25.01.2014

Je vois la vie en rose...

W jednym z poprzednich postów pisałam, że jednym z najmodniejszych kolorów XVIII wieku był niebieski. Dzisiaj jednak chciałabym uspokoić tych, którzy poczuli się tym faktem nieco zaniepokojeni - różowy był równie popularny. Nie mam pojęcia, w jaki sposób był on wówczas postrzegany, musiał być chyba jednak dość neutralny, skoro nosiły go kobiety w każdym wieku i na każdą okazję. Zresztą - nie tylko kobiety. 



Alexander Roslin Portert kobiety (niektórzy uważają ją za księżniczkę Lamballe), ok. 1780
Już od pierwszych dekad XVIII wieku kolor różowy bardzo często towarzyszył sukniom w typu déshabillés (które można by określić słowami nie jestem w ciąży, ale dlaczego nie miałabym tak wyglądać, skoro jest to w modzie?): 
Jean-Antoine Watteau Szyld sklepu Gersainta, 1720 (fragment)

Jean-François de Troy Deklaracja miłości, 1735 (fragment)

Robe Volante, Francja 1720-30, Musee Galliera
Był to także bardzo popularny kolor robe à la française:

Louis Carrogis Carmontelle Księżna de Chartres, 1770 
Alexander Roslin Anastasia Ivanovna, księżniczka Trubetskaya
 Robe à la française, Francja 1780, KCI
 Robe à la française, Francja 1775, Metropolitan Museum of Art
 Robe à la française, Francja 1750-75, Metropolitan Museum of Art
 Robe à la française, Francja 1760, KCI
Bardzo często możemy podziwiać go także na sukniach à l'anglaise: 

Robe à l'anglaise, 1780

Robe à l'anglaise, Francja 1785-7, Metropolitan Museum of Art
(uznajmy, że jest różowa)
Robe à l'anglaise, Anglia 1780, Royal Ontario Museum
Na robe à l'anglaise retroussée: 

Robe à l'anglaise retroussée, 1780, Metropolitan Museum of Art
Robe à l'anglaise retroussée, 1765-80, Philadelphia Museum of Art

Robe à l'anglaise retroussée, Anglia 1770-80, LACMA
Oraz na klasycznych poloneskach: 

Anton von Maron Elisabeth Hervey, 1779
Louis Carrogis Carmontelle Pani de Saint-Amarante, 1770
Różowa jest również jedna z zachowanych sukien w stylu tureckim:

Około 1780, Nordiska Museet
Około 1780, Nordiska Musset
Także chemise à la reine, kojarzona przede wszystkim z szarfą w kolorze niebieskim, dobrze prezentowała się z taką w kolorze różowym: 

Jens Juel Księżniczka Luiza Augusta Duńska, 1787

J.F.A.Tischbein Fryderyka Luiza Wilhelmina, księżniczka d’Orange-Nassau, 1788
(przepraszam, to nie jest chemise a la reine, tylko suknia angielska. Ale w stylu chemise)
Różowy to także jeden z najczęstszych kolorów, w którym możemy zobaczyć różnego rodzaju żakiety. Zwłaszcza na najpopularniejszym w ostatnich dwóch dekadach pierrocie: 



Pierrot, Francja 1785, Metropolitan Museum of Art

Pierrot, Francja 1790, KCI
Także i "XVIII-wieczny piewca żakietów", Leopold Boilly, bardzo często malował je właśnie w kolorze różowym:

Leopold Boilly Radość z macierzyństwa, 1796

Leopold Boilly Dama przed toaletką, 1790
 W kolor różowy lubiono ubierać także dzieci:


Pierre Gobert Ludwik XV jako dziecko, 1712
Jean-Étienne Liotard Maria Karolina Austriacka, 1762

Artysta nieznany Maria Feodorovna, 1770
 Jak wiemy, XVIII-wieczni mężczyźni we Francji nie byliby sobą, gdyby nie byli co najmniej tak modni jak ich żony i kochanki. Nikogo nie powinien więc dziwić ten elegancki, różowy komplet: 

Francja 1770-80, Museim of Fine Arts
Jak widać, kolor różowy w XVIII wieku był naprawdę bardzo powszechny i nie da się ukryć, że na ówczesnych sukniach prezentował się po prostu znakomicie! A Wam, jak podoba się takie różowe oblicze rokoka? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

35 komentarzy:

  1. Nie przepadam za różem, ale w tamtych czasach prezentował się całkiem...całkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że w tej wersji Ci się spodobał :)

      Usuń
  2. Szkoda, że już nie chodzi się w takich sukniach, chętnie poszłabym na bal, gdzie każda z Pań byłaby tak bogato ubrana, każda suknia jest dziełem sztuki :)
    A swoją drogą- czy pisałaś kiedyś o kurtyzanach? Chętnie przeczytałabym coś o , to kontrowersyjny temat, ubierały się (chyba) w jeszcze bardziej bogate i kolorowe stroje a niektóre z nich sięgały sławy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jedynie o kilku utrzymankach, ale kurtyzany (i ich ubiory) to faktycznie ciekawy temat! Obiecuję czegoś poszukać i jak tylko będę wiedzieć więcej, na pewno poświęcę im osobną notkę :)

      Usuń
    2. Mogę polecić książkę Kate Hickman- "Kurtyzany". Ja sama przymierzam się do podjęcia na blogu tematyki XVIII oraz XIX-wiecznych kurtyzan i jestem właśnie w trakcie czytania tej książki. :) Naprawdę ciekawie podjęty temat kobiet, które wybrały taką a nie inną drogę życiową. O ubiorach też można znaleźć tam sporo informacji, więc jakbyś chciała- przeczytaj.
      Pierwszy raz z kurtyzanami spotkałam się w powieści Galene Foley - "Książę". Tam autorka o dziwo dość rzeczowo podeszła do sprawy (zważmy na fakt, że książka jest z gatunku romansu historycznego :D) opisując momenty z życia jednej z najsłynniejszych londyńskich kurtyzan Hariette Wilson (główna bohaterka powieści była jej protegowaną).

      A co do samego posta- uwielbiam różowy, oczywiście w stonowanych odcieniach. :)

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za tytuły, Lukrecjo! Jak tylko zdam wszystkie egzaminy, na pewno je przeczytam! :)

      Usuń
    4. No to czekam zniecierpliwiona :D

      Usuń
  3. A ja lubię różowy, dlatego jak najbardziej mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :)

      Usuń
  4. Powtórzę za Zaczytaną Małgorzatą i ja nie gustuję w różowym, zwłaszcza różowym kojarzonym ze słodką idiotką (różowe Barbie), ale ten stonowany i trochę zgaszony i tych modelach wygląda całkiem ładnie. Natomiast niebieski (o którym piszesz, że był modny w tamtych czasach) to mój ulubiony kolor, więc byłabym modnisią żyjąc parę wieków temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdecydowanie bardziej podoba mi się ten delikatny i stonowany.
      Tak, wydaje mi się, że niebieski był bardziej popularny, ale to pewnie wszystko zależało od konkretnego sezonu, tak jak dzisiaj. Po prostu więcej udało mi się znaleźć sukien niebieskich niż różowych :)

      Usuń
  5. Ja z kolei bardzo lubię róż, zwłaszcza w pudrowym/pastelowym odcieniu i ogromnie żałuję, że współcześnie nie kojarzy się najlepiej właśnie przez te wszystkie naleciałości kulturowe, o których wspomniała guciamal :(
    Tak czy inaczej nie przejmuję się i często sięgam po ten kolor ;-)

    Materiały na zdjęciu 14 i 16 - obłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo go lubię, z tym że niestety nie jest mi w nim zbyt do twarzy.
      Ach, to prawda, są zachwycające! Szkoda, że teraz się takich nie produkuje! :)

      Usuń
  6. Trzy suknie angielskie z 1780 po prostu mnie ujęły! To jest właśnie to, za co lubię XVIII wiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ich wdzięk i delikatność są ujmujące! :)

      Usuń
  7. Róż różowy nie równy - je ogólnie nie lubię tego koloru, ale taki przydymiony, delikatny akceptuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdecydowanie wolę go w wersji delikatnej. W innych po prostu odstrasza :)

      Usuń
  8. Róż w dzisiejszych czasach jest kojarzony z plastikiem, głupotą i w ogóle tak jakoś dziwnie, bo szczerze mówiąc, chociaż sama jako za kolorem samym w sobie za nim nie przepadam (no, zależy jaki odcień) to bardzo podoba mi się on w wersji męskiej, zarówno kiedyś jak i teraz. to całe szufladkowanie i podążanie za stereotypami (dziewczynka lubi różowy, chłopczyk lubi niebieskie) jest dla mnie paranoją. No, ale to już inny temat:)
    Dzięki wielkie za ten post, uwielbiam patrzeć na dawne stroje i tak jak już powiedziała Azime, i ja poszłabym z miłą chęcią na taki bal:) Ale myślę, że pasjonaci organizują takie także bez problemu:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kiedy narodził się taki sposób postrzegania różu (może od lalek Barbie?), ani kiedy różowy zaczął być kojarzony z dziewczynkami, a niebieski z chłopcami. W XVIII wieku chyba jeszcze tak nie było, był to po prostu kolor jak każdy inny :) A w wersji męskiej zdecydowanie przyciąga wzrok!
      Tak, ja niestety w tym roku nie byłam, ale wczoraj taki bal był w Krakowie, a za kilka dni będzie w Warszawie :)

      Usuń
  9. To róż w większości w bladych, pastelowych odcieniach. Subtelny i cichy w wyrazie. Piękny.
    A ja różowy lubię odkąd mam córkę. Niestety to prawda, że dziewczynki muszą mieć "wszystko" różowe. I nie narzucam jej wyboru kolorów, sama go dokonuje. Wcześniej nie za bardzo lubiłam, właściwie nie miałam ani jednej rzeczy w różu, robię jednak postępy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też Ci się podoba!
      Kiedy ja byłam nieco mniejsza, też chciałam mieć wszystko różowe! Nie mam pojęcia, czy ma to jakieś podłoże psychologiczne, ale to rzeczywiście ciekawe zjawisko :)

      Usuń
  10. "(...)które można by określić słowami nie jestem w ciąży, ale dlaczego nie miałabym tak wyglądać, skoro jest to w modzie" - no padłam, esencja tego, co sądzę o tych sukniach :D Róż w wydaniu osiemnastowiecznym bardzo do mnie przemawia, ale bardziej chyba pasuje mi do pierwszej połowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, i to samo można by jeszcze powiedzieć o tych sukniach z lat 90 XVIII wieku :D Aż nie wiem, które gorsze!

      Usuń
  11. Ta suknia na 9 zdjęciu jest przecudna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją uwielbiam, jest naprawdę zjawiskowa! :)

      Usuń
  12. Cóż, róż to bardzo trudny kolor, ma tak wiele odcieni, grunt to wybrać ten właściwy ;) Nawet i przy okazji stylistyki rokoko, w której pastele wyglądają jakby same rosły na drzewach :D łatwo jest chyba przesadzić i wyglądać jak wielka, różowa beza, jeśli chodzi o strój :D (tak przynajmniej prezentują to łopatologicznie interpretujące tę epokę stroje karnawałowe do wypożyczenia, wiecie o co chodzi ;) ale osobom szyjącym bardziej profesjonalnie czy w filmach też się zdarza) Te, które wybrałaś w większości nawet nie nazwałabym różowymi: herbaciane, prawie czerwone, nawet koralowe...Właśnie kolory płatków róży, chyba o to chodziło, nie?

    Historia symboliki barw w przypadku różu jest tak samo skomplikowana jak przy innych kolorach ;) Na pewno róż nie był długo traktowany jako kolor definiujący płeć dziecka. Pastele w ubraniach dzieci pojawiły się gdzieś w XIX wieku, wcześniej dzieci ubierano jak dorosłych lub w białe sukienki (chłopców też gdzieś do 6 roku życia). Mało tego - na początku XX wieku to chłopcom przypisywano kolor różowy jako bardziej zdecydowany :D (jest też chyba jakiś związek z kontekstem religijnym). Podział na dziewczęcy róż i chłopięcy błękit to długi proces...marketingowy, który zaczął się gdzieś w połowie XX wieku i na który wpłynęła możliwość badań prenatalnych - rodzice przygotowują dzieciom wyprawkę wcześniej, rynek akcesoriów dla dzieci bazuje na podziale na płci ;)

    Różowy "dla dorosłych" (jak to podejrzanie brzmi! :D) w wielu kulturach, nie tylko naszej kojarzy się ze sprawami serca, "miłosnymi", z wrażliwością, delikatną urodą kwiatów, niewinnością, ale i radością, więc może mieć szczególne miejsce w odniesieniu do kobiet (co wcale nie znaczy, że do XX wieku uważano, jak dziś, różowy za kolor bardziej kobiecy niż inne). Gdy to dawne skojarzenie "miłosno-radosne" nałożyło się na skojarzenie, które wyprodukował współczesny rynek dla dzieci mamy taki a nie inny sposób postrzegania tej barwy - często odbierana jest jako wybitnie babska, w złym znaczeniu, wiecie - słaba płeć i takie tam i infantylna i właśnie tak stosowana przez wiele osób :D Nic dziwnego, że tyle kobiet od niej ucieka. Tak sobie pogdybałam na różowo :D

    Uwielbiam Twoje wpisy, bo zawsze przypomnę sobie coś ciekawego przy okazji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi chyba teraz nic innego, jak tylko bardzo podziękować Ci za taką dawkę w większości nowych dla mnie informacji! Naprawdę, seria wpisów o kolorach na Twoim blogu byłaby przecudowna!
      Swoją drogą nie miałam pojęcia, że ten różowy dla dziewczynek i niebieski dla chłopców narodził się w sposób tak bardzo marketingowy! :)

      Usuń
  13. Nie za bardzo przepadam za tym kolorem, ale suknie wyglądają w nim cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  14. Pisze tu nie na temat, ale nie zawsze mamy czas, na wraca nie do starych postów koleżanek, otóż ktoś zwrócił mi uwagę, że Mona Lisa nie koniecznie jest kopią, tak więc być może iż nieświadomie wprowadził am cię w błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za informację, Guciamal! Przeczytałam tę rozmowę na Twoim blogu, ale swoją drogą wydaje mi się, że i tak nigdy nie będziemy wiedzieć prawdy. I jeśli takie muzeum będzie nas chciało uraczyć kopią, to zrobi to, a my i tak tego nie zauważymy :)

      Usuń
    2. Też tak myślę, a z drugiej strony, jeśli kopia jest dobra, a w nas wywołuje przyspieszone bicie serca to chyba o to właśnie chodzi.

      Usuń
    3. No tak, zrobienie genialnej kopii też jest w końcu jakąś sztuką :)

      Usuń
  15. Te XVIII-wieczne róże wydają mi się być jakieś takie bardziej przyjazne niż dzisiejsze - przytłumione, przygaszone, dalekie od "majtkowego różu". Właśnie takie lubię i całkiem dobrze się w nich czuję, zatem - odnalazłabym się pewnie w ówczesnej modzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zdecydowanie bardziej podobają mi się w tej delikatnej wersji! Poza tym wiadomo - na sukni XVIII wiecznej ten kolor prezentował się jednak zupełnie inaczej! :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger