09.07.2013

Arystokratyczna arkadia

W ostatniej notce wspominałam o haśle "powrotu do natury", który zrewolucjonizował myślenie ludzi XVIII-wieku. Ideałem arystokratów stali się pasterze, którzy, w ich mniemaniu, wiedli szczęśliwe i beztroskie życie. I któż z nich by się przejmował, że była to jedynie ponura pomyłka? 



Stąd właśnie w II połowie XVIII wieku pojawił się wysyp obrazów przedstawiających sielskie sceny pasterskie. Głównymi malarzami takich pejzaży byli dwaj mistrzowie rokoka: François Boucher i Jean-Honoré Fragonard. 

François Boucher "Słodki list".
Ich sielskie obrazy charakteryzują się miękkimi liniami i wykorzystaniem pastelowej, spokojnej kolorystyki. Zgodnie z sentymentalnymi upodobaniami, ich tematem przewodnim jest miłość: zazwyczaj więc przedstawiają pięknych i młodych pasterzy, którzy, siedząc na polanie w towarzystwie owiec, obdarzają się czułościami. 

François Boucher "Wiosna"
Wszystkie przedstawione na tych obrazach pasterki zdają się być niemal identyczne: śliczne, z kwiatami w luźno upiętych włosach, o krągłych, różowych policzkach. Ubrane są w kolorowe suknie składające się z koszuli o bufiastych rękawach, gorsetu z  dekoltem podkreślającym wydatne piersi i obszernej spódnicy z fartuszkiem. Całości dopełniają wąskie, bose stopy. Prawdziwa, wiejska dziewczyna! 


Jean-Honoré Fragonard "Pasterka".
Nie ma co, bardzo modne są te ubogie pasterki. Zwróćmy uwagę na bardzo dopasowany kolorystycznie i elegancki wygląd jednej z nich: 



François Boucher "Czy myślą o winogronach?".
Albo na zawadiacki kapelusik zdobiący głowę drugiej: 


François Boucher "Jesień".
Albo na tę uroczą bindę okalającą szyję trzeciej: 

Jean-Honoré Fragonard
Ideał sięgnął bruku, chochoł okazał się bublem, a pasterka arystokratką. Przytłoczeni etykietą, tęskniący za swobodą, arystokraci bardzo chętnie spędzali bowiem czas na zabawach w pasterzy. Każdy, kto oglądał "Marię Antoninę" Coppoli, pamięta na pewno sielskie sceny z Petit Trianon. Sceny te są idealnym przykładem owej tęsknoty za wsią, która z prawdziwą wsią wspólną miała jedynie nazwę. 



Samym tym obrazom można co prawda zarzucić bardzo (bardzo, bardzo, bardzo) wiele, ale na pewno nie można odmówić im ogromnego uroku. Oczywiście, możemy uznać, że takie sielskie scenerie to kicz w czystej postaci. Ale powiedzmy sobie szczerze: któż z nas nie chciałby się w nich znaleźć? 



Jean-Honoré Fragonard "Szczęśliwi kochankowie".
Tym sielskim akcentem chciałabym jednocześnie pożegnać się z Wami na jakiś czas. W najbliższych dniach udaję się na wczasy, podczas których i dostęp do internetu będzie raczej wątpliwy. Mam jednak nadzieję, że wyjazd ten będzie bardzo inspirujący tak dla mnie, jak i dla mojego bloga :) 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

54 komentarze:

  1. Odpoczywaj i baw się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że tak właśnie będzie :)

      Usuń
  2. Lubię Bouchera i Fragonarda :)
    Pamiętam, że na zajęciach z literatury osiemnastowiecznej to był właśnie nasz odwieczny problem - gdzie kończy się rokoko i gdzie zaczyna sentymentalizm. Skoro rokoko polegało właśnie na przebierankach, zabawach w żywe obrazy, odgrywaniu scenek rodzajowych, a sentymentalizm był jednak udawany i z prawdziwą wsią nie miał wiele wspólnego... Pamiętam, że rozróżnienie, w którym utworze bohaterowie są "przebrani", a w którym są "na prawdę" było zawsze zabawne :P

    Życzę Ci miłego wypoczynku, choć w sumie jeszcze się przecież zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, ten problem jest naprawdę intrygujący. Wydaje mi się, że rokoko było jednak dużo bardziej "salonowe", ale kto ich tam wie! :D
      Zdecydowanie! Będziesz chyba ostatnią osobą, z którą się spotkam, bo wyjeżdżam tego samego dnia wieczorem :D

      Usuń
    2. Tak, ale zdarzały się też utwory, w których bawili się w sentymentalizm, ale to tak na prawdę było rokoko (a to spryciarze! :D ). Takie 2 w jednym :)
      Ciekawa jestem, gdzie jedziesz ;>

      Usuń
    3. Widać byli bardzo niezdecydowani :D Ciekawe, czy zdarzało się, że sentymentaliści bawili się w klasycyzm albo odwrotnie (szał!) :D
      Szaleństw niestety nie ma, ale to opowiem Ci, kiedy się spotkamy! :)

      Usuń
  3. Chyba odrobinę wolę Fragonarda, Boucher troszkę przesadzał z rumieńcami :D Poza tym u Fragonarda ludzie chyba częściej są ubrani ;D Dobra, koniec tych głupawych wywodów. Ciekawostka - jeszcze parę lat temu to byli właśnie moi ulubieni malarze, a ulubionym obrazem była "Zasuwka" Fragonarda, zresztą nadal go bardzo lubię ;) Baw się dobrze! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "U Fragonarda ludzie chyba częściej są ubrani"- kocham! Ale co prawda, to prawda, malarstwo Boucher było wyjątkowo odważne. "Zasuwka" jest rzeczywiście wspaniała (ale co za idiotycznie brzmiący tytuł!), ale domyślam się, że przegrała u Ciebie z prerafaelitami? :)
      Dziękuję! Będę niecierpliwie czekać relacji ze zlotu! :)

      Usuń
    2. No niestety, przegrała, i to nie tylko z prerafaelitami, ale ogólnie sporą częścią sztuki dziewiętnastowiecznej :) Ale w sztuce przed-dziewiętnastowiecznej cenię Fragonarda bardzo bardzo! :D

      Usuń
    3. Doskonale Cię rozumiem, bo też chyba wolę malarstwo XIX wieku :) Chociaż moi ulubieni malarze są współcześni- Johanna Ost i Otto Frello :)

      Usuń
  4. Temat bardzo na czasie. :) Sama bym uciekła z miasta na wieś, żeby nieco odpocząć. Może niekoniecznie przy owieczkach. :D Ale taki piknik bardzo chętnie, jak najbardziej. :) Miłego odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach widać podobną tendencję :) Ach, a czemu nie chcesz owieczek? :D

      Usuń
  5. Też wolę Fragonarda, to chyba dlatego, że jakoś tak ładnie operuje światłem, przez co wydobywa postaci z tła - wydają się żywe, za to Boucher jest bardziej "płaski" (wiem, dziwnie to brzmi). Ale Twoja puenta jest najlepsza - wszyscy wiemy, że ta zabawa w wieś to takie oszustwo, razi nas to, a z drugiej strony nie do końca można oprzeć się urokowi tych obrazów.. arystokraci chyba musieli częściowo zdawać sobie sprawę, że z życiem wsi nie ma to nic wspólnego, ale to była w końcu jedyna forma ucieczki przed przepychem salonowego życia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A mi się bardziej podoba Boucher, jest taki uroczo rozmyty :D Chociaż życia w jego obrazach rzeczywiście jest niewiele :D
      Dokładnie! I w dodatku jaka cudowna ucieczka! :)

      Usuń
    2. Gdybym miała tak dookreślić, to scenki rodzajowe bardziej lubię u Fragonarda (no, choćby słynna Huśtawka), a u Bouchera portrety - zresztą, każdy ma coś w sobie:)

      Usuń
    3. Dokładnie! Niby tacy sami, a jednak każdy inny :) Chociaż mnie oni i tak zawsze się mylą! :D

      Usuń
  6. Obrazy są przepiękne, jednak dla mnie są przesłodzone. Tak jak pisałaś, nie mają za dużo wspólnego z prawdziwą wsią. : p Życzę miłych wakacji! ; D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ja już się trochę przyzwyczailam do tego rokokowego klimatu, ale wiem, że może on nieźle razic :D

      Usuń
  7. ja jednak wolę klimaty salonowe, a Ty z twoją rokokową urodą pasujesz właśnie tam :)
    Ludwik August

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba jednak miałabym zgryza, co wybrać :D. Ale to bardzo miłe, że uważasz moją urodę za rokokową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, no jasne wiem, że wolisz regencję, i rozumiem - wolny wybór, ale jak oglądam portrety XVIII wiecznych dam, to często widzę tam Ciebie pasującą do tych "ram"
      Ludwik August

      Usuń
    2. Haha, ależ oczywiście, że wolę rokoko :D To chyba nie jest dla nikogo tajemnica :D

      Usuń
  9. Tak sobie wyobrażam raj ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! I mam nadzieję, że kiedyś uda nam się do takiego trafić! :D

      Usuń
  10. Obrazy są wspaniałe czytanie natomiast sentymentalnych ballad i innych nowych Heloiz to dopiero wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rzeczywiście! Osobiście nigdy się jeszcze na nową Heloizę nie odważyłam! :D

      Usuń
  11. ciekawy pomysł na bloga naprawdę. dodaje do obserwowanych będę zaglądać tu częściej ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa! Cieszę się, że mój blog Ci się spodobał! :)

      Usuń
  12. Prowadzisz bardzo ciekawego bloga o inspirującej i pouczającej tematyce!!!! Będę do Ciebie zaglądać, obrazy uwielbiam z chęcią dowiem się coś więcej o malarstwie z innych epok ;)

    Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa, które zostawiasz u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo Ci dziękuję za miłe słowa! Cieszę się, że mój blog Ci się spodobał! Widzę, że będziemy się nawzajem inspirować :D.

      Usuń
  13. inspirujący blog i ciekawa tematyka:) zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba! :)

      Usuń
  14. Pomyslowo i fajnie :)
    Follow?
    fashionlikealife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny blog :)
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga oraz do obserwacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci sie podoba! :)

      Usuń
  16. Interesująco tutaj, chyba zostanę na dłużej ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki masz piękny blog!!!
    Skąd bierzesz takie sukienki??!! Cudne!

    mi znudziły się bardzo pomadki z drobinkami, ewentualnie jeżeli są bardzo delikatne jak w tych, to jest ok.
    Szukam teraz raczej bez tego świecenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jak człowiek chce sobie poświecić, to przecież wystarczy, że na szminkę nałoży się trochę iskrzącego błyszczyku :)
      Dziękuję Ci bardzo! Ach, niestety, jako osoba nie posiadająca talentu do szycia, korzystam z talentu tych, którzy go posiadają :D Ostatnia suknia jest np autorstwa cudownego pana z bloga thefashionofelegance.blogspot.com :)

      Usuń
  18. Pięknie u Ciebie! :) bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie czytam o Marii Antoninie- wspaniałą biografię Stefana Zwiega. Była ona określana królową rokoko. Tak więc jestem w temacie sielsko-anielskich przebieranek, teatrzyków, pastereczek, mody, które z rzeczywistością rzeczywiście nie miały nic wspólnego, niemniej na obrazy miło popatrzeć, jak na uwiecznienie pewnej mody na powrót do natury, który ani z powrotem, ani z naturą nie był powiązany. Miłego wypoczynku - sielsko-anielskiego :) życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! To widzę, że zgrałyśmy się w czasie, bo ja właśnie jestem tuż po przeczytaniu biografii Marii Antoniny, tyle tylko, że autorstwa Antonii Fraser :)

      Usuń
  20. napisz tej Pani z Body &Spirit, że Wyszków jest od W-wy godzinę jazdy, a nie 4, jak pisze, sama bym to Jej napisała ale ma wyłączony anonimowy
    Pozdro
    Akra

    OdpowiedzUsuń
  21. Przypadkiem natknąłem się na bloga i chyba zostanę tu na dłużej. :-)

    Polecam historię tego 'szalonego' belgijskiego malarza:

    http://dtbbth.blogspot.com/2013/07/antoine-joseph-wiertz-i-fascynacja.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Słonecznych wakacji życzę, mam cichą nadzieję, że szybko wrócisz i w najbliższym czasie przeczytam nowego posta. Zaczytuję sie u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć! Wracam pojutrze, więc w poniedziałek powinna być już nowa notka! Mam nadzieję, że spełni Twoje oczekiwania :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger