02.12.2013

Malarka maluje swe wspomnienia

Elisabeth Vigée-Lebrun jest chyba najlepiej rozpoznawalną portrecistką II połowy XVIII wieku. Malowane przez nią kobiety urzekają niedbale ułożonymi włosami i naturalnymi pozami. Jej klientkami były przede wszystkim kobiety z wyższych sfer, dzięki czemu mogła je dobrze poznać, a ich portrety nie tylko namalować, ale i nakreślić na kartach swych wspomnień. 


Elisabeth Vigée-Lebrun est le plus connues peintresse de la deuxième moitié de XVIII. Les femmes dont elle peignait sont toujours ravissantes. Mais on n'a pas seulment ses portraits. On a aussi ses souvenirs superbes. 



Autoportret z 1781 roku. 
Jak tylko dowiedziałam się, że wspomnienia słynnej malarki nie tylko zostały wydane, ale i przetłumaczone na język polski, wiedziałam, że jak najszybciej muszę je przeczytać. Są krótkie - 165 stron- i składają się z dwóch części. Pierwsza opisuje życie Vigée-Lebrun od dzieciństwa do rewolucji, druga składa się zaś z samych charakterystyk najciekawszych osób jej epoki. 

Quand j'ai decouvrit que ses souvenirs sont disponibles en Pologne, je savait que doit les lire 

aussitôt que possible. Ils sont courts - chez nous, 165 pages - et ils sont divisés en deux parties.  


Autoportret z 1782 roku. 
Moją uwagę przykuł już sam wstęp, którego autor w bardzo błyskotliwy sposób opisuje czasy ancien régime'u, z którym najbliżej związana była malarka. Najbardziej spodobał mi się fragment, w którym polemizował on ze zdaniem barona de Besenvala, który stwierdził, że w XVIII wieku panowała równość między kobietami i mężczyznami: 



Zrównanie kobiet z mężczyznami było iluzoryczne. Na dobrą sprawę to kobiety przejmują ster w swoje ręce. Uwodzą, uwodzą i jeszcze raz uwodzą. A gdy już dokonają swego- rządzą. W tym też sensie- bez żadnych kpin, bez żadnych prób kalamburzenia- rzec można, że pani Vigee-Lebrun naprawdę malowała warstwę rządzącą z wszystkimi właściwymi jej atrybutami, dzięki którym ową władzę zdobyły

Moi, j'aime bien une introduction polonaise dont l'ateur décrit la culture et la société en XVIIIe. Au contraire du baron de Besenval, il écrit qu'en France n'avait pas d'égalité entre les femmes et hommes. Parce que c'est les femmes qui régnaient. 


Autoportret z 1790 roku. 
W pierwszej części możemy natomiast poczuć atmosferę ancien régime'u w całej jego beztroskiej i uróżowionej krasie. Pełno tu opisów zabaw, spacerów, spektakli teatralnych, których pogodna atmosfera co i rusz zakłócana jest jednak przez pierwsze symptomy rewolucji. Rewolucja według Vigée-Lebrun nie ma w sobie zresztą nic wzniosłego- to krwawa, okrutna jatka wymierzona przeciwko bezbronnym i niewinnym. 

En lirant ce livre, on peut sentir l'ambiance d'ancien régime: Vigée-Lebrun décrit des réunions, promenades et spectacles de théâtre. Mais cet atmosphère insouciant ne fait pas longtemps. Par la suite on voit la Révolution qui détruit tout le monde d'aristocrates. 


Autoportret z 1789 roku. 
Najważniejsze są tu jednak przede wszystkim błyskotliwie kreślone portrety osób, z  którymi malarka miała okazję współpracować. Mamy więc portrety Marii Antoniny, księżniczki de Lamballe, pani du Barry, czy madame Polignac, a wszystkie przepełnione gorzką refleksją, bowiem większość z nich straciła życie w czasie rewolucji. Bardzo spodobał mi się na przykład krótki opis pani de Polignac, przyjaciółki królowej:


Nie ma oszczerstwa, nie ma potworności, których nienawiść i zawistne uczucia nie zmyśliłyby przeciwko diuszesie de Polignac; tyle paszkwili napisano, żeby ją zgubić, że w połączeniu ze wściekłymi wrzaskami rewolucjonistów musiały wyrobić w umyśle niektórych łatwowiernych ludzie przekonanie, iż przyjaciółka Marii Antoniny była potworem. Znałam tego potwora: była to najładniejsza, najłagodniejsza, najmilsza kobieta pod słońcem.
Mais Les souvenirs, ce sont surtout des portraits des personnes dont Vigée-Lebrun a connait. On peut lire alors à Marie Antoinette, princesse de Lamballe, madame de Polignac et madame du Barry. Tous ses portraits sont très colorés, en fin, ils ont été écrit par la peintresse. 


Portret Yolande de Polignac autorstwa Elisabth Vigée-Lebrun, 1782
Jak na kobietę, w dodatku malarkę, przystało, Vigée-Lebrun z prawdziwie artystycznym zacięciem opisuje stroje swoje i swoich znajomych. Osobiście bardzo lubię czytać o takich rzeczach z pierwszej ręki. Możemy na przykład dowiedzieć się, że w czasie, kiedy królowały sztywne gorsety i stelaże, Elisabeth Vigée-Lebrun nosiła białe, muślinowe sukienki, a włosy przewiązywała chusteczką.

Mais Vigée-Lebrun n'est pas seulement la peintresse, elle est aussi une femme. La femme qui aime décrire des vêtements et des coiffures. On peut lire alors qu'elle ne portait que des robes blanches, de coton, et qu'elle n'a jamais poudré ses cheveux. 


Autoportret z 1800 roku. 
Kiedy się czyta Wspomnienia, widać, że dzięki nim chciała Elisabeth Vigée-Lebrun przenieść się z powrotem w tamte beztroskie czasy zabaw i konwersacji, które odeszły wraz z wybuchem wielkiej rewolucji. A dzięki temu i nam udziela się tamten klimat, możemy się nim zachwycić i, rzecz jasna, za nim zatęsknić. 

Grâce à ses souvenirs, Vigée-Lebrun voulait se déplacer au temps avant la révolution: au temps d'amusement et de la conversation. Et nous, grâce à elle, nous pouvons sentir cet ambiance et en impressioner. 

Mój ulubiony obraz  Vigée-Lebrun: portret księżnej Gołowin z 1797 roku. 
Jeśli tylko chcielibyście poczytać o ludziach i kulturze Francji II połowy XVIII wieku, szczerze polecam! Zapewniam, że wspomnienie tej książki- miejscami zabawnej, miejscami wstrząsającej- zostanie z Wami na dłużej. 

Moi, j'aime Les souvenirs d'Elisabeth Vigée-Lebrun et je les reccomande pour tous qui veut se déplacer au temps d'ancien régime. 


Pozdrawiam, 
Gabrielle 

Zamieszczone w notce cytaty pochodzą ze Wspomnień Elisabeth Vigée-Lebrun wyd. Czytelnik kolejno ze stron 14 i 135. 

39 komentarzy:

  1. Wlasnie kupilam te wspomnienia w antykwariacie na targach ksiazki. Szkoda tylko ze oparte zostaly na wydaniu okrojonym bo pisala takze swoje podroze a byla chyba w Polsce i w Rosji. Ciekawa jestem jej odbioru z tych podrozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, jak się zgrałyśmy w czasie! Tak, są okrojone, ale całość chyba nie jest dostępna na naszym rynku.

      Usuń
  2. Na tych porteretach to wszedzie jest taka mloda jakby w ogole sie nie starzala?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest! Chociaż na tym z 1800 roku wygląda jednak dużo dojrzalej niż na pozostałych.

      Usuń
    2. Też zauważyłam, że się nie starzeje! Tylko na tym jednym wygląda dojrzale, na innych ma twarz dziecka :)

      Usuń
    3. Może miała jakieś swoje sposoby na przedłużenie młodości? Oprócz farb i pędzli, oczywiście :D Nigdy na przykład się nie malowała, więc może stąd na obrazach ma taką dziecinną twarz? :)

      Usuń
  3. To musiała być naprawdę ciekawa lektura. Z własnego doświadczenia wiem, że takie teksty "z epoki" mają w sobie wiele uroku - czytałam "Pamiętniki" Marguerite de Valois i "Żywoty pań swawolnych" Brantome'a :) Tutaj też tak musiało być - a końcu autorka miała do czynienia z wieloma wybitnymi osobistościami swojej epoki.
    Portret pani de Polignac jest urzekający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go uwielbiam! Tak, ja też uważam, że lektura tego typu wspomnień jest naprawdę fascynująca. Zwłaszcza, jeśli dana osoba miała w dodatku talenty pisarskie, co niestety nie jest w takich razach regułą :)

      Usuń
  4. Nie bardzo znam się na sztuce, ale ten przedostatni portret wygląda bardzo realistycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, widać, że nie został specjalnie upiększany :)

      Usuń
  5. Wszystkie portrety przepiękne, w ogóle kolorystyka ciekawa , pełna harmonia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobały! :)

      Usuń
  6. Uwielbiam i malarstwo i samą Vigee-Lebrun! Nawet dzisiaj, przeglądając pewien album z dziełami malarstwa, które mamy w Polsce, zatrzymałam się na dość długą chwilę przy pewnym portrecie, stwierdziłam, że to jest "to, co lubię", spojrzałam na opis i okazało się, że to portret autorstwa Elisabeth :)O jej wspomnieniach nie słyszałam, ale po tym poście trafiły automatycznie na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno Elisabeth sportretowała wielu Polaków i darzyła nasz kraj dużą sympatią :)
      Bardzo Ci polecam, myślę, że to jest coś, co naprawdę mogłoby Ci się spodobać! :)

      Usuń
  7. Piękne portrety i niebanalna osobowość malarki- cudownie, że ją nam przybliżyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! I oczywiście zachęcam do lektury jej wspomnień! :)

      Usuń
  8. świetne są te opisy Vigee-Lebrun, widać taka subtelna, delikatna dusza z niej była, sam się dziwię, jak można przeżyć taki porewolucyjny wstrząs, to chyba musiało odbić się na tak delikatnej osobie, tęsknota za ancien regime, to chyba najdelikatniej wypowiedziany ból wnętrza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mimo pozornej delikatności, Vigee-Lebrun musiała być naprawdę silna. Chociaż sercem zawsze związana była z przedrewolucyjną Francją, to przecież jej kariera malarska rozwijała się świetnie także i później, czego przykładem jest właśnie wspaniały portret księżnej Gołowin :)

      Usuń
  9. Oczarował mnie ostatni z przedstawionych obrazów! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał! :)

      Usuń
  10. Nie znam się w ogóle na tematach, o których piszesz więc zawsze ciężko mi się wypowiadać, ale uwielbiam Cię czytać.
    Patrząc na te obrazy moim amatorskim laickim okiem stwierdzam, że panie na prawdę wyglądają bardzo naturalne, ale też promiennie, bo każda z nich ma lekki uśmieszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to dla mnie naprawdę duży komplement! :)
      Myślę, że w takim razie dostrzegasz w nich to, co Vigee-Lebrun chciała nimi wyrazić- naturalne, kobiece piękno :)

      Usuń
  11. Bardzo podobają mi się jej autoportrety, mam wrażenie, że próbuje coś nimi przekazać. I właśnie ten wspomniany powyżej uśmieszek - jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy, że Ci się podobają! W końcu wiem, że Ty zazwyczaj wolisz nieco inne klimaty :D

      Usuń
  12. Piękne inspirujące autoportrety. "Wspomnienia" oczywiście trafią na moją listę "must - read", nie dość że żyła w tamtej epoce, to jeszcze była malarką, zapowiada się naprawdę interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  13. Wzrok kobiety z autoportretu z 1781 roku przyciąga wzrok. Chociaż nie tylko z tego autoportretu. Malarka w wyjątkowy sposób malowała oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Te panie z portretów patrzą na nas, jakby były żywe, i jakby w dodatku chciałby nam coś dać do zrozumienia :)

      Usuń
  14. Piękne te portrety, bardzo naturalnie wyglądają:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  15. Kocham portrety jej autorstwa, bardzo utrzymane w klimacie rokokowym:) Gdybym miała trochę więcej czasu, to bym się skusiła na tą lekturę, ale aktualnie mam do przeczytania bardzo dużo, a terminy oddania książek gonią:( Za to, też dotyczą one XVIII w:) Tą książkę zapamiętuję i kiedyś po nią sięgnę:)

    Ps. Bardzo podoba mi się strój z "Autoportret z 1790 roku" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, co to za książki- czy napiszesz o nich coś na swoim blogu? :)
      Mi też bardzo się on podoba, ta falbanka przy dekolcie robi niesamowite wrażenie! :)

      Usuń
  16. Ta ciekawie zachęcasz, że choć nie jest to moja ulubiona epoka czy styl w malarstwie zaczynam się przekonywać, że coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie bardzo duży komplement! I oczywiście mam nadzieję, że w końcu znajdziesz w niej to, co wyda Ci się naprawdę interesujące :)

      Usuń
  17. Jakoś specjalnie nigdy nie przepadałam za jej portretami, chociaż muszę przyznać, że miała wyjątkowe "oko" do tego jak przedstawić bohaterki swoich obrazów w taki sposób, by człowiek zapamiętał ten a nie inny ich wizerunek. Płynie z jej obrazów beztroska, taka cichutka radość. Możliwe, że mając kiedyś jeszcze okazję zajrzeć do jej wspomnień poczytam z większą uwagą, hym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli nie przepadasz za jej stylem malowania, stylu jej pisania również nie polubisz- są, stety albo niestety- naprawdę bardzo podobne! :D
      Ale fakt faktem, że jej portrety są bardzo specyficzne. Ktoś kiedyś stwierdził, że była "mistrzynią różowej buzi i słomkowych kapeluszy". Zdecydowanie coś w tym jest :D

      Usuń
  18. Nie znam się zbytnio na malarstwie,ale jej autoportrety prezentują sie genialnie, chociaż pewnie wyidealizowała siebie - miało prawo w końcu tak siebie widziała hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Widać też, że bardzo lubiła siebie samą malować :D

      Usuń
    2. Ostatnio zafascynowała mnie ta mało znana malarka - musiała mieć bardzo ciekawe, choć pełne dramatycznych zwrotów akcji życie! Trudno znaleźć więcej informacji w necie, ale nawet to, że przeżyła prawie 90 lat świadczy o jej optymiźmie, talencie i pracowitości. Po rewolucji wylądowała na dworze Carskiej Rosji, gdzie dalej pięknie malowała a także gorszyła Carycę nową "bieliźnianą" modą - nosiła koszulki "a la sauvage" czyli "bliżej natury" :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger