z filozofią wieku świateł. A Wam, jak podobają się takie suknie?

Pozdrawiam, 
Gabrielle 


41 komentarzy:

  1. Piękny post. Dodałabym do tego czerń holenderską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że coś mi umknęło! A przecież to właśnie Holandia od XVI wieku słynęła z wszechobecnej czerni, chyba nawet bardziej niż Hiszpania! :)

      Usuń
  2. Są bardzo interesujące, choć właśnie nietypowe jak na wiek XVIII, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Właśnie to rzadkie występowanie czerni w dawnych strojach (bo początek wieku XIX też jest jasny) nakłoniło mnie do pożegnania się z nią (częściowo - kiedyś nosiłam tylko czerń :O ) w moich codziennych ubiorach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo z Tobą jest trochę tak jak z XVIII-tym wiekiem - kojarzysz się przede wszystkim z pastelami :D No właśnie, XIX wiek chyba też był przede wszystkim "jasny" - próbuję wyszperać w pamięci jakąś czarną krynolinę, ale nic nie przychodzi mi do głowy. O wiele łatwiej z tiurniurą, one chyba lubiły być ciemne :)

      Usuń
    2. Krynoliny w latach 60. były czarne - za sprawą Powstania Styczniowego (pisałam o tym kiedyś). Choć to faktycznie czarna kropla w morzu jasnych koronek, falbanek i kokardek ;)

      Usuń
    3. No właśnie - ta czerń była podyktowana żałobą. Na balach chyba jednak rządziły jasne kolory :D

      Usuń
    4. No tak, na balach to zdecydowanie co innego! :)

      Usuń
  3. Czerń jest elegancka i bardzo lubię ją oglądać na obrazach. Gdzieś czytałam, że czarne tkaniny były takim samym luksusem jak białe, bo barwiono je indygiem i to dopiero od XVI wieku. Wcześniej używane barwniki były bardzo nietrwałe. Może to też przyczyniło się do słabej popularności tego koloru?
    I tradycyjnie: bardzo podoba mi się czarna robe a la francaise, suknia MA z białą koronką (ma w sobie coś z takiej klasycznej elegancji) i żakiet Anny Petrovny. I oczywiście czarne koronkowe szale - one w modzie zostały na długi. I zasłużenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam te szale! Musiały być naprawdę cudowne w dotyku, takie lekkie jak mgiełka :)
      No popatrz, nie wiedziałam, że ten barwnik był takim towarem luksusowym!

      Usuń
    2. Indygo trzeba było sprowadzać z Indii albo później z Ameryki Południowej i robili to głównie Portugalczycy i Hiszpanie, przez porty niderlandzkie ;) Jak widać był popularny tam, gdzie łatwo go było dostać. Natomiast we Francji barwiono tkaniny jakąś inną roślinką, też zawierającą ten barwnik ale ona podobno strasznie śmierdziała. Historia podobna do bieli - zanim opracowano właściwe metody wybielania, używano do tego... uryny

      Usuń
    3. No popatrz, jak widać, wiedza z każdej dziedziny jest bardzo potrzebna! Ja niestety na tkaninach nie znam się za bardzo, ale cieszę się, że mogłam się od Ciebie co nieco dowiedzieć :)

      Usuń
    4. Ms.Nelly - ta roślinka to urzet barwierski:)

      Usuń
  4. Suknie są piękne. Szczególnie te hiszpańskie. Ale za maskami balowymi nigdy nie przepadałam. Może dlatego, że nie wpadła mi jeszcze żadna w oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, hiszpańskie były w ogóle bardzo oryginalne i zdecydowanie wyróżniały się na tle pro-francuskiej mody innych krajów Europy :)

      Usuń
  5. czerń tak jak i w naszych czasach oznacza i żałobę, ale i elegancję, którą wybieramy np. na imprezy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wtedy ludzie postrzegali ją identycznie :)

      Usuń
  6. Przepiękne suknie! W dzisiejszych czasach kolor czarny w ubiorze jest na porządku dziennym i zawsze modny. Kiedy mieszkałam w Europie też chołdowałam czerni. Zastanawia mnie jednak to, że stroje ludowe praktycznie wszystkich krajów świata są kolorowe jak tęcza, więc dlaczego tyle czerni(szarości) w dzisiejszym stroju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, teraz w czerni z pewnością byłoby Ci za ciepło!
      Może rzeczywiście ma to związek z tym, co napisała Ms. Nelly? Skoro czarny barwnik był drogi nawet według arystokracji, to co dopiero według ludności wiejskiej. A dziś, kiedy czarne ubrania są na porządku dziennym, można z nich do woli korzystać :D A czerń jest przecież uniwersalna i pasuje do wszystkiego! :)

      Usuń
    2. Z tego co czytałam, to w dużej mierze za dzisiejszą czerń odpowiada Coco Chanel, która wprowadziła ją do stroju codziennego. I nam ta czerń została do dziś :)

      Usuń
    3. No popatrz, a tego bym nie zgadła! Ale rzeczywiście, przecież to Coco przede wszystkim lansowała czerń! :)

      Usuń
  7. Anna Petrowna Loputschina podoba mi się, wygląda na tym obrazie na bardzo dumną, silną kobietę w porównaniu do wszystkich delikatnych minek zwykle patrzących z innych obrazów.
    Co do czarnych sukien, mi też najbardziej podoba się ona w kontekście maskarad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jej spojrzenie zdecydowanie onieśmiela! Widać, że doskonale znała swoją wartość :)

      Usuń
  8. Obrazy Longhi zawsze mnie przerażały :O No i czekałam na Isobel de Porcel, ale przypomnialam sobie, ze to XIX wiek -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, mnie też! Tak samo jak te weneckie maski - ciekawe, jak dzieci na nie reagowały, bo ja bym chyba umarła ze strachu na widok takich ludzi :D

      Usuń
  9. Świetny wpis i dużo się z niego dowiedziałam!

    Nie zwracałam uwagi na czerń sukien i nie wiedziałam,że ma tak wielkie znaczenie kulturowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, Una! O tak, czerń jest bardzo interesującym kolorem, której znaczenie i rola były dość rozbudowane już w samym antyku! :)

      Usuń
  10. Mnie się nigdy czarny nie podobał, ale po obejrzeniu i przeczytaniu chyba się do niego przekonam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Włoska czerń zawsze tajemnicza i głęboka :D Weneckie maskarady mają w sobie coś onirycznego ;) Nijak nie mogę XVIII stulecia skojarzyć w głowie z czernią (pomijając oczywistego Goyę), bo gdzieś w głowie siedzi takie przekonanie, że tylko Francja i Anglia ;) Możliwe, że czerń nie była popularnym strojem codziennym, bo od dawna była zarezerwowana dla osób o specjalnym statusie, kojarzyła się z dostojeństwem, władzą, niezwykłą powagą ;) Hiszpanom nie ma się co dziwić, oni lubili takie klimaty :) Włosi, nie wiem, może im po prostu czerń zawsze pasowała? :D Trzeba przyznać, że osoby o "południowym" typie urody wyglądają w czerni zjawiskowo ;) Oczywiście, czasy dyktowały poprawki natury w należytym kierunku, a i świat arystokratów specyficzna kraina, ale możliwe, że coś jednak z tej południowej urody się przebijało. Nawet hrabina http://2.bp.blogspot.com/-tnkIAzw4m_Y/UyRoVv2n_WI/AAAAAAAAIdU/pUHK8Z1_Zvk/s1600/186688347023749686_UYzzTyzs_f.jpg wygląda bardzo włosko lub hiszpańsko, jeśli można się tak głupio wyrazić ;) Swoją drogą, co za kobieta! Pewność siebie godna generała. Wspaniały portret.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, od pewnego czasu aż zaczyna mi przeszkadzać, że moje myślenie na temat poprzednich wieków ogranicza się tylko do Francji i Anglii. Niby to były najważniejsze kraje pod względem mody, ale to właśnie poprzez przyglądanie się innym można w pełni zobaczyć jej różnorodność. W końcu nawet, jeśli większość rzeczywiście czerpała z Francji, zawsze miała jakieś narodowe naleciałości :) Tak, włoska czerń jest fascynująca! W ogóle moda włoska ostatnio coraz bardziej mnie intryguje, mimo wszystko była taka inna, bardziej tajemnicza od francuskiej, A wzrok hrabiny onieśmiela nawet dzisiaj! Jestem ciekawa, czy rzeczywiście była taka władcza, czy jedynie bardzo chciała taka być.

      Usuń
  12. Zastanawiam się, jak tym Hiszpankom musiało być gorąco :( Ale bardzo ciekawy post, myślę, że w takiej czerni mogłabym się odnaleźć ;)
    Poza tym, chyba niektóre obecnie żyjące dziewczyny z subkultur goth/metal inspirują się czarnymi sukniami balowymi o których piszesz :)
    Przeczytałam też post o nogach- straaasznie mi się podobał! To ostatnie zdjecie z pupą na wierzchu- takim to dobrze było, ćwiczyć nie musiały, pośladków jędrnych nia miały a i tak się podobały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo, im w ogóle musiało być gorąco, a w czerni to już w ogóle! Gotki inspirują się raczej XIX wiekiem i raczej stronią od XVIII, bo w powszechnej świadomości kojarzy się on przecież głównie z pastelami :)
      Bardzo się cieszę, że Ci się podobał! Twoje podsumowanie jest cudowne :D

      Usuń
  13. Hehe, rozbawił mnie ten Nosorożec w Wenecji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ten obraz jest bardzo intrygujący! :)

      Usuń
  14. Hej, najpierw się przywitam bo troszkę już czytam ale komentuję po raz pierwszy:) Więc witam;)

    Przy portrecie Marii Antoniny z czasów porewolucyjnych ta refleksja pojawiła mi się po raz pierwszy, później jeszcze Ms.Nelly wspominała o cenie farbowania na czerń - czy faktycznie czarny ubiór Marii Antoniny wynikał z chęci wyglądania skromniej? Może po prostu chciała wyglądać poważniej?

    Do XIX wieku mamy do dyspozycji wyłacznie barwniki naturalne. Wszystkie kolory pozyskiwano z roślin, ewentualnie z rzadka z świata fauny (jak na przykład koszenila z robaczków). Jedno szło pozyskać a potem przerobić łatwiej, inne trudniej. W efekcie barwniki bardzo różniły się między sobą cenami. Czerwony z wspomnianej wyżej koszenili to był wypas, a już na przykład czerwony z marzanny barwierskiej - nieco tańszy. I tak dalej.
    Czarny można było uzyskać na kilka sposobów. Dodanie do kąpieli barwierskiej żelaza skutkowało przyciemnieniem koloru, można było wydobyć taki bury-czarny. Farbowanie kora dębu stwarzało pewne możliwości na tym polu. Ale taki piękny, wysycony "czarnyczarny" do jakiego jesteśmy my współcześni przyzwyczajeni osiągało się poprzez mocne farbowanie indygo. Piekielnie trudna, czasochłonna i oczywiście droga robota. Hodowla rośliny, pozyskiwanie z niej barwnika, potem przerabianie barwnika na wywar barwiący - no i towarzyszący całemu procesowi smrodek:P
    Do dzisiaj stosuje się urynę przy farbowaniu prawdziwym indygo. (nie mówię o chemicznym odpowiedniku, wynalezionym w II poł. XIX wieku). Indygo z Ameryki środkowej, japońskie indigo, rdest ptasi, a także urzet barwierski o którym napomknęłam wyżej, wszystkie zawierają ten sam związek odpowiedzialny za kolor, wszystkie potrzebują chemii zawartej w moczu i wszystkie równo śmierdzą przy produkcji:) Europejczycy przerzucili się na indygowiec z Ameryki Środkowej zamiast używanego od wieków urzetu tylko dlatego że stężenie barwnika w tej pierwszej roślince jest znacznie większe i wychodziło taniej:D Zresztą walki hodowców urzetu o utrzymanie swojej pozycji po odkryciu indygo to osobna, niczego sobie historia, kryminały można by o tym kręcić:D
    W każdym razie, suknia Marii Antoniny zważywszy na okres i jej pozycję społeczną, jest na 95% zafarbowana sprowadzanym indygo - na pewno to nie był kolor dostępny dla pospólstwa, które musiało się zadowolić tańszymi, burymi odpowiednikami czarnego. Więc wydaje mi się że wybrała ten kolor raczej ze względu na towarzyszącą mu powagę, to samo można by rzec o większości sportretowanych dam. I w ogóle jeszcze sporo można by o zdobywaniu i stosowaniu kolorów w przeszłości opowiedzieć (mój konik), ale wystarczająco już chyba napisałam jak na jeden komentarz x) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak długi i wyczerpujący komentarz! Nigdy nie udawałam, że znam się na materiałach, o ich farbowaniu nawet nie wspominając - tym bardziej Ci dziękuję, bo o tym wszystkim, o czym napisałaś, właściwie nie miałam pojęcia. Podsumowując jednak - z pewnością faktycznych powodów, dla których Maria Antonina dała się sportretować w czerni, nigdy nie poznamy. Być może jej prosta, czarna suknia, wydawała się skromna :) A może rzeczywiście chciała tym strojem podkreślić powagę siebie jako królowej - w końcu tak czerń sukni, jak i ozdabiająca ją koronka i perły we włosach dają bardzo majestatyczny efekt. Jednak w porównaniu z przeładowanymi ozdobami sukniami dworskimi, ta, w której jest na tym obrazie - nawet, jeśli czarna - wydaje się naprawdę skromna i nie rzucająca w oczy przepychem :)

      Usuń
    2. Ja z kolei niewiele wiem o modzie XVIII wieku i późniejszej i zaglądając tutaj z przyjemnością uczę się coraz więcej:)

      Swoją drogą, Maria Antonina chyba w ogóle miała ciągoty do prostych fasonów? Po rewolucji czerń, wcześniej piękna w swej prostocie chemise a la reine, zamiast w Wersalu lubiła przebywać w swoim małym wiejskim dworku... Kojarzy się jako symbol królowej zbytków, a jakby się jej tak przyjrzeć, to raczej widać kobietę wstawioną w bogato zdobioną epokę - która z jednej strony dobrze się odnajduje w aktualnej modzie, z drugiej, wprowadza do niej własne, skromne a ponadczasowe pomysły. Dama z klasą:)

      Usuń
  15. Te czarne maski na twarzach mnie przerażają, co za moda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, są przerażające! :)

      Usuń
  16. Niektórzy potrafili pięknie odwzorować barwę i fakture materiału...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Do tego zdecydowanie też trzeba było mieć talent! :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger