30.12.2013

Leda, łabędź i malarze

Mitologiczny motyw uwiedzenia Ledy przez Zeusa-łabędzia jest chyba jednym z najczęściej pojawiających się w sztuce. Można by wręcz pokusić się o stwierdzenie, że każdy szanujący się malarz powinien mieć w swoim dorobku chociaż jedną Ledę z łabędziem. Dziś chciałabym pokazać Wam, jak sposób ukazywania ich zmieniał się na przestrzeni dziejów- dlatego zamiast typowej już dla mnie listy ulubionych, pokażę je Wam w kolejności chronologicznej. 

Źródło obrazka.
Cesare de Sesto Leda z łabędziem, ok. 1505-10 (kopia zaginionego obrazu Leonarda da Vinci)


Leonardo stanowczo oparł się pokusie uczynienia z motywu Ledy i łabędzia obrazu o charakterze choćby odrobinę pornograficznym. Łabędź co prawda obejmuje ją i zwraca ku niej swą długą szyję, ona jednak zdecydowanie odsuwa go od siebie i ruchem głowy wskazuje dość groteskowo prezentujące się owoce ich związku: jajka, z których wykluwają się ludzkie dzieci. Jedno z nich jest zresztą Heleną - tą samą, która stanie się później przyczyną wybuchu wojny trojańskiej. 


Vincent Sellaer Leda z łabędziem i dziećmi, 1540 


Patrząc na obraz Sellaera, nie trudno zatęsknić za wdziękiem i dostojnością obrazu Leonarda. Leda siedzi otoczona przez męża-łabędzia i dzieci o dość odpychających figurkach, sama zaś zdaje się pukać palcem w głowę, jak gdyby chcąc pokazać, że sama uważa tę sytuację za całkowicie groteskową i wynaturzoną. 

Paolo Veronese Leda z łabędziem, 1585 




Łabędź, choć z pozoru taki niewinny, zaskakuje nas tu swoją niemal agresywną siłą. Ale nie ukrywam, że kiedy patrzę na ten obraz, moją uwagę do reszty pochłania kunsztowna fryzura barokowej Ledy. 

Peter Paul Rubens Leda z łabędziem, 1598-1600 


Rubens wyraźnie postawił tu na ukazanie kontrastu między rozmiarami człowieka i łabędzia. I o ile większość obrazów wykorzystujących ten motyw ukazuje Zeusa-ptaka jako stronę silniejszą, tak tutaj możemy nabrać wrażenia, że zakusy na ludzką kobietę skończą się dla niego śmiercią przez uduszenie. 

François Boucher Leda z łabędziem, ok. 1740 


Boucher namalował ten obraz w iście rokokowym stylu. Mamy tu lekkość, finezję, pastelowe kolory i (może nieco zbyt rażący, może nie nieco zbyt dosłowny) erotyzm. Leda jest uroczą dziewczyną o wyglądzie porcelanowej laleczki, a całą scenę spowija seledynowa draperia baldachimu. Można oczywiście zarzucić mu wiele rzeczy, ale czy przy tym wszystkim można odmówić mu uroku? 


Adolf Ulrik Wertmuller Leda z łabędziem, 1783


Do samego motywu obraz ten raczej nie wnosi nic ciekawego, dobrze za to ukazuje znany chociażby z obrazów Vigée-Lebrun ideał kobiety lat 80 XVIII wieku: o okrągłej twarzy, zaróżowionych policzkach i ciemnych lokach w nieładzie spływających na plecy. 

Gustave Moreau Leda z łabędziem, 1865-75 


Moreau to jeden z największych malarzy symbolizmu, a jego Leda z łabędziem jest niezwykle mistyczna i metafizyczna. To, co najbardziej rzuca się tutaj w oczy, to uwznioślenie motywu- widać, że dla Moreau historia Ledy z łabędziem nie jest zwykłą pornografią. Więc czym jest? Patrzę na ten obraz, patrzę, i nie ukrywam, że nie mam pojęcia! 

Henri Gervex Leda z łabędziem, (niestety nie udało mi się znaleźć daty) 




Z pozoru jest to jedynie niewinny obrazek przedstawiający siedzącą nad stawem, młodziutką dziewczynę, która obserwuje płynącego w jej stronę łabędzia. Ale my wiemy, co to za łabędź i jakie są jego zamiary, przez co cały ten sielankowy nastrój nabiera dużo bardziej niepokojącego charakteru. 

Paul Cézanne Leda z łabędziem, 1882 


Na tym obrazie nie ma mowy o wzajemnej miłości - łabędź próbuje uwieść Ledę, nie wiadomo dlaczego jednak gryzie ją przy tym w rękę. Sama zaś Leda patrzy na niego z wyraźną złością i zniecierpliwieniem- widać, że umizgi ptaka nie stanowią dla niej zbytniej atrakcji. 

Louis Icart Leda z łabędziem, 1934


Oto Leda z łabędziem na miarę XX wieku! Chociaż łabędź zajmuje tu niemal całą przestrzeń, jest on jedynie tłem dla jasnego ciała Ledy. Z jej nagim ciałem świetnie kontrastują zaś perfekcyjnie ułożone włosy i mocny makijaż- nie mamy wątpliwości, że to prawdziwa femme fatale, która potrafi ujarzmić łabędzia jednym swoim spojrzeniem. 


Są to, rzecz jasna, jedynie niektóre wizerunki Ledy z łabędziem, którymi raczy nas malarstwo. Jak Wam się podobają? A może to jakieś inne są Waszymi ulubionymi? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

33 komentarze:

  1. piękne.... mój dylemat - między Boucherem ( jednak XVIII wiek górą , no i ta ostrość wyrazu ) a Icartem (dama ma twarz prześliczną, nieco rokokową)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudny wybór, bo oba są piękne :)

      Usuń
  2. OMG wszyscy na golasa ;) A mówią, że teraz świat tryska erotyzmem :D Kiedyś było gorzej hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy, pani na obrazie Bouchera ma koszulę! No dobra, trochę koszuli :D

      Usuń
    2. Ale za to przedstawienie, hmmm, jakby to ująć, bardzo genitalne :D Swoją drogą, to my właśnie żyjemy w czasach, gdzie nagość jest, wbrew pozorom, wielkim tabu i to taka realna nagość, bez fotoszopów i innych cudów współczesności :D Dawni mistrzowie potrafili z wirtuozerią przedstawić każdą fałdkę i zmarszczkę, a goły tyłek był wszędzie, nawet i w kościołach :D

      Usuń
    3. Dokładnie, dawniej nagość była czymś całkowicie normalnym, a przynajmniej była taka w wielu krajach i kręgach. W końcu nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w człowieku nie tylko ubrania są piękne :D

      Usuń
  3. Ostatni obraz jest na swój sposób naprawdę piękny, bardzo symboliczny, mocny w wyrazie i zupełnie zbywa mu na niewinności :D Szkoda tylko, że buzia Ledy taka nieszczególna raczej :D W sumie nawet lubię ten motyw, ale mam wrażenie, że malarze często przy nim przepadają, jakoś ich onieśmiela albo nie do końca wiedzą za co właściwie się zabrać. Podałaś znakomity przykład z Cezannem :D Moreau piękny, ale faktycznie mitologia zdaje się tu być tylko pretekstem do pokazania czegoś zupełnie innego, co człowiekowi tworzącemu swoje własne uniwersum idzie wybaczyć bardzo prędko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, bez makijażu Leda raczej na pewno nie byłaby na nim urodziwa :D
      Wiem, że nie powinnam o tym mówić, ale mi Moreau wydaje się taki jakiś pusty- wszystko jest u niego takie bogate, niby mistyczne, niby tajemnicze, a jednak, mówiąc szczerze, nigdy nie byłam w stanie znaleźć na jego obrazach jakiegoś głębszego sensu. Może dlatego, że zastosowana przez niego symbolika jest dla mnie całkowicie niejasna, a może dlatego, że po prostu wolę obrazy bardziej oszczędne w wyrazie. Ale fakt faktem - naprawdę jestem ciekawa, co on przez tę Ledę miał na myśli! :D

      Usuń
    2. ja (mężczyzna) uważam, że Leda na ostatnim obrazie jest fantastyczna, gdyby nie jej znakomita uroda obraz byłby zwyczajny,wręcz mdły; wyraz jej twarzy podkreślony mocnym makijażem sam mówi za siebie o co tu chodzi, jest doskonały

      Usuń
    3. O ile dobrze pamiętam sam Moreau nie chciał, aby jego dzieła stały się zbyt popularne, stąd poza zakazem reprodukowania :D oplatał swoją mistykę taką siecią odniesień i znaczeń, że trzeba było być nie lada erudytą, by dostrzec coś więcej niż tylko piękną, dekoracyjną wizję i znany z mitologii czy Biblii motyw. Trochę się chyba w tym pogubił, bo symbolizm z definicji powinien być antyintelektualny, a jakoś tu tego pierwiastka brak. Dla mnie jest to malarstwo bezduszne, ale piękne. Leda - kolejna kobieta fatalna, do której łabędź łasi się jak kot :D Jego uniwersum składa się z krążących po świetlistych orbitach panien fatalnych :D

      Louis August - to już chyba kwestia osobistych preferencji, dla mnie Leda ma zbyt ostre rysy. Możliwe, że malarz uwiecznił swoją muzę, Fanny (http://www.icart.nl/img/icartfanny.gif), ale wydaje mi się, że wyostrzył jej rysy ;) W większości przypadków jego figlarne damy mają subtelniejszą urodę. Cóż, czarny, "pijany" nieco łabędź i radosna, frywolna pannica zabawiająca się muskaniem wody stópką w trakcie amorów są same w sobie frapujące w przypadku mitologicznej tematyki :D Jest tu to, czego brak w innych obrazach - poczucie humoru.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Absyntowa: dziękuję Ci za tak wyczerpujący komentarz! Twoja wiedza jest ogromna i wiele mogłam się z niego dowiedzieć - ja zazwyczaj o malarstwie wiem tyle, ile sama się domyślę, więc nigdy nie będzie tego zbyt dużo!
      Bardzo mi się podoba, jak podsumowałaś Moreau, że to malarstwo bezduszne, ale piękne. Całkowicie się z Tobą zgadzam! To chyba zresztą cecha wielu symbolistów, że gdzieś zatracili się po drodze i tak bardzo zapętlili swoją twórczość, że stała się ona po prostu nieczytelna.
      No i dziękuję za informacje o Icartcie- przyznam szczerze, że pierwszy raz zetknęłam się z nim właśnie przy obrazie Ledy, wcześniej nigdy o nim nie słyszałam!
      Też myślę, że jego Leda ma zbyt mocne rysy twarzy, chyba ma zbyt mocno podkreślone kości policzkowe. Ale podobieństwo do Fanny jest jak najbardziej widoczne! :)

      Usuń
  4. Większość obrazów bardzo mi się podoba :-) I to jakie one erotyczne są! :-) Nakty naktami w malarstwie, ale Ty pokazałaś dzisiaj dużą dozę erotyzmu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobały! :)
      Mam tylko nadzieję, że nikogo tym za bardzo nie zgorszę!

      Usuń
    2. bez przesadyzmu :) toż to sztuka!

      Usuń
  5. Zgorszyć to nie, piękne obrazy:) Obraz pierwszy, Henri Gervex "Leda z łabędziem" i ostatni z czarnym są doskonałe. A François Boucher Leda z łabędziem bardzo erotyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobają! Mówiąc szczerze, ten pierwszy jest chyba moim ulubionym ukazującym ten motyw, ale niestety, mam bardzo duży problem ze znalezieniem jego twórcy :(

      Usuń
  6. Jajka, z których wykluwają się ludzkie dzieci nieźle mnie rozbawiły :D natomiast ze wszystkich obrazów najbardziej podoba mi się ostatni, Leda lat 30. XX wieku ma chyba coś wspólnego z Megarą Disneya (lub raczej na odwrót ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też :D A najbardziej mnie śmieszy, kiedy sobie pomyślę, że Helena Trojańska też właśnie z niego się wykluła :D
      Haha, może rzeczywiście coś w tym jest! :D

      Usuń
  7. W ostatnim obrazie najbardziej podoba mi się nietypowy, bo czarny łabędź. Zdecydowanie dodaje to mroku całej tej nieprzyzwoitej historii :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też od razu rzucił mi się w oczy - to był naprawdę świetny zabieg ze strony Icarta! :)

      Usuń
  8. Louis Icart kojarzy mi się z filmem "Czarny łabędź". Gdy patrzę na obraz w tym kontekście, jego znaczenie nabiera nowego wyrazu.
    Poza tym obraz Henri Gervex, jest zdecydowanie moim faworytem, nie jest dosłowny, ale... Niepokojący. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że "Czarny łabędź" zrobił na nas podobne wrażenie :D Rzeczywiście, jak się spojrzy na niego w tym kontekście, całość robi się dużo bardziej mroczna.

      Usuń
  9. Leda z łabędziem mnie przeraziła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Lino, dlaczego? :(

      Usuń
    2. No właśnie, dlaczego? Na połowie obrazów łabędzie wyglądają jak gęsi ;)

      Usuń
  10. Dziewczyno, jesteś chyba z innej planety! (komplement:) patrząc na Twoje zdjęcia w tych strojach przypomniało mi się jak chodziłam w gimnazjum na taniec historyczny i zobaczyłam kawałek siebie w Twoich zdjęciach:) to strasznie miłe.
    co do obrazów to zdecydowanie Cesare de Sesto Leda z łabędziem, ok. 1505-10 (kopia zaginionego obrazu Leonarda da Vinci), ponieważ ubóstwiam Leonarda:)
    bardzo Ci dziękuję za tego posta. Jak to dobrze, że na tej chorej planecie można spotkać ludzi z prawdziwą pasją:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelo, dziękuję za tak miły i motywujący komentarz! :)
      To prawda, Leda z łabędziem Sesta/Leonarda jest jedyna w swoim rodzaju - żaden inny obraz z tej serii nie ma w sobie takiej klasy i wdzięku :)

      Usuń
  11. Najbardziej podobają mi się pierwszy i ostatni obraz, są niesamowite. Zwłaszcza ten czarny łabędź robi wrażenie, zdecydowanie bardziej wygląda mi na jakiegoś potężnego boga niż np ten podduszony biedaczek z obrazu Rubensa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam! Myślę, że rubensowski Zeus zdecydowanie pożałował swojego pomysłu :D

      Usuń
  12. Moim faworytem jest ostatnie płótno, zdecydowanie! Z drugiej strony wersja Moreau też ciekawa...
    W każdym razie najbardziej podobają mi się obrazy, które ujmują ten temat w symboliczny i nieoczywisty sposób, dając pole dla naszej wyobraźni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również zdecydowanie wolę te mniej dosłowne obrazy - mają w sobie zdecydowanie więcej uroku i tajemniczości :)

      Usuń
  13. Nie ma sensu analizować tego, jak Rubens postanowił skomponować ten obraz, bo to dosłowna kopia niezachowanego dzieła Michała Anioła z 1530 r. Było ono powtarzane przez wielu artystów - zachowały się liczne naśladownictwa tego obrazu, m.in. autorstwa Rossa Fiorentina (l. 30 XVI w., obecnie w NG w Londynie), Cornelisa Bosa (rycina), Bartolomea Ammanatiego (rzeźba). Sam Rubens kopiował ten obraz co najmniej dwukrotnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger