21.04.2013

Sissi- nieszczęśliwa cesarzowa

Która z nas nie oglądała w dzieciństwie animowanej bajki o losach odważnej i pięknej Sissi? Która z nas nie marzyła o takiej ogromnej miłości, jaka łączyła ją i Franciszka? Która z nas nie dała się nabrać na obraz szczęśliwej i odważnej cesarzowej, która żyła długo i szczęśliwie? Powiem od raz- ja się dałam. Dopiero niedawno, po wizycie w Wiedniu, gdzie znajduje się poświęcone jej muzeum, udało mi się dowiedzieć więcej o prawdziwym życiu tej niezwykłej osoby, jaką była Sissi.

Źródło obrazka
Zacznijmy od początku. Urodziła się 24 grudnia 1837 roku w Monachium, jako jedno z dziewięciorga dzieci Ludwiki i Maksymiliana I Józefa, pierwszego króla Bawarii. Jako dziecko, a potem młoda dziewczyna, nie należała do osób bardzo rzucających się w oczy. Nie była ładna, a w jej charakterze przeważała chorobliwa nieśmiałość. 

Rodzeństwo Sissi. W środku starsza siostra Helena.
Źr.
W roku 1853, a więc kiedy Sissi miała 16 lat, pojechała wraz matką i starszą siostrą, Heleną (uważaną za piękność), do austriackiego kurortu Bad Ischl, gdzie miały się odbyć zaręczyny Heleny z cesarzem Franciszkiem Józefem. Kiedy ten jednak zobaczył Sissi, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, ta zaś, kiedy tylko poprosił ją o rękę, nie była w stanie odmówić. Można więc śmiało powiedzieć, że Sissi, nieświadomie, odbiła swojej siostrze najlepszą partię w kraju.

Sissi w sukni ślubnej. 

Źr.

Przyzwyczajona do swobody i przebywania na świeżym powietrzu, młoda Elżbieta nie potrafiła przyzwyczaić się do panującej na dworze cesarskim etykiety. Musiała opuścić swoje ukochane Possenhofen, by zamieszkać w wiedeńskim Hofburgu, gdzie, otoczona dworem, nie była w stanie się odnaleźć. W dodatku nie miała zbyt dobrych stosunków ze swoim mężem, Franciszkiem Józefem, z którym, najzwyczajniej świecie, nie miała zbyt wielu wspólnych tematów do rozmów, chociaż ten nieustannie zapewniał ją o swojej miłości. Do tego dochodziły złe stosunki z teściową, arcyksiężną Zofią, ale fakt, że była niespełniona w macierzyństwie. Dworska etykieta nie pozwalała jej na wychowywanie dzieci osobiście.  


Źródło obrazka
Źródło obrazka


Rekonstrukcja sukni koronacyjnej, którą można podziwiać w Hofburgu.
Niestety, już na pierwszy rzut oka widać, że jest to bardziej kostium, niż faktyczna rekonstrukcja.
Nawet pani w muzeum potwierdziła, że chcieli po prostu, żeby było cokolwiek.
Źródło obrazka

Rozgoryczona życiem Sissi zaczęła podupadać na stroju. Kiedy lekarze wykryli u niej gruźlicę, udała się w swoją pierwszą podróż, z której wróciła odmieniona. Z zalęknionej trzpiotki stała się pewną siebie i swojej urody kobietą. Nie bez powodu zaczęto uważać ją za najpiękniejszą kobietę swej epoki. Niestety, ani uroda, ani pewność siebie, nie były wstanie dodać jej życiu radości. Świadectwem jej smutku są wiersze, które, chociaż bardzo nisko oceniane przez krytyków, są dogłębnym wyrazem jej uczuć. W Hofburgu była nawet możliwość zakupienia tomiku z jej poezją, niestety, wiedeńskie ceny trochę przewyższają mój budżet :) 

Sissi w swojej słynnej "gwiezdnej sukni".
Źródło obrazka

Pewność siebie pozwoliła Sissi na zdobycie względnej niezależności. Jak na tamte czasy, zaczęła bowiem prowadzić bardzo ekscentryczny tryb życia. Dużo podróżowała, z pewnością po to, by uciec od dworskiej samotności (wiedeńczycy nie rozumieli jej, a przez to nie darzyli sympatią, w przeciwieństwie do innych mieszkańców innych państw, jak na przykład Węgier), ale przede wszystkim gimnastykowała się, czym wprawiała wiedeński dwór w prawdziwą rozpacz. Do dziś w jej gotowalni można zobaczyć drążki, na których ćwiczyła. 

Źródło obrazka
Sissi słynęła ze swoich bardzo długich i pięknych włosów. Powstały nawet dwa obrazy, w których pozuje w rozpuszczonych- rzeczywiście, robią wrażenie! Nawet Franciszek Józef powiesił jeden z nich w swoim gabinecie, tuż nad biurkiem. 

Źródło obrazka
Prawdziwa rozpacz dopadła Sissi w roku 1889, kiedy to jej syn, arcyksiążę Rudolf, popełnił samobójstwo wraz ze swoja kochanką, Marią Vetserą (o czym będzie w jednym z następnych postów). Od tamtego czasu Sissi nie zdejmowała żałoby, coraz więcej podróżowała, stroniła od ludzi. Podczas jednego ze spacerów, 10 września 1989 roku w Szwajcarii, została zamordowana przez Luigiego Lucheni, który potem tłumaczył to tym, że imię idei antymonarchijskich chciał po prostu zamordować jakiegoś władcę. Otoczona legendą już za życia, po tragicznej śmierci stała się Sissi postacią uwielbianą, także przez Wiedeńczyków, którzy przecież nie darzyli jej sympatią. Uwielbienie to można zobaczyć po dziś dzień w Hofburgu, we wspaniale zrobionym muzeum Sissi, a także w sklepie z pamiątkami, gdzie wszystko, począwszy od zakładek, przez herbaty, zeszyty i koszulki, a skończywszy na torbach podróżnych, ozdobione jest jej wizerunkiem. 

Źródło obrazka
Postać Sissi bardzo często staje się inspiracją dla artystów lub filmowców. Jej najczęściej wykorzystywanym wizerunkiem jest wspomniana wcześniej "gwiezdna suknia". 

Pojawiła się ona w filmie o Sissi ze wspaniałą Romy Schneider w roli głównej. 



W "Upiorze w operze" pojawia się w scenie, w której Christine śpiewa "Think of me": 

Źródło obrazka
Jej interpretację baletową mogliśmy natomiast podziwiać na tegorocznym koncercie noworocznym z Wiednia: 

Źródło obrazka
Powstała także lalka Barbie inspirowana postacią Sissi: 

Źródło obrazka
I to już wszystko, jeśli chodzi o Sissi. Mam nadzieję, że post Wam się podobał! 

Pozdrawiam, 
Gabrielle 

23 komentarze:

  1. Ostatnio właśnie czytałam o jej smierci, najsmutniejsza moim zdaniem była reakcja jej męża - jedyne co go interesowało, to czy nie popełniła samobójstwa ... Osobiście, nigdy jakoś mnie do Sissi nie ciągnęło - o wiele bardziej fascynuje mnie postać królowej Wiktorii - z jednej strony kobieta do szaleństwa zakochana w mężu, z drugiej nie cierpiąca dzieci - własne oglądała dopiero, jak ukończyly 6 lat. apodyktyczna, ale jednocześnie uznawana za kobietę, która utrzymała monarchię i zapobiegła rewolucji ... Tak, stanowczo wolę wiktorię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda kobieca monarchini jest na swój sposób ciekawa... Ale fakt, Wiktoria intryguje do dziś tymi sprzecznościami charakteru ;)

      Usuń
    2. Łącznie z tym ze posądzano ją o szaleństwo i jednym z zalecen psychiatry bylo nie denerwować królowej, aby nie skonczyła jak wuj ;) mąż, rodzina, służba, doradcy, chodzili wokół niej na paluszkach ;)

      Usuń
    3. Dlatego właśnie ja wolę Sissi, jakoś łatwiej przychodzi mi ją zrozumieć i się z nią w jakiś sposób utożsamić :)

      Usuń
    4. A jeśli chodzi o tę reakcję jej męża, to w tamtym czasie to, czy ktoś popełnił samobójstwo, czy nie, miało przecież ogromne znaczenie! Samobójców nie mogli grzebać po katolicku, więc byłaby to ujma dla rodu królewskiego.

      Usuń
    5. Niby tak, ale smutne jest to, że nie przejął się śmiercią niby ukochanej kobiety - nie pytał z neidowierzaniem czy nie żyje, tylko od razu - czy to nie było samobójstwo. Szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego ...

      Usuń
    6. Ale z drugiej strony, przecież nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę czuł w środku! Może po prostu zachował się tak, jak tego od niego wymagano...

      Usuń
    7. Dokładnie, tego od niego wymagano. od wymagań też sissi uciekała ... zresztą, jak ise tak przyjrzeć, wszystkie królowe, cesarzowe, które wyszły za mąż z miłości potem uciekały od życia dworskiego - zbyt sztywnego, ceremonialnego ...

      Usuń
    8. Jejku, bo kto by od niego nie uciekał? Jak się czyta o tych wszystkich wymogach i zwyczajach, to aż się głos jeży na głowie. A masz na myśli jakieś konkretne? Ja kojarzę jeszcze tylko Dianę :)

      Usuń
    9. Sissi, Diana, Caryca Aleksandra, Maria Antonina, czy nawet królowa Wiktoria, a także księżna Cambridge - na początku, gdy związała isę z księciem Williamem nie potrafiła sie pogodzić ze sztywnością etykiety dworskiej.

      Usuń
    10. Nie zgodzę się absolutnie ze stwierdzeniem, że go to nie ruszyło! Są relacje świadków, którzy po raz pierwszy widzieli wtedy łkającego cesarza, który wypowiedział słowa "Nikt nigdy nie dowie się jak bardzo ją kochałem".

      (tak wiem, że odpowiadam na dyskusję rozpoczętą kilka lat temu, ale mimo wszystko nie mogłam się powstrzymać. Od lat "studiuję" ich historię.)

      Usuń
    11. Dziękuję za komentarz! Te stare wpisy są dla mnie dość problematyczne, ale chociaż wartości merytorycznej nie mają żadnej, to jednak żal mi je usuwać :)

      Usuń
  2. O matko, kocham ten filmik z koncertu wiedeńskiego, jest magicznie zrobiony ;) Dobra, a wracając do tekstu, to jak tak ją opisujesz, jej historia przypomina mi bardzo Marię Antoninę :) "Odbiła swojej siostrze najlepszą partię w kraju" - strasznie mnie to rozbawiło, chociaż historia niezbyt zabawna ;) No i jak to zwykle przy czytaniu czyjejś biografii, zastanawia mnie, czemu nie zrobią o niej dobrego filmu kostiumowego! Nie licząc tych starych oczywiście. Chodzi mi o taki w stylu "Księżnej" czy "Marii Antoniny" właśnie... I nie miałam pojęcia, że zginęła w zamachu! Może dlatego, że jedyne informacje o niej czerpałam z tego serialu :p Dużo "Sissowych" (:D) akcentów można też znaleźć w Budapeszcie, który osobiście uwielbiam. Ma właśnie taki cesarski klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwinąć wątek tego zabójstwa?;d ugodził ją szpikulcem 10 cm między żebra. Zorientowano się, że to ta rana, gdy Sissi już straciła przytomność. Ani ksiądz, ani doktor nie zdążyli, zmarła gdy ją transportowano z miejsca wypadku. Co do zamachowca - miał zamiar zabić Diuka Orleanu (pretendent do tronu Francji!?), ale że go nei zastał, postanowił zabić kogokolwiek, kto ma błękitną krew ...

      Usuń
    2. Właśnie to jest taka straszna ironia losu, że zginęła właściwie bezsensownie, tylko dlatego, że była cesarzową (której to funkcji sama nienawidziła).
      Eleonora: ja też uwielbiam ten filmik! Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne koncerty noworoczne, bo są wspaniałe!
      Zgadzam się, że przydałby się jakiś naprawdę dobry film o Sissi. A oglądałyście może ten stary? Bo ja niestety nie miałam okazji, słyszałam tylko, że nie jest zbyt porywający.

      Usuń
    3. ten słynny pamiętam jak przez mgłę, głównie scenę, gdy z teściową walczyła gdzie dziecko ma sypiać ... No i jak piła wódkę z góralami, a cesarz był w szoku ;)

      Usuń
  3. Czego byście Panie nie napisały, to cesarzowa Sissi była najpiękniejszą kobietą swoich czasów i niestety niewolnicą swej urody... Polecam książkę Hellmuta Andicsa "Kobiety Habsburgów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nie znam, ale rzeczywiście słyszałam o ojej obsesyjnym dbaniu o urodę. Według wielu historyków cierpiała nawet na anoreksję.

      Usuń
  4. Sissi inspiruje mnie od wielu lat. Była naprawdę piękną, mądrą i intrygującą kobietą. Podziwiam ją niesamowicie m.in. za to, że będąc nieśmiałą osobą potrafiła dopiąć swego i walczyć o swoje szczęście. Jednak w jej życiu pojawiły się tragiczne wydarzenia i trudne wybory, które miały na nią ogromny wpływ. Bardzo chciałabym przeczytać jej wiersze, choć zadaniem krytyków są zbyt wyniosłe, nie zwracam jednak na to uwagi, podchodzę do tego w ten sposób: mam swoje zdanie i coś czuję, że spodobałyby mi się. :)
    Można zauważyć jak Sissi zmieniała się w ciągu całego swojego życia i dlaczego tak się działo. To była wspaniała kobieta.
    A tak trochę zmieniając temat, niesamowite jest to ile na Twoim blogu można znaleźć ciekawych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, to dla mnie naprawdę ogromny komplement! :)
      Ja też jestem pod ogromnym wrażeniem Sissi i bardzo żałuję, że dotychczas nie przeczytałam żadnej jej większej biografii. I tak samo jak Ty jestem bardzo ciekawa jej poezji- co z tego, że to podobno grafomania, skoro Sissi zawarła w niej wszystkie swoje uczucia. Niestety, nie mam pojęcia, gdzie można jej znaleźć.

      Usuń
    2. Tak, właśnie ze znalezieniem jest największy problem...
      Wydaje mi się, że ta poezja musi być wspaniała, bo jest napisana właśnie przez Sissi- kobietę, która tyle przeżyła, tyle odczuła i przelała to na kartki papieru.
      Gratuluję świetnego bloga ! :)

      Usuń
  5. Sissi jest jedną z wielu niesamowitych kobiet XIX wieku. Czy tak naprawdę to była to wielka miłość z tym Franciszkiem, nie sądzę, może tylko w filmach. Była ona bardzo nieszczęśliwa z Franciszkiem właśnie przez tą samotność. Samotność tą przekreśliła na krótko jej córeczka Zofia urodzona 1855 roku, otrzymała imię po babce. Dlaczego na krótko bo mała zmarła 2 lata później, wtedy właśnie arcyksiężna Zofia odebrała jej drugie dziecko, roczną Gizelkę, i zaczęła się wojna między teściową a Sissi o dzieci. Myślę, że wtedy Sissy się tak porządnie załamała wiedząc, że nie ma przy niej męża, ani dzieci, że jest sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, postać Sissi jest fascynująca. Ciągle szukam jakiejś jej dobrej i rzetelnej biografii, ale nic nie potrafię znaleźć.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger