17.04.2013

Pszczyna za czasów Napoleona

Dużo się dzisiaj mówiło o zorganizowaniu pikniku w stylu napoleońskim, który, bardzo prawdopodobne, odbędzie się w Pszczynie jeszcze w te wakacje! Ta cudowna perspektywa podkusiła mnie do wyciągnięcia zdjęć sprzed dwóch lat, kiedy miałam swoją pierwszą sesję w stylu historycznym!
Suknia, która stała się dla niej inspiracją, była wzorowana na tej, która miała na sobie Keira Knightley w "Dumie i uprzedzeniu", tyle tylko, że talia podniesiona została tuż pod biust, jak w typowej napoleonce.


Uszyta została przez Anię Bindę, znakomitą krawcową, której kreacje możecie obejrzeć na stronie creomoda.pl. W przeciwieństwie do moich pozostałych sukien, nie była ona jednak robiona według wykrojów historycznych, ale według współczesnych (z tyłu ma więc zamek błyskawiczny). Jej krój przypomina więc współczesne suknie ślubne, a że sesja robiona była akurat w sobotę, więc wyglądałam jak panna młoda, której narzeczony uciekł z przed ołtarza :)





Ogólnie rzecz biorąc, sesja była jednak bardzo udana. Najlepiej wspominam moment, kiedy razem z koleżanką, która robiła mi zdjęcia, poszłyśmy do pobliskiego lidla :) Spojrzenia sprzedawców i klientów- bezcenne!





W ostatnim czasie sukienka została odrobinę zmodyfikowana. Zamiast białej, grubej wstążki, przepasana jest cienką w kolorze niebieskim. Myślę, że taki kontrastujący dodatek to bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu suknia staje się mniej "ślubna", a bardziej "historyczna". Niestety, nie miałam jeszcze okazji zrobić zdjęć w nowszej wersji.

Pozdrawiam,
Gabrielle

22 komentarze:

  1. No teraz to mi zrobiłaś ochotę na ten piknik ;) Już się nie mogę doczekać! A suknia prześliczna, chociaż zmienienie wstążki chyba jest dobrym pomysłem :) Najbardziej podoba mi się to zdjęcie, gdzie stoisz tyłem, a suknia "włóczy się" z tyłu! Jak jakiś obraz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Właśnie, ten tren chyba kocham najbardziej, chociaż chodzenie w nim, zwłaszcza po trawie, jest, jakby to powiedzieć... wesołe :)
      Tylko zastanawiam się, czy ta suknia będzie pasować na nasz piknik! Niestety, jest to moja jedyna napoleońska!

      Usuń
    2. Ja wczoraj też poznałam, co to znaczy poruszać się z ogonem materiału metr za sobą :P A co do sukni, myślę, że pasuje! Myślałam, że jest bardziej skomplikowana/zdobiona, ale ta poza trenem jest jak najbardziej piknikowa :) Jeszcze możesz pokombinować z akcesoriami typu kapelusik, koronkowa parasolka... ;)

      Usuń
    3. A to przy jakiej okazji musiałaś poruszać się z ogonem? :)
      To świetnie, że pasuje! Mmm... koronkowa parasolka marzy mi się już od dawna! :)
      Uwielbiam też te stricte współczesne, ślubne :)

      Usuń
  2. Chyba rozwieję twoje wątpliwości - suknia jak najbardziej się nadaje :) Jedyne, co musisz zrobić, to zamiast długich rękawiczek dodać wzorzysty, kolorowy szal i czepek ;D A jakby ci się udało spencer znaleźć, byłoby idealnie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, pod koniec maja nie ma mowy o narzutkach :D
      Ale wiesz, nad czym się zastanawiam? Bo skoro chcemy zrobić piknik, to musimy wziąć koce i koszyki, a jak z kocami i koszykami będziemy zwiedzać pałac?

      Usuń
    2. Właśnie dlatego trzeba to rozwiązać logicznie i technicznie :) Przydałby się ktoś autem - żeby tałatajstwo zostawić, druga sprawa, z krakowa czy rybnika nie bedziemy jechać w kostiumach - miny ludzi kierowalyby nas w wiadome miejsce (chociaż, Eleonora, i tak miałyśmy zamiar sprawdzić zainteresowanie ludzi, prawda?) ;D Kłopotem też będzie jedzenie - bo piknik to przecież jedzenie - trzeba będzie je podzielić, kto co, itd ;)

      Usuń
    3. Hm... Myślę, że podzielenie jedzenia, w sensie kto i co, będzie najmniejszym problemem. Gorzej z tymi samochodami :/ Ja na przykład nie mam prawka, więc raczej przyjadę pociągiem. Ale wiesz co, myślę, że jakby się do jednego pociągu zebrało kilka dziewczyn w kostiumach, to byłoby raźniej i miny ludzi wcale by nam nie przeszkadzały :) Ja uwielbiam takie akcje! :D

      Usuń
    4. Ja mam prawko więc mogę zabrać koce i koszyki do Pszczyny :) Mieszkam blisko więc mogę też zająć się jedzeniem, które nie może stać długo poza lodówką.

      Usuń
    5. To ja w takim razie mogę upiec coś dobrego! Nie wiem, co jedli na XIX-wiecznych piknikach, ale osobiście mam ochotę na coś z bezą :D

      Usuń
    6. Więc jeśli miałbyśmy jechać pociągiem grupką, zastanawiam się ,czy dobrym punktem wypadowym nie bylyby katowice;p I tak, Nelly, ratujesz nam życie! Apropo - w katowicach na dworcu jest cąlkiem przyjemna nowa toaleta z kanapami ;p tam mogłybyśmy się przebrać w nasze kostiumy ;D

      Jesli chodzi o pieczenie - oni mieli fioła na punkcie cytryn i pomarańczy ;p A o ciasta można pytać Porcelany - ona ma swoje tajemne źródla do nich ;)

      Hmm ... Czyli dojazdowi by piekli ;D Myślę, że częśc rzeczy będziem ożna zakupić w lidlu, o którym wspominałaś ;p

      Usuń
    7. Haha, tak, lidla szczerze polecam :D
      Świetny pomysł, żeby zapytać o to Porcelanę, która, mam nadzieję, również będzie na naszym pikniku :) Hm... ciekawe, czy jedli wtedy muffiny, bo na pikniki są idealne :)

      Usuń
    8. Myślę, że były, prostszego ciastka niż muffin nie znam, a faktycznie, nadaje się ;) jakby ktoś macaroons zrobił ;D A Porcelana, mam nadzieję, dojedzie! ;p I sprawdziłam dni darmowe - niestety, nie zahaczymy wtedy o apartamenty państwa domu, i wypada dzień darmowy w poniedziałek, myślę ,że jednak warto zapłacić ;)

      Usuń
    9. W takim razie ja już się zapisuję na muffiny :D
      Oj, a co do makaroników, to robiłam je już kilka razy i za każdym razem powychodziły jakieś szare głazy :/ Ale może ktoś inny potrafi je robić!
      Tak, wtedy, kiedy darmowe, jest strasznie dużo ludzi! A tak to może będziemy mieli więcej swobody :)

      Usuń
  3. Przepięknie wyglądasz, no a zdjęcia bardzo nastrojowe... jakbym przeniosła się do świata Jane Austen. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję! :) Tylko ten zamek błyskawiczny z tyłu przypomina, że to jednak tylko XXI wiek!

    OdpowiedzUsuń
  5. Beaucoup plus jolie que la version de Keira :) et de magnifiques photos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, merci beaucoup! Mais à vrai dire, je préfère cette version de Keira, parce qu'elle est plus éthérée :)

      Usuń
  6. Uwielbiam sukienki w takim stylu. Wręcz nie mogę się napatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :)

      Usuń
  7. Przepiękna sukienka, chciałabym kiedyś w takiej zrobić sobie zdjęcie, z tym że ona do mnie nie będzie pasować :P z takim brzuszkiem bym wyglądała śmiesznie, A właśnie ciekawe jak sobie z tą modą radziły kobiety puszyste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To fakt, moda tamtego czasu nie była zbyt łaskawa dla puszystych kobiet, ale myślę, że zawsze mogły się one wspomóc jakimś lekkim gorsetem, czy obniżeniem talii.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz! Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, proszę, pozostaw je pod bieżącym wpisem (dzięki temu szybciej uda mi się na nie odpowiedzieć), albo wyślij mi wiadomość mailową: mgjot1@gmail.com.

Copyright © 2014 Modna Historia , Blogger