23.09.2013

Miłość, dekadentyzm i szaleństwo

Wierzcie lub nie, ale kilka dni temu obejrzałam swój pierwszy od kilku miesięcy film. Nie planowałam bynajmniej tego szalonego czynu, ale kiedy tylko ozobaczyłam w gazecie, że na Kulturze będą nadawać "Miłość Swanna" z 1984 roku, od razu wiedziałam, że muszę to obejrzeć. Myślę, że to była naprawdę dobra dobra decyzja. 


J'ai vu un film il y a quelquels jours! Pour moi c'est une grande fête, parce que moi et les films ne vivons pas en accord. J'ai choisi "Un amour de Swann" de 1984. Et j'en suis vraiment ravie! 



"Miłość Swanna", film w reżyserii Volkera Schlöndorffa, powstał na podstawie II części słynnej powieści Marcela Prousta "W stronę Swanna". Było to o tyle trudne zadanie, że jest to powieść impresjonistyczna, gdzie bardziej od akcji liczą się emocje, refleksje i filozoficzno-artystyczne rozważania. W II części powieści ukazana została historia miłości Charlesa Swanna- przyjaciela francuskiej arystokracji, do paryskiej kokotki Odety de Crécy. Ten, kto po tym opisie spodziewa się kolejnego "taniego wyciskacza łez", ten ewidentnie nie docenia talentu pisarskiego Prousta. 

"Un amour de Swann", realisé par Volker Schlöndorff, est basé sur la deuxième partie deu roman de Marcel Proust "A la recherche du temps perdu". C'est histoire d'amour de Charles Swann- l'ami des aristoqurates, à la cocotte Odette de Crécy. Mais Proust, ce génie, a  métamorphosé cet histoire simple au stade des amour et follie. 




Schlöndorff dokonał rzeczy niesamowitej: jego film idealnie oddaje klimat Paryża czasów belle époque. Wspaniałe, pełne przepychu wnętrza, dopracowane w najmniejszych szczegółach kostiumy i muzyka grana na fortepianie sprawiają, że od tego filmu po prostu nie można oderwać wzroku. Wszystko tu zachwyca i powoduje nieodpartą chęć zanurzenia się w tamtych czasach. 

Schlöndorff a fait une chose magnifique: son film donne parfaitement un climat de Paris à la  belle époque. Des pièces, des costumes et de la musique font qu'on ne veut pas rentrer à la réalité.



Fabuła jest prosta, ale też nie o fabułę tak naprawdę tu chodzi: najważniejsze są tu uczucia targające głównym bohaterem, granym przez Jeremiego Ironsa.  I tak naprawdę to od niego w głównej mierze zależało, czy "Miłość Swanna" w ogóle będzie zjadliwa, i czy nie będzie działać jak dobre tabletki nasenne. Otóż: nie działa. Jeremy Irons jako ogarnięty graniczącą z szaleśtwem miłością jest więcej niż znakomity, on jest po prostu perfekcyjny. I powiem Wam, że gdyby cały film oparty byłby jedynie na zbliżeniu na genialną mimikę jego twarzy, byłby równie fascynujący. 

Une fable est simple, mais c'est pas elle qui est le plus importante. Les plus importants sont sentiments que déchirent Charles Swann. Ici, Jeremy Irons est plus que génial. Se "Un amour de Swann" avait été l'approchement sur son visage, il aurait été aussi magnifique. 



Także Ornella Muti w roli głupiutkiej Odety wypadła znakomicie. Nie mówiąc już o tym, jak wspaniale prezentuje się w sukniach z początku lat 90 XIX wieku. Ale co tu mówić o sukniach. W epokowej bieliźnie prezentuje się jeszcze lepiej.

Mais Ornella Muti, qui a joué Odette, est attrayante. Elle porte magnifique des robes de la  belle époque. Et des sous-vêtements aussi! 


 

Reżyser rozwinął w filmie także inny, bardzo charakterystyczny dla Prousta wątek, czyli zagadnienie homoseksualizmu. Jego przedstawicielem jest tu ekscentryczny baron de Charlus, który (bnezskutecznie) próbuje dokonać syntezy sztuki i miłości. 

Le réalisateur a montré aussi l'autre trame: un problème d'homosexualité. On le voit au figure du baron de Charlus qui essaye connecter (inefficacement) l'art et l'amour. 


Źródło obrazka.
Jedyne, co mnie zastanawia, to jak odebrałby "Miłość Swanna" ten, kto nie czytał powieści Prousta. Trzeba bowiem przyznać, że nie jest to film "żyjący własnym życiem"- jest to piękna ilustracja, której treściowym dopełnieniem jest właśnie powieść. Bez niej pozostaje on klimatyczny, ale też i niejako pozbawiony sensu. 

Je me demande comment ce film aurait l'air sans le roman. Il ne vit pas "sa propre vie": ce n'est que la belle illustration du roman. Sans lui, il n'a pas le trop grand sens. 


Ogólnie rzecz biorąc: kocham Francję, kocham Prousta, kocham belle époque i kocham Ornellę Muti, więc chcąc nie chcąc pokochałam także i  "Miłość Swanna". Więc jestem pewna, ze jeżeli ktoś z Was także kocha którąś z wyżej wymienionych rzeczy, ten film także pokocha.  

Généralement: moi, j'adore la France, Proust,  belle époque et Ornella Muri, alors j'aime "Un amour de Swann". Et je suis sûre que l'homme qui aime ces choses aussi, aimera aussi ce film. 




Na koniec chciałabym Wam się jeszcze pochwalić uroczym upominkiem, który dostałam od Zosi z bloga moiandsaya.blogspot.com: masłem do ciała o obłędnym zapachu szarlotki.
Zosiu, dziękuję! 




A Wy, oglądaliście już może film "Miłość Swanna"? Jestem bardzo ciekawa Waszej o nim opinii! 

Et vous, est-ce que vous avez vu "Un amour de Swann"? Qu'est-ce que vous en pensez? 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tej notce pochodzą ze strony periodmoviecaps.blogspot.com

35 komentarzy:

  1. Niestety filmu nie oglądałam, a szkoda, zachęcasz do obejrzenia:)

    Przyznam, ze opakowanie tego masła do ciała wygląda trochę jak pudełko do lodów, a może i mam takie skojarzenie przez ten zapach szarlotki?:) A jak się sprawuje po zastosowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci go, naprawdę! :)
      Masełko jest naprawdę bardzo dobre :) Ma bardzo przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i dobrze nawilża skórę :)

      Usuń
  2. Oj, kochana! Teraz jeszcze bardziej żałuję, że nie obejrzałam tego filmu, kiedy leciał na TVP Kultura. Nie dość, że piękne kostiumy i Jeremy Irons, to w dodatku fabuła widać jest ciekawa.
    Muszę to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lukrecjo, ależ koniecznie musisz go kiedyś zobaczyć! Jestem pewna, że bardzo by Ci się spodobał :)

      Usuń
  3. Film powstał na podstawie pierwszej części.
    Niestety, strasznie mnie rozczarował. Był spłycony i kiedy porównać go do oryginału, został tylko zarys, taki goły szkielet. Jedynie dobre kreacje aktorskie - genialny Delon! No i te suknie! Dla sukni warto obejrzeć.
    Polecam książkę; jest to najbardziej przystępna z części cyklu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na myśli drugą część pierwszej części (ale chyba dość niefortunnie to wyraziłam).
      Ja być może po prostu nie oczekiwałam po tym filmie niczego wielkiego- spodziewałam się pięknego obrazka, i taki też piękny obrazek otrzymałam :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Chyba obie macie racje, bo Miłość Swanna to II część I tomu :) No właśnie miałam pisać o wrażeniach Agaty Adelajdy wyrażone w komentarzu pod wpisem o książce na moim blogu, a tu doczytałam się, że sama je też u Ciebie wyraziła. Niestety filmu nie widziałam, więc nie mogę wypowiedzieć się w tej kwestii, natomiast i Proust i Francja i Jeremy Irons to zjawiska, które niezwykle lubię (to nawet zbyt słabe określenie), dlatego chętnie jak się nadarzy obejrzę, nie czyniąc sobie wielkich nadziei, bowiem chyba trudno byłoby przedstawić wewnętrzny świat bohatera tak doskonale, jak zrobił to pisarz.

      Usuń
    3. Oo, właśnie to miałam na myśli (tylko chyba miałam jakiś chwilowy zastój językowy!) :)
      W takim razie jestem przekonana, że "Miłość Swanna" Ci się spodoba! Myślę, że filmu na podstawie dzieł Prousta po prostu nie da się zrobić lepiej, bo ten, komu by się to udało, musiałby być większym geniuszem niż sam Proust.

      Usuń
  4. Jeremy Irons w XIX-wiecznym kostiumie też mnie kusił, ale w końcu nie oglądałam. Ciągle wierzę, że uda mi się przeczytać "W poszukiwaniu straconego czasu" (jedno nieudane podejście mam już za sobą :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze Ci polecam, chociaż mnie samej siły wyczerpały się przy części "W stronę Guermantes" (do teraz, kiedy o niej myślę, ogarnia mnie taka niepohamowana senność) :D

      Usuń
  5. Jak zobaczyłam ten post, to zaraz sobie pomyślałam: Gabrielle i film - niemożliwe! :D
    W sumie film jest stary, ale wygląda bardzo ładnie :) Najbardziej nie lubię, jak filmy się brzydko starzeją i widać po nich, że są już nie pierwszej świeżości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wiesz, ja do teraz się jeszcze po tym nie otrząsnęłam :D
      Dokładnie: w ogóle po nim nie widać, że powstał w latach 80 (w przeciwieństwie do tak wielu innych filmów kostiumowych) :)

      Usuń
  6. Film jest rzeczywiście niezwykły:) oglądałam go wieki temu i chociaż nie byłabym teraz w stanie powiedzieć po kolei co i jak (zreszta nie o to w nim przecież chodzi), to pozostało mi wrażenie czegoś subtelnego, ulotnego i bardzo zmyslowego- tak jak zapamietuje sie dotyk futra czy zapach perfum:) Chętnie obejrzalabym jeszcze raz- z perspektywy lat i doświadczeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż obejrzałam go niedawno, całkowicie się z Tobą zgadzam! Też najbardzie ujął mnie ten subtelny, zmysłowy akcent, który wchodzi w człowieka i zadomawia się w nim na dłużej :)

      Usuń
  7. Lubię oglądać takie nietypowe filmy, szczególnie jeśli nie mam co robić i akurat trafię na nie przypadkiem w telewizji. Chętnie obejrzałabym także i ten- choć u mnie z czytaniem takich książek jest ciężko, więc nie wiadomo czy by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do książki, film jest naprawdę prosty w odbiorze. Jeśli lubisz klimat dawnych czasów, to na pewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  8. Nie znam tego filmu, do jego obejrzenia zachęca mnie Jeremy Irons i kostiumy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa i zapomniałam dodać, że zazdroszczę Ci Twojego jakże uroczego upominku ^^ Jestem fanką produktów marki Farmona - są świetnej jakości, do tego nie są testowane na zwierzętach !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, o tym, że nie są testowane, nawet nie wiedziałam! Ale też je uwielbiam, przede wszystkim za te niesamowite zapachy! :)

      Usuń
  10. Film oglądałam, dawno, ale bohater Ironsa wkurzał mnie niepomiernie swoim zatraceniem dla takiego pustaka; jeśli uwielbiasz kino z uczuciami i detalami ,koniecznie obejrzyj "Bright Star "J. Campion, a może już to widziałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dla mnie to było właśnie niesamowite :) "Bright Star" jeszcze nie oglądałam, ale przymierzam się do tego już od dłuższego czasu :)

      Usuń
  11. Nie czytałam książki. Film oglądałam nie od początku i przez dłuższy czas myślałam, że to jakaś wariacja na temat "Damy Kameliowej". :D
    Po przeczytaniu tego posta, mam ochotę na książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie wiem, jak to zrobiłam, ale cieszę się, że mogłam Cię do niej zachęcić :) Razem z filmem tworzą naprawdę niesamowitą kompozycję :)

      Usuń
  12. Już wiem co będę oglądać dziś wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, bardzo mnie to cieszy! Koniecznie napisz potem, jak Ci się podobało! :)

      Usuń
  13. Unfortunately, this film has not come to Spain yet, however I'm going to find it in English and enjoy all that beautiful costume. I wish I was a dressmaker at the time, I would be very happy all these lace sewing!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, really? I was sure that this film is popular in all countries... Ah, yes! And I wish I was an aristocrat lady... And wear those fantastic dresses! :)

      Usuń
  14. Szkoda, że już nie robią takich dobrych filmów... Ale te kostiumy są piękne, przyciągają uwagę! Szczególnie podobają mi się te strusie pióra przy kapelusikach, cudowne są!
    Powiedz mi, skąd pochodzisz? Bo tak sobie myślę, gdybyś była ze śląska lub miała możliwość dojazdu do Sosnowca, chętnie nawiązałabym z Tobą współpracę przy sesjach zdjęciowych w Twoich ulubionych klimatach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, te małe kapelusii są przeurocze!
      Jejku, to dla mnie bardzo miła propozycja! Zwłaszcza, że mieszkam w Tychach, tuż obok Katowic :)

      Usuń
  15. Chętnie obejrzę ten film w wolnej chwili...postaram się po francusku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jedyny szkopuł tego filmu jest taki, że aktorzy mówią tylko po angielsku :( Ale może uda Ci się znaleźć wersję z francuskimi napisami :)

      Usuń
  16. Nawet nie słyszałam o tym filmie! Koniecznie go zobaczę w jeden z tych ponurych jesiennych wieczorów ;)
    Zapach masełka musi być obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę Ci polecam, Kochana! :)
      O tak, ten zapach jest niesamowity! :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger